Rozważanie Ewangelii według św. Mateusza


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 9


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28


UZDROWIENIE PARALITYKA (por. Łk 5,17-26)

On wsiadł do łodzi, przeprawił się z powrotem i przyszedł do swego miasta.1 I oto przynieśli Mu paralityka, leżącego na łożu. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy».2 Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni.3 A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach?4 Cóż bowiem jest łatwiej powiedzieć: "Odpuszczają ci się twoje grzechy", czy też powiedzieć: "Wstań i chodź!"5 Otóż żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu!»6 On wstał i poszedł do domu.7 A tłumy ogarnął lęk na ten widok, i wielbiły Boga, który takiej mocy udzielił ludziom.8 (Mt 9,1-9)

Złe myślenie o Chrystusie

„Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy». Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach?” (Mt 9,2-4) Ewangelista wspomina, że „niektórzy” posądzili Jezusa o bluźnierstwo. Ci „niektórzy” zaliczali się do uczonych w Piśmie. Pomimo swojej wiedzy biblijnej „złe myśli nurtowały w ich sercach”, jak powiedział Jezus. To zastanawiające, że źle myśleli o Jezusie ci, którzy czytali Księgi święte i studiowali je. I tak się dzieje również dzisiaj. Niektóre wyznania, bazujące tylko na Starym Testamencie, odrzucają Chrystusa i „źle o Nim myślą”. Są też i tacy, którzy wychowali się na Nowym Testamencie, dlatego znają Jezusa, a jednak odrzucają Go, gdyż nie podobają im się Jego pouczenia dotyczące świętości życia.

Cierpliwość Jezusa wobec niesłusznego posądzenia Go o bluźnierstwo

„Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Ufaj, synu! Odpuszczają ci się twoje grzechy». Na to pomyśleli sobie niektórzy z uczonych w Piśmie: On bluźni. A Jezus, znając ich myśli, rzekł: «Dlaczego złe myśli nurtują w waszych sercach?” (Mt 9,2-4) Reakcja Jezusa na posądzaniu Go o bluźnierstwo była bardzo łagodna w zestawieniu z wielkością zniewagi. Przecież marne i zarozumiałe stworzenie oskarżyło swego Stwórcę o bluźnierstwo! Oskarżenie o niesłuszne przypisywanie sobie Boskiej mocy odpuszczania grzechów nie było słuszne, gdyż Jezus nie powiedział: „Ja ci odpuszczam twoje grzechy” – chociaż tak rzeczywiście było – lecz: „Odpuszczają ci się twoje grzechy”. Można więc Go było oskarżyć najwyżej o to, że się myli, ale nie – o bluźnierstwo. Na zniewagę przez uczonych w Piśmie Jezus nie zareagował wyzwiskami, wybuchem gniewu, dotknięciem ich karą. Dał im tylko do zrozumienia, że zna ich ukryte myśli i zadziałał tak, aby pokazać, że nie jest zwykłym człowiekiem, skoro potrafi momentalnie uzdrowić dotkniętego paraliżem człowieka. Przez ten cud dał im szansę na zastanowienie się i zrewidowanie swojego pełnego posądzeń sposobu myślenia.

Zobacz komentarz do Łk 5,17-26)

POWOŁANIE MATEUSZA (por.Łk 5,27-28)

Odchodząc stamtąd, Jezus ujrzał człowieka imieniem Mateusz, siedzącego w komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On wstał i poszedł za Nim.9 (Mt 9,9)

Zobacz komentarz do Łk 5,27-28

Jezus oskarżany za przebywanie pośród grzeszników (por. Łk 5,29-32)

Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami.10 Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?»11 On usłyszawszy to, rzekł: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.12 Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».13 (Mt 9,10-13)

Jezus pragnący ocalić grzeszników

„Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to, faryzeusze mówili do Jego uczniów: «Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?» (Mt 9,10-11) Postawa Jezusa, Istoty najświętszej, bardzo się różniła od nastawienia faryzeuszów wobec ludzi, których uważali za grzeszników. On przyszedł ich ocalić i uczynić świętymi, natomiast obłudni faryzeusze nie chcieli im pomóc w uświęceniu się i gardzili nimi. Nastawienie faryzeuszów przedstawia rozpowszechnioną postawę wielu ludzi wobec upadających bliźnich: nie wyciągają pomocnej dłoni, lecz gardzą nimi, potępiają ich i krytykują.

Nie być wobec grzeszników faryzeuszem, lecz miłosiernym lekarzem

Ci, którzy mieli wielkie mniemanie o sobie i należeli do stronnictwa faryzeuszów, zwrócili się do uczniów Jezusa z zapytaniem: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?” (Mt 9,11) Kiedy Jezus usłyszał to zapytanie, powiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».” (Mt 9,12-13) Określenie „faryzeusz” stało się nazwą odnoszącą się do ludzi obłudnych, którzy siebie uważają za sprawiedliwych, a innymi pogardzają na różne sposoby. Ludziom o faryzejskiej mentalności Jezus zaleca naśladowanie Jego podejścia do upadających grzeszników. Nie powinni nimi pogardzać, lecz tak jak On wyciągać do nich pomocną rękę, aby z grzeszników przemienili się w ludzi sprawiedliwych. Gest pomocy wobec ludzi upadających będzie wobec nich wyrazem miłosierdzia, którego Jezus pragnie bardziej niż ofiary.

Zobacz komentarz do Łk 5,29-32

SPRAWA POSTÓW (por. Łk 5,33-35)

Wtedy podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: «Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?»14 Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.15 (Mt 9,14-15)

Czas, w którym post jest potrzebny

„Jezus im rzekł: «Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.” (Mt 9,15) Jezus mówił o swojej śmierci, która w pewnym sensie „zabrała” Go Jego uczniom. „Zabrała” Go w takim znaczeniu, że już nie był z nimi obecny w widoczny sposób. Taka sytuacja trwa do dzisiaj. Jest On obecny na świecie, działa, zbawia, towarzyszy bez przerwy każdemu z nas przez całe życie, jednak nie widzimy Go tak, jak Go widzieli ludzie żyjący w okresie Jego ziemskiego życia. Teraz jest zapowiedziany przez Niego czas, kiedy uczniowie nie powinni odrzucać postu, bo dzieje się tak, jakby „zabrano pana młodego”, który przebywa w niebie. Jest wprawdzie pośród nas obecny w Eucharystii, jednak Go nie widzimy, a ponadto nieraz przystępowanie do Komunii św. bywa z różnych powodów utrudniane. Jest to zatem czas, w którym post powinien być praktykowany. Jest potrzebny, aby nim wynagradzać za swoje grzechy i za winy całego świata i wypraszać konieczne dla wszystkich ludzi łaski. Post jest niezbędny nie tylko dlatego, że w sposób widzialny został „zabrany pan młody”, Jezus Chrystus, ale także z powodu innych braków: braku pokoju na świecie, bo wybiera się wojny; braku świętości, gdyż zamiast niej szuka się grzechu; braku zdrowia, bo atakują nas choroby. Te wszystkie braki pobudzają do postu, który – połączony z modlitwą – przywołuje Bożą pomoc i łaskę.

Potęga postu połączonego z modlitwą

Jezus odpowiedział uczniom Jana Chrzciciela, których dziwiło, że Jego uczniowie nie poszczą: „Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć.” (M 9,15) Jezus zapewnił, że Jego uczniowie w przyszłości będą pościć. Posty połączone z modlitwą będą niezwykle skutecznym środkiem, sprowadzającym na świat łaski i błogosławieństwo Boże. Będą również potężnym orężem, uwalniającym człowieka z mocy szatana. Uczniom, którzy kiedyś nie potrafili uwolnić opętanego człowieka z mocy złego ducha, Jezus wyjaśnił: „Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem”. (Mt 17,21) Do końca świata post połączony z modlitwą będzie dobry i skuteczny dla powiększania dobra i usuwania zła. Dzisiejszy świat, atakowany przez szatana i jego wspólników – dwie apokaliptyczne bestie (Apokalipsa 13 rozdział) – potrzebuje modlitwy i postu. Post powinien się dokonywać w klimacie modlitewnego kontaktu z Bogiem, gdyż tylko wtedy staje się skuteczny i rozwija człowieka duchowo.

Odrzucanie niektórych pokarmów w czasach ostatecznych

Wyrzeczenie, które nazywamy postem, dokonuje się w klimacie Bożym. Łączy się z modlitwą, z miłością do Boga i do ludzi, za których nasze posty składamy Mu w ofierze. Samo powstrzymywanie się od pokarmów – bez ducha religijnego – to dieta, która może być pożyteczna lub szkodliwa dla zdrowia. Może nawet stać się bożkiem, któremu człowiek się w pełni oddaje. Św. Paweł mówi o czymś zaskakującym – o tym, że masowe powstrzymywanie się od różnych wyznaczonych pokarmów będzie znakiem nastania czasów ostatecznych. Tak pisze w Liście do Tymoteusza: „Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę. Ponieważ wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać. Staje się bowiem poświęcone przez słowo Boże i przez modlitwę.” (1 Tm 4,1-5) Warto pamiętać o tych słowach św. Pawła w dzisiejszych czasach, w których pracuje się nad światowym systemem nowego sposobu odżywiania się, pomijającym to, co było dotąd żywnością dla ludzi. Trzeba pamiętać, że są to czasy ostateczne i dlatego coraz mniej czasu pozostaje na nawrócenie się i rozliczenie się ze swoich uczynków przed Bogiem.

Zobacz komentarz do Łk 5,33-35

Odpowiednie bukłaki i właściwa łata (por. Łk 5,36-38)

Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze robi się przedarcie.16 Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje».17 (Mt 9,16-17)

Zobacz komentarz do Łk 5,36-38

PROŚBA JAIRA I KOBIETA CIERPIĄCA NA KRWOTOK (por. Łk 8,40-56)

Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik [synagogi] przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie».18 Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.19 Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza.20 Bo sobie mówiła: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa.21 Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.22 (Mt 9,18-22)

Potężna wiara przełożonego synagogi

„Gdy to mówił do nich, pewien zwierzchnik [synagogi] przyszedł do Niego i, oddając pokłon, prosił: «Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie». Jezus wstał i wraz z uczniami poszedł za nim.” (Mt 9,18-19) Proszenie Boga o uzdrowienie kogoś wymaga wielkiej wiary – zwłaszcza wtedy, gdy choroba uchodzi za nieuleczalną. Jeszcze większej wiary wymaga prośba o wskrzeszenie kogoś umarłego. A o to właśnie poprosił Jezusa zwierzchnik synagogi, mówiąc: „Panie, moja córka dopiero co skonała, lecz przyjdź i włóż na nią rękę, a żyć będzie” (Mt 9,18). Jezus nie zawiódł wierzącego przełożonego synagogi. Ukazał mu swoją Boską potęgę i to, że odpowiada każdemu, kto Go o coś prosi z wiarą w Niego.

Świadome uzdrowienie przez Jezusa chorej na krwotok

„Wtem jakaś kobieta, która dwanaście lat cierpiała na krwotok, podeszła z tyłu i dotknęła się frędzli Jego płaszcza. Bo sobie mówiła: Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa. Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła». I od tej chwili kobieta była zdrowa.” (Mt 9,20-22) Wierzyła tak mocno, że nawet nie uważała za konieczne prosić słownie Jezusa o uzdrowienie. Była przekonana, że zostanie uleczona z krwotoków przez samo dotknięcie się Jego płaszcza. Kiedy to uczyniła, Jezus odwrócił się i powiedział: „Ufaj córko!”. Jezus uczynił to, aby ją przekonać, że to nie jakaś magiczna moc ją uzdrowiła, lecz On – i to całkowicie świadomie. Boże działanie jest zawsze w pełni świadome. Kiedy pragniemy Jego pomocy, otrzymujemy ją. Udziela nam jej z miłości do nas, działając całkowicie świadomie, tak jakby każdy z nas był dla Niego jedynym Jego stworzeniem.

Słowa pokrzepienia dla cierpiącej

„Jezus obrócił się i, widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła».” (Mt 9,22) Tymi słowami Jezus w serce chorej wlał nadzieję, której nie dał jej wcześniej żaden lekarz ani inny człowiek. Uzdrowiona przekonała się, że On jest godny zaufania, dlatego można Mu w pełni ufać. Nieraz słyszy się słowa: „Komuś trzeba zaufać... naukowcom, lekarzom...nauce...”. To prawda, że ufać trzeba. Jednak osoby, którym ufamy, muszą być niezawodne, a nauka – nauką prawdziwą, a nie wymyśloną i niesprawdzoną teorią. Jeśli opieramy się na osobach nieuczciwych lub na wiedzy niesprawdzonej, poniesiemy szkodę za swoją naiwność i brak roztropności. Nie doznaje jej natomiast nigdy człowiek, który ufa Jezusowi, wszechmogącemu Synowi Bożemu, który posiada prawdziwą mądrość i wiedzę.

Potęga nie „jakiejś wiary”, lecz wiary w Chrystusa

„Jezus obrócił się, i widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła».” (Mt 9,22) Chorą kobietę ocaliła wiara w moc i miłość Chrystusa. Odzyskała zdrowie, ponieważ Mu zaufała. „Twoja wiara cię ocaliła” – powiedział jej Jezus. Tak, wiara w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego i naszego Zbawiciela naprawdę ocala i czyni cuda. Słowa o potędze wiary nabrały z czasem niewłaściwego znaczenia, gdyż oderwano ją od Chrystusa. Przypisano wierze magiczną moc. Myśli się nieraz, że osiągnie się coś, jeśli się ma mocne przekonanie i wiarę w „sukces”. W takim podejściu do swojej silniej wiary w powodzenie zawiera się coś z magii. Uważa się bowiem, że mocne przekonanie o czymś sprawia, że to zaistniej, np. powodzenie w życiu, uniknięcie wypadków itp. Praktycznie wierzy się tylko w potęgę swojego umysłu i woli. W takim podejściu swojemu pozytywnemu myśleniu i pragnieniom przypisuje się przedziwną moc sprawczą, której nie da się udowodnić. Niezawodna jest natomiast potęga wiary w Boga, który wszystko może, ponieważ – w przeciwieństwie do naszego umysłu i różnych naszych marzeń oraz subiektywnych przekonań – jest wszechmocny. On potrafi uczynić to, o czym my możemy tylko pomyśleć lub pomarzyć.

Słowa umocnienia dla cierpiącej

„Jezus obrócił się i, widząc ją, rzekł: «Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła».” (Mt 9,22) Tymi słowami Jezus w serce chorej wlał nadzieję, której nie dał jej wcześniej żaden lekarz ani inny człowiek. Uzdrowiona przekonała się, że On jest godny zaufania, dlatego można Mu w pełni ufać. Nieraz słyszy się słowa: „Komuś trzeba zaufać... naukowcom, lekarzom...nauce...”. To prawda, że ufać trzeba. Jednak osoby, którym ufamy, muszą być niezawodne, a nauka – nauką prawdziwą, a nie wymyśloną i niesprawdzoną teorią. Jeśli opieramy się na osobach nieuczciwych lub na wiedzy niesprawdzonej, poniesiemy szkodę za swoją naiwność i brak roztropności. Wiele szkód poniesie też ten, który ufa kłamcom. Nie doznaje natomiast nigdy szkody człowiek, który ufa Jezusowi, wszechmogącemu Synowi Bożemu, posiadającemu prawdziwą mądrość i wiedzę.

Siewcy rozpaczy i przygnębienia

„Ufaj, córko! Twoja wiara cię ocaliła.” (Mt 9,22) Mówiąc to, Jezus podniósł na duchu chorą. Obudził w niej wiarę w to, że znalazła Kogoś, kto naprawdę potrafi jej pomóc. Jak bardzo Jezus różni się od różnych siewców przygnębienia i rozpaczy, z którymi stykamy się codziennie od rana do wieczora! Opisują oni piętrzące się ze wszystkich stron zagrożenia, na które ma odpowiedzieć słaby i nieraz nieuczciwy człowiek. Straszą nas nimi bez przerwy, bo nie potrafią pokazać skutecznych środków zaradczych. Z tego powodu – zamiast nadziei – pojawia się w nas przygnębienie i rozpacz. Jedynym środkiem zaradczym na te przykre uczucia jest wiara w kochającego i wszechmocnego Jezusa, który każdemu z nas mówi: „Ufaj, córko!” „Ufaj, synu”. „Wierz tylko we Mnie. Ja wszystko mogę i wszystko potrafię uczynić. Zaufaj Mi!”.

Zobacz komentarz do Łk 8,40-56

WSKRZESZENIE CÓRKI JAIRA (por. Łk 8,49-56)

Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy,23 rzekł: «Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go.24 Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała.25 Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.26 (Mt 9,23-26)

Wprowadzenie ciszy przez Jezusa

„Gdy Jezus przyszedł do domu zwierzchnika i zobaczył fletnistów oraz tłum zgiełkliwy, rzekł: «Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go.” (Mt 9,23-24) Jezus wyprosił tych, którzy robili tylko zgiełk. Nie chciał przywracać życia dziewczynce w atmosferze hałasu i lamentów. Kazał się usunąć fletnistom i zgiełkliwemu tłumowi, bo zamiast się modlić, robili tylko wiele zamieszania. Mieli odejść, bo ich hałas nic nie dawał zmarłej dziewczynce.

Dziewczynka nie umarła

„«Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go.” (Mt 9,24) Nie umarła – bo nie była w stanie grzechu śmiertelnego, który jest prawdziwą śmiercią duchową. Jej ciało podlegało już śmierci, ale jej dusza żyła – pełna miłości do Boga. Dlatego Jezus powiedział o niej, że śpi, a On ją z tego snu wybudzi. I tak się stało. Ujął ją za rękę i przywrócił jej życie, tak że natychmiast mogła wstać.

Niemądry śmiechem reaguje na mądrość

„«Usuńcie się, bo dziewczynka nie umarła, tylko śpi». A oni wyśmiewali Go.” (Mt 9,24) Obecni w domu zwierzchnika synagogi hałaśliwi ludzie śmiechem zareagowali na słowa Jezusa o śnie dziewczynki. Według nich bowiem ona już nie żyła. Ich reakcja, niby uzasadniona, nie wyrażała jednak ani mądrości, ani delikatności czy szacunku wobec Jezusa i tajemnicy śmierci. Ludziom tym nie przyszło na myśl, że może czegoś nie zrozumieli, że może to, co mówi Jezus, przekracza ich zdolności poznawcze. Tak zwykle bywa, gdy ludzie pozbawieni mądrości stykają się z nią. Wyśmiewają się lub kpią sobie z tego, czego nie rozumieją swoim ograniczonym umysłem i nie zdają sobie sprawy, że lekceważą mądrość.

Jezus coraz bardziej znany

„Skoro jednak usunięto tłum, wszedł i ujął ją za rękę, a dziewczynka wstała. Wieść o tym rozeszła się po całej tamtejszej okolicy.” (Mt 9,25-26) Jezus nie szukał sławy, a jednak stawał się coraz bardziej znany. Nie był jednak przez wszystkich uwielbiany. Wraz ze zdobywaniem przez Niego rozgłosu pojawiało się coraz więcej Jego wrogów, zwłaszcza wśród przywódców duchowych. Chociaż czekali oni na Mesjasza, to jednak Jezusa odrzucali, gdyż zauważali w Nim bardziej swojego konkurenta niż Zbawiciela. Czekali na Mesjasza, jednak nie na takiego, który by ich pozbawiał przywilejów i przeszkadzał w postępowaniu pełnym pychy i pogardy dla innych.

Zobacz komentarz do Łk 8,49-56

UZDROWIENIE DWÓCH NIEWIDOMYCH (por. Łk 18,35-43)

Gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!»27 Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»28 Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie!»29 I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!»30 Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.31 (Mt 9,27-31)

Wiara i jej wyznawanie

„Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»” (Mt 9,28) Aby móc uzdrowić, Jezus wymagał wiary. Zapytał o nią niewidomych, chociaż jako wszechwiedzący Syn Boży ją znał. Zadał im jednak pytanie: „Wierzycie, że mogę to uczynić?”. Chciał, aby niewidomi wyrazili w słowach swoją wiarę i przez to ją umocnili, bo publiczne wyznawanie wiary wzmacnia ją. Chciał też, aby swoim świadectwem wiary umocnili osoby, które ich słyszały. Dzisiejszy świat potrzebuje odważnych świadectw głębokiej wiary, gdyż ona osłabła lub zanikła w wielu sercach. Trzeba też się modlić o nowych potężnych świadków Chrystusa – zwłaszcza wśród rządzących państwami – aby swoim przyznaniem się do wiary i miłości do Boga, umocnili ludzi wahających się, wątpiących i niewierzących.

Konieczna wiara w Bożą wszechmoc

„Gdy wszedł do domu niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!» Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie!»” (Mt 9,28-29) Niewidomi wierzyli, że Jezus potrafi im przywrócić wzrok. Wiara w Boga zakłada wiarę w to, że On – jako Istota wszechmogąca – potrafi uczynić naprawdę wszystko. Potrafi wyleczyć z każdej choroby, która gnębi ludzkość, trzeba jednak prosić z wiarą, a „według wiary nam się stanie”. Nieraz jednak ludzie nie chcą prosić Boga o pomoc i szukają rozwiązań bez liczenia się z z Nim i Jego prawem. Tak się dzieje, gdy przemysł farmaceutyczny lub nawet kosmetyczny wiąże się z tzw. „przemysłem aborcyjnym”. Takich działań Bóg, Stwórca duszy każdego dziecka – również tego zabitego przed urodzeniem – nie chce. Nieśmiertelna dusza każdego człowieka, także nienarodzonego dziecka, jest niepowtarzalnym dziełem Bożym. Dlatego nawet nienarodzonego dziecka nie można mordować i używać do żadnych niby „wzniosłych celów”. Godność człowieka, również nienarodzonego, domaga się uszanowania jego ciała, którego nie można używać w przemyśle farmaceutycznym lub kosmetycznym.

Uzdrowienie częściowo ukryte przed ludźmi

„I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.” (Mt 9,30-31) Jezus uzdrowił niewidomych dopiero w domu, dyskretnie. Nie zrobił tego na zewnątrz, gdy szli za Nim, wołając: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida!” (Mt 9,27) O podobną dyskrecję prosił też uzdrowionych i to – jak mówi Ewangelista – „surowo” przykazując im: „Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!” (Mt 9,30) Skoro Jezus wydał taki nakaz, to nie zrobił tego dla jakiegoś swojego kaprysu, lecz w imię dobra, którego cudownie uzdrowieni nie rozumieli. A ponieważ nie widzieli sensu milczenia, gdy „tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy”. (Mt 9,31) Nie zrobili tego jednak ze złośliwości, by Jezusowi zaszkodzić. Nieraz jednak można komuś przynieść szkodę nawet wtedy, gdy działa się w dobrej wierze.

Czy tylko „według wiary” otrzymujemy?

„Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie!»” (Mt 9, 29) Niewidomi wierzyli w moc uzdrawiającą Jezusa i według ich wiary się stało: zostali cudownie uzdrowieni. Czy jednak Bóg udziela swoich darów tylko wierzącym? Gdyby tak rzeczywiście było, to wszyscy niewierzący przestaliby żyć, a nawet – istnieć. Życie bowiem jest tylko w tych istotach, które Bóg nim obdarzył i trwa tak długo, jak długo On to wyznaczył. Ponadto wszystkie byty stworzone, do których i my się zaliczamy, potrzebują stałego podtrzymywania w istnieniu przez Boską wszechmoc. Gdyby Bóg choćby na moment przestał utrzymywać w istnieniu jakieś stworzenie, to natychmiast by się ono unicestwiło. Już by go nie było. Tak więc każdy człowiek otrzymuje od Boga nie tylko „według swojej wiary”. Wiele darów otrzymuje od Niego nawet wtedy, gdy nie tylko w Niego nie wierzy, ale nawet prześladuje wierzących i walczy z Bożą prawdą. Otrzymałby jednak więcej, gdyby uwierzył w Boga, w Jego Syna Jezusa Chrystusa i równego Im Ducha Świętego, gdyż dobrowolnie otworzyłby się na działanie Trójcy Przenajświętszej.

Słaba wiara lub jej brak krzywdzi człowieka

«Według wiary waszej niech wam się stanie!» (Mt 9, 29). Wiele darów otrzymują ludzie od Boga nawet wtedy, gdy nie wierzą; otrzymaliby jednak ich jeszcze więcej, gdyby wierzyli. Gdy człowiek nie wierzy, to pozbawia się dodatkowo radości płynącej ze zrozumienia Bożej miłości i hojności. Pozbawia się też pokoju płynącego z nadziei, że może osiągnąć życie wieczne. Ludziom niewierzącym lub wierzącym słabo grozi ponadto niebezpieczeństwo wyśmiewania się z wierzących, którzy Bogu ufają w pełni. Z powodu słabej wiary nie widzą ogromu Bożych łask i mają pretensje do Stwórcy, że za mało im daje. A przecież otrzymują więcej, niż zasługują. Brak wiary powoduje również osamotnienie człowieka, który czuje się zdany wyłącznie na własne siły i na zawodną ludzką pomoc. Wierzących cieszy nadzieja na przyszłe spotkanie ze wszystkimi świętymi w niebie, niewierzący natomiast tej radości się pozbawiają.

Głosili cudowną moc Jezusa

„I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.” (Mt 9,30-31) Uzdrowieni nie wykonali zakazu Jezusa i rozgłosili komu tylko się dało wieść o swoim cudownym uzdrowieniu. Ich entuzjazm i mówienie o wielkości Jezusa można zrozumieć, doznali bowiem wielkiej łaski i odkryli potęgę Zbawiciela. Jakże by o tym nie mieli mówić! To ich mówienie bardziej jest zrozumiałe niż milczenie wielu chrześcijan, którzy nic nie mówią innym o Bogu, od którego w ciągu dnia otrzymali wielkie dary. Nie wysławiają Go ani nie wychwalają przed innymi za Jego dobroć. A może nawet myślą, że niewiele od Boga otrzymali, dlatego nie odczuwają potrzeby wychwalania Go przed innymi ani nawet w głębinach swojego serca.

Zobacz komentarz do Łk 18,35-43

UZDROWIENIE OPĘTANEGO NIEMEGO

Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego.32 Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!»33 Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy».34 (Mt 9,32-34)

Niemy opętany i opętani krzyczący

„Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego”. (Mt 9,32) Jedni opętani – opanowani przez złego ducha – krzyczeli, tarzali się, niszczyli wszystko wokół siebie. Ten był inny. Milczał, bo zły duch odebrał mu mowę. Przez to mniej podpadał otoczeniu niż opętani, którzy zachowywali się hałaśliwie. Może w ten „cichy” sposób duch chciał sobie zabezpieczyć dłuższe przebywanie w opętanym przez niego człowieku? Podobnie jest z ludzkimi grzechami. Jedne są bardziej zauważalne przez otoczenie, a inne – mniej. Do pierwszej grupy zalicza się pijaństwo, wybuchowość, narkomania, a do drugiej – zazdrość, pycha, nieczystość w wyobraźni i pragnieniach. Wewnętrzne grzechy są nieraz trudne do zauważenia nawet przez tego, kto je popełnia. Szczególnie lubi się przed nami ukrywać pycha.

Różne sposoby atakowanie stworzeń przez złe duchy

„Gdy ci wychodzili, oto przyprowadzono Mu niemowę opętanego”. (Mt 9,32) Opętanie przez złe duchy, o których mówią Ewangelie, ujawniało się różnie. Najczęściej w hałaśliwym zachowaniu, konwulsjach, ale czasem tak jak w tym wypadku – w odebraniu mowy. Chociaż przejawy działania złego ducha są różne, to jednak jedno mają wspólne: pozbawiają człowieka – Boże stworzenie – czegoś dobrego, co otrzymał od swojego Stwórcy. Upadłe duchy odbierają człowiekowi równowagę duchową i fizyczną, pozbawiają harmonii zmysłowej, przez co nie potrafi on normalnie funkcjonować w społeczności. Chcą również przyćmić odzwierciedlające się w stworzeniach piękno Stwórcy, Jego mądrość i wprowadzony przez Niego Jego porządek. Odbierają ludziom pokój, którego udziela im Bóg, zastępując go udręką, strachem, niepokojem. Złe duchy nigdy nie dają człowiekowi czegoś dobrego, dlatego nie wolno u nich szukać pomocy. Prawdziwej pomocy udziela tylko ten, który – jako jedyny – jest Dobry. Gdy świat odchodzi od Boga, to skazuje się na wpływy złych duchów i włącza się w ich destruktywne działanie. Zaczyna postępować tak jak one: straszy i zastrasza czym tylko się da, uspokaja natomiast kłamstwami i złudzeniami.

Podziw i bezsensowne zarzuty

„Po wyrzuceniu złego ducha niemy odzyskał mowę, a tłumy pełne podziwu wołały: «Jeszcze się nigdy nic podobnego nie pojawiło w Izraelu!» Lecz faryzeusze mówili: «Wyrzuca złe duchy mocą ich przywódcy».” (Mt 9,33-34) Lud działał spontanicznie i nie kierował się uprzedzeniami wobec Jezusa, dlatego Go uwielbiał. W faryzeuszach nie było podejścia do Jezusa wolnego od niechęci wobec Niego. Z góry zakładali, że nie może On nic uczynnić mocą Bożą, dlatego przypisali Mu poddanie się potędze przywódcy złych duchów. Posądzali Go o opętanie przez niego. Według ich argumentacji jeden opętany miał uwalniać z mocy złego ducha drugiego opętanego. Jezus wykazał im niedorzeczność ich rozumowania. Znając ich myśli, kiedyś powiedział im: „Każde królestwo, wewnętrznie skłócone, pustoszeje. I żadne miasto ani dom, wewnętrznie skłócony, nie ostoi się. Jeśli szatan wyrzuca szatana, to sam ze sobą jest skłócony, jakże się więc ostoi jego królestwo? I jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. Lecz jeśli Ja mocą Ducha Bożego wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło do was królestwo Boże.” (Mt 12,25-28)

JEZUS NAUCZAJĄCY I UZDRAWIAJĄCY

Tak Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości.35 A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.36 Wtedy rzekł do swych uczniów: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało.37 Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo».38 (Mt 9,35-38)

Modlitwa o dobrych pasterzy

„Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo”. (Mt 9,38) Modląc się o to, będziemy naśladować Jezusa, zatroskanego o dobro wieczne każdego człowieka. Zbawiciel, Dobry Pasterz, litował się nad tłumami ludzi, gdyż byli znękani i porzuceni, jak owce pozbawione pasterza. Również dzisiaj ta modlitwa powinna wznosić się stale do nieba, gdyż wielu – niestety również w Kościele – robi wszystko, aby ludy na świecie nie miały pasterzy lub się od nich odwróciły. Kiedy zaś nie ma dobrych pasterzy, pojawiają się najemnicy szatana i pracują dla niego. Pociągają ludzi za sobą w swoim szaleńczym podążaniu na zatracenie.

Krytyka zamiast skutecznej pomocy

Zbawiciel prawdziwie troszczył się o swój lud, czyli o formujący się Kościół. Jak mówi Ewangelista: „obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza.” (Mt 9,35-36) Jezus nauczał, działał i modlił się. Spotyka się jednak wielu takich, którym się wydaje, że najbardziej pomagają Kościołowi, gdy go krytykują, gdy odsłaniają przed ludźmi słabości ich pasterzy. Dzisiaj, niestety, dzieje się tak, że kardynał występuje przeciwko kardynałowi, biskup przeciwko biskupowi, kapłan przeciwko kapłanowi i osoby świeckie przeciwko duchowieństwu. Nie o takiej pomocy Kościołowi mówił Jezus. On sam się troszczył o swój lud i prosił nas o modlitwę, żeby Pan żniwa „wyprawił robotników na swoje żniwo”. (Mt 9, 38) Nie pomaga Kościołowi ten, kto przez swoją krytykę, „wymierza karę” jego pasterzom, a często też ujawnia swoją niechęć wobec nich, ukrywając ją pod osłoną „słusznej krytyki”.

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)


DZIESIĄTY ROZDZIAŁ EWANGELII WEDŁUG ŚW. MATEUSZA

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań