Rozważanie Ewangelii według św. Mateusza


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 5


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28


KAZANIE NA GÓRZE

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie.1 Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:2 (Mt 5,1-2 )

Jezus widzący z góry tłumy

„Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę” i zaczął nauczać (por. Mt 4,1-2). Nieco wcześniej, kiedy modlił się i pościł, diabeł wziął Go „na bardzo wysoką górę, pokazał Mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do Niego: «Dam Ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon»”. (Mt 4,8-9) Chrystus odrzucił bezczelną pokusę szatańską. Sam wszedł na inną górę, z której widział nie królestwa świata, pełne przepychu i oddane na usługi szatana, lecz tłumy ludzkie, spragnione Jego pomocy, szukające Jego pouczeń. To nimi się zajął. Nie przyszedł bowiem na świat, aby łączyć się z bogatymi władcami i wraz z nimi budować kruchą ziemską potęgę. Przyszedł zbawić świat nie złotem i srebrem, lecz swoim słowem i swoją Krwią przelaną na jeszcze innej górze – na Golgocie. Na te „góry” sam wszedł, natomiast na „bardzo wysoką górę”, na którą wziął Go diabeł w podsuwanych Mu wyobrażeniach, nigdy nie wszedł. On, wcielone Słowo Boże, uniżył się, stając się ubogim człowiekiem. Na ziemski pagórek wszedł nie w tym celu, by się wywyższyć, lecz tylko po to, żeby z niego nakarmić ludzi swoim zbawczym słowem. W czasach, w których nie było mikrofonów, ziemskie wzniesienie umożliwiło tłumom słyszenie Jego słów. Słyszeli je, ale czy je przyjęli? To tajemnica, którą zna tylko Bóg.

Jezus nauczający „z góry”

„Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę” (Mt 4,1). Nie wszedł jednak na górę tak, jak wchodzą na mównicę niezliczeni ziemscy politycy i celebryci, aby mówić całymi godzinami i nic istotnego nie powiedzieć. Nie wszedł jak oni na wysoką mównicę, aby Mu – tak jak im – przerywano wymuszonymi owacjami i oklaskami. Stanął „na górze”, aby zbawiać swoim słowem, aby ukazywać „wąską” drogę wiodącą do nieba i demaskować inną, „szeroką”, która prowadzi do piekła (por. Mt 7,13-14).

OSIEM BŁOGOSŁAWIEŃSTW (por. Łk 6,20-26)

«Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.3 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.4 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.5 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.6 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.7 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.8 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.9 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.10 Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.11 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.12 (Mt 5,3-12)

Błogosławieni ubodzy w duchu

Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.3

Ubodzy w duchu składają życie i śmierć w ręce Boga i liczą na Jego "łaskę chwili"

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. (Mt 5,3) Ubodzy w duchu oddają całe życie i śmierć swoją i bliskich w ręce Boga. Ubóstwo duchowe to brak przywiązania do czegokolwiek, co nie jest Bogiem. Jeśli zatem jestem ubogi w duchu lub pragnę to ubóstwo w sobie pogłębić, to dla Boga gotów jestem ze wszystkiego zrezygnować. Wiem, że nic nie stracę i nie stanę się przez swoją rezygnację uboższy, gdyż On, Nieskończona Miłość, zastąpi mi wszystko na zawsze. Ubóstwo w duchu przejawia się również w braku przywiązania do rodzaju śmierci i jej czasu. Ubogi w duchu człowiek jedno i drugie oddaje w ręce Boga. Nie upiera się, że chce żyć jeszcze bardzo długo lub przeciwnie, pragnie szybko umrzeć. Nie podsuwa Bogu, jakim rodzajem śmierci chciałby zakończyć ziemskie życie, a jakiej formy śmierci chciałby uniknąć. Ubogi w duchu tę sprawę oddaje w ręce Dobrego i Mądrego Boga, wie bowiem, że znajdzie w Nim wsparcie i odpowiednią „łaskę chwili”, kiedy nadejdzie dopuszczony przez Niego czas i dopuszczona przez Niego forma śmierci. Nikt nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielkich „łask chwili” udziela On tym, którzy Mu całkowicie zaufali i we wszystkim zdali się na Niego.

Ubodzy w duchu są bogactwem dla innych

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie”. (Mt 5,3) Kiedy szatan kusił Chrystusa, między innymi pokazał mu całą ziemską potęgę i przepych królestw tego świata. Obiecał Mu je dać, jeśli odda mu pokłon (por. Mt 4,8-10). Jednak Jezus, Syn Boży, nie przyszedł na ten świat, aby zbudować jeszcze jedno więcej bogate i potężne królestwo ziemskie. Zaszczepił w tym świecie nowe królestwo – Boże, „niebieskie”, bo oparte na porządku miłości, który panuje w niebie. Chrystus, ucząc o tym królestwie powiedział, że należy ono do ubogich w duchu. Nie ma ono zatem nic wspólnego z tymi pełnymi przepychu bogatymi królestwami ziemskimi, które diabeł ukazał Jezusowi i obiecał Mu dać w zamian za oddanie mu czci. Królestwo niebieskie jest w tych, którzy są bogaci nie w złoto, srebro, klejnoty, lecz w mądrość „zstępującą z góry” (por. Jk 3,15-17) i miłość do Boga i do ludzi. W ich sercach przebywa królestwo Boże. Więcej jeszcze: oni tworzą to królestwo, są jego obywatelami. Ubodzy w duchu są prawdziwym skarbem pośród pozornych bogactw tego świata, kruchych i przemijających; są jakby skarbcami napełnionymi Bożą mądrością i Bożą miłością. Z tych skarbców inni mogą brać złożone tam skarby duchowe i ubogacać się nimi.

W „ubogich w duchu” nie ma mądrości „ziemskiej, zmysłowej i szatańskiej”

Ubodzy w duchu nie są „duchowymi biedakami”. Przeciwnie, mają bogactwa duchowe, których nie posiada wielu bogaczy, bankierów, biznesmenów, ludzi wysoko postawionych w społecznej hierarchii tego świata i Kościoła. Ubodzy w duchu posiadają w sobie skarb Bożej miłości i mądrości, którą św. Jakub nazwał mądrością „zstępującą z góry”. (Jk 3,14-18) Ta mądrość jest przeciwieństwem rozpowszechnionej w naszym świecie mądrości „ziemskiej, zmysłowej i szatańskiej”, która nie koncentruje się na zdobywaniu nieba, lecz tego, co ziemskie: bogactw materialnych, władzy, popularności, przyjemności zmysłowych. Fundamentem tej „szatańskiej mądrości” jest zazdrość i diabelska pycha, nazywana często – dla zmylenia – „dumą”. Napełnione tą „ziemską i szatańską” mądrością osoby żywą w swoich sercach „gorzką zazdrość i skłonność do kłótni”, przechwalają się i sprzeniewierzają prawdzie różnymi głoszonymi kłamstwami (por. Jk 3,14). Ci, którzy nie chcą być „ubogimi w duchu”, opierają swoje życie na takiej właśnie „mądrości”. Według niej postępują, szukając tylko tego, co ziemskie, i gardząc tym, co znajduje się „w górze”, u Boga. Szerzą bezład i dopuszczają się wszelkiego występku, bo kieruje nimi „zazdrość i żądza sporu”. Ta „ziemska, zmysłowa i szatańska mądrość” rozbija wszystkie wspólnoty: rodziny, zgromadzenia, państwa i Kościół. Wszędzie panuje egoizm i niezgoda, często ukrywana pod osłoną wymuszanych obłudnych uśmiechów, różnych umów, sojuszów i traktatów o współpracy i przyjaźni. Tę „ziemską, zmysłową i szatańską” mądrość św. Jakub przedstawił następująco: „Natomiast jeżeli żywicie w sercach waszych gorzką zazdrość i skłonność do kłótni, to nie przechwalajcie się i nie sprzeciwiajcie się kłamstwem prawdzie. Nie na tym polega zstępująca z góry mądrość, ale mądrość ziemska, zmysłowa i szatańska. Gdzie bowiem zazdrość i żądza sporu, tam też bezład i wszelki występek”. (Jk 3,14-16)

"Ubodzy w duchu" są bogaci w mądrość „zstępującą z góry”

„Ubóstwo w duchu” jest pewnym sposobem myślenia, wartościowania, oceniania wszystkiego, opartym na Bożej mądrości, którą św. Jakub nazwał mądrością „z góry”. Ta mądrość nie pochodzi ani z ziemi, ani z piekła, tak jak przeciwna jej mądrość „ziemska, zmysłowa i szatańska”. Mądrość zstępująca „z góry jest przede wszystkim czysta, dalej, skłonna do zgody, ustępliwa, posłuszna, pełna miłosierdzia i dobrych owoców, wolna od względów ludzkich i obłudy”. (Jk 3,17) Jest to mądrość, która towarzyszy osobom prawdziwie kochającym, czystym, szczerym, wypełniającym wolę Bożą bez oglądania się na to, co myślą i mówią ludzie i jak oni coś oceniają. Dla „ubogiego w duchu” ważne jest przede wszystkim to, co myśli i czego chce Bóg. Swoją wolę i wymagania innych ludzi stawia na drugim miejscu, czyli po tym, czego oczekuje Bóg. Wolę i życzenia innych ludzi spełnia tylko wtedy, gdy są zgodne z wolą Bożą. „Ubodzy w duchu” są napełnieni mądrością, której świat nie rozumie, stawiają bowiem w centrum nie siebie czy drugiego człowieka, lecz Boga, Jego wolę. Ci, którzy nie są napełnieni mądrością „z góry” i nie mają postawy „ubóstwa duchowego”, siebie samego stawiają w centrum życia i pozornie dobrze się troszczą o siebie, podążając za wskazówkami podsuwanymi przez „mądrość” tego świata. Ponieważ troszczą się głównie o siebie, dlatego nie są skłonni do zgody, ustępstw i miłosierdzia wobec bliźnich. Nie są szczerzy, lecz obłudni, aby za pozorami dobroci, życzliwości i miłości ukryć swój egoizm. Tym św. Jakub przypomina: „Kto spośród was jest mądry i rozsądny? Niech wykaże się w swoim nienagannym postępowaniu uczynkami dokonanymi z łagodnością właściwą mądrości”. (Jk 3,13)

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni smucący się

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.4

Smutek z powodu lekceważenia Boga

Bez głębszego zastanowienia się to błogosławieństwo może kogoś odpychać. Smucić się? Przecież chrześcijaństwo jest religią radości, bo opiera się na Dobrej Nowinie. Jesteśmy stworzeni do szczęścia pełnego i wiecznego. To wszystko prawda, jednak na tym świecie smutek i inne przykre odczucia są codziennością. W błogosławieństwie chodzi o szczególny smutek – o taki, który łączy się na ziemi z miłością. To przede wszystkim smutek z powodu złego traktowania Boga przez ludzkość pozbawioną skruchy, butną, niewdzięczną. Trudno powiedzieć, że bardzo kocha Boga człowiek, któremu obojętny jest fakt, że Bóg jest powszechnie zapominany, lekceważony, odrzucany. Wielu nie ufa Mu i nawet Mu bluźni. Bóg to „Wielki Zapomniany”. Czy taka sytuacja nie powinna pobudzać do smutku – smutku błogosławionego?

Smutek z powodu deptania Bożego prawa

W świecie jest wiele cierpienia z powodu porzucenia Bożego prawa miłości i kierowania się niesprawiedliwością, nienawiścią, zazdrością, chciwością, pychą. Ponieważ świat nie kieruje się prawem Bożym, dlatego wybuchają wojny, lekceważy się ludzkie życie. Dla wygody lub dla pieniędzy morduje się nienarodzone dzieci. Pozbawia się je chrztu i innych sakramentów, i innych łask, które mogłyby otrzymać, gdyby się narodziły. Ludzkość zaś pozbawia się tego dobra, które te dzieci przyniosłyby jej, gdyby się narodziły. Przecież każde z tych milionów zabitych dzieci miało do wykonania na ziemi jakieś ważne zadanie, jednak ludzkość przez swoją zbrodnię pozbawiła się tego dobra. Czy taka sytuacja nie powinna wywoływać smutku – błogosławionego, bo zrodzonego ze współczucia? Nie smucą się z powodu cierpienia wywoływanego przez lekceważenie prawa miłości i miłosierdzia egoiści, którzy od rana do wieczora myślą tylko o sobie, o swoich przyjemnościach. Nie wychodzą poza to, co ich dotyczy. Są też smutni, ale tylko wtedy, gdyż coś ich dotyka, gdy coś tracą, ponoszą szkody itp. Wtedy denerwują się i smucą, ale nie jest to smutek „błogosławiony”, bo jego źródłem nie jest miłość do Boga i do ludzi, lecz egoizm.

Smucący się będą pocieszeni

„Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”. (Mt 5,4) Będą pocieszeni przez Chrystusa. Warunek jest jednak jeden: muszą do Niego przyjść. Muszą odpowiedzieć na Jego pełne miłości wezwanie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. (Mt 11,28) Jezus, Syn Boży, jest Tym, który otrze z „oczu wszelką łzę” (Ap 21,4) Poza Nim nie ma pełnego i trwałego szczęścia; są tylko jego ulotne namiastki. Iluż jednak, niestety, męczy się i smuci, ale do Jezusa nie przychodzi! Iluż szuka pociechy tam, gdzie jej nie ma: w alkoholu, narkotykach, grach, rozrywkach, seksie! Jeśli ktoś chce znaleźć głęboką pociechę, a ma dostęp do otwartego kościoła, to niech tam idzie i niech w ciszy trwa przed Jezusem obecnym prawdziwie, realnie i substancjalnie w Najświętszym Sakramencie, a znajdzie ukojenie i uspokojenie. A jeśli jego kościół jest stale zamknięty, to niech całą tę budowlę traktuje jak wielkie „tabernakulum” ustawione w jego miejscowości i niech duchowo adoruje obecnego tam w Eucharystii Chrystusa. Niech też się modli, alby wreszcie nastały czasy, kiedy nikt z obawy przed złodziejami, zakażeniem wirusami lub z powodu swojego braku wiary i racjonalizmu nie będzie zamykał kościoła i dostępu do Zbawiciela świata, obecnego tam prawdziwie i substancjalnie ze swoim Ciałem, Krwią, Duszą i Bóstwem.

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni cisi

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.5

„Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.” (Mt 5,5) Człowiek cichy ufa bezgranicznie Bogu, dlatego przyjmuje ze spokojem wszystko, co On dopuścił. Nie dyktuje Bogu swojej woli, lecz pokornie prosi o to, czego potrzebuje. Otrzyma wszystko, posiądzie „ziemię” czyli niebo. Posiądzie ją „na własność”, czyli na zawsze.

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni pragnący sprawiedliwości

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.6

Pragnienie "sprawiedliwego" traktowania Boga

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. (Mt 5,6) Godne, słuszne i zbawienne jest, by nieustannie uwielbiać Boga i dziękować Mu. Od Niego mamy wszystko, włącznie z naszym istnieniem i tym, czego potrzebujemy do życia na ziemi i w wieczności. Najbardziej fundamentalna sprawiedliwość i uczciwość tego się domaga i każdy uczciwy człowiek pragnie takiej właśnie sprawiedliwości, aby Boga nie traktować jak tyrana, naszego niewolnika, lecz Ojca, który z miłości udziela wszystkiego swoim dzieciom. Łaknący i pragnący sprawiedliwości człowiek doznaje nasycenia, gdy Bóg jest przez stworzenia traktowany jako Bóg: z należnym szacunkiem i miłością. Pragnący sprawiedliwości człowiek chce, żeby życie jednostek i narodów opierało się na nienaruszalnych prawach Bożych. Jeśli tak się nie dzieje, to cierpi i smuci się, stając się przez to „błogosławionym, który się smuci” i dozna Bożej pociechy (por. Mt 5,4).

Pragnienie „sprawiedliwego” traktowania Maryi i świętych

„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni”. (Mt 5,6) Łaknienie i pragnienie „błogosławionych” ujawnia się nie tylko w tym, że pragną z całego serca, aby Bóg był „sprawiedliwie”, czyli właściwie traktowany w ich życiu i w życiu innych ludzi, ale także i w tym, by Maryja, Matka Jezusa-Boga i wszystkich ludzi, był traktowana z należną Jej miłością i szacunkiem. Pragną, żeby nikt nie umniejszał Jej wielkości, którą zawdzięcza Bogu i swojej współpracy w Nim. Łakną i pragną sprawiedliwego traktowania Jej, bez umniejszania wielkości zadania, które zlecił Jej Bóg. Pragną również, żeby cały świat widział wielkość dobrej woli Maryi, która całkowicie dobrowolnie dobrze wypełniła wszystko, co Bóg Jej zlecił. W pewnym sensie można by odnieść do Boga i do Maryi powiedzenie Jezusa: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga”. (Mt 22,21) I tak Boga mamy czcić za to, co dla nas On uczynił, a Maryję za to, co Ona dla nas uczyniła – często za cenę ogromnego cierpienia, takiego jak przeżywanie udręk pod krzyżem i po śmierci Syna. „Łaknący i pragnący sprawiedliwości” chcą, żeby wszyscy ludzie – włącznie z nimi – oddawali Bogu chwałę, która Mu się należy, i żeby Maryję i wszystkich świętych czczono z miłością za ich bardzo wielki trud współpracy z Bożą łaską.

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni miłosierni

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.7

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni czystego serca

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.8

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni wprowadzający pokój

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.9

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni prześladowani dla sprawiedliwości

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.10

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

Błogosławieni prześladowani z powodu wiary w Jezusa

Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was.11 Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.12

ZOBACZ KOMENTARZ DO "BŁOGOSŁAWIEŃSTW" (Łk 6,20-26)

ZADANIE UCZNIÓW

Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi.13 Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze.14 Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu.15 Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.16 (Mt )

JEZUS A PRAWO

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.17 Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni.18 Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.19 Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.20 (Mt )

PIĄTE PRZYKAZANIE

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi.21 A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego.22 Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie,23 zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj!24 Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia.25 Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz.26 (Mt )

SZÓSTE PRZYKAZANIE

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż!27 A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.28 Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła.29 I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało iść do piekła.30 Powiedziano też: Jeśli kto chce oddalić swoją żonę, niech jej da list rozwodowy.31 A ja wam powiadam: Każdy, kto oddala swoją żonę - poza wypadkiem nierządu - naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.32 (Mt )

ÓSME PRZYKAZANIE

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi.33 A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym;34 ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla.35 Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym.36 Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.37 (Mt )

PRAWO ODWETU

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb!38 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi!39 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz!40 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące!41 Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.42 (Mt )

MIŁOŚĆ NIEPRZYJACIÓŁ

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził.43 A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują;44 tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych.45 Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią?46 I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią?47 Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski.48 (Mt )

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań