Rozważanie Ewangelii według św. Jana


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 19


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


Niewinny Jezus odrzucony i niesłusznie dręczony

Piłat nie znalazł winy w Jezusie, a jednak skazał Go na okrutne męczarnie, do których należało biczowanie

Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować.1 A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym.2 Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go.3 A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy.4 Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek.5 Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy.6 Odpowiedzieli mu Żydzi: My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym.7 Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej.8 Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi.9 Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?10 Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie.11 Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi.12 Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata.13 Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej. I rzekł do Żydów: Oto król wasz!14 A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla.15 Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa.16 (J 19,1-16)

1. Dręczenie i znieważanie Jezusa

„Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go.” (J 19,1-3) Św. Jan opisuje coś, co można by nazwać „pomysłowością” w czynieniu zła, w okrucieństwie. Piłat mógł Jezusa wypuścić na wolność, gdyż był przekonany o Jego niewinności. Nie uczynił jednak tego, czego wymagała fundamentalna sprawiedliwość, i skazał Go na okrutne ubiczowanie – tak okrutne że już ono samo mogło doprowadzić Go do śmierci. Żołnierze nie poprzestali jednak na wypełnieniu polecenia Piłata i dodali do udręk Jezus jeszcze coś od siebie. Wymyślili koronę z cierni. Wykonali ją i wcisnęli Jezusowi na głowę, sprawiając Mu okrutny ból. Do tych udręk fizycznych dorzucili psychiczne, polegające na wyśmiewaniu się z Niego jako króla. Nie uznali Jego prawdziwej godności królewskiej i kpili sobie z Niego. Zamiast korony złotej włożyli Mu na głowę koronę z ostrych cierni, a zamiast królewskiego płaszcza narzucili na Niego purpurowy łachman. I wyśmiewali się z Niego, oddając Mu udawany królewski hołd. Jezus znosił to w milczeniu, które z pewnością było wypełnione modlitwą o nasze zbawienie.

2. Prawdziwie cierpiący Zbawiciel świata

„Wówczas Piłat wziął Jezusa i kazał Go ubiczować. A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go.” (J 19,1-3) Przy rozważaniu męki Jezusa trzeba koniecznie pamiętać, że On naprawdę przeżywał dotkliwie każdy rodzaj cierpienia. Chociaż był Bogiem, to jednak posiadał również ludzką naturę, która odczuwała ból tak, jak go przeżywa każdy człowiek. Zbawiciel nie udawał męki, lecz naprawdę cierpiał. Do bólu fizycznego dołączało się również cierpienie psychiczne, wywoływane przez różne zniewagi. To cierpienie też nie było udawane, lecz prawdziwe i dotkliwe. Było ono spotęgowane jeszcze tym, że Zbawiciel świata wiedział, że niektórzy ludzie nie przyjmą Jego łask i potępią się na zawsze. To było największą udręką dla nieskończonej miłości wcielonego Syna Bożego.

3. Pogarda zamiast królewskiej czci

„A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę i okryli Go płaszczem purpurowym. Potem podchodzili do Niego i mówili: Witaj, królu żydowski! I policzkowali Go.”(J 19,1-3) Jezusa nazywano królem, aby Go upokorzyć. Był On i pozostanie na zawsze prawdziwym Królem, Władcą wszechświata, jednak nie oddano Mu czci, nie uszanowano Go. Przeciwnie, doznał wielu upokorzeń i zniewag. Nie był szanowany, gdyż jest Królem, który nie pasuje do wyobrażeń i oczekiwań zepsutych ludzi. Odrzucili Go wielcy tego świata – tacy jak arcykapłani, uczeni w Piśmie, faryzeusze, Piłat – oraz ludzie mali, niewiele znaczący, tacy jak kaci i oprawcy, których z „wielkimi” łączyła nienawiść do Jezusa i pogarda względem Niego.

4. Brak litości względem Jezusa

„A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy.” (J 19,4-6) Namiestnik chciał przekonać Żydów, że nie znajduje winy w Jezusie, jednak czynił to w sposób mało zdecydowany – w taki, który nie odniósł żadnego pozytywnego skutku. Miał po prostu uwolnić Jezusa bez wdawania się w dyskusję z ludźmi ogarniętymi nienawiścią. Zamiast zbędnej dyskusji miało być konkretne działanie: nakaz uwolnienia niewinnej Osoby. Rozmowa z zawziętymi wrogami Chrystusa nie przyniosła żadnych rezultatów. Gdy bowiem Piłat wyprowadził za zewnątrz zmasakrowanego i poniżonego Jezusa, arcykapłani i słudzy zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19,6) Nie przyznali racji Piłatowi, który po raz kolejny oświadczył, że nie znajduje w Nim żadnej winy. Nie wzruszyło ich też ogromne cierpienie Zbawiciela świata i upokorzenie Go.

4a. Opętanie przez błąd i nienawiść

„A Piłat ponownie wyszedł na zewnątrz i przemówił do nich: Oto wyprowadzam Go do was na zewnątrz, abyście poznali, że ja nie znajduję w Nim żadnej winy. Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj! Rzekł do nich Piłat: Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy.” (J 19,4-6) Oskarżyciele Zbawiciela odznaczali się niezwykłym uporem i zawziętością, dlatego nie przyjmowali słów Piłata wypowiadającego prawdę o niewinności Jezusa. Ich uporu nie potrafiło nic przełamać, gdyż byli jakby opętani przez jedną myśl i pragnienie: „Jezusa trzeba zabić i to w bardzo bolesny sposób.” Nie dopuszczali do siebie myśli, że jest nie tylko niewinnym człowiekiem, ale oczekiwanym Mesjaszem i prawdziwym Synem Bożym. Ta myśl do nich nie docierała, bo w swoich umysłach od dawna pielęgnowali inne przekonanie – to mianowicie, że jest grzesznikiem, bluźniercą, samozwańczym Synem Bożym. Zawziętość zniszczyła w nich również zdolność współcierpienia. Nie wywołał w nich litości widok Jezusa zakrwawionego, pokaleczonego w straszliwy sposób przez biczowanie i ukoronowanie cierniem. Ludzie zawzięci jak Żydzi, którzy byli opętani jedną myślą i jednym pragnieniem, istnieją zawsze. Można ich spotkać wszędzie. Nie przyjmują oni żadnego argumentu, bo w swoich umysłach i woli utworzyli sobie bożka, którego nie wolno niczym zastąpić – żadną inną myślą i żadnym innym pragnieniem. Często tacy ludzie znajdują się w sektach lub nawet je tworzą. Można ich znaleźć także w różnych partiach politycznych, organizacjach, ruchach. Odznaczają się fanatycznym przywiązaniem do jakiejś idei, której służą jak bożkowi.

5. Kapłani i słudzy domagali się śmierci Jezusa

„Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19,6) Istnieje wielka odpowiedzialność przełożonych za podwładnych, gdyż oni nie zawsze ma ją na tyle sił, by się im przeciwstawić, gdy wymagają czegoś złego. Nie potrafią się przeciwstawić swoim panom i pracodawcom, bo gdyby to uczynili, mogliby się znaleźć bez środków od życia. Z tego powodu często wbrew sumieniu czynią coś, co im nakazują zdeprawowani przełożeni. A nawet gdy swoim podwładnym wprost czegoś złego nie nakazują, to i tak je czynią, aby się przypodobać swoim pracodawcom i przełożonym. Tak się dzieje w różnych partiach, zakładach pracy, w różnych środkach społecznego przekazu. Ten sposób częstego zachowywania się ludzi powinien skłonić różnych przełożonych i pracodawców do kontrolowania swojego postępowania i swoich wymagań wobec podwładnych. Sami powinni się podporządkować prawu Bożemu i wymagać od podwładnych tylko tego, co jest z tym prawem zgodne. Nie mogą się domagać działania sprzecznego z sumieniem ani do takiego postępowania pobudzać swoim złym przykładem.

6. Domaganie się dla Jezusa śmierci w długich męczarniach

„Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19,6) Domagali się kary śmierci, okrutnej, przez ukrzyżowanie, jakby dla zaspokojenia ich nienawiści sama szybka śmierć im nie wystarczała. Chcieli dla Jezusa śmierci w długich i okrutnych męczarniach, na którą sami nie mogli skazywać. Poszli więc do Piłata, który mógł takie wyroki wydawać. I wymogli wyrok skazujący na śmierć krzyżową w wyjątkowo okrutnych męczarniach, na którą posyłano wielkich przestępców. Syna Bożego zrównano z nimi przez rodzaj śmierci i przez podobne cierpienia.

7. Oto Człowiek

„Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek.” (J 19,5) Nie wiadomo do końca, co chciał wyrazić Piłat mówiąc o zmasakrowanym i wyszydzonym Jezusie: „Oto Człowiek”. W tych dwóch słowach powiedział jednak wiele, nie zdając sobie z tego sprawy. Można więc rozważać wypowiedziane przez niego słowa, szukając w nich głębokiego sensu, którego być może on, gdy je wypowiadał, w pełni nie rozumiał. I tak: „Oto człowiek” znaczy, że człowiek cierpiący, poniżony, wyszydzony jest w pełni człowiekiem. Takim Człowiekiem jest Jezus, który posiada godność ludzką i Boską, gdyż ma naturę ludzką i Boską, jest Bogiem-Człowiekiem. Przez bolesną mękę nie został poniżony ani jako Bóg, ani jako człowiek. Żadne cierpienie nie odbiera człowiekowi jego ludzkiej godności – ani zadawane mu przez ludzi, ani przez choroby i inne czynniki. Taką samą godność jak inni ludzie posiada też człowiek upośledzony i okaleczony.

8. Nie można żadnemu człowiekowi odmawiać ludzkiej godności

Odniesienie do Jezusa okrutnie poranionego, poniżonego i zmasakrowanego słów: „Oto Człowiek”(J 19,5), poucza o tym, że wygląd ciała, noszone na nim rany, znamiona cierpienia i choroby, nie decydują o godności człowieka. Istota ludzka jest człowiekiem dlatego, że jest ożywiona przez nieśmiertelną duszę, stworzoną nie przez rodziców, lecz bezpośrednio przez wszechmocną Trójcę Przenajświętszą. Ta właśnie dusza tworzy nasze duchowe i nieśmiertelne „ja”, Sprawia, że nie jesteśmy przedmiotami ani rzeczami, lecz niepowtarzalnymi osobami, którym Bóg powierzył jakieś ważne zadanie do spełnienia na ziemi i w niebie. Nieśmiertelną osobą jest noszone w łonie matki dziecko, nawet gdy jego małe ciało jest upośledzone lub dotknięte jakąś chorobą. Ma duszę nieśmiertelną każdy człowiek – zdrowy, chory, upośledzony, słaby czy silny. O każdej więc istocie ludzkiej, czy to ukrytej pod sercem matki, czy to już narodzonej, każdy człowiek – a przede wszystkim człowiek wierzący – powinien powtórzyć słowa pogańskiego namiestnika rzymskiego, Piłata: „Oto człowiek”. Nie wolno o tym zapominać bez względu na to, czy jego ciało jest tak małe, że mogłoby się zmieścić w dłoni, lub osłabione jak podeszłego w wieku starszego człowieka. „Oto człowiek” – człowiek mający nieśmiertelną duszę, stworzoną przez Boga. „Oto człowiek” z wyciśniętym przez Stwórcę Jego obrazem i podobieństwem.

9. Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boże

„Oto Człowiek”. Gdyby Piłat wierzył, mógłby dodać: „Oto Człowiek wyjątkowo święty”. Jezus był człowiekiem szczególnym przez to, że był równocześnie prawdziwym Synem Bożym. Przez posiadanie dwóch natur – ludzkiej i Boskiej – był wyjątkowym obrazem i podobieństwem Boga. W Jego ludzkiej naturze odzwierciedlało się podobieństwo do Boga, Jego świętość, niezatarta przez żadne zło, podobnie jak w ludzkiej naturze Jego Matki, Maryi, która nigdy nie popełniła żadnego grzechu. Obraz i podobieństwo do Boga nie zostały zatarte przez liczne i bolesne rany ani przez inne cierpienia, których doznał Jezus. Podobnie nie uległo zatarciu przez cierpienie podobieństwo i obraz Boży, który nosiła w sobie Maryja. Cierpienie bowiem nie zaciera w człowieku obrazu i podobieństwa Bożego, wyrytego przez Stwórcę w chwili stworzenia nieśmiertelnej duszy. Tylko czynione świadomie i dobrowolnie zło to podobieństwo zaciera, gdyż w Bogu nie ma nawet najmniejszego zła i grzechu.

10. Oskarżenie Jezusa o czynienie siebie Synem Bożym

Żydzi powoływali się na Prawo, według którego Jezus powinien być zabity, „bo sam siebie uczynił Synem Bożym”. Jednak to oskarżenie nie było prawdziwe, gdyż Jezus był Synem Bożym naprawdę, od zawsze, dzięki odwiecznemu zrodzeniu Go przez Ojca. A więc nie uczynił „sam siebie” Synem Bożym, lecz Nim był zawsze.

11. Nikt nie potrafi uczynić siebie dzieckiem Bożym

„My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym.” (J 19,7) Jezus nie czynił siebie Synem Bożym, lecz był Nim zawsze naprawdę jako druga Osoba Boska, zrodzona odwiecznie przez Ojca. Nikt nie potrafi uczynić siebie czyimś synem lub córką. Można być czyimś prawdziwym dzieckiem tylko przez fakt posiadania jako matki i ojca konkretnej kobiety i konkretnego mężczyzny, od których się rzeczywiście pochodzi. Coś podobnego zachodzi w odniesieniu do Boga, którego nazywamy Ojcem. Jest On ojcem każdego bez wyjątku człowieka przez to, że stworzył każdą nieśmiertelną duszę, którą posiada człowiek i która czyni go niepowtarzalną świadomą, rozumną, wolną i nieśmiertelną osobą. Ta forma dziecięctwa Bożego jest powszechna, czyli wszyscy ludzie – czy o tym wiedzą czy nie – są dziećmi jedynego Ojca i tworzą Jego rodzinę złożoną braci i sióstr. Do tego powszechnego – można powiedzieć – naturalnego dziecięctwa Bożego dochodzi jeszcze dziecięctwo Boże nadprzyrodzone, wytworzone w nas przez szczególną łaskę, nazywaną „narodzeniem z Ducha”. Tej łaski nie można w sobie utworzyć samemu. Można ją jedynie otrzymać od Boga i przez nią stać się w pełni Jego dzieckiem.

12. „Oto człowiek” – „na krzyż z Nim”

„Jezus więc wyszedł na zewnątrz, w koronie cierniowej i płaszczu purpurowym. Piłat rzekł do nich: Oto Człowiek. Gdy Go ujrzeli arcykapłani i słudzy, zawołali: Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” (J 19,5-6) Słowa: „Oto Człowiek”, Piłat wypowiedział przed ludźmi, którzy wychowali się na Pismach Starego Testamentu, a więc przed ludźmi, którzy powinni dobrze wiedzieć, że człowiek jest wyjątkowym stworzeniem Bożym, bratem lub siostrą noszącą w sobie obraz i podobieństwo Stwórcy. Tego jednak wierzący Żydzi nie uświadomili sobie, słysząc przypomnienie Piłata: „Oto Człowiek”. Nie uznali poranionego Jezusa za swojego brata-człowieka i rodaka. Nie dopuścili tej myśli do siebie i zawołali z pełną okrucieństwa złością: „Ukrzyżuj! Ukrzyżuj!” Na tyle zdało się przypomnienie im przez Piłata, że Jezus jest człowiekiem tak jak oni.

13. Traktować ludzi jak ludzi, Boga jak Boga, zwierzęta jak zwierzęta, a rzeczy jak rzeczy

Słowa Piłata: „Oto człowiek”, powinny nam się przypominać, gdy spotykamy się z ludźmi. Jako osoby ludzkie oni nie są przedmiotami ani rzeczami. Każdy spotykany człowiek posiada taką samą godność ludzką jak ja i takie same jak ja prawa. „Oto człowiek” – to słowa, które powinny nam się przypominać, gdy stykamy się z ludźmi biednymi, głodnymi, bezdomnymi lub gdy ich widzimy w telewizji. Miarą naszego humanizmu jest to, jak traktujemy ludzi, zwłaszcza cierpiących i słabych tak jak nienarodzone dzieci lub osłabionych wiekiem seniorów. Nieraz jest tak, że ktoś jest zakochany w swoim piesku, kotku, chomiku lub innym zwierzęciu, a ludzi nie znosi lub jest obojętny na ich los. Jeśli ktoś tak się zachowuje, to powinien sobie przypomnieć słowa Piłata, poganina mówiącego: „Oto człowiek”. Taktuj go więc jak człowieka i nie usprawiedliwiaj się, że jesteś dobry dla zwierząt i dbasz o przyrodę i o czystość klimatu. Konieczny jest ład moralny, a więc Boga należy traktować jak Boga, człowieka jak człowieka, zwierzęta jak zwierzęta, a przedmioty jak przedmioty. Przede wszystkim nie wolno z rzeczy, zwierząt a nawet ludzi czynić bogów, a z człowieka – rzecz, przedmiot, z którym można robić, co się chce.

14. Jezus potraktowany tak, jakby nie był nawet człowiekiem

Piłat powiedział o Jezusie: „Oto człowiek”, jednak nie potraktował Go tak, jak powinno się traktować każdego człowieka. Skazał Go bowiem bez powodu na biczowanie. Mogło się ono skończyć śmiercią Tego, który był niewinny. Takie zachowanie pokazuje częstą wśród ludzi rozbieżność między słowami a czynami: mówią wiele o prawach człowieka, a w praktyce ich nie przestrzegają nawet w odniesieniu do osób najbliższych, członków rodziny, sąsiadów, pracowników... Zgodnie z prawdą Piłat powinien był powiedzieć: „Oto Człowiek, którego niewinnie skazałem na bolesne ubiczowanie”. Podobnie by trzeba powiedzieć o każdym przerwaniu ciąży: „Oto mały niewinny człowiek, który przez dorosłych został skazany na śmierć i zabity”. Człowieka nie wolno nigdy traktować jak rzecz, z którą można robić, co się chce. Dotyczy to również nienarodzonego dziecka. Nie można go taktować jak zlepka komórek, jak raka, którego można wyciąć. Zlepkiem komórek jest rak, który rozwija się w organizmie ludzkim według rządzących nim praw i nigdy nie zamieni się istotę, która będzie myśleć, uśmiechać się, płakać, mówić, kochać, żyć swoim odrębnym życiem.

15. Wzrastający lęk Piłata

Żydzi odpowiedzieli Piłatowi: „My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej”. (J 19,7-8) Te słowa Ewangelisty świadczą, że Piłat cały czas odczuwał lęk związany z wplątaniem go w proces Jezusa. Podlegał bowiem silnym naciskom ze strony Żydów, a był przekonany o niewinności Jezusa. Jego lęk wzmógł się jeszcze bardziej, kiedy usłyszał, że Jezus powinien umrzeć, bo uczynił siebie Synem Bożym. Piłat wychował się w klimacie mitów rzymskich opowiadających różne historie o bogach i boginiach, dlatego wiara w wielu bogów nie była mu obca. Całkiem prawdopodobne dla niego mogło więc być to, że sądzony Jezus jest jednym z licznych bogów. Dlatego „uląkł się jeszcze bardziej”, gdy usłyszał słowa o Jego Synostwie Bożym.

16. Potężny i przestraszony Piłat

„My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym. Gdy Piłat usłyszał te słowa, uląkł się jeszcze bardziej”. (J 19,7-8) Piłat był namiestnikiem rzymskim, reprezentował władzę Rzymu, a jednak był napełniony strachem. Bał się osądzenia niewinnego Jezusa, o którym dowiedział się, że uważa się za Syna Bożego. Bał się gróźb Żydów, bał się utraty stanowiska. Bał się, chociaż mógł uchodzić w oczach otoczenia za kogoś, kto niczego się nie boi, bo posiada wielką władzę. Przykład Piłata pokazuje, jak wygląda życie wielkich tego świata. Żyją oni w stałym lęku, bo wiedzą, że w każdej chwili mogą stracić to wszystko, na czym im zależy: władzę, stanowisko i związane z nim dochody. Boją się opinii publicznej i swoich przełożonych. Żyją w ciągłym strachu, chociaż wyglądają na nieugiętych bohaterów. Z podobnych lęków może wyzwolić jedynie pełne zawierzenie Bogu, całkowite oddanie się do Jego dyspozycji, zupełne zdanie się na Jego kierownictwo i wolę. Takiego zawierzenia Bogu potrafi dokonać jednak tylko ten, kto uwierzył w Jego miłość, miłosierdzie i wszechmoc.

17. Milczenie Jezusa zamiast udzielenia Piłatowi odpowiedzi

Gdy Piłat usłyszał Żydów oskarżających Jezusa o to, że sam siebie uczynił Synem Bożym, uląkł się jeszcze bardziej. „Wszedł znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi”. (J 19,9) Milczenie Jezusa było znaczące. Nie powiedział, że jest Jezusem z Nazaretu ani też, że urodził się w Betlejem. Zgodnie z prawdą musiałby wyjaśnić, że jest Synem Bożym posłanym przez Ojca. Wybrał jednak milczenie, które uznał za lepsze niż wyjaśnianie Piłatowi, że jest z nieba, od Ojca.

17a. Jezus nie gardził Piłatem i rozmawiałby z nim

„Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować?” (J 19,10) Chyba każdy skazaniec, gdyby miał możliwość mówienia, broniłby się, wykazywał swoją niewinność lub przynajmniej umniejszałby ciężar swojej winy. Dlatego Piłata zdziwiło milczenie Jezusa. Zapytał Go: „Nie chcesz mówić ze mną?” Jezus chciał rozmawiać z Piłatem, tak jak chce rozmawiać z każdym człowiekiem, nawet z największym grzesznikiem. Pragnie jednak rozmowy, która pomaga w zbawieniu, która przyniesie owoce – jeśli nie zaraz, to przynajmniej w dalekiej przyszłości. Chciał zatem rozmawiać z Piłatem, ale tylko o tym, co pomogłoby mu się zbawić. Na pewno by nie milczał, lecz mówił, gdyby wiedział, że Piłat będzie Go słuchał, kiedy będzie mu odpowiadał na jego pytanie: „skąd jest”; że będzie się starał zrozumieć Jego słowa lub przynajmniej ich nie zlekceważy, jeśli ich nie zrozumie. Namiestnik usłyszał wszystko, co miał usłyszeć od Zbawiciela wszystkich ludzi. Gdyby Jego słowa przyjął, to usłyszałby więcej od samego Jezusa albo od Jego uczniów.

18. Władza nad Jezusem dana Piłatowi „z wysoka”

Piłat wszedł „znów do pretorium i zapytał Jezusa: Skąd Ty jesteś? Jezus jednak nie dał mu odpowiedzi. Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,9-11) Piłat spotkał się z milczeniem Jezusa, gdy Go zapytał, skąd jest. Nie usłyszał bezpośredniej odpowiedzi na swoje pytanie, jednak było odpowiedzią zarówno milczenie Jezusa jak i to, co potem mu powiedział o pochodzeniu jego ziemskiej władzy nad Nim. Nie powiedział Piłatowi, że ma nad Nim władzę wyłącznie od Rzymu, lecz „z góry”. Przez to dał mu do zrozumienia, że jest dobrze zorientowany w sprawach tego, co jest „u góry”, czyli w niebie, tak jakby mu chciał powiedzieć: „To właśnie stamtąd jestem, a nie tylko z Nazaretu czy z Betlejem”.

19. Udzielanie odpowiedzi lub milczenie Jezusa

Gdy Piłat zapytał Jezusa, skąd jest, nie uzyskał od Niego żadnej odpowiedzi. Kiedy natomiast namiestnik mówił Mu o swojej wielkiej władzy nad Nim, usłyszał odpowiedź: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry”. (J 19,11) Milczenie Jezusa lub udzielanie odpowiedzi nie wynikało z jakiegoś Jego kaprysu. Nie zachowywał się tak również, aby bronić Siebie. Kierował się roztropną mądrością i miłością, która miała na uwadze dobro samego Piłata. Jezus bowiem jest Zbawicielem wszystkich ludzi, dlatego również jego chciał doprowadzić do zbawienia. Mówił więc tak i to, co miało namiestnika rzymskiego zmusić do refleksji i do podjęcia takiej decyzji, która nie obciąży jego sumienia.

20. Uleganie temu co „z góry” a nie temu co „z dołu”.

Jezus powiedział do Piłata: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) Tymi słowami pouczył go, że nie miałby żadnej władzy nad Nim, gdyby jej nie otrzymał. Nie miałby jej, gdyby mu jej nie udzielił Rzym i nie posiadałby jej, gdyby jeszcze Ktoś inny, tam „w górze”, nie dopuścił do jej posiadania przez niego. W słowach Jezusa do Piłata zawierało się upomnienie, że nie powinien ulegać naciskom oddolnym, ze strony niesprawiedliwych oskarżycieli. Ma być sprawiedliwy i czynić dobro nakazane „z góry”, z wysoka, a osiągnie zbawienie. Powinien iść za rozporządzeniami z góry, bo to tam mu udzielono władzy. Przed tą władzą „z wysoka” będzie kiedyś odpowiadać a nie przez zdeprawowanymi oskarżycielami żydowskimi. Piłat jednak uległ naciskom „z dołu”. Poddał się tym, którzy władzy mu nie udzielili i nie ulegali rozporządzeniom pochodzącym „z góry”. Uległ tym, którzy byli ludźmi poddanymi nienawiści i wpływom „z dołu” – czyli z piekła.

21. Władza dana „z góry” ma być służbą

„Rzekł więc Piłat do Niego: Nie chcesz mówić ze mną? Czy nie wiesz, że mam władzę uwolnić Ciebie i mam władzę Ciebie ukrzyżować? Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,9-11) Każda władza udzielona „z góry” powinna być traktowana jako służba, która przyczynia się do wprowadzania chcianej przez Boga sprawiedliwości i dobra. Jest ona powołaniem do czynienia dobra. Ma również chronić przed samowolą, która krzywdzi innych. To miał czynić również Piłat. Jak sam powiedział, miał władzę Jezusa skazać na śmierć krzyżową lub uwolnić. Nie wolno mu jednak było posługiwać się tą swoją wielką władzą niesprawiedliwie. Miał wypełnić wolę „z góry”, którą poznał dzięki głosowi sumienia. Ono mówiło mu, że nie powinien skazywać Jezusa na cierpienie i śmierć, gdyż był niewinny. Sumienie nakazywało mu wypuścić Go na wolność, nie oglądając się na złośliwe oskarżenia przywódców żydowskich i podburzonego przez nich tłumu.

22. Nadużywanie władzy pochodzącej „z góry”.

„Jezus odpowiedział: Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) Fakt pochodzenia władzy „z góry” nie oznacza, że jest ona zawsze dobrze wykonywana. Niestety, często nie jest traktowana jako służenie innym, lecz jako narzędzie ucisku, sposób na wzbogacenie się, podporządkowywanie sobie ludzi, zastraszanie ich i karmienie swojej pychy. Wszystko zależy od moralności tych, którzy władzę sprawują. Pod tym względem zachodzi podobieństwo do internetu i innych środków społecznego przekazu, które mogą być używane dobrze lub źle. Podobnie każdym swoim talentem można służyć bliźnim lub ich krzywdzić, np. zdolnością mówienia. Piłat nie wykorzystał dobrze swojej władzy, aby uwolnić Jezusa. Uległ naciskom nienawiści i skazał Go na śmierć krzyżową. Ludzie sprawujący władzę potrzebują wsparcia modlitewnego, aby ją dobrze wykonywali. Przypomina nam o tym św. Paweł słowami: „Zalecam więc przede wszystkim, by prośby, modlitwy, wspólne błagania, dziękczynienia odprawiane były za wszystkich ludzi: za królów i za wszystkich sprawujących władze, abyśmy mogli prowadzić życie ciche i spokojne z całą pobożnością i godnością”. (1 Tm 2,1-2)

23. Grzech Piłata, Judasza i duchowych przywódców żydowskich

Jezus odpowiedział Piłatowi: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) A tym, który Go wydał pośrednio Piłatowi był Judasz. Gdyby nie dokonał zdrady, Jezus nie stałby przed rzymską władzą. Tymi, którzy Go wydali w ręce Piłata, byli także duchowi przywódcy żydowscy. I oni, i Judasz mieli wystarczająco dużo czasu, aby poznać, że Jezus jest niewinnym oczekiwanym Mesjaszem. Piłat miał mniejsze możliwości, aby to poznać. Im większa świadomość złego działania, tym większy jest grzech. Szczególną znajomość Jezusa miał Judasz, który Go zdradził. Uczynił to, chociaż był Jego apostołem, który przebywał z Nim przez cały czas działalności publicznej. Był przez Jezusa formowany w ciągu trzech lat; doznał z Jego strony wielkiej miłości. Znał Jego naukę. Pomimo tego wszystkiego wydał Jezusa Jego wrogom i to z własnej inicjatywy. To on z władnej woli zaproponował przywódcom żydowskim wydanie Go w ich ręce. Zaprowadził w ciemnościach nocy do Jezusa ludzi, którzy mieli Go pojmać. To przez jego dobrowolne działanie Jezusa spotkało wielkie cierpienie fizyczne. Doznał także wielkiego poniżania. Jako apostoł-zdrajca zadał Jezusowi ogromne cierpienie – większe niż Piłat, który nie miał takiej Jego znajomości jak on. Ponadto Judasz działał z własnej woli. Inaczej było z Piłatem, który nie rozpoczął żadnego prześladowania Jezusa. Zdradzieckiego apostoła nikt nie zmuszał do działania przeciw Jezusowi, natomiast na Piłata wywierali nacisk Żydzi. To oni przyprowadzili Jezusa do niego i zastraszali go. To ich groźbom poddał się namiestnik rzymski. Judasz takich nacisków nie doznawał. Biorąc pod uwagę te i inne okoliczności, Jezus powiedział do Piłata: „Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11)

24. Inna ocena Boża grzechu niż ludzka

Jezus odpowiedział Piłatowi: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry. Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) Wydali Jezusa Piłatowi arcykapłani, a pośrednio – Judasz, który bardzo im ułatwił to zadanie, umożliwiając uchwycenie Go w ciemnościach, z dala od tłumów. Jezus powiedział Piłatowi, że większą winę niż on ponosi ten, który Go mu wydał. Tymczasem można ulec wrażeniu, że to Piłat jest najbardziej winny, bo mógł ocalić Jezusa, a tego nie zrobił. Mając przekonanie o Jego niewinności, skazał Go na straszliwe biczowanie i śmierć na krzyżu. Jednak Piłata usprawiedliwiało częściowo – tylko częściowo – to, że był poganinem i nie znał dokładnie Jezusa. Judasz i ci, którzy Go wydali, mieli okazję dobrze poznać Go i zaznajomić się z Jego nauczaniem. Ten fakt bardzo mocno powiększał ich winę, chociaż to nie oni wydali oficjalny wyrok prawny, skazujący Jesusa na bolesną mękę i śmierć. Bóg ocenia nie same zewnętrzne czyny, ale przede wszystkim to, co się kryje we wnętrzu człowieka, a co powiększa winę lub ją umniejsza.

25. „Ten, który Mnie wydał tobie”

Jezus powiedział do Piłata: „Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) Chociaż Judasz nie wydał Jezusa wprost Piłatowi lecz przywódcom żydowskim, to jednak należał do tych, którzy wydali Go władzy rzymskiej. Gdyby bowiem nie ułatwił schwytania Jezusa z dala od tłumów, w nocy, to Jezus może nigdy nie stanąłby przed Piłatem i nie zostałby skazany przez niego na śmierć krzyżową. Z pewnością wrodzy Mu Żydzi by Go tropili i ktoś mógłby Go nawet zabić w skrytości, gdyby Bóg na to pozwolił, tak jak dopuścił zrealizowanie przez Judasza swojego zdradzieckiego planu. Nie przeszkodził mu w tym. Również w taki sposób mogło się dokonać nasze odkupienie przez Syna Bożego – w sposób mniej bolesny niż przez śmieć na krzyżu.

26. Z grzechu wychodzi się przez skruchę i szukanie Bożego przebaczenia

Jezus nie usprawiedliwił Piłata, bo powiedział mu o jego grzechu, jednak dodał, że większy grzech ma ten, który Go wydał w jego ręce. Powiedział: „Dlatego większy grzech ma ten, który Mnie wydał tobie”. (J 19,11) Jezus nikomu z tych, którzy przyczynili się świadomie do Jego śmierci, nie powiedział, że są niewinni, bo dzięki nim może odkupić świat. Nie powiedział tego, gdyż nie byłoby to prawdą i utrudniłoby im wyjście ze swoich grzechów. Odkupił bowiem świat nie ich złośliwością, okrucieństwem i niesprawiedliwością, lecz swoją miłością, która przetrwała najgorsze cierpienia i zniewagi. Jednak grzeszyli ci, którzy bez powodu zadawali Mu ból. Jedynym sposobem wyjścia z zaciągniętych win była dla nich – podobnie jak dla każdego człowieka – szczera skrucha, która pobudza do szukania przebaczenia u Boga. Do takiej skruchy może dojść jedynie ten, kto widzi swoje grzechy, uznaje je nie za dobro lecz za zło. Mówienie winnemu człowiekowi, że jest niewinny, nie pomaga mu w wyjściu z grzechów. Dlatego Jezus ani o Piłacie, ani o wrogich Mu Żydach, ani o Judaszu nie powiedział: jesteście bez grzechu, jesteście niewinni. Takim mówieniem utwierdziłby ich w grzechach, utrudnił im wyjście z nich przez skruchę i szukanie Bożego przebaczenia.

27. Zastraszanie Piłata przez Żydów „Odtąd Piłat usiłował Go uwolnić. Żydzi jednak zawołali: Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”. (J 19,12) Jak każdy człowiek Piłat był poddany wpływom dobra i zła. Wszystkie dobre istoty niebieskie i ziemskie pobudzały go do uwolnienia Jezusa, dlatego pojawiło się w nim pragnienie wypuszczenia Go na wolność. Był jednak poddany także różnym siłom piekielnym, reprezentowanym przez Żydów, którzy buntowali go przeciwko Jezusowi i zastraszali mówiąc, że przestanie być przyjacielem Cezara. Rozbudzali w Piłacie strach nie przed Bożą sprawiedliwością, lecz przed ziemskim władcą rzymskim. Straszyli go, nie przebierając w środkach. Mówili bowiem, że za dobry czyn, którym byłoby wypuszczenie na wolność niewinnego Jezusa, straci łaski u Cezara i przestanie być jego przyjacielem. Rozbudzili w Piłacie strach przez rzymskim władcą, mówiąc mu kłamliwie, że popiera fałszywego króla, który sprzeciwia się Cezarowi. Przywódcy żydowscy poddali się mocom zła, o czym świadczyła ich nienawiść i posługiwanie się w zastraszaniu kłamstwami. Piłat im uległ i nie poszedł za pragnieniem uwolnienia Jezusa, rozbudzonym w nim przez sumienie i łaskę. Był bliski wykonania dobrego czynu, jakim byłoby wypuszczenie Jezusa na wolność, jednak tego nie zrobił.

28. Kolejne kłamstwa przeciwko Chrystusowi

Przez zastraszenie Piłata oskarżyciele Jezusa chcieli zmusić go do wydania wyroku śmierci na Tego, który był dla nich niewygodny. Rozbudzali więc w nim strach przed Cezarem, przed karą z jego strony. Mówieniem prawdy o Jezusie tego strachu by nie wywołali, dlatego posługiwali się kłamstwami. Jeszcze raz przedstawili Piłatowi Jezusa jako samozwańczego króla, a przez to jako kogoś, kto przeciwstawia się Cezarowi. Powiedzieli: „Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”. (J 19,12) Kłamali, bo Jezus nie walczył z rzymską władzą lecz z zepsuciem, które dotknęło w dużym stopniu także Jego naród. Nikogo nie nawoływał do buntu przeciw Rzymianom ani do niepłacenia Rzymowi podatków. Powiedział przecież: „Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga.” (Mt 22,21) Wszystkie oskarżenia przeciw Jezusowi były fałszywe, wymyślone przez zawziętych i złośliwych ludzi.

29. Wyrok śmierci wydany na Jezusa

Żydzi zastraszali Piłata przekonując go, że stoi po stronie buntownika, Jezusa, który czyni siebie królem i przez to „sprzeciwia się Cezarowi” (J 19,12). Namiestnik uległ ich silnej presji. „Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata. Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej.” (J 19,13-14) Przed wydaniem wyroku skazującego Piłat wdał się jeszcze w bezsensowną rozmowę z rozwścieczonymi Żydami, nazywając Jezusa królem. „I rzekł do Żydów: Oto król wasz! A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! Piłat rzekł do nich: Czyż króla waszego mam ukrzyżować? Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa.” (J 19,14-16)

30. Bezsensowny dialog zamiast konkretnego dobrego działania

Piłat miał władzę, by Jezusa uwolnić. Zamiast to uczynić bez zbędnej dyskusji, wdał się w bezsensowny dialog z zaślepionymi przez nienawiść przywódcami żydowskimi. Mówił im ironicznie o „ich królu”, a przez to doprowadzał ich do jeszcze większej wściekłości i do większego zastraszania go. Piłat nie wypowiadał słów obrony, które w tych okolicznościach miały być używane. Swoimi słowami o „ich królu” pobudził Żydów do takiego zastraszenia go, że wystraszył nie Bożej sprawiedliwości, lecz zemsty z ich strony i poinformowania Cezara o jego zachowaniu. Powiększył złość w Żydach i nie potrafił się już jej przeciwstawić. Dlatego, chcąc się uwolnić od „sprawy Jezusa”, pozwolił Go ukrzyżować. Piłat nie dał dobrego przykładu, jak należy właściwie wykonywać władzę otrzymaną „z góry”. Nie wypełnił bowiem poleceń pochodzących „z wysokości”, lecz spełnił to, czego domagali się ludzie ulegający podszeptom „nizin” „przepaści” piekielnych.

31. Wyśmiana godność królewska Jezusa

Godność królewska, której Jezus nie akcentował w swoim nauczaniu, stała się przedmiotem kpin i drwin w czasie Jego procesu. Uczyniono Jezusa kimś, kto sprzeciwia się Cezarowi. Żydzi zastraszali Piłata przekonując go, że stoi po stronie buntownika, Jezusa, który czyni siebie królem i przez to „sprzeciwia się Cezarowi” (J 19,12). A przecież On nigdy nie ogłosił się królem żydowskim ani nie chciał, aby inni to uczynili (por. J 6,15). Nie chciał bowiem buntu ani rozlewu krwi. Swojej godności królewskiej nie akcentował w czasie swojego nauczania, chociaż jako Syn Boży naprawdę był królem, stojącym ponad każdym stworzeniem. Nigdy nie czynił siebie kimś większym, niż był w rzeczywistości. Nam natomiast często grodzi coś przeciwnego, czyli przypisywanie sobie wielkości, której nie posiadamy. Jesteśmy tylko stworzeniami, bardzo ograniczonymi pod wieloma względami, i powinniśmy to uznać. Nie ma najmniejszego sensu uważać się lub przedstawiać siebie jako za wyżej stojących niż rzeczywiście stoimy; za lepszych, niż rzeczywiście jesteśmy; za mądrzejszych niż faktycznie jesteśmy; za niezależnych od Boga.

32. Król, Mesjasz, Syn Boży został odrzucony

„Oto król wasz!” (J 19,14) – powiedział Piłat do Żydów. Mówiąc to, odrzucił Jezusa jako „swojego” króla, gdyż nie powiedział król „nasz” lub król „mój”. Żydzi również wyparli się Go. Nie tylko nie uznali Go za króla i mesjasza, na którego już tak dugo czekali, lecz zażądali Jego śmierci. Krzyczeli: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!... „Poza Cezarem nie mamy króla”. (J 19,15-16) Wtedy więc przedstawiciel rzymskiej władzy wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Nie wydał im Go, by Go uczczono, jak na to zasługiwał, ale na ukrzyżowanie. „Zabrali zatem Jezusa” – jak mówi ewangelista Jan. Zabrali Króla wszystkich stworzeń, aby Go potraktować jak ostatniego zbrodniarza, który zasługuje jedynie na bolesną śmierć. To pokazuje tragiczny stan ludzkości przesiąkniętej grzechem. Odrzucił Jezusa Piłat, który wychował się na mitologii, i odrzucili Go również ci, którzy dobrze znali Pismo Święte, jego wymagania i zawarte w nim zapowiedzi Mesjasza.

33. Szybkie wykonanie polecenia Piłata

„Odpowiedzieli arcykapłani: Poza Cezarem nie mamy króla. Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa” (J 19,16). To, co nakazała świecka władza, zostało szybko wykonane. „Zabrali zatem Jezusa”, bo Piłat wydał Go na ukrzyżowanie. Strach skłania różne służby do posłuszeństwa władzom, dlatego ich polecenia są wykonywane. Inaczej jest z nakazami Bożymi. Nie zawsze są wykonywane, bo kary za niewykonanie Bożych przykazań zwykle nie spadają natychmiast. Czasem w ogóle się ich nie widzi, gdyż dotkną człowieka dopiero po jego śmierci w formie ognia czyśćcowego lub piekielnego. Czasami skrucha i szukanie Bożego miłosierdzia powoduje uniknięcie kar. Czegoś takiego nie można się spodziewać od władz na tym świecie.

34. Piłat zasiadający na trybunale

„Gdy więc Piłat usłyszał te słowa, wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata.” (J 19,13) Ukazał się przez to ludowi jako wielki sędzia, sprawujący władzę. Przed nim stał Skazaniec, prawdziwy Król, któremu została dana „wszelka władza w niebie i na ziemi”. (Mt 28,18) Ten, który posiadał wszelką władzę, Syn Boży, dopuścił wraz z Ojcem, by sprawował nad nim władzę ułomny i grzeszny człowiek, Jego stworzenie, które otrzymało władzę skazywania na śmierć ludzi lub ich uwalniania. W swojej miłości Bóg dopuścił do takiej nieprawdopodobnej sytuacji, aby uratować od wiecznej zguby swoje niewdzięczne i zagubione w grzechach stworzenia.

35. Piłat na wyróżniającym go miejscu

Gdy Piłat usłyszał okrzyki, domagające się wyroku skazującego na śmierć, „wyprowadził Jezusa na zewnątrz i zasiadł na trybunale, na miejscu zwanym Lithostrotos, po hebrajsku Gabbata.” (J 19,13) Oto scena-symbol, obraz tego, co dzieje się w życiu ludzkim. Człowiek zajmuje wyróżniającego miejsce, a Syn Boży stoi odsunięty na bok, wyprowadzony „na zewnątrz”. Iluż z nas zachowuje się jak Piłat. Tak się dzieje, gdy „na trybunale” w swoim życiu siedzimy tylko my, a Boga „wyprowadzamy na zewnątrz”, na margines swojego życia, myślenia, działania, mówienia, planowania. Zasiadamy na tronie „swoich” zachcianek, egoistycznych pragnień, planów, „sposobów na życie”. I na tym tronie chcemy siedzieć, nie pozwalając Jezusowi wpływać na kształt naszego życia.

36. Wyrok śmierci wydawany na Boga

„Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa” (J 19,16) Przedziwna to scena: grzeszne stworzenie wydaje niesprawiedliwy wyrok śmierci na swojego Stwórcę, Pana i Zbawiciela. Skazuje Jezusa na śmierć Piłat i ci wszyscy, którzy krzyczeli: „Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!...”. (J 19,15) Wyrok śmierci na Boga powtarza się w naszej historii. Iluż chciałoby, żeby Bóg nie istniał! Iluż robi wszystko, aby Go uśmiercić w umysłach dzieci, młodzieży, ludów i całych narodów. Iluż Go uśmierca w swojej duszy, żyjąc stale w grzechu śmiertelnym.

37. Skazany niewinnie na śmierć

„Wtedy więc wydał Go im, aby Go ukrzyżowano. Zabrali zatem Jezusa” (J 19,16) Stojący przed Piłatem Jezus, otoczony przez ludzi pragnących jego śmierci, praktycznie bez możliwości obrony to obraz, z którym niestety można się spotkać często w naszym świecie. Teoretycznie wszyscy ludzie – jako osoby – posiadają takie same prawa, wynikające ich godności osobowej. W praktyce jednak jest tak jak było przed pałacem Piłata: on miał prawo zrobić z Jezusem, co chce, o czym zresztą świadczył wydany przez niego wyrok, skazujący na śmierć po niesprawiedliwym wydaniu Go na okrutne ubiczowanie. Fałszywi oskarżyciele mogli bezkarnie wykrzykiwać swoje kłamstwa. Jezus natomiast, jedyny Niewinny, nie miał prawa do uczciwego sądu, z uczciwą obroną. Często poczęte dzieci znajdują się w sytuacji podobnej do tej, w jakiej znalazł się Jezus. Bez żadnej obrony są skazywane przez kogoś na śmierć, chociaż w niczym nie zawiniły.

38. Piłat wydał na ukrzyżowanie niewinnego Jezusa, bo ktoś się tego domagał

„A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go!” (J 19,15) I Piłat wydał wyrok śmierci, bo tego domagali się Żydzi. Był to wyrok na zamówienie, na żądanie. Oto kolejny obraz tego, co cięgle się powtarza w naszym życiu – i to nie tylko w sądach. Tak się dzieje wtedy, gdy ktoś postępuje niesprawiedliwie wobec bliźnich, bo jest do tego namawiany, bo ulega przekupstwu albo jest zastraszany jak Piłat przez Żydów. Każdy może w swoim życiu poddać się namowom do niesprawiedliwego krzywdzenia bliźnich. Jednym z wielu przykładów może być uleganie namowom tych, którzy chcą zabijać nienarodzone dzieci, lub nawet namawianie do tego, choć powinno się być obrońca życia wyjątkowego, jakim jest życie każdego poczętego dziecka, obdarowanego przez Boga nieśmiertelną duszą. Nieraz urodzenie dziecka wymaga nadzwyczajnych sił, poświęcenia i heroizmu, jednak Bóg udziela takiej łaski tym kobietom, które Mu ufają. Tak uważają jednak tylko ci, którzy wierzą w Boga prawdziwego.

39. Nowa Pascha

„Był to dzień Przygotowania Paschy, około godziny szóstej.” (J 19,14) Pascha była świętem upamiętniającym przejście Żydów z niewoli egipskiej na wolność. Miłość Boża pod osłoną tego święta przygotowywała nową paschę, czyli nowe przejście. Tą zbawienną dla nas paschą miało być już bardzo bliskie przejście Jezusa, Syna Bożego z tego życia przez śmierć do życia zmartwychwstałego. Ta zbawcza pascha z kolei umożliwia nam przechodzenie ze stanu grzechu do prawdziwego życia w Bogu – do życia, które trwa wiecznie. Dzięki łasce Bożej to przejście jest obecnie możliwe dla każdego człowieka. Biada jednak tym, którzy wzgardzili śmiercią Jezusa i Jego łaskami i dobrowolnie nie przechodzą ze śmierci grzechu do życia z Bogiem i w Bogu. Ci skazują się na życie wieczne bez Boga, czyli na potępienie.

Droga na Golgotę i śmierć Jezusa na krzyżu

A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota.17 Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.18 Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski.19 Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim.20 Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim.21 Odparł Piłat: Com napisał, napisałem.22 Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu.23 Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.24 A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.25 Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój.26 Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie. śmierć27 Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę.28 Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.29 A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.30 Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała.31 Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani.32 Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni,33 tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda.34 Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli.35 Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana.36 I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.37 (J 19,17-37)

40. Ścieranie się miłości z nienawiścią

„A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota”. (J 19,17) Proces Jezusa, skazanie Go na śmierć i Jego męka były wielkim ścieraniem się Miłości z nienawiścią: miłości Boga-Człowieka z nienawiścią człowieka, który zatracił w sobie nawet podstawowe odruchy współczucia i miłości. Ale właśnie dlatego, że ją zniszczył w sobie, Syn Boży, Miłość, zstąpiła z nieba i stała się człowiekiem. Uczyniła to, aby ruinę duchową, jaką jest życie w nienawiści, w duchowej śmierci, nastawienie na szerzenie śmierci, zadawanie jej i bronienie zabijania zamienić w nową duchową budowlę, w świątynię duchową, na której ołtarzu będzie płonąć miłość rozpalona przez Ducha Świętego. W czasie procesu i męki Jezusa nieskończona Miłość Boża ścierała się z nienawiścią, jednak się nie załamała. Zwyciężyła właśnie przez to, że nie zanikła i nie zamieniła się w nienawiść do nas, ludzi. Gdyby tak się stało, nie byłoby dla nas ratunku. Nic i nikt już nie potrafiłby nas wydobyć z przepaści zła i grzechu, który pojawia się po zaniku miłości i ją zastępuje. W naszym wnętrzu codziennie dokonuje się walka dobra i zła: miłości z egoizmem, życzliwości z nienawiścią, świętości z grzechem. I coś zwycięża na krótko lub na długo: miłość lub egoizm, dobroć lub złośliwość. W końcu zwycięstwo jednego lub drugiego utrwali się na zawsze jako wieczne istnienie w miłości nieba lub w nienawiści piekła.

41. Jezus „sam” dźwigał krzyż zbawienia

„A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota”. (J 19,17) Stwierdzenie Ewangelisty, że Jezus „sam” dźwigał krzyż, może mieć sens duchowy, gdyż w niesieniu pomagał Mu Szymon z Cyreny. Pomagał Mu, jednak nie była to pomoc dobrowolna. Został do niej zmuszony. „Wychodząc spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego”. (Mt 27,32) Szymon zatem nie niósł krzyża Jezusowego z własnej woli. Ani Piłat, ani Żydzi nie zlecili nikomu udzielenia pomocy Jezusowi w niesieniu krzyża. Niósł więc go „sam”, bez żadnej dobrowolnej ludzkiej pomocy. Podobnie jest dzisiaj. Zdecydowanie większa część ludzkości nie chce łączyć się z miłości z Chrystusem ukrzyżowanym, nie chce dzielić z Nim krzyża, by coś wnieść ze swojej strony w wielkie dzieło zbawienia świata.

42a. Krzyż Jezusa umieszczony na Czaszce-Golgocie

„A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota”. (J 19,17) Czaszka to najwyżej umieszczona część ludzkiego szkieletu. Może nie bez powodu góra, na której umarł Jezus, nazywa się: „Czaszka”, a po hebrajsku „Golgota”. Dawca życia został przybity do krzyża, który umocowano jakby na samym szczycie martwego szkieletu, którym stała się cała ludzkość, zanurzona w śmierci grzechu. Na szczycie tego szkieletu został umieszczony krzyż Zbawiciela ludzkości, który przyszedł ożywić martwe kości. Umarł, aby wlać w nie Ducha – Ducha Świętego. Oddał życie, aby szkielety, które uchodzą za istoty żywe, zamieniły się w istoty naprawdę żyjące, napełnione życiem wiecznym pochodzącym od Boga. Takiej przemiany ciągle potrzebuje martwa w oczach Boga ludzkość. (Por. Wizja ożywienia wysuszonych kości u Proroka Ezechiela: Ez 37,1-14) Ta przemiana ciągle się dokonuje, gdyż na Golgocie-Czaszce umarł Dawca Życia, nad którym śmierć nie ma władzy. Chociaż umarł prawdziwie, to jednak powrócił do wiecznego życia dzięki swojemu zmartwychwstaniu. Ten, który umarł na Golgocie-Czaszce, stał się Głową nowego żyjącego organizmu, złożonego z ożywionych przez siebie ludzi. Tym organizmem jest Kościół, Jego Mistyczne Ciało. Do tego Ciała są wszczepiani nowi ludzie przez sakrament chrztu, w którym dokonuje się nadprzyrodzone ożywienie duszy. Jeśli ktoś – będąc już wszczepionym w żyjące Mistyczne Ciało Chrystusa – ponownie popadnie w śmierć wywołaną grzechem ciężkim, to może być ponownie ożywiony przez Chrystusa-Głowę, jeśli ze skruchą przystąpi do sakramentu miłosierdzia i pokuty, którym jest spowiedź święta. Na pewno Dawca Życia wskrzesi jeszcze w jakiś wyjątkowy sposób ludzkość, która ciągle zamienia się w martwy szkielet, przedstawiony przez proroka Ezechiela. ( Ez 37,1-14)

43. Jezus ukrzyżowany pomiędzy „dwoma innymi”

„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.” (J 19,18) Obok krzyża Jezusa ustawiono jeszcze dwa inne, na których zawisło – jak mówi Ewangelista Jan – „dwóch innych”. Tymi „dwoma innymi” było dwóch złoczyńców. Byli oni rzeczywiście „inni” niż niewinny Jezus, jednak to do nich, złoczyńców, zaliczono nieskończoną Świętość, Syna Bożego (por. Łk 22,37). Ukrzyżowanie złoczyńców obok Źródła świętości nie było jednak przypadkiem, lecz zrządzeniem Bożej Opatrzności. Tak chciał Bóg, aby dać im ostatnią szansę na nawrócenie się i zbawienie. Tylko jeden skorzystał z tej wielkiej łaski. Nawrócił się i otrzymał od Jezusa obietnicę szybkiego zbawienia. Poprosił Zbawiciela: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa. Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju". (Łk 23,42-43) Drugi łotr z tej łaski nie skorzystał, chociaż i on mógł się nawrócić przez żal za swoje grzechy i uwierzenie w Jezusa, Pana wiecznego królestwa. Złoczyńcy otrzymali tę samą łaskę, ale tylko jeden umarł pojednany z Chrystusem. Umarł „w Chrystusie”, zjednoczony z Nim, drugi natomiast umał – można powiedzieć – obok Zbawiciela, który znajdował się bardzo blisko niego. Postawa nienawróconego łotra jest ostrzeżeniem dla tych, którzy mówią, że nawrócą się dopiero przed śmiercią, nie wcześniej. Kiedy jednak przyjdzie ostatnia godzina, może się okazać, że nie będą potrafili tego zrobić, tak jak ten łotr, który nie potrafił tego uczynić, chociaż dobrze wiedział, że kończy się jego życie. Nie każdy chce się nawrócić. Pamiętam, jakim wstrząsem było dla mnie, gdy jako młody kapłan – zaledwie kilka dni lub tygodni po święceniach – spotkałem się z dwoma osobami, które umarły po odmowie przyjęcia sakramentów. Jedna z nich była osobą bardzo młodą, a druga – starszą. Starsza powiedziała mi, że w nic nie wierzy, że po śmierci wrzucą ją do "gnojoka" i na tym się wszystko skończy. Młodsza nie przyjęła sakramentów, bo uważała, że ma jeszcze na to czas. A okazało się, że już go nie miała.

44. Jezus pozwolił się ukrzyżować, aby niebo zapełniło się świętymi

„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.” (J 19,18) Syn Boży stał się człowiekiem, aby jako Człowiek-Bóg nas odkupić. To dzięki Niemu, dzięki Jego śmierci na krzyżu i zmartwychwstaniu skruszeni grzesznicy zamieniają się w świętych i zapełniają nie wieczne piekło, lecz wieczne niebo. Do grona świętych dołączył również na zawsze – dzięki łasce Chrystusa i swojemu nawróceniu – jeden z ukrzyżowanych obok Niego łotrów. Dzięki miłosierdziu Zbawiciela nawet największy grzesznik osiągnie zbawienie, jeśli przed Nim przyzna się ze skruchą do swoich grzechów.

45. Ofiarą miłą Bogu duch i serce skruszone

Jezus złożył dobrowolnie siebie w ofierze na krzyżu. Dwóch złoczyńców, pośród których ukrzyżowano Go, poniosło śmierć wbrew swojej woli. Dla nich śmierć była narzuconą im karą za ich złe czyny. Jednak nawrócony łotr w ostatniej chwili życia złożył Bogu prawdziwą i miłą Mu ofiarę, kiedy przed drugim złoczyńcą i przed Jezusem wyraził swoją skruchę za popełnione przez siebie zło. W psalmie 51 czytamy: „Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym”. (Ps 51,19) Taką ofiarę zdążył złożyć Bogu nawrócony łotr przed swoją śmiercią. Był on wielką pociechą dla Jezusa, umierającego dla zbawienia wszystkich złoczyńców świata, którzy dzięki swojemu skruszonemu duchowi otwierają się na Jego zbawczą łaskę. Ofiarę ze skruszonego przez żar, miłość i pokorę serca możemy i powinniśmy składać Bogu przez całe swoje życie. Taka ofiara – połączona z modlitwą, z ciągłym uwielbieniem i dziękczynieniem, pragnieniem wynagrodzenia Bogu za grzechy swoje i całego świata – powinna być stałym stanem naszej duszy. Tę miłą Bogu ofiarę możemy zawsze składać Mu wraz z Chrystusem za wszystkich ludzi na świecie i za dusze, które jeszcze cierpią w czyśćcu. Przez tę ofiarę skrócimy ich cierpienia czyśćcowe. Przez tę duchową ofiarę łączymy się z Ofiarą krzyżową Jezusa, która uobecnia się w czasie każdej Mszy św.

47. „Uzasadnienie wyroku śmierci” wydanego na Jezusa

Jaką to winę, z powodu której został ukrzyżowany niewinny Jezus, kazał wypisać i umieścić na krzyżu Piłat? Ewangelista podaje to swoiste „uzasadnienie wyroku”, stwierdzając: „Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. (J 19,19) Gdyby Jezus kiedykolwiek rzeczywiście ogłaszał się „Królem Żydowskim” i wzbudzał zamieszki, to dawno żołnierze rzymscy donieśliby o tym Piłatowi. Coś jednak wypadało napisać, więc napisano. W dziejach ludzkich wiele wydano wyroków śmierci na niewinnych ludzi i „w majestacie prawa” podawano jakieś fikcyjne „uzasadnienie wyroku” – wyroku niesprawiedliwego. To samo dotknęło niewinnego Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, Pana naszego.

48. Ukrzyżowany Król

„Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. (J 19,19) Napis zawierał prawdę. Jezus rzeczywiście był Królem i to nie tylko żydowskim. Był, nadal jest i zawsze będzie Królem wszystkich ludzi i całego stworzenia. Chociaż to, co kazał napisać Piłat, było prawdą, to jednak samo umieszczenie tej tabliczki nie miało na celu poinformowanie kogokolwiek o tej ważnej dla każdego człowieka prawdzie, o wielkości Jezusa. Tak sformułowany wyrok był wypisany głównie po to, by rozzłościć Żydów. I rzeczywiście ich rozdrażnił, bo napis przypomniał im prawdę o nich samych, o ich winie – czyli to, że doprowadzili do śmierci swojego Króla. Gdyby Piłat wierzył w Jezusa, to musiałby uznać, że doprowadził do śmierci również Króla swojego. A jeszcze trzeba dodać, że nasze grzechy były powodem śmierci Jezusa na krzyżu, dlatego każdy z nas przyczynił się do zabicia swojego Króla. Król i Pan, poniósł śmierć na krzyżu także z mojego powodu.

49. Tabliczka, która informowała, kim jest Jezus

„Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim.” (J 19,20) W różnych językach tabliczka informowała, że Jezus jest Królem. Ci, którzy przeczytali, może zastanowili się nad dziwnym „uzasadnieniem wyroku” tak okrutnej śmierci; może wyrażali różne swoje opinie na ten temat. Prawdą jednak było to, co zostało napisane: na krzyżu zawisł wywyższony nad światem prawdziwy Król i przed tym Królem powinno się zgiąć i zegnie się każde kolano. Może pośród czytający byli i tacy, którzy drwili sobie z ukrzyżowanego Króla. Cóż, prawda o Jezusie jest łaską, a człowiek posiadający wolną wolę różnie traktuje otrzymany dar, tak jak różnie się zachowali dwaj złoczyńcy, którym była dana łaska umierania w niewielkiej odległości od Jezusa, ich Odkupiciela i Odkupiciela świata.

50. Wrogowie prawdy, odciągający od niej innych

„Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim. Odparł Piłat: Com napisał, napisałem”. (J 19,21-22) Każda prawda związana z Jezusem drażniła arcykapłanów żydowskich. Nawet napis umieszczony na tabliczce zawieszonej na krzyżu, na którym była napisana prawda o Nim, wprawiał ich w złość. Było tak, bo od dawna zamknęli swoje serca na prawdę. Nie chcieli jej przyjąć, dlatego odrzucili ją za życia ziemskiego Jezusa, a wielu nie przyjęło jej nigdy. Z ich powodu wielu do dzisiaj nie uznaje, że Jezus jest Mesjaszem, Królem i Zbawicielem świata. Swoim zamknięciem się na prawdą można łatwo zarażać innych.

51. Przeciwstawienie się Piłata arcykapłanom

„Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim. Odparł Piłat: Com napisał, napisałem”. (J 19,21-22) Kiedy Piłat słyszał okrzyki: „Ukrzyżuj Go!”, uległ żądaniom i wydał niewinnego Jezusa na okrutną śmierć. Kiedy jednak arcykapłani żydowscy domagali się zmienienia napisu, umieszczonego nad głową Ukrzyżowanego, nie poddał się ich presji. „Com napisał, napisałem” – odpowiedział im. W ważnej sprawie poddał się, a w mniej ważnej nie uległ. Może w ten sposób chciał się uratować przed zarzutem, że był uległy Żydom. Może chciał pokazać, jak bardzo pozostał niezależny. A może po prostu chciał im dokuczyć.

52 „Mówił, że jest Królem”

„Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim”. (J 19,21) Chcieli, aby nad głową Jezusa widniała ich wersja napisu na tabliczce: „Mówił, że jest królem”. Tak sformułowany napis mógłby wprowadzać wielu czytających go w błąd. Takie słowa mogliby bowiem rozumieć: „Mówił, że jest królem żydowskim, a naprawdę nim nie jest i dlatego tak marnie skończył”. Arcykapłani żydowscy i ich wspólnicy robili wszystko, żeby nawet po śmierci Jezusa nic nie mówiło o Jego wielkości. Ci zaślepieni przywódcy swoją niewiarą przyczynili się do braku wiary w Chrystusa nawet w następnych pokoleniach. Ich spojrzenie na Zbawiciela świata utrwaliło się w wielu ich potomkach i trwa do dnia dzisiejszego.

52a. Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski

„Wypisał też Piłat tytuł winy i kazał go umieścić na krzyżu. A było napisane: Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”. (J 19,19) W tych kilku słowach Piłat kazał zapisać – nie zdając sobie z tego sprawy – wszystkie istotne treści Dobrej Nowiny. Przede wszystkim na tabliczce w trzech językach – w języku hebrajskim, łacińskim i greckim – widniało imię „Jezus”, które znaczy „Bóg zbawia”. To już informowało czytających, że Bóg zbawia świat przez śmierć Tego, który został przybity do krzyża, a którego – ze względu na swoje ziemskie miejsce zamieszkania – nazywano „Nazarejczykiem”. Do stwierdzenia „Jezus”, czyli „Bóg zbawia”, dodał jeszcze, że ten, przez którego Bóg zbawia, jest „Królem Żydowskim”. Jezus faktycznie jest Królem Żydowski, bo wyszedł jako człowiek z narodu żydowskiego, jednak przez Boga został ustanowiony Królem Wszechświata, Królem wiecznego królestwa dobra i prawdy

52b. Król królestwa prawdy, życia, świętości, łaski, sprawiedliwości, miłości i pokoju

Patrząc na ukrzyżowanego Chrystusa Króla Wszechświata, Kościół modli się i zachęca nas do modlitwy słowami prefacji. „Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie, Panie, Ojcze święty, wszechmogący, wieczny Boże. Ty namaściłeś olejem wesela Jednorodzonego Syna Twojego, naszego Pana Jezusa Chrystusa, na wiekuistego Kapłana i Króla Wszechświata, aby dopełnił tajemnicy odkupienia rodzaju ludzkiego ofiarując siebie samego na ołtarzu krzyża, jako niepokalaną ofiarę pojednania: i aby poddawszy swej władzy wszystkie stworzenia, przekazał nieskończonemu majestatowi Twojemu wieczne i powszechne Królestwo: królestwo prawdy i życia, królestwo świętości i łaski, królestwo sprawiedliwości, miłości i pokoju.” (Prefacja o Jezusie Chrystusie, Królu Wszechświata) Można przyjąć królowanie Zbawiciela w swoim sercu, ale kto tego rzeczywiście pragnie? Niektórym wystarczy, że inni ogłoszą Chrystusa Królem, czyli w pewnym sensie wyręczą nas w dobrowolnym poddaniu się Jego Boskiemu królowaniu. Jezus Chrystus jest Królem, który nie uznaje przemocy, dlatego nie wdziera się ze swoim królestwem tam, gdzie ktoś nie jest zainteresowany królowaniem Boga Miłości w swoim życiu.

53. Piłat mógłby być umocniony przez łaskę Bożą

Nie było trudno Piłatowi wyrazić swój sprzeciw wobec żądania arcykapłanów żydowskich, którzy domagali się od niego: „Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim”. (J 19,21) Za przeciwstawienie się im w sprawie zmiany tego napisu Piłat nie obawiał się żadnej kary. Odmówienie wydania wyroku śmierci na Jezusa było jednak trudniejsze, bo został zastraszony. Słyszał groźby: „Jeżeli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara”. (J 19,12) Zalękniony o swoją przyszłość uległ oskarżycielom. Nie miał siły, żeby się im przeciwstawić. Gdyby jednak stanął po stronie Jezusa, to zostałby umocniony przez Jego łaski, aby znieść wszystko, co po uniewinnieniu Go mogłoby go spotkać ze strony złośliwych i mszczących się ludzi,

54. Napis czytany nie tylko przez Żydów

„Ten napis czytało wielu Żydów, ponieważ miejsce, gdzie ukrzyżowano Jezusa, było blisko miasta. A było napisane w języku hebrajskim, łacińskim i greckim. Arcykapłani żydowscy mówili do Piłata: Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim. Odparł Piłat: Com napisał, napisałem..” (J 19,20-22) Napis głoszący, że Jezus jest „Królem Żydowskim”, czytało nie tylko wielu Żydów przechodzących blisko krzyża. Dzięki Ewangelii treść tej tabliczki jest znana następującym po sobie pokoleniom. Przez wieki, przy opisie męki Jezusa, czyta się to, co było przedmiotem sporu między Piłatem a arcykapłanami żydowskimi: jak ma brzmieć uzasadnienie wyroku, wypisane nad głową Jezusa. Bez względu na to, jakimi Piłat kierował się motywami, umieszczając wbrew naciskom arcykapłanów żydowskich napis, Bóg chciał, żeby właśnie takie słowa znalazły się nad głową Jego umierającego Syna. Dzięki tej tabliczce przez wieki ludzie dowiadują się, że na krzyżu umarł Król, z koroną cierniową na głowie i przyobleczony w purpurę krwawiących na całym ciele ran. Umarł Król, który wprowadza do swojego królestwa tych, którzy pozwalają Mu królować z miłością w swoich sercach.

55. Król przyobleczony w szatę miłości

„Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim.” (J 19,22) Na krzyżu zawisł i konał nie samozwaniec, lecz prawdziwy Król. Nie był to jednak tylko „Król Żydowski”, ale Król wszystkich ludzi. Chociaż konał na krzyżu, to jednak Jego królestwo nie rozpadało się, nie ulegało ruinie. Przeciwnie, dzięki Jego śmierci miało się potężnie rozszerzyć. Szatą tego niezwykłego Króla była miłość, której widzialnymi znakami były niezliczone okrutne krwawiące rany, pokrywające całe Jego ciało – od głowy do stóp. Umarł na krzyżu, aby swoją szatą miłości okryć grzeszne dusze swoich przyszłych niezliczonych wyznawców. Ten, kto przyoblecze się w ofiarowaną mu przez Zbawiciela szatę miłości, upodobni się do Niego i znajdzie się w Jego królestwie dobra i prawdy. Dlatego św. Paweł wzywa nas: „Na to zaś wszystko [przyobleczcie] miłość, która jest więzią doskonałości”. (Kol 3,14) „Na to wszystko” znaczy: na nasz umysł, myśli, plany, uczucia, wolę, słowa, czyny, powściągliwość w zbędnych słowach i złych czynach. Na swoją całą duszę, sece i ciało mamy narzucić szatę miłości, którą wyciąga do nas Boski Zbawiciel – tę samą szatę, którą On nosi na Sobie.

56. Pokora Jezusa, Syna Bożego

„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.” (J 19,18) Ten fakt ukazuje miłość i pokorę Boga. Syn Boży został ukrzyżowany pomiędzy dwoma złoczyńcami. Na krzyżu zawisł Stwórca świata po to, aby odkupić swoje grzeszne stworzenie i ocalić je od wiecznego ognia piekielnego. Do wcielonego i ukrzyżowanego między dwoma złoczyńcami Syna Bożego odnoszą się słowa św. Pawła: „On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci – i to śmierci krzyżowej”. (Flp 2,6-8) Zbawiciel dal nam przykład heroicznej pokory. Każdy z nas powinien ją naśladować, dlatego w Pierwszym Liście św. Piotra czytamy następującą zachętę: „Wszyscy zaś wobec siebie wzajemnie przyobleczcie się w pokorę, Bóg bowiem pysznym się sprzeciwia, a pokornym łaskę daje”. (1 P 5,5) Syn Boży, za swoje pokorne uniżenie, został wywyższony ponad wszystkie stworzenia. „Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca.” (Flp 2,9-11) I nas Bóg wywyższy, jeśli będziemy pokorni naprawdę – a nie tylko przez mówienie o swojej nędzy i pokornej służbie.

57. "Mąż boleści, oswojony z cierpieniem"

„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.” (J 19,18) Do ukrzyżowanego Chrystusa, którego całe ciało było jedną wielką raną, odnoszą się słowa proroka: „Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.” (Iz 53,1-2) Do takiego stanu pozwolił się doprowadzić z miłości do nas ten „Mąż boleści”, Jezus Chrystus, Syn Boży, aby naszym wiecznym losem nie było piekło, lecz wieczne szczęście w domu Ojca. Przed tą ukrzyżowaną Miłością powinno się zgiąć każde kolano – z miłością, pokorą, uwielbieniem, dziękczynienie, skruchą...

58. Jezus „zdruzgotany za nasze winy”

„Tam Go ukrzyżowano” (J 19,18) O niewinnym Jezusie, ukrzyżowanym pośród dwóch złoczyńców, prorok mówi: „Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. Po udręce i sądzie został usunięty; a kto się przejmuje Jego losem? Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.” (Iz 53,4-8) Ukrzyżowany Jezus Chrystus błaga nas bez przerwy o okazanie Mu miłości. Błaga o nią jak żebrak, bo wie, że bez niej nikt nie osiągnie zbawienia.

59. Nagrodą dla ukrzyżowanego Jezusa zbawienie wielu

„Tam Go ukrzyżowano.” (J 19,18) O cierpiącym i umierającym na krzyżu Zbawicielu prorok napisał: „Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem. Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy, ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży, a wola Pańska spełni się przez Niego. Po udrękach swej duszy, ujrzy światło i nim się nasyci. Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu, ich nieprawości On sam dźwigać będzie. Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy, i posiądzie możnych jako zdobycz, za to, że Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami”. (Iz 53,10-12) Prorok zapowiedział nie tylko cierpienie Jezusa Chrystusa, ale także nagrodę, którą otrzyma za to, że dobrowolnie stał się ofiarą za wszystkie grzechy nasze i całego świata. Tą nagrodą będzie patrzenie na szczęście zbawionych, których uchronił przed wiecznym piekłem. To Go uszczęśliwi, bo radością dla miłości jest szczęście innych. Dla Jezusa, który kocha Boską miłością, szczęściem jest zbawienie, które przyniósł nam, ludziom. On nas uchronił od wiecznego ognia piekielnego; On nam otworzył wszystkie bramy w domu Ojca, aby każdy, kto przyjmie Jego łaskę, znalazł tam mieszkanie na zawsze. I właśnie to Go napełnia radością.

60. Ukrzyżowany Jezus „słowem” Dobrej Nowiny

Ukrzyżowany został Ten, o którym prorok powiedział: „Pan Bóg Mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące”. (Iz 50,4) Jezus głosił Ewangelię i przez nią wszystkim strudzonym dawał słowo krzepiące. Jednak Jego wrogowie skazali Go na śmierć, aby przestał głosić naukę, której nie chcieli przyjąć. Nie zdając sobie sprawy, przyczynili się do tego, że Syn Boży wypowiedział do wszystkich pokoleń „słowo”, które wstrząsa ludźmi dobrej woli bardziej niż słowa wypowiedziane przez usta o Bożej miłości. Tym „słowem” Dobrej Nowiny była przyjęta z miłości do nas śmierć na krzyżu. O niej mówi nam każdy krzyżyk. Umierając za nasze grzechy pouczył nas bez słów, jak niepojęta jest Miłość Boga do nas; pokazał, że Syn Boży, Bóg prawdziwy, przyjął śmierć tylko ze względu na nasze wieczne dobro i szczęście.

61. Bezgrzeszny Zbawiciel „uczyniony grzechem”

Bezpośrednim powodem śmierci Syna Bożego była przewrotność przywódców narodu, w którym przyszedł On na świat jako człowiek, i ich nienawiść do Niego. To prawda, ale – nie cała prawda. Gdyby bowiem nie nasze grzechy, przywódcy żydowscy nie doprowadziliby Syna Bożego do śmierci na krzyżu. Nie byłaby bowiem potrzebna Jego śmierć, która wyrwała nas z mocy grzechów. Zbawiciel przyjął na siebie nasze grzechy, abyśmy mogli zostać z nich wyzwoleni przez Boże przebaczenie. „On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu, abyśmy się stali w Nim sprawiedliwością Bożą”. 2 Kor 5,21) Oto przedziwna Boska wymiana! Niewinny został uczyniony „grzechem”, abyśmy my, grzesznicy, stali się w Nim „sprawiedliwością Bożą”, czyli aby pojawiła się w nas Boża świętość.

62. Jezus oddał swoje życie, abyśmy żyli

Stwarzając człowieka, Bóg obdarzył go tchnieniem, przez które stał się istotą żywą, wyjątkową, bo noszącą w sobie Jego obraz i Jego podobieństwo. Niestety, to podobieństwo zostało zniekształcone i w różnym stopniu zatarte przez grzech człowieka. Wymagało zatem i wciąż wymaga odtworzenia. Dokonuje się to mocą Chrystusa, który jest niezniekształconym obrazem i podobieństwem Boga, i przez Ducha Świętego, który przywraca człowiekowi Boże życie i piękno duchowe. Aby jednak ta odnowa mogła się w nas dokonać, Zbawiciel musiał umrzeć na krzyżu. Jezus oddał na drzewie krzyża swoje ostatnie tchnienie, aby spoczęło na nas ożywcze tchnie Ducha Świętego. Chrystus umarł i zmartwychwstał, abyśmy mogli się przyoblec w Niego, jak w nową szatę, i odzyskać prawdziwe podobieństwo do Boga, pozbywając się przez to podobieństwa do upadłych złych duchów. Oddał życie na krzyżu, aby mogło się w nas dokonać nowe, duchowe narodzenie z Ducha Świętego. Moc Ducha Świętego jest Boska, nieskończona. Warto o niej pamiętać i prosić o nowe jej tchnienie na całą ludzkość, która umarła dla Boga, dla miłości, bo miłością nazywa coś, co nie ma z nią nic wspólnego. Świat potrzebuje powrotu miłości. Duch Święty potrafi ożywić całą ziemię, jak to zapowiedział prorok Ezechiel w swojej wizji wysuszonych kości, które zamieniły się ponownie w istoty żywe (por. Ez 37,1-14). A po świecie chodzi wiele takich „wysuszonych kości”, które wyglądają jak ludzie tryskający życiem i dobrze się mający.

41a. Podążanie z Jezusem lub bez Niego na swoją Golgotę

„A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane miejscem Czaszki, które po hebrajsku nazywa się Golgota”. (J 19,17) Słusznie się mówi, że od urodzenia człowiek zmierza ku swojej śmierci. Inaczej mówiąc, od urodzenia człowiek wchodzi na swoją Kalwarię, na której odda któregoś dnia ducha. Taka jest prawda o naszym życiu, które jednak nie kończy się unicestwieniem przez śmierć, lecz przejściem do ostatecznej i wiecznej formy istnienia. Na Golgotę wchodził także Jezus ze swoim krzyżem na ramionach. Obok Niego podążali na to samo miejsce dwaj złoczyńcy. Na tę górę wspinali się także inni ludzie, na których nie przyszła jeszcze ostatnia godzina: żołnierze rzymscy, faryzeusze, arcykapłani, apostoł Jan z Maryją i inne życzliwe Jezusowi kobiety. Jedne z tych osób szły przynajmniej duchowo zjednoczone z Jezusem i po Jego stronie, inne – chociaż znajdowały się blisko Niego fizycznie – to jednak były od Niego duchowo oddalone. Kiedy my wspinamy się przez całe nasze życie na naszą Golgotę, to możemy być podobni do jednych lub do drugich, czyli możemy podążać z Jezusem, który będzie nas cały czas podtrzymywał i umacniał duchowo, albo bez Niego, zdani tylko na swoje siły. Jedni i drudzy będą cierpieć, jednak cierpienie złączone z Jezusem będzie miało swój sens, gdyż będzie podążaniem z Nim do Jego królestwa i będzie pociągało innych ludzi, aby i oni tam się znaleźli.

63. Podzielenie się szatami Jezusa

„Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.” (J 19,23-24) Żołnierze chcieli otrzymać coś materialnego, co pozostało po ukrzyżowanym Jezusie. Nie wiedzieli, że On może im dać znacznie więcej niż resztki swoich szat. Od Niego mogli otrzymać szatę łaski świętości, miłości, dobroci, szlachetności, sprawiedliwości. Dzięki Jego łaskom, które wysłużył nam przez swoją śmierć krzyżową, mogliby się przyoblec w Niego samego (por. Rz 13,14). Przez to otrzymaliby niezniszczalne podobieństwo do Niego, które każdy za nas może otrzymać, jeśli się do Niego zwróci z pokorną wiarą i miłością.

64. Żołnierze wypełnili proroczą zapowiedź

„Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.” (J 19,23-24) Bóg dokładnie zna wszystkie wydarzenia, które przed nami są zakryte, ponieważ dotyczą przyszłości. Niektóre z nich odsłonił przed nami, zanim się zrealizowały. Dotyczyło to także szat Jezusa i rzucenia losu o Jego tunikę. Bóg zapowiedział ten czyn żołnierzy tak samo, jak z wyprzedzeniem zapowiedział zdradę Judasza.

„Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.” (J 19,23-24) Bóg dokładnie zna wszystkie wydarzenia, które przed nami są zakryte, ponieważ dotyczą przyszłości. Niektóre z nich odsłonił przed nami, zanim się zrealizowały. Dotyczyło to także szat Jezusa i rzucenia losu o Jego tunikę. Bóg zapowiedział ten czyn żołnierzy tak samo, jak z wyprzedzeniem zapowiedział zdradę Judasza.

65. Szata, w którą mieli się przyoblec zaproszeni na ucztę

„Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą [żołnierze]: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć.” (J 19,23) W tunice, o którą rzucili los żołnierze, można widzieć symbol duchowej szaty, o której mówi przypowieść o zaproszonych na ucztę (Mt 22,8-14). Jezus mówi w niej o zaproszonych – może należących do elit społecznych – którzy nie chcieli przyjść, dlatego ich miejsce zastąpili różni ludzie można powiedzieć „z marginesu społecznego”. Ci przyjęli zaproszenie, ale pośród nich znalazł się jeden, który chciał brać udział uczcie, ale bez szaty godowej. To było niemożliwe, dlatego został z niej usunięty. Szata, której nie przyjął jeden z zaproszonych, symbolizuje łaskę, wysłużoną przez śmierć krzyżową Jezusa. Jest ona konieczna do zbawienia i Chrystus gotów jest dać ją każdemu, bo po to oddał życie na krzyżu. Kto ją przyjmie, weźmie udział w wiecznej radosnej uczcie niebieskiej, a ten, który ją odrzuci, tam się nie dostanie, gdyż ta ofiarowana szata usuwa z duszy brudne łachmany grzechów i zastępuje je przepiękną szatą świętości, miłości, pokory, dobroci – duchową szatą, która upodabnia nas do Jezusa.

66. Pokorny uczeń Jan

„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. (J 19,25-27) Wielką pokorą wykazał się św. Jan, opisując uczynienie przez umierającego Jezusa Maryi jego Matką. Nie wymienił nawet swojego imienia. Nie napisał też, że pod krzyżem stał tylko on, Maryja i kilka innych kobiet, że oprócz niego żaden inny apostoł z powodu tchórzostwa tam się nie pojawił. Kiedy już musiał z konieczności napisać coś o sobie, to określił siebie jako ucznia stojącego „obok Maryi” i „umiłowanego przez Jezusa”. I właśnie ten pokorny uczeń Jezusa zasłużył na reprezentowanie tych wszystkich niezliczonych ludzi, którym Jezus dał Maryję jako Matkę.

66a. „Oto Matka twoja”

„Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. (J 19,26-27) Kościół rozumie to wydarzenie w ten sposób, że dając Janowi Maryję za Matkę, umierający Zbawiciel dał Ją wszystkim ludziom, aby troszczyła się o nich jak prawdziwa kochająca Matka. Maryja jest jednak przede wszystkim Matką Chrystusa. Jego zrodziła, Jego wychowywała i Nim się opiekowała. Z tego powodu chce również w nas dostrzec podobieństwo swojego Syna:, Jego cechy, Jego miłość, Jego mądrość, Jego miłosierdzie, sprawiedliwość i inne cnoty. Dlatego robi wszystko, aby dzięki Jej modlitwie, przykładowi, zasługom i udzielanym radom uformowało się w każdym z nas jak najpełniejsze podobieństwo do Niego. W tym Jej zadaniu pomożemy Jej, jeżeli będziemy naśladować Jezusa, jeśli będziemy się zastanawiać nad tym, jak On by postąpił w różnych sytuacjach, w których się codziennie znajdujemy.

66b. Różne sposoby traktowania swoich matek

Różnie są traktowane ziemskie matki. Zazwyczaj dzieci je kochają wyjątkowo jako najbliższą istotę, chociaż sprawiają jej w ciągu całego życia wiele przykrości. Bywają jednak i tacy, którzy zobojętnieli na los swoich matek. Nie wspomną o nich, nie darzą uczuciem, nie odwiedzają. Są obojętni na ich los. Wielu jest takich, którzy przez swój sposób życia ciągle wywołują ich łzy, ranią ich serca. Wszystko to można odnieść również do Maryi, naszej Matki. Jedni Ją kochają w sposób wyjątkowy, inni nie. Jedni szukają Jej pomocy, inni nie. Jedni sprawiają Jej wielki ból z powodu swojego sposobu życia, który może się skończyć wiecznym potępieniem, inni natomiast podążają wiernie drogą wyznaczoną przez Chrystusa i przez to radują Matkę, która wie, że będzie z Nimi na zawsze w niebie. Każda matka chce być blisko swoich dzieci. Tego pragnie również nasza Matka niebieska. Chce z nami być razem na zawsze i wiecznie radować się, patrząc na nasze szczęście.

67. Uczeń stojący „obok” Maryi

„Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. (J 19,26-27) Stojący „obok” Maryi i umiłowany przez Jezusa Jan kochał Go, wierzył w Niego i równocześnie kochał Jego Matkę. Nie gardził Nią tak jak to czynią niektórzy chrześcijanie, którzy boją się, że swoją miłością do Maryi ujmują czci Jezusowi lub że cześć dla Niej jest większa niż cześć należna Bogu. To dla nich i dla wielu innych św. Jan Apostoł powinien stać się wzorem. Mamy stać jak on „obok” Maryi, „po Jej stronie” a nie „przeciwko Niej”. Zasłużyła na naszą miłość, na nasz szacunek i na to, aby zawsze stać przy Niej, obok Niej i bronić Jej, zwłaszcza dzisiaj, gdy jest publicznie znieważana i poniżana, chociaż kocha nas i pomaga nam nieustannie jak Matka. A zniewagi ze strony osób nawet ochrzczonych są nieraz tak obrzydliwe i wulgarne, że tylko nienawidzące Ją piekło mogło podsunąć taki sposób poniżania Jej. Zamiast wprost bronić znieważaną Matkę, mówi się nieraz o urażaniu „uczuć religijnych” i „symboli religijnych”. Maryja nie jest żadnym „symbolem” ani „uczuciem”. Jest opluwaną publicznie pełną miłości żyjącą i ODCZUWAJĄCĄ wszystkie zniewagi Najświętszą i Przeczystą Matką Zbawiciela i naszą najlepszą Matką. Jest naszą Matką, która w swej miłości czyni wszystko, aby nawrócili się i osiągnęli zbawienie nawet ci, którzy Ją w tak bolesny sposób poniżają. Każdy, kto kocha Boga i Jego Syna, Jezusa Chrystusa, powinien bronić Maryi i swoją miłością i modlitwą wynagradzać Jej za tak haniebne formy publicznego znieważania Jej.

68. Uczeń „wziął Ją do siebie”

„Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. (J 19,27) Wziął Ją jako kochający Ją syn. Niektóre kraje w szczególny sposób przyjęły Maryję nie tylko jako swoją Matkę, ale jako Tę, którą ogłosiły swoją Królową. Do tych krajów zalicza się także nasza ojczyzna. Warto jednak zastanowić się nad jednym faktem – nad tym mianowicie, że częstochowski wizerunek Królowej i Matki nosi na obliczu dwie rany. Nie jest ważne, kto je zadał mieczem. Faktem jest, że w naszym kraju mamy obraz Matki i Królowej o zranionym obliczu. I podobne rany, chociaż duchowe, ciągle się na nowo pojawiają. Znieważa się publicznie Tę, którą niegdyś ogłoszono Królową naszego narodu, dodając nowe rany już nie na wizerunku Jej twarzy, lecz na Jej Sercu. Czy ktoś z tych, którzy uważają, że czczą Maryję, zechce kochającej Matce i Królowej wynagrodzić za wszystkie dawne i nowe zniewagi?

69. Cześć oddawana Maryi przez naśladowanie Jej

„Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. (J 19,27) Jan apostoł czcił i kochał Maryję, którą Jezus uczynił jego Matką. I my powinniśmy ją kochać i czcić, bo na to zasługuje. Różne są sposoby czczenia Maryi, Matki Bożej i naszej: przez modlitwę, głównie różańcową, szukanie Jej opieki, rady, pielgrzymowanie do sanktuariów Jej poświęconych itp. W autentycznym okazywaniu Jej czci w centrum uwagi powinno się zawsze znajdować pragnienie naśladowania Jej postępowania. Kto prawdziwie czci Maryję ten gorąco pragnie tak kochać Jezusa, jak Ona Go kochała. To On znajdował się w centrum Jej życia; Jemu je poświęciła, z Nim dzieliła radości i cierpienia – zwłaszcza wtedy, kiedy współcierpiała z Nim pod krzyżem. Czciciel Maryi tak jak Ona zawsze szuka woli Ojca niebieskiego i Jemu ufa jak Ona. Kto czci Matkę Najświętszą, ten podobnie jak Ona poddaje się kierownictwu i natchnieniom Ducha Świętego i kocha bliźnich tą Bożą miłością, którą On rozlewa w naszych sercach.

70. Fałszywy kult dla własnej przyjemności lub wygody

Istnieje pewne niebezpieczeństwo w oddawaniu czci Maryi, a nawet – samemu Bogu. Polega ono na tym, że cześć oddaje się dla własnej przyjemności, a nie po to, aby sprawić radość Bogu lub Maryi. I tak np. ktoś szuka w religii tylko przyjemnych wzruszeń, nadzwyczajności, zaspokajania swojej ciekawości co do przyszłości, modli się tylko wtedy, gdy sprawia mu to radość, a gdy modlitwa staje się męcząca, to rezygnuje z niej lub ją skraca. Niektórzy – także dla własnej przyjemności a nie dla oddania większej czci Bogu lub Maryi – podróżują do różnych sanktuariów lub kościołów, aby wyrwać się z monotonii życia parafialnego. Można postawić pytanie, czy rzeczywiście szuka chwały Bożej lub czci prawdziwie Maryję człowiek, który oddaje się tylko tym praktykom religijnym, które sprawiają mu przyjemność. Niektórzy nawet odchodzą od Kościoła, bo znajdują jakąś grupę religijną, w której panuje przyjemna atmosfera i nie ma tylu wymagań – zwłaszcza związanych z sakramentami – ile ich można spotkać w kościele katolickim.

71. Niewiasty pod krzyżem

„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena”. (J 19, 25) Trzy niewiasty stojące pod krzyżem miały nie tylko takie samo imię, lecz łączyło je podobne pełne miłości odniesienie do Jezusa. Pośród fal okrucieństwa stały przy Nim trzy serca pełne współcierpienia i miłości. Maryja, Matka Jezusa, stała pod krzyżem i naśladowały Ją w tym dwie Marie. Jak Ona były przy Jezusie aż do końca Jego ziemskiego życia. Były Jego umocnieniem już przez samą obecność, odwagę i współcierpienie, które odróżniało je od katów, arcykapłanów, uczonych w Piśmie i tłumów, które zatraciły zdolność współcierpienia, poddając się szatańskiemu okrucieństwu.

72. Kobiety odważne i kochające

„A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.” (J 19,25) Niewiasty stały „obok krzyża Jezusowego”. Nie koncentrowały się na sobie, nie myślały o tym, że nienawiść wrogów Jezusa może się obrócić przeciwko nim. Różne było życie tych trzech kobiet: Maryja, Najświętsza, Nieskalana, Przeczysta; Maria Magdalena, którą Jezus wyrwał z grzesznego życia, i żona Kleofasa, o której życiu małżeńskim niewiele wiemy. Bez względu na swoje życie te trzy kobiety miały na tyle miłości i odwagi, by przyznać się do Jezusa i stać koło Niego, gdy został zaatakowany przez wielkich tego świata, którzy mieli wystarczająco dużo władzy i nienawiści, by również je zaatakować.

73. Pragnę...

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: "Pragnę". Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.” (J 19,28-30) Gdy Jezus swoimi wysuszonymi wargami wypowiedział słowa: „Pragnę”, podano mu gąbkę nasączoną octem. Jednak chyba tylko stojąca obok krzyża Matka Najświętsza dobrze zrozumiała, czego pragnął Jezus, wypowiadając spieczonymi wagami najgłębsze pragnienie swojego Serca. Ona była z Jezusem w czasie całego Jego ziemskiego życia jak nikt inny, bo od momentu poczęcia Go z Ducha Świętego. Jego Najświętsze Serce kształtowało się pod Jej Niepokalanym Sercem. Dlatego dobrze wiedziała, że Jej Syn, mówiący o swoim pragnieniu, z pewnością nie domagał się octu. Umarł z innym pragnieniem – z wielkim pragnieniem, by wszystkie ludzkie serca otwarły się na Niego i przyjęły Jego miłość, Jego łaski, Jego zbawienie. Pragnął, żeby przez skruchę otwarły się przed Nim serca wszystkich grzeszników – w celu uzyskania Jego przebaczenia, uświęcenia i przebóstwienia. Pragnął, żeby z ufnością otwarły się przed Nim najbardziej egoistyczne serca, bo dzięki temu ich egoizm spali się w płomieniach ofiarowanej im miłości. Pragnął wykrzesać z najbardziej lodowatych serc przynajmniej jedną iskrę miłości. To właśnie jej przede wszystkim pragnął i o nią prosił swoimi spieczonymi i wysuszonymi wargami umierającego człowieka-Syna Bożego.

74. Ocet nie mógł zaspokoić pragnienia Jezusa

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano.” (J 19,28-29) Ktoś z obecnych pod krzyżem, słysząc słowa Jezusa: „Pragnę”, podał mu gąbkę nasączoną octem. Może nie zrobił tego ze złośliwości, dał Mu to, czego – jak uważał – pragnął. Trudno mu było zrozumieć głębsze znaczenie słów Jezusa, które nie wyrażały pragnienia Jego ust i organizmu, lecz najgłębsze pragnienie Jego Serca. To kochające Serce pragnęło wykrzesać choćby jedną iskrę miłości z otaczających Go na Golgocie serc i z serc wszystkich ludzi wszystkich czasów, za których oddał życie na krzyżu. Jezus pragnął, żeby wszystkie serca otwarły się na Niego – Zbawiciela, który przyniósł jedyne prawdziwe i wieczne zbawienie.

75. W Maryi doskonałość, której pragnął Jezus

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę”. (J 19,28) W swojej Najświętszej i Niepokalanej Matce Jezus znalazł to, co chciał znaleźć we wszystkich ludziach, których odkupił przez swoją mękę i krzyż. W Niej znalazł miłość, serdeczność, dobroć, życzliwość, poświęcenie. Jej dusza była od początku swego zaistnienia nieskalana przez grzech pierworodny. W swojej Matce Jezus nie znalazł nawet najmniejszego grzechu, najmniejszego sprzeciwienia się woli Ojca. Widział w Niej wspaniałą Świątynię Ducha Świętego. W Niej dostrzegał przykład doskonałej miłości do ludzi. Takiej właśnie doskonałości w każdym ludzkim sercu pragnął Jezus umierający na krzyżu. Do takiej doskonałości chciał i ciągle chce doprowadzić każdego człowieka, I z tym wielkim pragnieniem oddał życie na krzyżu.

76. Pragnienie serc płonących miłością

Nie tylko na krzyżu Jezus wyraził swoje pragnienie. Już wcześniej powiedział: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię i jakże bardzo pragnę, żeby on już zapłonął”. (Łk 12,49) Ten Ogień to Jego miłość. Chrystus oddał życie na krzyżu, aby ten ogień ogarnął serca ludzkie. Umierając, jeszcze raz wyraził swoje pragnienie. Ten ogień miłości – płonący jasno – Jezus znalazł w Sercu swojej Matki i – trochę mniejszy – w sercach tych, którzy do Niej się upodobnili.

77. Pragnienie, by całkowicie oddać swoje życie Bogu żywemu

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę”. (J 19,28) To jedno słowo: "Pragnę", streszczało wszystkie pragnienia, które przedstawił w swoim nauczaniu. Każde słowo, które Jezus wypowiedział za życia, każde Jego pouczenie wyrażało najgłębsze pragnienia Jego Serca: pragnienie miłości wzajemnej, jedności – szczególnie Jego Kościoła, czystości życia, a przede wszystkim oparcia swojego życia nie na martwych bożkach, wytworach ludzkich rąk, lecz na Bogu żywym. O tym Bogu i różnych bożkach-stworzeniach psalmista mówi: „Nasz Bóg jest w niebie; czyni wszystko, co zechce. Ich bożki to srebro i złoto, robota rąk ludzkich. Mają usta, ale nie mówią; oczy mają, ale nie widzą. Mają uszy, ale nie słyszą; nozdrza mają, ale nie czują zapachu. Mają ręce, lecz nie dotykają; nogi mają, ale nie chodzą; gardłem swoim nie wydają głosu”. (Ps 115,3-7) Współczesne bożki – takie jak telewizory, komórki, komputery, gry – różnią się nieco od tych, które opisał psalmista, bo niby mówią, niby słyszą, niby widzą, niby się poruszają, jednak są martwe; nie kochają, nie są wszechmocne i nie mogą zastąpić kochającego i wszechmocnego Boga. Te bożki współczesne przypominają „ożywiony” obraz bestii, o którym mówi Księga Apokalipsy: „I zwodzi mieszkańców ziemi znakami, które jej dano uczynić przed Bestią, mówiąc mieszkańcom ziemi, by wykonali obraz Bestii, która otrzymała cios mieczem, a ożyła. I dano jej, by duchem obdarzyła obraz Bestii, tak iż nawet przemówił obraz Bestii, i by sprawił, że wszyscy zostaną zabici, którzy nie oddadzą pokłonu obrazowi Bestii.” (Ap 13,14-15).

78. Pragnienie naszej skruchy, która otwiera na Boże Miłosierdzie

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę”. (J 19,28) Zbawiciel pragnął tego, by skrucha pojawiła się w grzesznych sercach, by nikt nie usprawiedliwiał w swoim życiu żadnego zła, gdyż to uniemożliwia żałowanie za grzechy i wyzwolenie się z nich. Pragnął szczerej skruchy, takiej jaką przeżył jeden z ukrzyżowanych obok Niego łotrów, który przyznał się do popełnionego zła, nie usprawiedliwiał go. Jezus pragnął skruszonych serc, bo one otwierają się na Boże przebaczenie i na uświęcenie przez Boga. Chrystus pragnie, by grzeszna dusza żałowała za swoje grzechy, bo wtedy może jej okazać swoje nieskończone miłosierdzie. Kiedyś Jezus powiedział do św. Faustyny: „Napisz: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się serce moje, gdy oni wracają do mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili serce moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym sercem moim, wpadną w sprawiedliwe ręce moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski moje, poczynam się gniewać (91) na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im, czego pragną”.(1728)

79. Pragnienie napojenia nas „wodą żywą”

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę”. (J 19,28) Kiedyś Chrystus prosił Samarytankę, aby dała Mu wody, zaczerpniętej ze studni, jednak szybko się okazało, że to On chce jej dać coś, czego nie znała. Pragnie napoić ją wodą, której nie przyjmuje się przez usta, lecz przez serce. Chce jej dać nie jakąś niewielką ilość wody, lecz całe źródło wody, która tryka ku życiu wiecznemu. Chciał ją napełnić Duchem Świętym, który jest Źródłem tej wody. Ta niezwykła woda różni się od tej, którą kobieta czerpała ze studni, jak to wyjaśnił Jezus słowami: „Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu”. (J 4,13-14) Jezus umarł na krzyżu, abyśmy mogli otrzymać „wodę żywą”, obiecaną nie tylko Samarytance. Umierał z głębokim pragnieniem, aby nasze serca się otwarły i przyjęły ją – przyjęły Ducha Świętego i Jego dary.

80. Ostatnie chwile konającego Jezusa

„Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę. Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.” (J 19,28-30) Oddał ducha z gorącym i płynącym z miłości pragnieniem zbawienia ludzi w sercu i z cierpkim smakiem octu w ustach.

81. Jezus oddał ducha

„A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.” (J 19,30) Oddał swojego ducha w ręce Ojca – ducha zdanego na Jego wolę, w pełni Mu poddanego do ostatniej chwili ziemskiego życia. Oddał go, abyśmy i my mogli umierać w pełni oddani Bogu, dla uwielbienia Go także przez naszą śmierć, ze słowami: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego.” (Łk 23,46) Jezus umarł, abyśmy – w ostatniej chwili naszego życia – mogli oddawać naszego ducha nie w ręce szatana, lecz Boga, naszego Ojca, i być z Nim na zawsze w Jego domu.

82. „Wykonało się...”

„A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: Wykonało się! I skłoniwszy głowę oddał ducha.” (J 19,30) Wykonało się wszystko, co w swoim miłosierdziu postanowił Bóg Ojciec dla naszego zbawienia; wykonało się wszystko, co zostało przepowiedziane w proroctwach. Zostało dokonane przez Jezusa wszystko, co Mu zlecił Ojciec niebieski. Kiedy Jezus nie miał już żadnego innego zadania do wykonania ani nie miało się już za Jego ziemskiego życia wypełnić żadne proroctwo dotyczące Jego posłannictwa, wtedy oddał ducha. Zakończyła się ziemska misja Jezusa i rozpoczęło się Jego wyzwalanie dusz z otchłani i zbliżała się Jego „niebiesko-ziemska” misja Zbawiciela zmartwychwstałego, żyjącego i działającego w Kościele i przez Kościół, przez słowo Boże, Eucharystię i inne sakramenty.

83. Spełniły się wszystkie proroctwa dotyczące Jezusa

„Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe. On wie, że mówi prawdę, abyście i wy wierzyli. Stało się to bowiem, aby się wypełniło Pismo: Kość jego nie będzie złamana. I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.” (J 19,31-37) Za swojego życia ziemskiego Jezus wypełnił wszystko, co o Nim mówiło Pismo Święte. Krótko po Jego śmierci zrealizowała się jeszcze jedna zapowiedź prorocka odnosząca się do tego, że nie złamią Mu kości i że zostanie przebity.

84. Krew i woda

„Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda. Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe”. (J 19,33-35) Św. Jan Ewangelista, wypowiadając te słowa, chciał powiedzieć, że Jezus na pewno umarł. Do grobu nie złożono więc Jezusa w jakimś letargu, z którego mógłby się rozbudzić w sposób naturalny. Zbawiciel – dla naszego zbawienia – umarł za nas naprawdę i prawdziwie zmartwychwstał w sposób cudowny. Apostoł Jan bardzo mocno akcentuje prawdziwość swoich słów, mówiąc: „Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe.” Zrobił to dlatego, że kiedy pisał te słowa, to już znał różne krętactwa wrogów Jezusa, którzy kłamstwami i przekupstwem usiłowali zaprzeczyć prawdziwości Jego zmartwychwstania (por. Mt 28,12-15).

85. Obłudna dbałość o przestrzeganie prawa

„Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała”. (J 19,31) Dbali o to, żeby święto nie zostało naruszone przez widok martwych ciał, ale Pana tego święta zabili bez skrupułów. Chcieli jak najszybciej usunąć znak swojej zbrodni, którym był ukrzyżowany Jezus. Bezpośredni zabójcy Jezusa należeli do ludzi, o których On kiedyś powiedział, że przecedzają komara, a połykają wielbłąda (por. Mt 23,24). Ludzi o podobnej moralności nie brakuje i dzisiaj. Zaliczają się do nich między innymi ci, którzy wyżej stawiają człowieka niż Boga, oraz ci, którzy bardziej niż ludzi cenią przyrodę, rośliny i zwierzęta.

86. Rozdarte i ciągle rozdzierane włócznią ciało Jezusa Chrystusa

„Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda”. (J 19,33-34) Kościół katolicki posiada szczególne symbole miłości Boga do człowieka. Jednym jest krzyż, a drugim – zranione naszymi grzechami Najświętsze Serce Jezusa. Włócznia, którą żołnierz przebił Jego bok, symbolizuje wszystkie grzechy, które zraniły Najświętsze Serce Zbawiciela; symbolizuje również wszystkie grzechy, które ciągle ranią Jego Mistyczne Ciało, czyli Kościół. Do tych największych grzechów należy grzech podziału Kościoła, który gorzej niż włócznia rozdziera jedyne Ciało naszego Pana.

87. Szabat bez Pana szabatu i święta bez Tego, któremu są poświęcone

„Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat – ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała”. (J 19,31) Żydzi chcieli przyśpieszyć śmierć Jezusa, aby widok Jego konania lub martwego ciała nie zakłócał im szabatu. Chcieli święcić szabat bez Tego, który jest prawdziwym Panem szabatu, bez żyjącego Jezusa. To, co robili, przypomina nasze dzisiejsze czasy, kiedy pragnie się zachować święta, ale bez wspominania Tego, którego powinno się czcić w te święta. Wymazywanie Jezusa widać wyraźnie w tym, co robi się corocznie, gdy zbliża się Boże Narodzenie, przypominające światu o miłości Boga do nas, o Jego przyjściu. W niektórych krajach nie wymienia się nawet nazwy tego święta; używa się tylko ogólnego określenia „święta końca roku”. Nawet kartki świąteczne zatraciły symbole mówiące wprost o Bogu. Syna Bożego, który przyniósł światu łaskę zbawienia, przyćmiewa sztuczny twór, którym stał się „św. Mikołaj z Laponii”, rozdający podarunki materialne. Migające kolorowe światełka w supermarketach odwracają uwagę od Światłości prawdziwej, która przyszła na świat, aby rozjaśnić jego pustkę i mroki. Uczestnictwo w liturgii Bożonarodzeniowej zastąpiono inną „liturgią”, którą stało się „szusowanie” na nartach. Robi się wszystko, aby Boże Narodzenie było obchodzone bez wspominania Boga, który się narodził pośród nas. Jedni robią to świadomie, a inni – bezmyślnie, jak pracownicy środków społecznego przekazu, którzy ciągle utrwalają obraz „św. Mikołaja z Laponii”, mówią o daniach wigilijnych i różnych „tradycjach”. Nawet w taki sposób przyczyniają się do wymazywania imienia Jezusa, aby uległo zapomnieniu nawet w dniu Jego urodzin, którym jest Boże Narodzenie.

88. Ciało Jezusa złożone w grobie

„Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania. A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.” (J 19,38-42) Można sobie wyobrazić smutek Maryi, patrzącej na zdejmowane z krzyża ciało Jej Syna. Największym powodem Jej bólu była oczywiście Jego śmierć. Inną przyczyną Jej cierpienia był fakt, że nie miała grobu, w którym można by pochować Jego ciało. Ten drugi powód niepokoju został jednak szybko usunięty dzięki życzliwemu i odważnemu Józefowi z Arymatei. Nie bał się poprosić Piłata o to, by mógł zabrać ciało Jezusa. „A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.” (J 19,41-42)

89. Szacunek wobec ludzkiego ciała

„Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania”. (J 19,40) Życzliwi ludzie płótnami nasączonymi wonnościami z mirry i aloesu obwiązali martwe ciało Jezusa. Uczynili tak, gdyż było dla nich bezcenne i godne szacunku. Wrogowie Jezusa natomiast nawet Jego żyjące i czujące ciało poddali okrutnym torturom. Tak, miłość i nienawiść pobudzają do przeciwstawnych myśli i czynów, odnoszących się nawet do martwego ludzkiego ciała. Ciało ludzkie wymaga szacunku nawet wtedy, gdy jest już martwe. Domaga się go bez względu na to, czy stracił życie człowiek młody, dorosły, starzec, niemowlę – a nawet dziecko nienarodzone i poddane aborcji. Wymaga szacunku, gdyż było ciałem człowieka i kiedyś zostanie przez Boga wskrzeszone z martwych.

90. Złożenie ciała Jezusa do grobu

„A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.” (J 19,41-42) Opatrzność Boża sprawiała, że znalazł się grób, w którym zostało złożone ciało Jezusa. Nieraz jednak z ciałami zmarłych lub zabitych postępuje się w taki sposób, że nie wiadomo, gdzie się one znajdują. Nie ma ich grobów, nad którymi mógłby ktoś się pomodlić lub przynajmniej o nich przypomnieć sobie. Tak nieraz postępowano z zabijanymi przeciwnikami politycznymi. Trudno też znaleźć groby dzieci zabitych przez aborcję, chociaż również ich ciała domagały się szacunku, gdyż były jednym z istotnych elementów, który – oprócz nieśmiertelnej duszy – tworzy każdego człowieka. Te ciała również zmartwychwstaną w dniu ostatecznym. Warto o tym pomyśleć dzisiaj, kiedy w różnych dyskusjach pojawia się problem używania w szczepionkach elementów pochodzących z ciał dzieci, które zostały zabite przed narodzeniem.

91. Ukryci uczniowie Jezusa

„Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało. Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu. Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.” (J 19,38-40) Jednym z ukrytych wyznawców Jezusa był Józef z Arymatei, a drugim – Nikodem. Ukrywali się jednak ze swoją wiarą w Niego z obawy przed Żydami. Nadszedł jednak moment, kiedy jawnie i odważnie przyznali się do Niego, chociaż mogli się za to spodziewać ataków, oskarżeń, prześladowań.

92. Grób w skale

„A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo. Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.” (J 19,41-42) W grocie narodził się Syn Boży, Jezus Chrystus, i w grocie zostało pochowane Jego martwe ciało. W pierwszej grocie radość rozpierała Serce Jego Najświętszej Matki, przy drugiej grocie to Serce było rozdarte niewymownym bólem.

46. Zło bez względu na ludzkie prawa zawsze jest złem

„Tam Go ukrzyżowano, a z Nim dwóch innych, z jednej i drugiej strony, pośrodku zaś Jezusa.” (J 19,18) Żydzi skazali Jezusa na śmierć tłumacząc się przed Piłatem, że na nią zasługuje w świetle prawa, bo uczynił się Synem Bożym (por. J 19,7). Piłat wydał na Niego wyrok śmierci, bo taką władzę posiadał. Jednak w oczach Bożych skazanie na śmierć Jezusa, Niewinnego, było grzechem, zbrodnią. Żaden człowiek nie ma takiej mocy, by coś złego uczynić czymś dobrym np. przez powoływanie się na już istniejące prawo lub przez wydanie jakiegoś nowego prawa. I tak żadne ludzkie prawo nie potrafi uczynić dobrem np. znieważania ludzi, bluźnienia Bogu lub zabijania niewinnych osób, nienarodzonych lub już narodzonych. Czyny sprzeczne z Bożymi przykazaniami są złe nawet wtedy, gdy prawo ludzkie nie nakłada za nie kary lub do nich zachęca. Robiono wszystko, by w oczach ludzi śmierć Jezusa wydała się czymś legalnym, zgodnym z prawem. To były tylko mylące pozory. Zabicie Jezusa było zbrodnią. O tym, co zrobiono z niewinnym Zbawicielem, warto pamiętać obecnie, w czasie zajmowania się prawem do aborcji, a ściślej – prawem do zabijania nienarodzonych dzieci. O tym, w jaki sposób usiłowano uprawomocnić zbrodnię dokonaną na Jezusie, trzeba pamiętać dzisiaj, w czasie szukania – jak się to ładnie mówi – „kompromisu aborcyjnego”, a dokładniej – „kompromisu” dotyczącego zabijania nienarodzonych dzieci. Boże prawo nie zawsze pokrywa się z ludzkim, np. przykazanie „nie zabijaj” nie zezwala na pozbawiania życia niewinnych ludzi, a więc i dzieci przed narodzeniem, i osób starszych, gdy stają się one ciężarem dla rodzin, dla otoczenia. Jeżeli prawo ludzkie nie nakłada kary na jakieś działania zabronione przez Boże przykazania, to nie znaczy, że przez to stają się one dopuszczalne lub dobre przed Bogiem, np. nie ma kary prawnej za brak miłości do rodziców, jednak każdy przejaw tego braku jest czymś złym w oczach Bożych. Podobnie jest z prawem, które nie karze pewnych wypadków przerwania ciąży, czyli zabicia dziecka w łonie matki, np. poczętego w wyniku gwałtu, kazirodztwa lub z wadą letalną. Nawet jeśli prawo takich czynów nie karze, to jednak nie znaczy, że dzięki jakiemuś „kompromisowi w sprawie aborcji” staną się one dopuszczalne w oczach Bożych. Nie stają się ani czymś dobrym, ani dopuszczalnym, gdyż dotyczą małego człowieka, w którym Bóg stworzył duchową, nieśmiertelną, rozumną i wolną duszę. Dzięki temu będzie ono żyło wiecznie i ci, którzy je zabili, namawiali do tego lub pozwolili je zabijać spotkają się z tymi niewinnymi ofiarami na Sądzie Ostatecznym – bez względu na to, czy w to wierzą czy nie. Niektórzy, aby usprawiedliwiać zabijanie dzieci przed narodzeniem mówią, że nie są one jeszcze dziećmi lub że to nie jest pewne, że nimi są, że tego się nie da udowodnić itp. Jednak nawet z takim zapatrywaniami nie wolno dokonywać aborcji. Może to wyjaśnić przykład. Otóż odbywa się polowanie. Jeden z uczestników słyszy jakieś odgłosy, szmery i trzaski w krzakach. Mówi sobie: „To na pewno nie jest człowiek” lub „to chyba nie jest człowiek”, i strzela w stronę zarośli. Nie jest usprawiedliwione jego działanie, gdyż przez swoją lekkomyślność był gotów zabić człowieka. Takie nastawienie zawierało się w jego myśleniu i działaniu. To dziwne, ale nawet przez wierzących i katolików, przemilcza się jeszcze jedno prawo poczętych dzieci. Otóż każde dziecko ma prawo się urodzić, być ochrzczone, nawet jeśli – jak się przewiduje po ludzku – umrze niedługo po porodzie. Ma prawo do wielkich łask, które – wraz ze zmazaniem grzechu pierworodnego – są udzielane w tym sakramencie. Do tych łask mają prawo także dzieci z różnymi wadami organicznymi, a przede wszystkim te, które umrą zaraz po narodzeniu. Nikt też nie zna Bożych planów, odnoszących się do konkretnego nienarodzonego człowieka oraz do jego otoczenia. Nikt też nie wie, ile dobra jego przyjście na świat może spowodować, nawet jeśli umrze w krótkim czasie po narodzeniu. Są osoby, który odczują ogromny niepokój po przeczytaniu powyższych rozważań, gdyż są w jakiś sposób odpowiedzialne za zabicie nienarodzonego dziecka lub nawet dzieci. Ten niepokój można zmniejszyć jedynie przez skruchę przed Bogiem, spowiedź św., przez zaprzestanie usprawiedliwianie siebie, przez ratowanie dzieci, które mogą być zabite, i przez modlitwę za zabite dzieci. Miłosierny Bóg nie będzie głuchy na takie błagania i przyjdzie z pomocą ze swoją łaską.

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań