Rozważanie Ewangelii według św. Mateusza


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 2


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28


POKŁON ODDANY JEZUSOWI PRZEZ MĘDRCÓW

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy1 i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon».2 Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima.3 Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.4 Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:5 A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».6 Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy.7 A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon».8 Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię.9 Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali.10 Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.11 A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.12 (Mt 2,1-12)

1. Bóg oświeca każdego człowieka

"Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». (Mt 1,1-2) Bóg ujawnia się komu chce i w taki sposób, jaki chce. Naród żydowski mógł poznać jedynego Boga dzięki otrzymanemu objawieniu Starego Testamentu. Innym narodom to nie było dane. Jednak Mędrcy, pochodzący z bliżej nieokreślonego "Wschodu", wiedzieli coś, o czym posiadający Boże objawienie Żydzi jeszcze nie wiedzieli – to że pośród nich pojawił się jakiś wyjątkowy ich "król". Mędrcy pytali ludzi, gdzie On przebywa, bo myśleli, że wszyscy dobrze o tym wiedzą. Okazało się, że nikt nie potrafił udzielić im odpowiedzi. Mędrcy przybyli, aby Mu oddać pokłon, natomiast naród, który otrzymał Boże objawienie, nie tylko nie przygotowywał się do oddania nowo narodzonemu Królowi pokłonu, ale nawet nie wiedział o Jego istnieniu.

2. Herod przerażony Mesjaszem

Mędrcy ze Wschodu, chcąc się dowiedzieć, gdzie mogą znaleźć nowego króla, kogo mogli pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». (Mt 1,1-2) Z tego powodu wiadomość o niezwykłych narodzinach dotarła do panującego wówczas króla Heroda i napełniła go przerażeniem. „Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”. (Mt 2,3) W przeciwieństwie do Mędrców nie miał zamiaru pokłonić się nowo narodzonemu królowi, chociaż domyślał się, że chodzi o Mesjasza, na którego rzekomo wszyscy czekali z utęsknieniem. Przekonany, że to właśnie o Niego chodzi, zwołał elity duchowe. „Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz.” (Mt 2,4) Wykorzystał ich wiedzę, aby Go zabić. W Mesjaszu nie widział nikogo więcej jak tylko swojego konkurenta!

3. Przerażony Herod i Jerozolima

„Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”. (Mt 2,3) Herod bał się nowego Mesjasza, bo obawiał się utraty władzy królewskiej. A co oznacza przerażona Jerozolima? Może chodzi tu o udawane solidaryzowanie się z tym, kto posiada władzę. Coś takiego często ma miejsce, że podwładni, chcąc się przypodobać przełożonemu, udają, że się cieszą, gdy on się cieszy, i udają przerażonych, gdy widzą jego przerażenie. Ale może tu chodzić o coś gorszego. Tą „całą Jerozolimą” mogą być uczeni w Piśmie, starsi, faryzeusze i arcykapłani. Mogła ich przerazić myśl, że w związku z pojawieniem się Mesjasza, utracą całą swoją duchową władzę i ludzie zamiast trwać przy nich, pójdą za Nim. Z zazdrości byli więc „przerażeni” tak jak Herod. Tak jak on bali się utracić władzę i swoją wygodną dla nich pozycję społeczną.

4. Przerażona Jerozolima

„Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima”. (Mt 2,3) Przerażonemu Herodowi nie udało się zabić Jezusa, nowo narodzonego króla i Mesjasza. Jednak po trzydziestu latach doprowadzili do Jego śmierci ci, którzy reprezentowali „przerażoną wraz z Herodem Jerozolimę”. Zabili Jezusa ci, którzy w chwili Jego narodzenia nie mieli zamiaru oddać Mu pokłonu i z Herodem żyli w przerażeniu, że Mesjasz odbierze im władzę. Do nich zaliczali się arcykapłani, starsi, faryzeusze, uczeni w Piśmie. Przerażenie, które z Herodem przeżywali, gdy doszła do nich wieść, że narodził się nowy król żydowski, później zapewne w nich zmalało lub zanikło. Mieli bowiem nadzieję, że pośród zabitych później na rozkaz Heroda chłopców znajdował się również ten, który wzbudził ich przerażenie. Ale strach o utracę władzy i zazdrość na nowo rozbudziły się w tych, którzy dożyli dni publicznej działalności Jezusa. Wtedy zrozumieli, że pośród nich pojawił się Ktoś bardziej święty niż oni, mądrzejszy od nich, bardziej od nich potężny. Odrodzone przerażenie i zazdrość spowodowały, że doprowadzili Jezusa do śmierci na krzyżu. Jerozolimskie elity duchowe zrealizowały po trzydziestu latach to, czego nie udało się dokonać Herodowi. Pożądanie władzy, również władzy duchowej, i lęk o jej utratę popycha – podobnie jak chciwość – do największych zbrodni. Tak było w przeszłości i tak jest dzisiaj.

5. Zły nie zachęca do dobra

„Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».” (Mt 2,3-6; por Mi 5,1) Herod zebrał arcykapłanów i uczonych ludu. Nie uzyskał jednak od nich dobrej rady, gdyż nie powiedzieli mu wszystkiego, co mu powiedzieć powinni. Poinformowali go tylko o tym, gdzie – według ich wiedzy – miał się narodzić Mesjasz: w Betlejem judzkim. Nie zachęcili jednak zalęknionego o swoją władzę króla do oddania pokłonu Mesjaszowi. Nie zrobili tego, bo sami również nie chcieli Go uczcić. Ich zła wola i zdeprawowanie powstrzymywały ich przed zachęcaniem innych ludzi do tego dobra, którego sami nie chcieli wykonać.

6. Władca, który nie będzie dla ludu tyranem lecz pasterzem

Arcykapłani i uczeni ludu, do których Herod zwrócił się z pytaniem o przewidywane miejsce przyjścia na świat Mesjasza, odpowiedzieli mu: «W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok: A ty, Betlejem, ziemio Judy, nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy, albowiem z ciebie wyjdzie władca, który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».” (Mt 2,3-6; por. Mi 5,1) Z małego Betlejem judejskiego miał wyjść Władca inny niż Herod i jemu podobni. Ten bowiem zapowiedziany przez proroka władca będzie prawdziwym pasterzem ludu Bożego, troszczącym się o niego. Będzie się też różnił od „władców” duchowych, takich jak faryzeusze i arcykapłani, którzy nie zawsze szukali duchowego dobra ludu.

7. Kłamstwo na usługach zbrodniczych zamiarów

„Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». (Mt 2, 7-8) Herod wypytał Mędrców o czas pojawienia się wyjątkowej gwiazdy, która sprowadziła ich do nowo narodzonego króla żydowskiego. Król chciał wiedzieć dokładnie, kiedy narodził się Ten, który wywoływał w nim przerażenia z powodu ewentualnego pozbawienia go władzy. Informacje, na które liczył, były dla niego konieczne, aby zabić wszystkich chłopców, którzy urodzili się w czasie ukazania się tajemniczej gwiazdy. Swojego planu oczywiście nie zdradził przed Mędrcami. Chciał, aby mu pomogli odnaleźć Mesjasza, dlatego powiedział im coś, co mogło uśpić ich czujność: „«Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Swoje mordercze zamiary ukrył za kłamstwem. Ta piekielna taktyka nie uległa w ciągu wieków zmianie: ten, kto chce ukryć swoje złe plany, myli ludzi swoimi kłamstwami.

8. Bóg prowadzący Mędrców przez gwiazdę

Herod skierował Mędrców do Betlejem judzkiego. „Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali.” (Mt 2,9-10) Informacja, że mają się udać do Betlejem judzkiego była bardzo ważna dla Mędrców. Okazało się, że nawet takimi wrogami Jezusa jak Herod Bóg potrafi się posłużyć, aby ktoś o prawym sercu mógł znalazł Zbawiciela świata. Informacja Heroda była jednak bardzo ogólna. Wyraźnym przewodnikiem dla Mędrców stała się „gwiazda”, którą widzieli na Wschodzie: „szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię”. Ewangelista nie wyjaśnia, czy było to to samo ciało niebieskie na firmamencie nieba, które odczytali jako znak przyjścia na świat „króla żydowskiego”, czy też jakiś dodatkowy „przewodnik” świetlny, który też nazwał „gwiazdą”, a który stał się dla nich przewodnikiem podczas wędrówki i zatrzymał się nad miejscem, gdzie przebywał Jezus. Może Mędrcy mieli dwie formy pomocy nazywane „gwiazdą”. Jedną mogło być jakieś zjawisko astronomiczne na niebie, które ich przekonało, że się narodził jakiś wyjątkowy król. Drugą pomocą mógł być jakiś dodatkowy element świetlny, też nazywany „gwiazdą”, który im ukazywał dokładnie drogę na ziemi. Trudno to rozstrzygnąć. Nie jest to jednak dla nas ważne. Pouczenie o prowadzącej Mędrców do Jezusa „gwieździe” pokazuje, że Bóg każdemu człowiekowi udziela wystarczająco dużo różnych pomocy, by mógł tak jak oni dojść do Zbawiciela. Nikt się nie pomyli, jeśli przyjmie Boże światło.

9. Uczeni z narodu wybranego wyprzedzeni przez Mędrców ze Wschodu

Uczeni żydowscy, których Herod zebrał i wypytywał, „gdzie ma się narodzić Mesjasz” (Mt 1,4), nie spotkali się z Nim, bo nie mieli najmniejszego zamiaru oddać Mu czci. Gorzej jeszcze, swoją wiedzą pośrednio pomogli Herodowi zrealizować swój morderczy plan, zmierzający do zabicia Mesjasza. Nie udało mu się Go zgładzić, jednak doprowadził do zabicia wielu dzieci. To, czego nie osiągnęli uczeni żydowscy, udało się Mędrcom ze Wschodu, którzy nie posiadali objawienia Starego Testamentu. Jako jedni z pierwszych spotkali Mesjasza, Jego Matkę i Józefa. Tak się stało, bo mieli serca bardziej prawe niż faryzeusze, uczeni w Piśmie i arcykapłani żydowscy. Dlatego mieli szczęście odnaleźć Mesjasza tak samo jak prości pasterze, którzy ich w tym uprzedzili. Każdy, kto nie ma złej woli – czyli takiej, która dobrowolnie pragnie zła – odnajdzie Zbawiciela bez względu na to, czy jest człowiekiem wykształconym czy też takim, który nie napełnił swojego umysłu wiedzą zaczerpniętą od innych ludzi i ze studiowania ich ksiąg.

10. Spotka Zbawiciela ten, kto pragnie oddać Mu chwałę

Mędrcy, „wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.” (Mt 2,9-11) Przez otrzymane Boże objawienie Żydzi byli narodem wybranym. Do tego wybranego narodu nie należeli Mędrcy ze Wschodu. Prawa i Proroków nie posiadali. Mieli jednak w sobie rozbudzone przez łaskę głębokie pragnienie oddania pokłonu Bogu lub Jego Posłańcowi. To pragnienie zaprowadziło ich do niezwykłego „Posłańca” Bożego, do prawdziwego Syna Bożego, który nie był jednym z wielu przemijających królów żydowskich, lecz – Królem wszechświata, Bogiem, którego królestwo nigdy nie przeminie.

11. Mędrcy ofiarowali Jezusowi „swoje” skarby

„I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę.” (Mt 2,9-11) Skarbami, mającymi wartość dla Mędrców, było złoto, kadzidło i mirra. To, co Ewangelista nazwał „ich skarbami”, ofiarowali Jezusowi. Jak trudno byłoby się zdobyć na podobny gest wielu ludziom! Jak trudno byłoby się pozbyć zwłaszcza złota! Wielu jest takich, którzy bogactwa zagarniają dla siebie i nie przyjdzie im do głowy myśl, by nimi uszczęśliwić nie siebie, lecz kogoś innego. A przecież mogliby ułatwić życie wielu ludziom, którzy są ich nieszczęśliwymi braćmi i siostrami. Można przypuszczać, że ofiarowane przez Mędrców złoto pomogło Świętej Rodzinie przetrwać na wygnaniu w Egipcie, do którego wkrótce po ich wizycie musieli uciekać z obawy przed Herodem. Opatrzność Boża posłużyła się szlachetnymi sercami ze Wschodu, by w trudnym momencie zapewnić środki na utrzymanie ubogiej rodzinie Jezusa-Króla wszechświata. Kiedy trzeba, Bóg nakazuje rozbłysnąć cudownej gwieździe lub nieoczekiwanie posyła kogoś, by w ubóstwie wsparł swoim „złotem” jakiegoś nieszczęśnika. Taki jest Bóg. On troszczy się o pokarm dla każdego ptaszka i o piękne odzienie dla niedługo żyjącej lilii. (Mt 6,25-34) Każdy z nas może oddać do dyspozycji Bożej Opatrzności „swoje skarby”, czyli swoje uzdolnienia i swój czas. Bóg się tym na pewno posłuży i dokona większych dzieł niż te, które moglibyśmy wykonać sami, o własnych siłach.

12. Zmarnowanie przez Heroda i arcykapłanów otrzymanej łaski

„A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, [Mędrcy] inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. (Mt 2,12) Mądrość Boża zezwoliła, by Herod spotkał się z Mędrcami i powiedział im, że Mesjasz miał się narodzić w Betlejem. Zezwoliła na to, bo ta informacja była dla nich ważna. Ponadto przez Mędrców i przez poruszenie, jakie wywołało ich przybycie i szukanie „nowo narodzonego króla żydowskiego” Bóg dał Herodowi i zgromadzonym przez niego kapłanom i uczonym szansę oddania czci Mesjaszowi. Niestety, nikt z nich z tej wielkiej łaski nie skorzystał. Ten wielki dar Boży został przez nich odrzucony. Nie oddali Jezusowi pokłonu. Przeciwnie, Herod myślał, jak go zamordować, a po trzydziestu latach ci, którzy mogli Go uczcić, zabili Go, bo marnowanie jednej łaski po drugiej prowadzi do wielkich grzechów, do zbrodni. Na przedwczesne zabicie Swojego Syna Bóg nie zezwolił. Posłany Mesjasz i Zbawiciel miał przed swoją śmiercią wykonać zadanie, zlecone Mu przez Ojca. Dlatego Mędrcy zostali pouczeni w czasie snu o tym, co mają czynić. „A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, [Mędrcy] inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. (Mt 2,12)

13. Czekanie na Mesjasza swoich wyobrażeń i oczekiwań

Naród żydowski oczekiwał i nadal czeka na Mesjasza. Tym oczekiwanym Mesjaszem był jednak Jezus Chrystus. Jak się jednak okazało, pojawienie się tego niby bardzo „Oczekiwanego”, nie wywołało entuzjazmu u tych, którzy rzekomo mocno za Nim tęsknili. Jeszcze bowiem nic o Nim nie wiedzieli – oprócz tego, że jest małym nowo narodzonym dzieckiem – a już go odrzucali. Jako niemowlę został odrzucony przez króla Heroda i przez elity duchowe jerozolimskie, które nie chciały wraz z Mędrcami ze Wschodu szukać nowo narodzonego króla, aby Mu oddać pokłon. Inaczej postąpili prawdziwi „Mędrcy”. Swoim zachowaniem pokazali, że za Nim tęsknili w głębinach swoich serc, chociaż narody, w których żyli, nie czekały na żadnego „króla żydowskiego”. Trzydzieści lat później, w czasie swojego nauczania, Jezus powiedział: „Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim. A synowie królestwa zostaną wyrzuceni na zewnątrz – w ciemność; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. (Mt 8,11-12) Te słowa powinni sobie dobrze zapamiętać ci, którym się wydaje, że ze względu na swoją religię są wybrańcami Bożymi, którzy nie muszą się troszczyć o swoje zbawienie przez wierne naśladowanie wyznawanego Chrystusa i zachowywanie w życiu wszystkich Jego przykazań; ci, którym się wydaje, że przykazania Boże mogą bezkarnie zastępować zasadami zezwalającymi na życie według swoich pożądań i że mogą nawet bezkarnie robić z nich prawa obowiązujące wszystkich ludzi.

14. Znak gwiazdy i jego właściwe zrozumienie

Nie było zasługą Mędrców ze Wschodu to, że przed narodem wybranym odkryli prawdziwego Mesjasza, Jezusa Chrystusa. Stało się tak, ponieważ dzięki Bożej Opatrzności otrzymali znak na niebie i właściwe jego zrozumienie. Jeśli było to jakieś zjawisko astronomiczne, to mogło być oglądane na niebie przez wszystkich ludzi. Jednak tylko Mędrcy potrafili temu widzialnemu zjawisku nadać właściwy sens i nie zatrzymali się na podziwianiu go. Poszli do Tego, którego przyjście ten znak ukazywał. Łaska zawsze uprzedza ludzkie działanie, jednak tego współdziałania ludzkiego zawsze wymaga. Mędrcy z łaską Bożą prawdziwie współdziałali, czego nie można powiedzieć ani o królu Herodzie, ani o kapłanach żydowskich, ani o znawcach Pisma Świętego, którzy nie przyszli oddać hołdu nowo narodzonemu Mesjaszowi.

15. Powrót Mędrców do swojej ojczyzny

„A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, [Mędrcy] inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. (Mt 2,12) Można przypuszczać, że Mędrcy stali się pierwszymi głosicielami Jezusa Chrystusa wśród pogan. Czyż mogli nie opowiadać o Tym, którego spotkali, o Jego Matce, o Józefie, o cudownym Bożym prowadzeniu ich i pouczaniu? Ten, kto spotkał prawdziwego Chrystusa, mówi o Nim. Nie robi tego natomiast ten, komu tylko się wydaje, że w Niego wierzy. A takich chrześcijan jest, niestety, bardzo dużo. Mają „swojego Pana Jezusa”, „swojego Pana Boga” – tylko dla siebie.

16. Mędrcy nie wrócili do Heroda

Mędrcy ze Wschodu zostali ostrzeżeni podczas snu o zbrodniczych planach Heroda wobec narodzonego Chrystusa. Nie wrócili więc do niego, aby przez udzielenie mu informacji o miejscu pobytu „nowo narodzonego króla” nie współdziałać w jego zbrodni. Byli prawi, a każdy prawy człowiek czyni tylko dobro i nie współdziała – nawet pośrednio – z tymi, którzy czynią zło.

UCIECZKA DO EGIPTU

Gdy oni odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić».13 On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu;14 tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: Z Egiptu wezwałem Syna mego.15 (Mt 2,13-15)

17. Bóg czuwający nad wszystkim

„Gdy oni [Mędrcy] odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić». On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda.” (Mt 2,13-15) Ponownie anioł Pański pouczył Józefa w czasie snu. Powiedział mu o grożącym ze strony Heroda niebezpieczeństwie. Nie poprzestał jednak na straszeniu go okrutnym królem, lecz powiedział, co ma czynić, aby uchronić Jezusa przed śmiercią. Józef dostosował się do poleceń, które Bóg mu przekazał przez swojego anioła. To wydarzenie po raz kolejny poucza nas, że nikt – żaden „Herod” – nie potrafi Bogu pokrzyżować Jego planów. W okrutnym królu można widzieć symbol różnych potęg piekielnych i światowych, które w ciągu wieków usiłowały usunąć Chrystusa z dziejów ludzkich. I my dzisiaj także mamy takie „potęgi”, które jak Herod, w ukryciu, usiłują zniszczyć chrześcijaństwo na całym świecie. Czynią to bardzo inteligentnie, dlatego myślą, że uda im się oszukać ludzi i Boga. Nie wierzą, że Wszechmocny zna ich ukryte plany i że zareaguje, aby ocalić ludzkość. Powinni też pamiętać, że nie są nieśmiertelni. Okazało się bowiem że Jezus został ocalony z rąk okrutnego Heroda, a on nie cieszył się długo swoją władzą królewską. Umarł niedługo po ucieczce Świętej Rodziny do Egiptu.

18. Herod obrazem Antychrysta

„Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić» (Mt 2,13) – powiedział anioł Pański do Józefa. W Herodzie, który robił wszystko, żeby zabić Jezusa Chrystusa, można widzieć obraz jednego z wielu antychrystów, o których mówi św. Jan: „Ten właśnie jest Antychrystem, który nie uznaje Ojca i Syna. Każdy, kto nie uznaje Syna, nie ma też i Ojca, kto zaś uznaje Syna, ten ma i Ojca” (1 J 2,23). Herod nie tylko nie chciał oddać pokłonu „nowo narodzonemu królowi”, który był Synem Bożym, lecz nawet chciał Go zabić. Takich antychrystów, jak mówi święty Jan, było i nadal jest wielu, a każdy z nich zapowiada jakiegoś wyjątkowego, który pojawi się na końcu czasów. I tak w Pierwszym Liście św. Jana Apostoła czytamy: „Dzieci, jest już ostatnia godzina, i tak jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi, bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu antychrystów; stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina” (1 J 2,18). Niemal „tłumy” pojawiających się na całym świecie antychrystów, którzy nie uznają Chrystusa i Jego prawa moralnego, zapowiadają jeszcze innego Antychrysta, o którym wspomniał św. Jan. Najsmutniejsze w tym jest to, że do tych antychrystów zaliczają się również ci, którzy byli uważani i sami siebie uważali wcześniej za chrześcijan, wyznawców Chrystusa. Niektórzy z nich nawet należeli lub należą do duchowieństwa. O nich św. Jan mówi: „Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha”. (1 J 2,19) Sądząc po nauczaniu niektórych tzw, „duchownych”, nie można powiedzieć, że są przepojeni duchem Ewangelii. Więcej jest w nich bowiem ducha Antychrysta niż ducha ucznia Chrystusowego. Każdy z tych antychrystów otwiera drogę Antychrystowi czasów ostatecznych.

Mordowanie niewinnych dzieci

Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał [oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.16 Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza:17 Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma.18 (Mt 2,16-18)

19. Realizowanie swojego planu kosztem niewinnych dzieci

Herod miał plan zachowania za wszelką cenę swojej władzy królewskiej i zabicie Chrystusa, który rzekomo mu zagrażał. Nie miało dla niego znaczenia, że dla urzeczywistnienia swojego zbrodniczego planu doprowadzi do śmierci wiele niewinnych dzieci. Dla okrutnego króla nie liczyły się niewinne ofiary. Nie miała dla niego znaczenia śmierć dzieci, ból ich matek i ojców. Bezlitosny król miał w sobie okrutny plan i realizował go, nie zważając na śmierć niewinnych dzieci i zadawane cierpienie. Przypomina to dzisiejsze tworzenie różnych medykamentów a nawet kosmetyków, których istnienie okupione jest mordowaniem nienarodzonych dzieci. Zbrodnię ma usprawiedliwić pragnienie zdrowia i urody lub nawet tylko wygodne życie.

20. Zły cel i okrutne środki osiągnięcia go

Herod posłał „[oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców” (Mt 2,16). Król Herod spodziewał się, że Mędrcy ze Wschodu powrócą do niego i poinformują go, gdzie znajduje się „nowo narodzony król żydowski”, i wtedy będzie mógł go zabić. Tak się jednak nie stało, bo Mędrcy, ostrzeżeni we śnie, wrócili do swojej ojczyzna, omijając Heroda. (por. Mt 2,12) Rozwścieczony tyran postanowił mimo niespodziewanych przeszkód zrealizować swój zamiar. Zwrócił się w stronę niewinnych dzieci. Kazał pozabijać w Betlejem i całej okolicy chłopców w wieku do dwóch lat, bo w takim wieku mógł być Chrystus. Skala okrucieństwa była ogromna, jednak żądza władzy i zła zaślepia, czyni niewrażliwym na cierpienie. Dla zdeprawowanego człowieka każdy środek jest odpowiedni, by zrealizować swoje cele. Tym środkiem często był i, niestety, nadal jest mordowanie nienarodzonych dzieci.

21. Oblicze okrucieństwa

Okrucieństwa zwraca się w różne strony. I tak Herod chciał przede wszystkim zabić bezlitośnie Chrystusa. Ponieważ mu się to nie udało, postąpił okrutnie z niewinnymi dziećmi. Podobnie dzieje się z każdym człowiekiem, który świadomie i dobrowolnie walczy z Bogiem: wcześniej czy później zwróci się przeciwko człowiekowi. Uczyni to nawet wtedy, gdy walczy z Bogiem rzekomo w imię „dobra dla ludzi” i dla ich „pełnej wolności”. I my dzisiaj także mamy różne jawne lub ukrywające się „moce”, które jak Herod usiłują zniszczyć chrześcijaństwo na całym świecie rzekomo dla „dobra ludzkości”.

Powrót z Egiptu do Nazaretu

A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie,19 i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia».20 On więc wstał, wziął Dziecię i Jego Matkę i wrócił do ziemi Izraela.21 Lecz gdy posłyszał, że w Judei panuje Archelaos w miejsce ojca swego, Heroda, bał się tam iść. Otrzymawszy zaś we śnie nakaz, udał się w strony Galilei.22 Przybył do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem.23 (Mt 2,19-23)

22. Herod umarł, a Chrystus pozostał żywy

„A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia».” (Mt 2,19-20) Nic nie wyszło z nikczemnych planów zabicia Jezusa przez Heroda. Bóg ocali swojego Syna przed zbyt wczesną śmiercią. Ona wprawdzie nastąpiła, ale dopiero po całkowitym wypełnieniu zbawczego zadania Jezusa Chrystusa na ziemi. Umarł natomiast król Herod, któremu wydawało się, że jeśli zabije Chrystusa, to będzie mógł być królem nie wiadomo jak długo. Bóg jednak postanowił inaczej. Okrutny król musiał umrzeć, aby Jezus, Zbawiciel, mógł powrócić bezpiecznie do Nazaretu i wykonać do końca swoje zbawcze posłannictwo. Herod nie miał władzy przedłużenia swojego królowania i życia na ziemi ani o jedną chwilę. Nie mają takiej mocy także ci, którzy usiłują dzisiaj usunąć Chrystusa i Jego prawo. Oni też umrą w czasie, który wyznaczył im Bóg. Nie przedłużą swojego życia ani o sekundę ponad ten czas, który im dał do dyspozycji Bóg, aby na ziemi przygotowali się do wieczności – szczęśliwej lub pełnej wiecznego cierpienia.

23. Pragnienie długiego życia nie przedłuża go

„A gdy Herod umarł, oto Józefowi w Egipcie ukazał się anioł Pański we śnie, i rzekł: «Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i idź do ziemi Izraela, bo już umarli ci, którzy czyhali na życie Dziecięcia».” (Mt 2,19-20)

Herod umarł nie wtedy, kiedy on chciał, lecz wtedy kiedy Bóg o tym zadecydował. Człowiek umiera wtedy, kiedy Bóg wszechwiedzący uznaje, że jest on już najlepiej przygotowany do wieczności, czyli dobry już więcej na ziemi nie osiągnie, a zły, gdyby żył dłużej, to nie tylko by się nie nawrócił, lecz stałby się jeszcze gorszy i jego cierpienia w piekle byłyby większe. One bowiem zależą od stopnia zdeprawowania potępionych. Chrystus przeżył pomimo zagrożeń ze strony Heroda, bo miał realizować plan Boga. Herod natomiast urzeczywistniał swój plan, którego celem miało być jak najdłuższe zachowanie władzy i korzyści, jakie z niej wypływają. W pewnym momencie Bóg przerwał jego ziemskie życie i musiał wejść do wieczności z taką duszą, jaką uformował sobie na ziemi. To, że był na ziemi królem, nie miało żadnego znaczenia na drugim świecie. Tam liczy się tylko miłość lub jej brak. Kto miłości w sobie nie uformował, bo zmarnował daną mu na ziemi łaskę, ten nigdy nie będzie jej posiadał na drugim świecie. Przywileje ziemskie tam tracą swoje znaczenie.

24. Liczenie na Boga lub na swoją ludzką moc

Herod w swoim działaniu zdał się na siebie, na swoją królewską władzę i na ludzi, którzy ze strachu mu służyli. W oparciu o tę moc wypowiedział wojnę Chrystusowi, aby Go zabić. Inaczej postępowała Święta Rodzina. Maryja i Józef żyli dla Jezusa i zdali się wyłącznie na Bożą opiekę. I nie zawiedli się. Nie zmarli na wygraniu w Egipcie; wrócili do ziemi Izraela. Zamieszkali w Nazarecie. Herod natomiast umarł i stanął przed Bożym sądem, aby się rozliczyć ze swojego postępowania. Jego ziemska potęga nie przedłużyła mu życia ani o jedną chwilę.

25. Nazywany Nazarejczykiem

Józef wraz z Jezusem i Maryją „przybył „do miasta, zwanego Nazaret, i tam osiadł. Tak miało się spełnić słowo Proroków: Nazwany będzie Nazarejczykiem.” (Mt 2,23) Prorok Micheasz zapowiedział Chrystusa, „Władcę”, który będzie prawdziwym pasterzem ludu Bożego. „Wyjdzie” On z Betlejem (por. Mi 5,1). Tam właśnie narodził się Jezus w czasie spisu ludności, jednak po powrocie z Egiptu mieszkał w Nazarecie. Dlatego przez ludzi, którzy nie wiedzieli o Jego miejscu narodzenia, nie był nazywany „Jezusem z Betlejem”, lecz „Jezusem z Nazaretu”. Ta druga nazwa ukrywała przed ludźmi pochodzenie Jezusa z rodu Dawida, który był synem Jessego z Betlejem. Boża Opatrzność nie chciała, aby ludzie skupiali się na pochodzeniu Jezusa z ziemskiego rodu królewskiego. On bowiem jest Królem o wiele większym niż inni królowie ziemscy. Jest Synem Bożym, Królem wiecznego Bożego królestwa.

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań