Rozważanie Ewangelii według św. Jana


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 13


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


Ostatnia Wieczerza. Obmycie nóg uczniom przez Jezusa

Św. Jan opisuje Ostatnią Wieczerzę, po której nastąpiło pojmanie Jezusa, a potem – ukrzyżowanie Go. Zbawiciel obmywający nogi apostołom pokazuje, że Jego wierni uczniowie powinni się odznaczać pokorą, gdyż ona uzdalnia do służenia Bogu i bliźnim bez żadnych ograniczeń i zastrzeżeń.

Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.1 W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać,2 wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie,3 wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał.4 Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany.5 Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi?6 Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział.7 Rzekł do Niego Piotr: Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną.8 Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę.9 Powiedział do niego Jezus: Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy.10 Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści.11 A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?12 Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem.13 Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi.14 Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem.15 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał.16 Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.17 Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz (potrzeba), aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę.18 Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem.19 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.20 (J 13,1-20)

1. Miłość i pokora Jezusa

„Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował.” (J 13,1) Jezus wiedział, że nadeszła godzina Jego przejścia do Ojca. Ta godzina miała być poprzedzona bolesnym zakończeniem ziemskiego życia przez śmierć krzyżową. Uczta paschalna miała być ucztą pożegnalną. Serce Jezusa było napełnione miłością do „swoich na świecie”. Do końca ich umiłował i dlatego chciał ustanowić sakrament swojej realnej obecności: Eucharystię. W czasie tej Wieczerzy dał dowody swojej ogromnej miłości i pokory. Jej wyrazem było umycie nóg apostołom. Innym jej przejawem było pozostanie z nami pod postaciami chleba i wina dzięki sakramentowi, który miał już niebawem ustanowić, sprawując po raz pierwszy Eucharystię. (Więcej o Eucharystii tutaj)

2. Uczeń Jezusa ma służyć tak jak On

„W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał. Potem nalał wody do miednicy. I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany”. (J 13,2-5) Jezus przygotował wszystko, co było potrzebne do obmycia nóg apostołom: złożył swoje odświętne szaty, przepasał się prześcieradłem, nalał wody do miednicy. Nie tylko mył nogi uczniom, ale również je ocierał prześcieradłem, którym był przepasany, aby były czyste i suche. Chciał wszystko zrobić dokładnie i dobrze. Przed swoim odejściem z tego świata pragnął swoim przykładem pouczyć wszystkich swoich uczniów o potrzebie służenia innym. Nie powinni ulec pokusie takiego życia, w którym innych traktuje się jak swoich służących. Aby o tym nie zapomnieli, powiedział: „Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał.” (J 13,13-16) Judasz, który był obecny na Ostatniej Wieczerzy, nie myślał o służeniu innym. Jego umysł był zajęty tylko tym, by znaleźć odpowiedni moment, aby ujawnić wrogom Jezusa miejsce Jego pobytu.

3. Jezus do końca umiłował, a Judasz całkowicie poddał się diabłu

Św. Jan wprowadza opis Ostatniej Wieczerzy dwoma uwagami: jedna dotyczy bezgranicznej miłości Jezusa, a druga – dochodzącej do szczytu nienawiści Judasza, poddanego namowom diabła. I tak czytamy: „Było to przed Świętem Paschy. Jezus wiedząc, że nadeszła Jego godzina przejścia z tego świata do Ojca, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował. W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać...” (J 13,1-2) Jezus i Judasz pokazują dwie przeciwstawne postawy, do których może dojść każdy człowiek. Pierwszą jest miłość do Boga i do bliźniego. Dochodzą do niej ci, którzy otwierają się na łaskę Chrystusa i współpracują z nią, naśladując Go. Drugą jest nienawiść, nawet do Jezusa, Syna Bożego. Dochodzą do niej ci, którzy tak jak Judasz pozwalają się oszukać diabłu. Do miłości doskonałej dochodzą ci, którzy słuchają Ojca niebieskiego, do nienawiści natomiast ci, którzy podążają za kłamstwami i pokusami złego ducha oraz tych, którzy na ziemi z nim współpracują.

4. Pokorna miłość Jezusa

„W czasie wieczerzy, gdy diabeł już nakłonił serce Judasza Iskarioty syna Szymona, aby Go wydać, wiedząc, że Ojciec dał Mu wszystko w ręce oraz że od Boga wyszedł i do Boga idzie, wstał od wieczerzy i złożył szaty. A wziąwszy prześcieradło nim się przepasał.” (J 13,2) Jezusa ogarniała miłość, Judasza nienawiść. W ręce miłującego Jezusa Ojciec oddał wszystko. Dlatego tych, którzy zostali mu oddani przez Ojca, chciał jak najhojniej obdarować. Nawet nogi im umył, chociaż nie musiał tego czynić. Chciał się przyczynić nie tylko do ich czystości duchowej, ale również do czystości ciała. Ten, który wiedział Kim jest, „że od Boga wyszedł i do Boga idzie” wykonał wobec swoich uczniów czynność, której nie oczekiwaliby i nie spodziewaliby się w żadnym bogatym domu od sług lub nawet od niewolników. Swoim zachowaniem Jezus pokazał, że z miłości jest zdolny do uczynienia wszystkiego, nawet tego co mogłoby uchodzić za upokarzające i niegodne Jego Boskiej wielkości. Jezus pokazał, że miłość łączy się nierozerwalnie z pokorą. Stwierdził to samo św. Paweł mówiąc: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą...” (1 Kor 13,4) (Więcej o miłości i jej przymiotach tutaj)

5. Jezus przywracający czystość

„Podszedł więc do Szymona Piotra, a on rzekł do Niego: Panie, Ty chcesz mi umyć nogi? Jezus mu odpowiedział: Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział.” (J 13,6-7) Piotr nie rozumiał do końca tego, że on, tak jak wszyscy ludzie, potrzebuje ciągłej pomocy Zbawiciela. Jest ona konieczne przede wszystkim do tego, żeby mieć czyste serce, czysty umysł, czyste uczucia, czystą duszę. Czystość nóg obmytych przez Jezusa jest znakiem duchowej czystości, którą człowiek otrzymuje przez Jego przebaczenie i obmycie jak wodą Jego łaską. To Bóg przywraca grzesznemu człowiekowi duchową czystość. Dzisiaj czyni to między innymi w sakramencie chrztu i spowiedzi św. (Więcej o sakramentach tutaj)

6. Udział w Bożym królestwie dzięki obmywającej łasce Chrystusa

Piotr widząc, że Jezus zamierza mu umyć nogi, zaprotestował. Rzekł do Niego: „Nie, nigdy mi nie będziesz nóg umywał. Odpowiedział mu Jezus: Jeśli cię nie umyję, nie będziesz miał udziału ze Mną.” (J 13,8) Odpowiedź Jezusa wskazuje na jakieś umycie przez Niego, które umożliwia „udział z Nim”. Tu nasuwa się pytanie: „udział z Nim” w czym? W Jego królestwie świętości, dobra, miłości, prawdy. Tego królestwa nikt nie może mieć w sobie, jeśli nie podda się pokornie duchowemu obmyciu przez łaskę Jezusa Chrystusa. Tego królestwa nie można osiągnąć wyłącznie o własnych siłach. Trzeba się poddać nadprzyrodzonemu działaniu Zbawiciela. (Więcej o królestwie Bożym tutaj)

Teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział

Jezus odpowiedział Piotrowi, który wzbraniał się przed umyciem mu nóg przez Jezusa: „Tego, co Ja czynię, ty teraz nie rozumiesz, ale później będziesz to wiedział”. (J 13,7) Te słowa Jezusa pouczają, że dochodzenie do prawdy nieraz wymaga czasu, nie musi być czymś bardzo szybkim. Widać to na przykładzie dzieci, młodzieży i ludzi starszych. Odnosi się to również do wiary. I jest to fakt pocieszający, ponieważ ci, którzy dzisiaj nie wierzą, a nawet wiarę zwalczają, jutro mogą się stać jej publicznymi świadkami. Potrzebują jednak nadprzyrodzonego światła Ducha Świętego i wsparcia przez łaskę słabej ludzkiej woli. Tym wsparciem może być też rozmowa, wyjaśnienie jakiejś prawdy wiary, a przede wszystkim – modlitwa, połączona z jakąś formą ofiary, czyli rezygnacji – choćby tylko jednokrotnej – z czegoś, co lubimy.

8. Pragnienie wszystkich darów pochodzących od Jezusa.

Piotr, który zrozumiał, że bez obmycia Jezusowego nie może mieć z Nim udziału w Jego królestwie, zareagował żywo. „Rzekł do Niego Szymon Piotr: Panie, nie tylko nogi moje, ale i ręce, i głowę”. (J 13,9) Tymi słowami Piotr wyraził swoje gorące pragnienie przyjmowania wszystkich darów Jezusa i przebywania z Nim na zawsze w Jego królestwie. Był słabym człowiekiem, co ujawniło się już za kilka godzin, jednak szczerze kochał Jezusa. Nie wyobrażał sobie życia bez Niego. Przyjmował Jego pouczenia i poddawał się Mu. Dlatego nie odszedł od Niego na zawsze, pomimo trzykrotnego zaparcia się Go, które miało nastąpić jeszcze tej nocy. Zupełnie inna była postawa Judasza, który zakończył swoje życie samobójstwem. O żadnym jego powrocie do Jezusa, nawet tylko czysto wewnętrznym, Pismo św. nie wspomina.

9. Nie wszyscy apostołowie byli czyści

Do Piotra – który szybko zmienił swoje zdanie po wysłuchaniu Jezusa i od braku zgodny na umycie nóg wyraził życzenie, by mu umył także ręce i głowę – (J 13,9) Jezus powiedział: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści”. (J 13,10-11) Uznał wszystkich za czystych, czyli jakby duchowo nie tylko obmytych, lecz wręcz „wykąpanych” w Jego łasce, w Jego słowie, w Jego miłosierdziu. Wszystkich – oprócz jednego: Judasza, którego imienia dyskretnie nie wymienił. Słowa Jezusa pokazują, jak bardzo był zaniepokojony o stan duchowy apostoła-zdrajcy i jak bardzo się przejmował jego losem. Wiedział bowiem, że „nieczysty” Judasz jeszcze przed Nim odejdzie z tego świata, popełniając samobójstwo. Słowa o nieczystości duchowej ucznia, którego imienia nie wypowiedział, były jednymi z ostatnich upomnień, jakich mu udzielił, aby się opamiętał i zmienił swoją decyzję o wydaniu Go w ręce wrogów. (Więcej o Judaszu tutaj)

10. Obmycie, którego potrzebują nawet czyści

Słowa Jezusa: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty” (J 13,10), pouczają, że każdy potrzebuje łaski Bożej, nawet ten, kto już został przez nią oczyszczony, np. w sakramencie chrztu lub w sakramencie pokuty. To stałe oczyszczenie wynika z tego, że każdy człowiek codziennie wielokrotnie upada, popełniając grzechy nazywane lekkimi. Te grzechy nie niszczą łaski uświęcającej, jednak wprowadzają w duszę pewien „brud” duchowy, jakby „brudząc” miłość, świętość, wolę, poznanie i uczucia. Wiedząc o tym powszechnym zjawisku, Jezus nauczył nas modlitwy, w której każdy człowiek, gdy ją odmawia, prosi Boga o przebaczenie, a tym samym o oczyszczenie duchowe słowami: „I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. (Więcej o grzechach lekkich i ciężkich i o ich odróżnianiu tutaj)

10a. Wykąpanie i obmycie nóg

W wypowiedzi skierowanej do Piotra: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty” (J 13,10), Jezus zestawia kąpiel z umyciem nóg. Nawet człowiek całkowicie obmyty przez kąpiel z łatwością brudzi sobie stopy, zwłaszcza gdy chodzi boso lub tylko w sandałach. Stopy są najbardziej podatne na brudzenie się. Wypowiedź Jezusa można odnieść do sytuacji duchowej każdego człowieka. Jedni są czyści duchowo dzięki łasce Chrystusa, a inni tej czystości nie posiadają, bo łaskę odrzucili. Jednak nawet ci, którzy przyjęli łaskę chrztu i łaskę przebaczenia w sakramencie spowiedzi św., łatwo „brudzą sobie nogi”, bo posiadają jakiś słaby punkt, czyli wadę, przyzwyczajenie, nałóg. Ta słabość, nazywana też wadą główną, doprowadza do codziennych upadków. Trzeba znać swoje słabości i nad nimi szczególnie pracować, tak jak stopy chroni się przed skaleczeniem i zabrudzeniem przez nakładanie obuwia. Wadą główną – lub ściślej wadami głównymi, bo zwykle jest ich kilka o różnej sile oddziaływania – jest któryś z siedmiu grzechów głównych: pycha, chciwość, nieczystość, łakomstwo, zazdrość, gniew, lenistwo lub znużenie duchowe. Każdy z tych siedmiu grzechów rodzi wiele innych, dlatego nosi nazwę „grzechu głównego”. (Więcej o pracy nad siedmioma grzechami głównymi tutaj)

11. Przykład pokory i pouczenie o pokornej służbie

Komentarzem do tego, co Jezus uczynił, są Jego słowa, które wypowiedział po umyciu nóg apostołom: „Czy rozumiecie, co wam uczyniłem? Wy Mnie nazywacie Nauczycielem i Panem i dobrze mówicie, bo nim jestem. Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi. Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem”. (J 13,12-15) Jezus nie tylko dał przykład pokornej służby Bogu i ludziom, lecz jeszcze wytłumaczył to, co uczynił. Przez czyn i następujące po nim słowa chciał mocno zaakcentować i utrwalić w umysłach swoich uczniów to, co zbyt często się lekceważy i odrzuca: że służba innym nie poniża. Przeciwnie, świadczy o prawdziwej wielkości człowieka i ją w nim umacnia. Dowodem na to jest fakt, że Ten, którego – zgodnie z prawdą – nazywano Nauczycielem i Panem nie umniejszył swojej godności przez umycie nóg swoim uczniom. Życie wykazuje, że to pouczenie zostało przyjęte przez wielu wyznawców Jezusa jedynie jako piękna, lecz mało praktyczna nauka. Może i dla mnie to pouczenie jest wspaniałe i wzruszające, lecz mało użyteczne w codziennym życiu. <(Więcej o pokorze i jej przeciwieństwie – pysze tutaj)

12. Ciągła służba Syna Bożego

„A kiedy im umył nogi, przywdział szaty i znów zajął miejsce przy stole, rzekł do nich: Czy rozumiecie, co wam uczyniłem?” (J 13,12) Nawet wtedy, gdy Jezus zakończył umywanie nóg uczniom, Jego służba miłości nie zakończyła się. W wyjątkowy sposób służył im w dalszym ciągu Ostatniej Wieczerzy. W obmyciu nóg apostołom można zobaczyć widzialny znak tego, co Jezus czynił w ciągu całego swojego życia na ziemi i co uczynił w czasie Ostatniej Wieczerzy, która była pierwszą Eucharystią, sprawowaną przez Niego. W czasie tej Wieczerzy, Jezus cały czas służył. Służył, obmywając uczniom nogi; służył przemieniając chleb w swoje Ciało a wino w swoją Krew. Służył przychodząc do serc swoich apostołów w Komunii św. Podobnie służy nam w czasie każdej Mszy św. To bardziej Bóg nam służy, niż my Jemu. Podczas sprawowania Eucharystii, czyli w czasie Mszy św. Jezus oczyszcza nas swoją łaską, karmi nas swoim słowem, swoim Ciałem i swoją Krwią. Zbawiciel ciągle jest podobny do Jezusa z Wieczernika, który składa swoje szaty wielkości i chwały, który przepasuje się w „prześcieradło” pokory (por. J 13,2), ukrywając się pod jakże skromnymi postaciami chleba i wina, i służy, służy, służy... bo prawdziwa miłość tylko w służbie, która uszczęśliwia innych, znajduje radość. I taką radość chce mieć Bóg na wieki. Pragnie naszego zbawienia, aby móc się radować, patrząc na zawsze na nasze szczęście; aby na zawsze móc nam służyć przez dawanie nam szczęścia. „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał.” (Łk 12,37)

13. Nie jesteśmy więksi od Chrystusa

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.” (J 13,16-17) Żaden człowiek nie jest równy Jezusowi, tym bardziej nie ma takiego człowieka, który by Go przewyższał. Błogosławieni ci, którzy zdają sobie z tego sprawę i nigdy nie przysłaniają Go sobą i nie stawiają wyżej swojej woli ponad Jego wolę. Nie powinniśmy się też domagać dla siebie tego, czego Jezus nie wymagał od innych; przede wszystkim tego, by nam inni służyli. Syn Boży nie przyszedł na świat, aby Mu służono, lecz aby służyć. Nam grozi pokusa, by przychodzić tylko tam, gdzie nam służą, i unikać tych, którym powinniśmy służyć. Nie jesteśmy więksi od Jezusa, naszego Pana – od Tego, który nas powołuje i posyła. Błogosławiony, czyli szczęśliwy, będzie ten, kto przyjmie tę prawdę i będzie według niej postępować – ten, kto wzorem Zbawiciela będzie służył Bogu i ludziom. Nie jest naszym powołaniem domagania się tego, by wszyscy się wokół nas skupiali i służyli nam. Zbawiciel przyszedł służyć i do tego samego powołuje i nas: do wspierania, podnoszenia na duchu, umacniania, uszczęśliwiania, niesienia pomocy nie tylko materialnej, ale przede wszystkim – duchowej.

14. Posyłający i ci, którzy zostali wysłani

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.” (J 13,16-17) Wszyscy jesteśmy ludźmi „posłanymi”, by wypełnić jakąś misją na tym świecie. I trzeba ją dobrze wypełnić. Trzeba też okazywać wdzięczność Bogu za to, że On – Ten, który mógłby absolutnie wszystko uczynić bez naszej pomocy – proponuje, byśmy Mu jej udzielili. Jezus mógł sam, w jednym momencie, nauczyć wszystkiego ludzi na całym świecie swoim słowem i potęgą swojej łaski. A jednak chciał pomocy apostołów i innych swoich uczniów. W szerzeniu Ewangelii pragnie pomocy swoich posłańców, nieskończenie mniej zdolnych niż On, mniej wiedzących niż On, nieraz nawet bardzo nieudolnych. Chciał, byśmy Mu pomagali w głoszeniu i wyjaśnianiu Jego nauki. Mają to czynić nie tylko biskupi i kapłani, ale również niezliczone rzesze matek, ojców, babć i dziadków, którzy – bez żadnego wykształcenia teologicznego – przekazują Ewangelię nowym pokoleniom, jak potrafią, czasem przez proste słowa skierowane do małego dziecka: „Zrób amen!” Odpowiadają też na różne trudności, jakie nieraz się pojawiają w umysłach dzieci. Każdy chrześcijanin jest „posłany”, aby kogoś pouczyć, komuś przekazać Ewangelię i w ten sposób pomóc komuś dojść do wiary. To pouczanie musi się jednak dokonywać z wielką pokorą, bo jak mówi Jezus: „Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał”. O pokorze powinni myśleć uzdolnieni teologowie, osoby o dużych zdolnościach kaznodziejskich, krasomówczych – ci, którzy zdobywają wielu zwolenników w internecie lub na stadionach i w kościoła. Wszyscy powinni się uważać za sługi jedynego Pana, za posłańców Tego, który ich posłał. I to Jego mają głosić, nie siebie. Jego powinni stawiać na pierwszym miejscu, nie siebie i swoje słowo. Nigdy nie powinni przysłaniać sobą głoszonego Pana, który ich posłał. Rozumiał tę prawdę św. Paweł, który tak napisał do mieszkańców Koryntu: „Tak też i ja przyszedłszy do was, bracia, nie przybyłem, by błyszcząc słowem i mądrością dawać wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej”. (1 Kor 2,1-5) Słowa Jezusa o pokorze „wysłannika” i pouczenie św. Pawła powinien sobie wziąć do serca każdy głosicieł słowa Bożego, duchowny i świecki, a będzie, jak mówi Jezus, „błogosławiony”.

15. Powołani, aby współcierpieć z Jezusem

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to będziecie błogosławieni, gdy według tego będziecie postępować.” (J 13,16-17) Jezus Chrystus, który jest Panem i Posyłającym, spotkał się na ziemi z prześladowaniami. Również Jego uczniowie – którzy powinni się uważać tylko za sługi i za Jego wysłanników – muszą się liczyć z różnymi prześladowaniami. Jednak ich cierpienia dla Chrystusa, podobnie jak Jego udręki, nie będą daremne. Przyczynią się do czyjegoś zbawienia i dla dobra Kościoła. Ofiara Jezusa była doskonała. Dzięki niej świat otrzymał i ciągle otrzymuje wszystkie łaski, które są konieczne do zbawienia. Jednak pomimo doskonałości ofiary krzyżowej, św. Paweł, który o tym dobrze wiedział, miał odwagę napisać, że dopełnia braki udręk Chrystusa: W Liście do Kolosan czytamy: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. (Kol 1,24) Tymi słowami pokazał, że wszystkie trudy i cierpienia dla Chrystusa mają sens. Każdy z nas ma tak jak św. Paweł „dopełniać braki udręk” Jezusa Chrystusa. Zbawiciel sam mógł wszystkiego dokonać: sam mógł nas wszystkiego nauczyć, sam nas odkupić i sam nas zbawić. Chciał jednak dać nam radość uczestniczenia w Jego wielkim dziele zbawienia świata. Udziałem w tym dziele jest między innymi głoszenie Ewangelii i współcierpienie z Nim dla zbawienia ludzi. To współcierpienie polega na tym, by wszystkie swoje trudy, cierpienia i przeciwności losu przyjmować tak jak On – z poddaniem się woli Ojca niebieskiego. „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42) Na powtarzaniu ze szczerego serca tych słów polega nasze „dopełnianie braków urdęch” Chrystusa, dla dobra całego Kościoła i świata. To jest nasze pomaganie Jezusowi w ciągłym zbawianiu ludzi, którzy z własnej woli oddalili się od Niego i zmarnowali wysłużone im na krzyżu przez Niego łaski. Z powodu tego zmarnowania, ludzie ci nie zasługują na zbawienie. Jednak miłosierdzie Boże i nasze ofiary, złączone z doskonałą ofiarą Jezusa, mogą im ponownie dać szansę zbawienia, udzielając łask, które świadomie i dobrowolnie roztrwonili. Pierwszą, która współcierpiała i pomagała Jezusowi w zbawieniu świata jest Maryja. Ona boleśnie „dopełniała braki udręk” swojego Syna. Z tego powodu zasługuje na tytuł „Współodkupicielki”.

16. „Ja wiem, których wybrałem”

Św. Jan Ewangelista już wcześniej przytoczył słowa Jezusa, które wyrażają pełną Jego wiedzą o każdym z apostołów. Zbawiciel wiedział, że wszyscy są czyści oprócz jednego: Judasza. Dlatego powiedział do Piotra, który nie pozwalał na to, by mu umył nogi: „Wykąpany potrzebuje tylko nogi sobie umyć, bo cały jest czysty. I wy jesteście czyści, ale nie wszyscy. Wiedział bowiem, kto Go wyda, dlatego powiedział: Nie wszyscy jesteście czyści”. (J 13,10-11) Kontynuując tę myśl, Jezus powiedział: „Nie mówię o was wszystkich. Ja wiem, których wybrałem; lecz (potrzeba), aby się wypełniło Pismo: Kto ze Mną spożywa chleb, ten podniósł na Mnie swoją piętę. Już teraz, zanim się to stanie, mówię wam, abyście, gdy się stanie, uwierzyli, że Ja jestem.” (J 13,18-19) Jezus powiedział o nieczystości jednego z uczniów i o jego zdradzie, aby nikt nie pomyślał, że się pomylił, dopuszczając swojego zdrajcę do grona dwunastu apostołów. Nie pomylił się. Wybrał również Judasza, aby z Nim chodził i słuchał Go. Nie zrobił tego po to, by Go zdradził, lecz po to, by ocalić zdeprawowanego człowieka, jakim był Judasz. Dopuścił go do grona dwunastu, aby był blisko Niego, Syna Bożego, i aby przez to dać mu szansę zbawienia. Chciał, aby bardziej się wsłuchiwał w Jego głos, niż w głos szatana. W bliskości Syna Bożego miała w duszy Judasza zapaść ostateczna decyzja o jego losie wiecznym. Czy rzeczywiście wybrał Boga na zawsze? Żaden tekst Pisma Świętego tego nie potwierdza.

17. Przyjmowanie lub odrzucanie tych, których posłał Chrystus

Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. (J 13,20) Tak więc przejmuje Jezusa ten, kto przyjmuje tego, którego On posłał. Równocześnie przyjmuje Ojca, bo przyjmuje Jezusa. Te słowa zobowiązują do przemyślenia tego, jak przyjmujemy głosicieli słowa Bożego, zwłaszcza papieża. Słowa Jezusa są groźbą pod adresem tych, którzy go znieważają i odrzucają. Dzisiaj, niestety, jesteśmy świadkami powszechnej nagonki na papieża Franciszka. Przypisuje mu się różne herezje, jednak oskarżenia pod jego adresem zaczynają się najczęściej od słów: „podobno”, „rzekomo”, „miał powiedzieć”... Takimi „rzekomo” i „podobno” można każdego zniesławić i każdemu przypisać każde zło. Wszyscy, którzy w ten lub w inny sposób atakują papieża Franciszka, będą musieli odpowiedzieć na sądzie przed Bogiem za swoje „bezużyteczne słowa” (Mt 12,36) i za to, że odrzucając papieża, odrzucają Chrystusa, który go posłał. Przecież papież Franciszek został legalnie wybrany i w tym wyborze uczestniczył sam Duch Święty.

18. Królestwo Chrystusa Króla przyjęte lub odrzucone

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto przyjmuje tego, którego Ja poślę, Mnie przyjmuje. A kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał”. (J 13,20) Przyjmować prawdziwych posłańców Jezusa znaczy wierzyć w Ewangelię, którą oni głoszą i żyć według niej. Wtedy przyjmujemy samego Jezusa, a On tworzy w naszych sercach „królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju”, jak mówi prefacja na uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Nie ma takiego królestwa w tych, którzy odrzucają posłańców Zbawiciela, a tym samym Jego samego i Ojca, który Go posłał. W umysłach, sercach, słowach i czynach tych, którzy świadomie i dobrowolnie odrzucają posłańców Bożych, stopniowo utrwala się inne królestwo: królestwo kłamstwa, zakłamania, oszczerstw, fałszywych oskarżeń. Ich dusze ogarnia duchowa śmierć, do której prowadzi trwanie w grzechu ciężkim. Zamiast królestwa świętości i łaski powstaje w nich królestwo zepsucia, zdeprawowania i zła, w którym nie ma sprawiedliwości, miłości i miłosierdzia. Ogarnia ich niepokój i tym niepokojem promieniują wokół siebie, wywołując rozdrażnienie, niepokój, przygnębienie. Tak się dzieje, bo nie przyjęli tych, których Jezus wybrał i posłał; bo nie przyjęli samego Jezusa i Jego Ojca, który go posłał. Niech dobrze o tym pamiętają ci, którzy odrzucają papieża Franciszka, wybranego przez Zbawiciela. Chrystus bowiem wie i dobrze pamięta, kogo i do jakich zadań wybrał.

Jeden z apostołów Jezusa Go zdradzi

To powiedziawszy Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi.21 Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi.22 Jeden z uczniów Jego – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi.23 Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi?24 Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest?25 Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek (chleba), i podam mu. Umoczywszy więc kawałek (chleba), wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty26 A po spożyciu kawałka (chleba) wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej.27 Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział.28 Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim.29 A on po spożyciu kawałka (chleba) zaraz wyszedł. A była noc.30 (J 13,21-30)

19. Liczni Judasze

„To powiedziawszy Jezus doznał głębokiego wzruszenia i tak oświadczył: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeden z was Mnie zdradzi”. (J 13,21) Coraz bardziej zbliżała się chwila wyjścia Judasza z wieczernika, aby wydać w ręce wrogów Pana i Zbawiciela. Jezus wzruszony i z pewnością smutny zapowiedział tę bliską chwilę, jednak nie wymienił imienia swego zdrajcy, Judasza. Dał mu jeszcze szansę zmiany decyzji i pozostania przy Nim jako apostoł, który będzie mógł zrobić dużo dobra. Na próżno. Judasz nie skorzystał z danej mu szansy. Dzisiaj Jezus mógłby powiedzieć: „Nie jeden, lecz wielu z was mnie zdradza”, gdyż wielu Go zdradza, atakując papieża Franciszka. Wielu przypisuje mu błędy, które nie on popełnił, lecz ludzie, którzy zachowują się wobec niego jak Judasz. W gronie apostołów był tylko jeden Judasz, dzisiaj natomiast, we wspólnocie Kościoła, jest ich niezliczona ilość. Do nich należą świeccy i duchowni. Dowodem na to są pełne jadu i nienawiści wypowiedzi przeciwko papieżowi Franciszkowi, następcy Piotra, które można znaleźć w internecie. Atakujący papieża tworzą sobie własny Kościół, ze swoim nauczaniem, swoimi zwyczajami (lub raczej ze swoimi „przyzwyczajeniami”) i bez autorytetu następcy Piotra. Ludzie ci powinni się opamiętać, bo na sądzie Bożym ujawni się, że to nie papież Franciszek był odstępcą i zdrajcą Chrystusa, lecz oni, jego oskarżyciele i sędziowie.

20. Chronienie zdrajcy przez Jezusa

Zapowiedź zdrady – i to przez jednego z najbliższych – wstrząsnęła uczniami, tym bardziej że, oprócz Judasza, nikt nie wiedział, do kogo się odnoszą słowa Jezusa. „Spoglądali uczniowie jeden na drugiego niepewni, o kim mówi. Jeden z uczniów Jego – ten, którego Jezus miłował – spoczywał na Jego piersi. Jemu to dał znak Szymon Piotr i rzekł do niego: Kto to jest? O kim mówi? Ten oparł się zaraz na piersi Jezusa i rzekł do Niego: Panie, kto to jest? Jezus odparł: To ten, dla którego umaczam kawałek (chleba), i podam mu. Umoczywszy więc kawałek (chleba), wziął i podał Judaszowi, synowi Szymona Iskarioty. A po spożyciu kawałka (chleba) wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej. Nikt jednak z biesiadników nie rozumiał, dlaczego mu to powiedział. Ponieważ Judasz miał pieczę nad trzosem, niektórzy sądzili, że Jezus powiedział do niego: Zakup, czego nam potrzeba na święto, albo żeby dał coś ubogim. A on po spożyciu kawałka (chleba) zaraz wyszedł. A była noc.” (J 13,22-30) Jezus odznaczał się niezwykłym taktem nawet wobec swojego zdrajcy. Ujawnił Go tylko przed Janem. Ale ten też go nie ujawnił przed pozostałymi apostołami, dlatego nie wiedzieli, że Judasz wyszedł, by doprowadzić do końca swój zdradziecki plan. Jezus i Jan zachowali do końca imię zdrajcy dla siebie. Dlaczego? Jezus chronił grzesznika i swojego zdrajcę, gdyż nie chciał go przed czasem zniesławiać, a może nawet narazić na śmierć lub kalectwo. Jezus i Jan nie chcieli wzbudzić gwałtownych reakcji towarzyszy, zwłaszcza porywczego Piotra, który w Ogrójcu nie zawahał się użyć miecza w obronie Jezusa. Nie wiadomo, co mógłby zrobić Judaszowi, gdyby dowiedział się od Jezusa lub od Jana, że to Judasz jest zdrajcą. I dzisiaj Jezus zachowuje się podobnie. Nie objawia w cudowny sposób światu wszystkich swoich zdrajców. Nie chce ich bowiem zniesławiać. Woli dać im szansę nawrócenia, póki to jeszcze jest możliwe

21. Judasz opuszcza Jezusa

„A po spożyciu kawałka (chleba) wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej.” (J 13,22) „A on po spożyciu kawałka (chleba) zaraz wyszedł. A była noc.” (J 13,30) Jezus wiedział, że Judasz doszedł już do tak mocnej decyzji zdradzenia Go, że już nie uda Mu się odwieść go od tego, co dobrze przemyślał od dłuższego czasu. Upadły apostoł przez swoją decyzję oddał się całkowicie do dyspozycji szatanowi, który wszedł w niego. Równocześnie z poddaniem się złemu duchowi uodpornił się zupełnie wewnętrznie na wszystkie próby Jezusa przyciągnięcia go do Siebie. Zbawiciel próbował to zrobić wiele, wiele razy, kiedy jednak widział, że Jego apostoł już całkowicie poddał się szatanowi, pozwolił mu działać według tego, co postanowił. Powiedział do niego: „Co chcesz czynić, czyń prędzej.” (J 13,22) Tak właśnie działa wobec nas Bóg: nieskończenie wiele razy okazuje nam miłosierdzie; zawsze przebacza, gdy żałujemy za swoje grzechy. Stwórca jednak wie, że do nawrócenia nie jest nam potrzebna nieskończona liczba Jego działań. W życiu każdego człowieka następuje taki moment, że albo poddaje się łasce i nawraca się, albo odrzuca ją i odchodzi od Jezusa. Przez jakiś czas jeszcze może się waha, powraca do Niego ze skruchą, ale potem znowu odchodzi. Jeśli odejścia stają się coraz bardziej przemyślane i dobrowolne, powroty przez żal stają się coraz rzadsze. Może nastąpić taki moment, że człowiek, tak jak Judasz, już chce ostatecznie porzucić Jezusa i przez to poddaje się – tak jak upadły apostoł – szatanowi. Dopuszcza go do siebie i przestaje słuchać Boga i sumienia. Taką postawą – podobnie jak Judasz – zmusza Boga do bolesnej dla Niego decyzji zaprzestania pobudzania do nawrócenia. W pewnym momencie Bóg jest zmuszony powiedzieć tak, jak Jezus powiedział Judaszowi: „Co chcesz czynić, czyń...” (J 13,22). Jeśli po takiej decyzji zastępuje śmierć, nawrócenie duszy nigdy się już nie dokona, bo stała się ona zupełnie niewrażliwa i nieczuła na działanie Boże, na miłość Boga i na Jego miłosierdzie.

22. Judasz na usługach szatana

Ostatnią czynnością Jezusa, z którą zetknął się Judasz w wieczerniku, było podanie mu kawałka chleba przez Jezusa. „A po spożyciu kawałka (chleba) wszedł w niego szatan. Jezus zaś rzekł do niego: Co chcesz czynić, czyń prędzej.” (J 13,27) Podanie chleba Judaszowi dla Jana było znakiem danym przez Jezusa, wskazującym tego, który Go zdradzi. Można sobie wyobrazić, jakie przerażenie go ogarnęło, gdy dowiedział się od Jezusa, kto jest Jego zdrajcą. Kiedy widział Jezusa podającego kawałek chleba Judaszowi, mógł pomyśleć to, co napisał w swojej Ewangelii: „A po spożyciu kawałka (chleba) wszedł w niego szatan”. Dla szlachetnego Jana czyn Judasza był niepojęty. Był tak zły, że mógł być dokonany tylko z pomocą złego ducha. Dlatego właśnie Jan Ewangelista napisał słowa o wstąpieniu szatana w Judasza. Była już noc, gdy zdrajca wyszedł z wieczernika (J 13,30). Wyszedł z oświetlonego pomieszczenia na zewnątrz – tam, gdzie było ciemno. Opuścił Jezusa, Światłość prawdziwą, aby pozwolić się prowadzić temu, który działa w ciemnościach i do ciemności prowadzi.

Pożegnalne pouczenia uczniów

W wieczerniku zakończyła się już uczta paschalna, według świątecznego rytu żydowskiego, i dołączona do niej uczta eucharystyczna, ustanowiona przez Jezusa. Jej szczegółów św. Jan Ewangelista nie podaje, gdyż były już znane z opisów, podanych przez innych Ewangelistów. Koncentruje się raczej na słowach Jezusa, które głęboko utrwaliły się w jego sercu, podobnie jak wszystkie szczegóły związane ze zdradą Judasza. Opisuje różne rady i pouczenia, które stojący już przed swoją śmiercią Jezus dał swoim uczniom po wyjściu apostoła-zdrajcy, który poszedł do faryzeuszów i arcykapłanów, aby wskazać im miejsce Jego pobytu, z dala od tłumów.

Po jego wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony.31 Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.32 Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie.33 Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie.34 Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali.35 (J 13,31-35)

23. Jezus otoczony chwałą

„Po jego [Judasza] wyjściu rzekł Jezus: Syn Człowieczy został teraz otoczony chwałą, a w Nim Bóg został chwałą otoczony. Jeżeli Bóg został w Nim otoczony chwałą, to i Bóg Go otoczy chwałą w sobie samym, i to zaraz Go chwałą otoczy.” (J 13,31-32) Do otoczenia chwałą Boga obecnego w Synu Człowieczym, Jezusie Chrystusie, przyczynił się między innymi ustanowiony przez Niego w wieczerniku sakrament Eucharystii. Dzięki temu sakramentowi ciągle dokonuje się uświęcanie ludzkich dusz, a to otacza Boga chwałą. Nieco później Bóg otoczył chwałą swojego Syna przez chwalebne zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Najpierw jednak musiała się dokonać bolesna zbawcza Ofiara krzyżowa, która przez całą wieczność otoczy chwałą naszego Odkupiciela.

24. Wezwanie do miłości wzajemnej, podobnej do miłości Jezusowej

„Dzieci, jeszcze krótko jestem z wami. Będziecie Mnie szukać, ale – jak to Żydom powiedziałem, tak i teraz wam mówię – dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie. Przykazanie nowe daję wam, abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem; żebyście i wy tak się miłowali wzajemnie. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali. (J 13,33-35) Jezus, stojący już o krok od swojej śmierci, przekazuje jak odchodzący dobry ojciec lub przyjaciel najważniejsze rady. Nawet zwraca się do swoich apostołów: „Dzieci...”. Mają sobie przypominać, jak On im okazywał swoją miłość i w podobny sposób miłować się wzajemnie. Ten obowiązek nazwał nowym przykazaniem. Stare przykazanie miłości bliźnie brzmiało: miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Nowe zostało udoskonalone: mamy miłować jeden drugiego tak, jak Jezus kocha każdego z nas. Aby wypełnić to przykazanie trzeba w każdej sytuacji, w jakiej się znajdujemy, zadawać sobie pytanie: Jak Chrystus by postąpił na moim miejscu? W jaki sposób okazałby swoją miłość słowem, czynem, myślą? Jakie uczucia pojawiłyby się w Jego Boskim sercu?

25. Jeszcze nie nadszedł czas na męczeństwo

Słysząc słowa Jezusa: „Dokąd Ja idę, wy pójść nie możecie”, Piotr zapytał: „Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz. Powiedział Mu Piotr: Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? życie moje oddam za Ciebie. Odpowiedział Jezus: życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. (J 13,36-38) Jezus, który zdawał sobie sprawę, że wkrótce zostanie ukrzyżowany, powiedział Piotrowi: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. Piotr nie mógł jeszcze iść drogą męczeńską, bo – jak się za kilka godzin przekonał – nie był zdolny do poniesienia tak wielkiej ofiary. Ale słowa Jezusa mogły mieć także inne znaczenie. Mogły znaczyć: Teraz ty, Piotrze, i wy, pozostali apostołowie macie do wypełnienia zadanie rozszerzania Kościoła na ziemi. To powinniście czynić po Moim odejściu. Macie głosić Ewangelię po całym świecie. Jeszcze nie przyszedł czas poniesienia najwyższej ofiary. Ten czas dla wielu z was nadejdzie.

26. Zapowiedź zaparcia się Piotra

Piotr, na swoje zapewnienie, że odda życie za Jezusa, usłyszał od Niego odpowiedź: „życie swoje oddasz za Mnie? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Kogut nie zapieje, aż ty trzy razy się Mnie wyprzesz”. (J 13,38) Te słowa musiały przerazić Piotra. Wcześniej bowiem słyszał, jak Jezus mówił o jednym z nich, który Go zdradzi, przy czym nie powiedział, że to będzie Judasz. Z tego powodu Piotr mógł teraz pomyśleć, że tym zapowiedzianym zdrajcą będzie on. Co wtedy odczuł i co odpowiedział Jezusowi? Ewangelia milczy. Kiedy faktycznie Piotr za kilka godzin się zaparł Jezusa, wiele się nauczył. Przede wszystkim – pokory w ocenianiu siebie. Umocniła się też w nim wiara, że Jezus wie wszystko: wiedział, że Judasz Go zdradzi, oraz to, że on, Piotr, też się Go wyprze. A jednak, pomimo znajomości przyszłości, jednego i drugiego włączył w grono dwunastu apostołów. Ileż pełnej pokory wdzięczności musiała w przyszłości wywołać w Piotrze ta myśl. Również nas Bóg znał od zawsze. Wiedział dokładnie, jakie będzie nasze życie. A jednak nas stworzył i Jezus oddał za nas życie na krzyżu wiedząc, ile Jego łask – wysłużonych w tak bolesny sposób – zmarnujemy. Taka jednak jest miłość Boga do nas.

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań