Rozważanie Ewangelii według św. Jana


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 17


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21


W obliczu dokonanego dzieła

Po spożyciu Ostatniej Wieczerzy i po rozmowie z uczniami Jezus modli się do Ojca. Tę modlitwę cząsto nazywa się Jego "Modlitwą Arcykapłańską".

To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył1 i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś.2 A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.3 Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania.4 A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.5 (J 17,1-5)

---------

Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje.6 Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie.7 Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.8 Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.9 Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą.10 Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno.11 Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo12 Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni.13 Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.14 Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego.15 Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.16 Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą.17 Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem.18 A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie.19

-------

Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie;20 aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.21 I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy.22 Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.23 Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.24 Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał.25 Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.26

1. Życie wieczne zbawionych chwałą Syna Bożego i Jego Ojca

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś.” (J 17,1-2) Chwałą Jezusa Chrystusa i Jego Ojca jest to, by Syn napełnił życiem wiecznym tych wszystkich, których dał Mu Ojciec.

2. Chwała Boża różna od ludzkiej chwały

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył” (J 17,1) Jezus prosił, by Ojciec otoczył Go chwałą i aby Sam przez Syna został nią otoczony. Nie prosił jednak o taką chwałę, jakiej szukają ludzie tego świata: przy owacjach, blasku świateł, dźwiękach triumfalnej muzyki, rozdawaniu autografów... Taka chwała nie otaczała Jezusa bitego, popychanego, znieważanego, opluwanego. Nic z ziemskiej chwały, której tak bardzo pragnie wielu, nie było w Jezusie, który został przybity do krzyża kilkanaście godzin po swojej prośbie, by Ojciec otoczył Go chwałą. Ojciec Go wysłuchał. Ale chwała Jezusa rodziła się na krzyżu, gdy był otoczony pogardą, szyderstwami, kpinami – ale również miłością swojej Matki i tych, którzy przy Niej stali: miłością wierną aż do końca. W tej scenerii pogardy i obojętności Ojciec otaczał chwałą swojego Syna, gdyż pośród nienawiści nie umierała Jego miłość: nie umierała wraz ze słabnącym i wyczerpanym ciałem. Przeciwnie, wzrastała, stawała się potężnym płomieniem, który miał się mocą Ducha Świętego rozlewać aż do końca świata na ludzkie serca, ratując je od potępienia i dając im życie wieczne. Ta Jego miłość, wlana w ludzkie serca i w nich pielęgnowana, miała przynieść życie wieczne ludziom odkupionym przez Jezusa. A to życie, które, gdy się pojawia w człowieku, jest chwałą Ojca, Syna i Ducha Świętego. Krzyż, na którym oddał za nas życie Boski Zbawiciel, przypomina nam wymyślony przez Boga sposób zdobywania wiecznej chwały, innej niż przemijająca i bezwartościowa chwała ziemska. Dzisiejsza pandemia daje nam okazję przemyśleć, na jakiej chwale nam zależało lub nadal jeszcze zależy.

3. Szatan i świat nie chcą chwały Syna ani chwały Ojca, którą jest nasze zbawienie

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś”. (J 17,1-2) Jezus wiedział, że zaatakowany przez szatana świat nie chce chwały Syna ani chwały Ojca, bo tą chwałą jest zbawienie ludzi, czyli posiadanie przez nich pełnego szczęścia życia wiecznego. Z tego powodu Jezus, przed swoją męką i śmiercią, prosił Ojca o otoczenie Go i Siebie chwałą – jakże pożyteczną dla człowieka! Inaczej mówiąc, prosił o to, aby jak najwięcej ludzi pozwoliło Mu na obdarowanie siebie Jego zbawieniem, życiem wiecznym. To niesłychane, ale wobec świata Bóg musi stawać niemal jak żebrak, który żebrze o to, by zaślepiony człowiek pozwolił Mu zbawić siebie. A zaślepiony przez szatana świat opiera się i od początku istnienia ludzkości odrzuca pomocną Dłoń Boga. Ta hojnie obdarowująca Ręka Boża jest ciągle odpychana, a nawet bita. Została też przybita do krzyża. Tak było od początku istnienia ludzkości, bo Adam i Ewa wzgardzili Bogiem. Tak samo było wtedy, gdy Syn Boży przyjął ludzką naturę, aby stanąć pośród nas i nas uratować. Przyszedł na świat jako człowiek, ale został zabity, bo nie takiego przyjścia Boga się spodziewano. Zostawił Siebie w Eucharystii, ale przez wielu zostało to odrzucone, o czym świadczą puste kościoły, pozamykane lub sprzedawane, które w czasie pandemii stały się bardzo „użyteczne” jedynie w tym celu, by umieszczać w nich trumny ze zwłokami ludzi. Bóg przychodził w słowie Bożym, zawartym w Piśmie Świętym, ale został przez wielu zlekceważony, bo nie takiej „mądrości” się spodziewano, i nie taka cieszy się popularnością w przemądrzałym świecie. Przez wieki więc przypominał się cierpliwie w Swoim Słowie, które przychodziło przez różne mowy prorockie, które nazwano objawieniami prywatnymi. To słowo Boga zostało jeszcze bardziej niż Pismo Święte wyśmiane, wykpione, odrzucone, a w wielu wypadkach nawet potępione. Bóg wyczerpał już wszystkie łagodne środki, przez które Jego miłość chciała dotrzeć do ludzkich serc, by wyrwać je z egoizmu, niewiary, odrętwienia duchowego, podążania za pustką o różnych pozornie atrakcyjnych obliczach. Musiał więc dopuścić środek bardziej bolesny, którym jest obecna pandemia. Jeśli i ten zostanie zlekceważony i nie oderwie serc ludzkich od wszelkich marności, by przylgnąć do jedynego skarbu – Boga, to Jego miłość będzie musiała dopuścić do tego, że na ludzkość spadnie to, co na siebie bez przerwy ściąga przez swoje zło. Zło bowiem przyciąga zło, coraz większe zło... Zamykano kościoły, więc są jeszcze bardziej zamknięte niż tylko w tygodniu. Chciano wyludnić ziemię, żeby było mniej dwutlenku węgla i żeby zwierzętom żyło się lepiej, więc ludzie umierają masowo. Zło przyciąga zło... Wprowadzono w niektórych krajach eutanazję, więc umierają masowo ludzie osłabieni chorobami i wiekiem. Zło przyciąga zło... W szpitalach wstrzymano zabiegi medyczne, nie udziela się nawet pomocy stomatologicznej, ale mimo to w kilku krajach zachowano możliwość bezwarunkowego dokonania aborcji nawet w okresie pandemii lub umożliwia się zrobienie tego w domu. Wobec pytania o to, „gdzie jest Bóg, kiedy dzieje się coś złego”, pojawia się smutna refleksja i odpowiedź, że Bóg być może wysyłał na świat ludzi zdolnych zatrzymać choroby, obronić przed koronawirusem, wymyślić leki powstrzymujące pandemię, ale nie było im dane się nawet urodzić, bo zostali zabici w łonach matek. Zło przyciąga zło... Chciano zwłaszcza dzieci i młodzież odizolować od kapłanów i do takiej izolacji obecnie doszło. I jest ona większa, niż chciano, bo nawet wielu umiera bez sakramentalnej pociechy, nie mając dostępu do kapłanów. Bóg przypomniał światu, że trzeba Go szukać, gdy pozwala się znaleźć a nie wtedy, kiedy my uważamy, że Go znajdziemy. „Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć, wzywajcie Go, dopóki jest blisko! Niechaj bezbożny porzuci swą drogę i człowiek nieprawy swoje knowania. Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje, i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu.” (Iz 55,6-7) Bóg nam przypomniał, że trzeba Go przyjmować w takiej postaci, w jakiej do nas On zechciał przychodzić i słuchać Go w takiej formie, w jakiej Jemu spodobało się przemawiać. Życie wieczne trzeba przyjmować wtedy, kiedy nam je sam Bóg proponuje, i w takiej formie, w jakiej On postanowił nam je dawać. Jeśli tego nie zrobimy, to może się powtarzać to, co dzisiaj przeżywamy, i coś jeszcze gorszego – to, że zostaniemy pozbawieni wielu łask, a nawet daru największego, którym jest przynoszące Bogu chwałę nasze życie wieczne.

4. Jezus podniósł oczy ku niebu

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś”. (J 17,1-2) W obliczu nadchodzącej śmierci Jezus udzielił ostatnich rad swoim uczniom. Wtedy Jego oczy były zapewne zwrócone na nich. Gdy jednak zakończył dawanie im ostatnich pouczeń, podniósł „oczy ku niebu”. Kiedy zbliżyła się godzina wydania Go przez Judasza arcykapłanom, faryzeuszom i uczonym w Piśmie, zwrócił się do Ojca. Tylko na Niego mógł liczyć. Uczniowie, którzy znajdowali się wokół Niego, mieli dobrą wolę, wierzyli w Niego, kochali Go, lecz byli słabi. Niebawem mieli Go opuścić. Jezus więc skierował oczy w stronę Tego, który Go nie opuści. Zaczął się modlić, prosząc o życie wieczne, czyli o zbawienie, dla nas, ludzi. To bowiem nasze wieczne i szczęśliwe życie jest upragnioną przez Niego i przez Ojca chwałą. Tylko takiej chwały pragnie i szuka Bóg. O taką chwałę prosił Jezus Ojca przed swoją śmiercią. Nie prosił Ojca o zachowanie swojego życia za wszelką cenę, lecz o życie dla nas – o szczęśliwe życie, które nigdy się nie skończy. Kiedy nasze oczy nie znajdują wokół nas żadnej pomocnej dłoni, zawsze możemy skierować nasze oczy ku niebu. Tam bowiem żyje Ojciec, dla którego każdy z nas jest niezmiernie cenny. On bez przerwy patrzy na nas z miłością i z żarliwym pragnieniem udzielania nam pomocy. Kiedy więc skierujemy nasze oczy i serca w Jego stronę, udzieli nam wszystkiego, czego potrzebujemy, bo naprawdę jest naszym Ojcem.

5. Bóg chce dać nam życie wieczne

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś”. (J 17,1-2) Ojciec swojemu Wcielonemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, dał władzę nad każdym człowiekiem. Miłość kieruje mocą tej władzy – miłość, która chce dać życie wieczne każdemu człowiekowi. Ojciec przyciąga ludzi do swojego Syna, kieruje do Niego. Ujawnił Go przed ludem w czasie Jego chrztu w Jordanie, mówiąc: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. (Łk 3,22) W czasie przemienienia Ojciec polecił Go słuchać. Powiedział: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5) Jeśli ktoś wypełni te słowa Ojca, otrzyma życie wieczne. Jeśli je zlekceważy, pozbawi się łaski wiecznego szczęśliwego życia po śmierci.

6. Osiągamy zbawienie dzięki władzy udzielonej Jezusowi przez Ojca

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś”. (J 17,1-2) Ojciec dał swojemu Synowi, Jezusowi Chrystusowi, potężną władzę nad każdym człowiekiem. Ponadto przyciąga ludzkie serca i umysły do Niego, naszego jedynego Zbawiciela, abyśmy mogli otrzymać od Niego życie wieczne. Dlatego Jezus powiedział: „Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym”. (J 6,44) Jeśli ktoś podda się przyciąganiu przez Ojca do Jezusa i przyjdzie do Niego przez wiarę, otrzyma życie wieczne i zostanie wskrzeszony do chwały w dniu ostatecznym. Nie będzie potępiony. To Chrystus nas zbawia. Nikt nie zbawia samego siebie, bo żaden człowiek, oprócz Jezusa, takiej potęgi i władzy nie otrzymał od Ojca.

7. Ukrzyżowany Zbawiciel obdarzony mocą od Ojca

„To powiedział Jezus, a podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś”. (J 17,1-2) Chrystus nie jest słaby, jakby mogło się wydawać tym, którzy byli świadkami Jego śmierci krzyżowej. Nawet na krzyżu posiadał w sobie Boską moc, jednak była ona jakby ukryta w swoich przejawach. Była to potęga miłości, która nie tylko nie zanikała z powodu tego, co Mu uczyniono przybijając Go do krzyża, lecz wzrastała jak coraz potężniejszy płomień. Moc Zbawiciela ujawniła się w pełni po Jego zmartwychwstaniu, wniebowstąpieniu, zesłaniu Ducha Świętego – w Kościele, czyli wtedy gdy przestał być widoczny na ziemi jako człowiek. Chociaż nie jest widoczny dla oczu, to jednak jest stale Panem pełnym mocy, bliskim każdemu człowiekowi bez względu na to, w jakim zakątku świata żyje. Pełen mocy Chrystus ciągle znajduje swoich nowych wyznawców.

8. Życie wieczne w prawdziwym Bogu

„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa”. (J 17,3) Jezus wyjaśnił, na czym polega to życie wieczne, którego może udzielać dzięki mocy i władzy udzielonej Mu przez Ojca. Tym życiem jest głęboka zażyłość z jedynym prawdziwym Bogiem. Staje się ona możliwość dzięki prawdziwemu poznaniu Go. Takie pełne poznanie będzie trwało nieustannie w niebie, budząc zachwyt i nieopisane szczęście. Rozpoznana zostanie bez żadnych przeszkód nieskończona Miłość, Prawda, Piękno, Dobroć: nasz prawdziwy Ojciec. W niebie Bóg zostanie poznany w sposób prawdziwy, bez błędów i mylnych wyobrażeń o Nim. Na ziemi nie zawsze dochodzimy do takiego poznania. Często w naszych umysłach przechowujemy swoje wyobrażenia Boga, zamiast Jego prawdziwego obrazu. W wielu wypadkach to nasze wyobrażenie jest utworzeniem sobie w naszym umyśle Boga na nasz obraz i na nasze podobieństwo, czyli Boga z takimi wadami, jakie my sami posiadamy. Ten wytworzony w naszym umyśle bóg nie pobudza nas do miłości i wdzięczności, lecz do wyrażania przed nim swoich pretensji i oskarżeń. Potrzebujemy prawdziwego poznania Ojca i Syna. Bez takiego poznania Boga nie ma wiecznego życia w jedności z Nim. Duch Święty, przez swoje działanie w nas, umożliwia nam prawdziwe poznanie, gdyż On nas zanurza w głębinach żyjącej Trójcy Przenajświętszej. (Więcej o życiu z Bogiem w niebie tutaj)

9. Poznać i w pełni pokochać Ojca i Syna przez Niego posłanego

„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa”. (J 17,3) Żeby poznać Boga Ojca i Jezusa, Jego Syna, który przyszedł do nas, potrzeba łaski oraz duchowego oczyszczenia się z grzechu i z każdej formy egoizmu. Aby przylgnąć całym sercem i umysłem do Jedynego Boga, trzeba się odwrócić od różnych bożków, wytworzonych przez nasz egoizm. Tymi bożkami mogą być wytworzone przez nas samych wyobrażenia Boga, przedmioty, ludzie-idole (sportowcy, artyści, ekonomiści, modyści), dobrobyt, bogactwo, konsumpcja, ciało ludzkie postawione wyżej niż dusza nasza lub drugiego człowieka, wygląd, sława, popularność, rozrywki, podróże i wiele różnych innych rzeczy.

Przylgnięcie całym sercem, duszą i umysłem nie do bożków, lecz do Boga prawdziwego jest konieczne, gdyż tylko On posiada moc zbawiania nas. Tylko On daje nam życie wieczne. Żaden bożek go nie daje. To do Jezusa Chrystusa, naszego jedynego Zbawiciela, powinno przylgnąć w pełnej miłości nasze serce. To On ma być postawiony w centrum naszego życia, poznawany i miłowany całym naszym sercem, całą naszą duszą i całym naszym umysłem. Do takiej miłości dochodzimy na ziemi stopniowo, krok po kroku, a pomagają nam w tym różne trudne sytuacje, takie jak obecna pandemia, która ogarnęła cały świat. Różne cierpienia, bolesne przeżycia mogą pomóc naszemu duchowi oczyścić się z egoizmu i wznieść się na wyżyny głębokiej miłości do Boga i do ludzi. Jednak dotkliwe wydarzenia nie oczyszczają nas ani nas nie doskonalą w sposób automatyczny. Wymagają naszej współpracy. W przeciwnym razie nie tylko nie doprowadzą naszego ducha do udoskonalenia się, lecz do zdegenerowania się, a nawet do ruiny. Trudne sytuacje i cierpienia mogą nas rozwinąć, uświęcić, uszlachetnić, ale nie muszą. To zależy od nas. Przykładem mogą być złoczyńcy, którzy zostali ukrzyżowani obok Chrystusa. Jeden z nich w cierpieniu się udoskonalił, drugi – nie. A przecież obaj cierpieli takie same męczarnie. Jeden pozwolił się ogarnąć Duchowi Prawdy i wyznał sprawiedliwość Jezusa, swoją winę, uwierzył w potrzebę zbawienia, które daje Jezus. I to zbawienie otrzymał. Drugi złoczyńca, cierpiący w podobny sposób, potrafił tylko powtarzać to, co mówili szydzący z Jezusa Jego wrogowie.

Jak zatem mamy się zachowywać w trudnych okresach życia, pełnych cierpienia i ograniczeń, takich jak te, które są związane z pandemią, aby nasz duch nie degradował się, lecz wzrastał, osiągał coraz większą doskonałość?

Rada pierwsza: często rozbudzać wiarę w to, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. On jest naszym Ojcem i wie, czego potrzebujemy. Potrafi wszystko uczynić i wszystkiego nam udzielić.

Rada druga: jak najczęściej ofiarowywać Jezusowi i Matce Najświętszej siebie, swoich bliskich, znajomych i cały świat. Można to czynić w dowolnej formie, nawet wyrażając w samym tylko sercu swoje pragnienie pełnego oddania się tym Dwom Najświętszym Sercom, które kochają nas doskonale.

Rada trzecia: nie narzekać i to nie tylko zewnętrznie, słowami, ale nawet wewnętrznie, w swoim sercu. Narzekanie bowiem rodzi lub umacnia przygnębienie nie tylko w nas samych, ale również w naszym otoczeniu. Nikogo nie prowadzi do Boga.

Rada czwarta: dziękować Bogu za to, co jeszcze posiadamy. Często inni mają mniej niż my i są w trudniejszej niż my sytuacji. Stałe dziękczynienie, w przeciwieństwie do narzekania, rozbudza radość.

Piąta rada, trudna, ale bardzo ważna: zaufać Bogu, Jego miłości i mądrości i Jemu zostawić decyzję dotyczącą tego, jak długo i w jakiej formie mają potrwać różne mniej lub bardziej dotkliwe sytuacje, ograniczenia, bolesne okoliczności, w których żyjemy. Tak się zachować to przyjąć postawę Jezusa, który w Ogrójcu modlił się: „Abba, Ojcze, dla Ciebie wszystko jest możliwe, zabierz ten kielich ode Mnie! Lecz nie to, co Ja chcę, ale to, co Ty [niech się stanie]!” (Mk 14,36) To ufne zdanie się na kochającego Boga powinno dotyczyć także czasu i rodzaju naszej śmierci oraz śmierci osób nam bliskich. On ma o wszystkim zadecydować. Takie pozostawienie Bogu zadecydowania o wszystkim, co dla nas jest bolesne, wyraża ogromną Miłość do Niego, wielkie zaufanie Mu. Oddanie w Jego Ręce spraw, które nas bolą, ranią, wywołują cierpienie, doskonali naszą miłość do Niego, a tym samym doskonali naszego ducha. Pełne poddanie się Temu, który jest Miłością, przyniesie nam pokój.

I wreszcie rada szósta: w trudnych okolicznościach myśleć i troszczyć się o innych, zauważać cierpienia bliźnich, które często, np. ze względu na wiek lub sytuację rodzinną, są bardziej dotkliwe niż przykrości, które spadają na nas samych.

A więc, wierzyć w Opatrzność i miłość Bożą; oddać siebie, bliskich i innych ludzi Sercu Jezusa i Maryi; nie narzekać nawet w sercu; dziękować Bogu, Jemu powierzyć wszystko, aby o wszystkim sam zadecydował; troszczyć się nie tylko o siebie i o swoją rodzinę, ale o wszystkich bliźnich. To jest konieczne, aby się stale rozwijać duchowo, także w sytuacjach wywołujących cierpienie.

10. Wypełnienie dzieła, które powierzył nam Bóg

Przed zbliżającą się śmiercią Jezus modlił się do Ojca: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania”. (J 17,4) Oby każdy z nas, u kresu swojego życia, mógł powtórzyć naszemu Ojcu, który jest w niebie, słowa Jezusa: „Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania”. (J 17,4) Życie każdego ucznia Jezusa ma podobny cel jak Jego życia: ma dojść do nieba, pomagając innym ludziom dobrze przeżyć ziemskie życie – tak, aby po śmierci osiągnęli wieczne zbawienie.

11. Jezus mający umrzeć, zmartwychwstać i powrócić do Ojca

„Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.” (J 17,4-5) Jezus, prawdziwy Syn Boży, który stał się człowiekiem, po wypełnieniu swojej ziemskiej misji, miał wrócić do Ojca wraz ze swoją odnowioną przez zmartwychwstanie ludzką naturą. Ta Jego ludzka natura miała na zawsze uczestniczyć w tej chale, którą jako wiecznie istniejący Syn Boży miał jeszcze przed stworzeniem świata. Nasz Zbawiciel chce, aby każdy z nas wszedł do chwały nieba i tam Go spotkał.

12. Zbawiciel otoczony chwałą

Również te słowa Jezus wypowiedział do Ojca na krótko przed swoją śmiercią: „A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał”. (J 17,5) Ojciec wysłuchał swojego Syna. Nasz Zbawiciel wszedł ze swoją ludzką naturą do tej chwały, którą miał zawsze, zanim cokolwiek zostało stworzone. Do Niego dołączają się ciągle nowi zbawieni, których odkupił, wypełniając na ziemi dzieło powierzone Mu przez Ojca. Przyniósł im zbawienie przez swoją Ofiarę krzyżową. Oni będą na zawsze Jego radością i chwałą, istniejącym wiecznie znakiem Jego miłości i odkupieńczej potęgi. Tę chwałę Jezusa otoczonego świętymi można porównać do blasku słońca, które odbija się w miliardach luster. Zwierciadła te światła, które wysyła słońce, nie powiększają, jednak świecą. Podobnie jest ze zbawionymi. Odzwierciedla się w nich jak w czystych lustrach chwała Boga, Jego piękno i miłość. Lśnią Jego blaskiem, nie dodając ani nic nie ujmując Bożej doskonałości.

13. Przynależność do świata lub do Jezusa

W swojej arcykapłańskiej modlitwie Jezus modlił się za swoich uczniów słowami: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje”. (J 17,6) Zbawiciel świata modlił się za tych wszystkich ludzi, którzy wcześniej należeli do świata i w różnym stopniu ulegali jego wpływom, ale dzięki łasce zostali dani przez Ojca Jezusowi. Ci, którzy pozwolili działać w sobie Ojcu i zachowali Jego słowo, oddzielili się od złych wpływów świata. I tak jest również dzisiaj. Jeśli ktoś zachowuje Boże przykazania i kieruje się w życiu słowem Bożym, to rezygnuje z ulegania wpływom świata. Nie poddaje się jego zepsuciu ani złym radom. Przez to już nie należy do zła świata, lecz do Jezusa, do królestwa Bożego, w którym panuje dobro.

14. Objawienie imienia Bożego

W swojej arcykapłańskiej modlitwie, w obecności swoich uczniów, Jezus powiedział do Ojca: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje”. (J 17,6) Imię w sensie biblijnym oznacza naturę jakiejś osoby, a więc, kim ona jest, jaka jest, co czyni. I tak np. imię archanioła Michała oznacza: któż jak Bóg, czyli całkowite oddanie się Bogu, postawienie Go na pierwszym miejscu przed wszystkim, troszczenie się o Jego chwałę. W takim znaczeniu również Bóg ma swoje imię lub imiona, gdyż nieskończonej natury Boga nie można opisać jakimś jednym słowem-imieniem. W Starym Testamencie Bóg ujawnił swoje imię Mojżeszowi: Jahwe, czyli TEN-KTÓRY-JEST (por. Wj 3,13-15). Imię to oznacza, że Bóg jest Kimś, kto zawsze istnieje, JEST pełną Doskonałością, JEST naszym Stworzycielem, JEST z nami, JEST... Jezus – swoim imieniem, postępowaniem i słowami – ujawnił w szczególny sposób jedną treść zawartą w Bożym imieniu: TEN-KTÓRY-JEST, tę mianowicie, że Bóg JEST naszym Zbawicielem. To właśnie znaczy imię JEZUS: Bóg zbawia, Bóg jest naszym Zbawcą. Tę właśnie treść imienia Bożego w szczególny sposób objawił Jezus tym, którzy Go przyjęli i uwierzyli w Niego. Wszystko bowiem, co czynił Jezus, co mówił i Kim był, znaczyło: Bóg JEST Bogiem kochającym, miłosiernym i zbawiającym; to On zbawia; tylko Ten, który kocha prawdziwie, JEST naszym Zbawicielem. Przy okazji rozważania treści imienia Bożego warto się zastanowić nad tym, co to IMIĘ znaczy dla mnie. Czy jest imieniem najdroższej dla mnie osoby? Czy faktycznie chcę, żeby to Imię było powszechnie znane, czczone, szanowane, uwielbiane, żeby się „święciło”, tak jak o to prosimy w modlitwie „Ojcze nasz”: „Święć się Imię Twoje...”

15. Należeć do Boga

W swojej arcykapłańskiej modlitwie, w obecności swoich uczniów, Jezus powiedział do Ojca: „Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje”. (J 17,6) Cokolwiek istnieje, to istnieje dlatego, że zostało stworzone przez Boga. Z tego powodu stworzenia przez fakt, że wszystkie bez wyjątku zostały powołane do istnienia przez wszechmoc Boga, należą do Niego. Jemu jednak nie wystarcza taka przynależność do Niego stworzeń obdarowanych przez Niego wolną wolą. Nie chce, aby były Jego niewolnikami. Od istot wolnych Bóg oczekuje innej przynależności do Niego: przez dobrowolną miłość, przez wszystkie decyzje podejmowane świadomie i dobrowolnie. Jeśli zatem ktoś z własnej woli otworzy swoje serce na łaskę wzywającego go Boga, to będzie do Niego należeć podwójnie: jako stworzenie i jako wolne stworzenie, które Go kocha i pragnie. Nie wszyscy jednak chcą w taki sposób należeć do Boga. Jakaś część aniołów i ludzi nie chce należeć do Boga przez miłowanie Go. Część ludzkości nie chce układać swojego życia tak, jak On tego chce. Są ludzie, którzy nie chcą żyć według Jego wskazań, nie kochają Go, nie dążą do spotkania z Nim na zawsze w niebie. Bóg jednak pamięta, że stworzył wszystkich ludzi, bo w każdym z nich stworzył nieśmiertelną duszę, czyniąc przez to każdego człowieka niepowtarzalną i niezniszczalną osobą. Dlatego daje szansę zmiany swojego życia i zbawienia nawet najbardziej zdeprawowanemu człowiekowi. Musi on jednak posłuchać wezwania Ojca i oddać się w leczące ręce Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Musi zachowywać Jego słowo, bo jest to słowo jedynego prawdziwego Boga.

16. Ocalona wiara w Boskość Jezusa

Jezus o tych, którzy naprawdę uwierzyli w Niego, powiedział Ojcu w swojej arcykapłańskiej modlitwie: „Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. (J 17,7-8) Cała nauka, którą Jezus przekazywał ludziom, pochodziła od Ojca. Te powierzone Mu przez Ojca słowa przekazał ludzkości. Ci, którzy je przyjęli, uwierzyli, że Jezus wyszedł od Ojca, że był przez Niego posłany. Dzięki ich wierze nauka o Boskim posłannictwie Jezusa i o Boskiej naturze Syna Bożego miała przetrwać wszelkie próby zniszczenia jej. A właśnie zbliżająca się śmierć Jezusa miała być taką wielką próbą zniszczenia wiary w Jego Boskość. Szatan i jego zwolennicy chcieli całkowicie usunąć Go ze świata, a przez to również – z umysłów i ludzkich serca. Tak się jednak nie stało, bo łaska wiary w Boskość Jezusa oparła się atakom wrogów Zbawiciela, była od nich mocniejsza.

17. Uwierzyli w niezgłębioną Miłość Boga do nas

„Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Uczniowie Jezusa, którzy przyjęli przekazane im przez Niego słowa, ocalili wiarę w bezmierną miłość Boga do nas. Ta miłość ujawniła się w tym, że Ojciec nie posłał na świat jakiegoś człowieka lub wcielonego anioła, lecz swojego prawdziwego Syna. I to On, Jezus, prawdziwy Syn Boży, został ukrzyżowany dla naszego zbawienia. Dzięki wierze w słowa Jezusa uczniowie poznali, że Bóg nie jest tylko odwieczną Mądrością, lecz przede wszystkim niepojętą wieczną Miłością, której największym pragnieniem jest dawać Wszystko, czyli samego Siebie. Dlatego właśnie prawdziwy Bóg przyszedł do nas w Osobie Syna Bożego, który przyjął ludzką i naturę posiada ją nadal. Będzie ją miał na zawsze, abyśmy mogli w niebie spotkać w Nim Boga, który jest równocześnie człowiekiem.

18. Przyjmować słowa Jezusa nawet wtedy, gdy ich nie rozumiemy

Jezus modlił się do Ojca, mówiąc o wiernych uczniach: „Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Uczniowie Jezusa, którzy przyjmowali Jego słowa, nieraz ich w pełni nie rozumieli, np. nauczania o Eucharystii. To, że ich całkowicie nie rozumieli, Jezusowi nie przeszkadzało. Nie wynikało to bowiem z ich złej woli, lecz z ludzkich ograniczeń, z trudności poznawania rzeczy niewidzialnych, duchowych. Dlatego Jezus mówił Ojcu z radością i wdzięcznością o wiernych uczniach, że przyjęli Jego słowa, które On, Jego Syn, im przekazał. I z nami może być podobnie. Z pewnością nie ma na świecie ani jednego człowieka wierzącego w Jezusa Chrystusa, który znałby w pełni Jego nauczanie lub naukę Starego Testamentu. Nie musimy wszystkiego rozumieć. Jezusowi wystarczy, że nie odrzucamy Jego nauczania, nie kpimy z Niego, gdy czegoś nie rozumiemy. Przyjdzie czas na ziemi, że zrozumiemy lepiej to, co nam jest konieczne do zbawienia, a pełne poznanie osiągniemy dopiero w wieczności.

19. Wierzący Jezusowi prawdziwie poznają

Jezus w swojej modlitwie do Ojca mówi, że ci, którzy przyjęli przekazane im przez Niego słowo, zdobyli prawdziwe poznanie: „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Wierzący w słowa Jezusa prawdziwie poznali, że od Ojca wyszedł, że Ojciec Go posłał. Nie pomylili się co do tego, że Jezus jest prawdziwym Synem Bożym. Aby nie było żadnych wątpliwości, późniejsi Jego uczniowie, którzy tworzą Kościół, określili, że jest Synem Bożym „współistotnym” Ojcu, czyli równym Mu co do natury. W czasie liturgii eucharystycznej wyznajemy wiarę „w jednego Pana Jezusa Chrystusa, Syna Bożego Jednorodzonego, który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami”. Ten Jezus Chrystus to „Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu, a przez Niego wszystko się stało”. Jako Boska Osoba Jezus Chrystus nie jest stworzeniem, lecz odwiecznie rodzonym przez Ojca równym Mu co do Boskości Synem. Wciąż jednak istnieje wiele religii światowych i sekt, które tej prawdy nie uznają. Ich wyznawcy potrzebują naszej modlitwy i ofiar, aby i oni uwierzyli, że Jezus nie jest tylko jakimś prorokiem posłanym przez Boga, lecz prawdziwym Bogiem, Synem Bożym, który dla naszego zbawienia przyjął ludzką naturę.

20. Słowo Boże ma być przekazywane

Modląc się do Ojca Jezus powiedział: „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Ojciec powierzył Jezusowi prawdę po to, by ją przekazał na ziemi nam przekazał. I tak uczynił Zbawiciel. Nie zachował jej dla siebie, gdyż słowo Boże posiada moc przemieniania duszy. Podobne zadanie spoczywa na nas. Ten, kto się zetknął z nauką Bożą zawartą w Ewangelii, nie powinien jej zachowywać dla siebie. Słowem i zachowaniem powinniśmy pouczać, że Zbawicielem każdego człowieka jest Jezus, prawdziwy Syn Boży. Chociaż jest niewidzialny, to jednak nadal spełnia swoje zadanie jedynego Zbawiciela świata. Do Niego mamy prowadzić tych, których Bóg postawił na drodze naszego życia.

21. Wszystkie słowa Jezusa są prawdziwe

Modląc się do Ojca Jezus powiedział: „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Przyjęcie słów Jezusa daje prawdziwe poznanie, gdyż głosił On samą prawdę. Syn Boży jest prawdziwym Bogiem tak samo, jak cała Trójca Święta jest jedynym prawdziwym Bogiem. Zbawiciel przekazał nam prawdziwe nauczanie. Wszystkie słowa, które nam przekazał, są prawdziwe. Z tego powodu nie można jednych Jego słów przyjmować a inne – odrzucać. Wszystkie mają taką samą wartość, w żadnym nie ma fałszu, żadne nie jest kłamstwem, przedstawianiem czegoś, czego nie ma, co nie istnieje. Prawdą więc jest to, że On, Jezus, jest prawdziwym Bogiem, że daje Siebie samego w Eucharystii, że istnieje niebo i piekło oraz to, że nastąpi powszechne zmartwychwstanie ciał itp. Ponieważ wszystkie pouczenia Jezusa są prawdziwe, dlatego w żadne nie można wątpić. Jeśli jednak jakieś wątpliwości się nam narzucają, to trzeba się modlić o światło Ducha Świętego, aby nauczanie Zbawiciela lepiej zrozumieć, a nawet przyjąć jako prawdziwe pomimo nasuwających się wątpliwości.

22. Przyjęli słowa Jezusa, bo na to zasługiwał

W modlitwie do Ojca Jezus powiedział: „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Słowo Boże zakorzenia się w sercu człowieka i przekształca je, jeśli zostanie przyjęte przez wiarę. Wierzący człowiek ufa, że ten, który przekazuje mu jakieś pouczenie, nie okłamuje Go. Tak się zachowują dzieci wobec swoich nauczycieli: wierzą bez sprawdzania, że to co im przekazują jest prawdziwe. Tak się też zachowali wobec Jezusa ludzie dobrej woli, którzy Go słuchali: wierzyli, że mówi im prawdę. On zasługiwał na przyjmowanie bez zastrzeżeń wszystkich Jego pouczeń. Ujawniał bowiem mądrość, nigdy nie kłamał, a ponadto przez swoje cuda ukazywał działającą w Nim Boską potęgę. I dzisiaj nie można znaleźć mądrych argumentów, które usprawiedliwiałyby odrzucanie Ewangelii. Odrzucają ją tylko ci, którzy nie poznali jej dobrze, bo została im przedstawiona fałszywie. Nie przyjmują słów Jezusa również ci, którzy nie chcą według nich zmieniać swojego życia. Wolą odrzucić Bożą prawdę niż porzucić swoje grzeszne życie.

23. Słowo Boże zabezpieczone przed sfałszowaniem

„Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Ojciec powierzył swoje słowa Jezusowi Chrystusowi, swojemu Synowi, On zaś przekazał je swoim uczniom, którzy tworzą Jego Mistyczne Ciało, czyli Kościół. I tak pozostało przez wieki aż do dzisiaj. Wspólnota Kościoła przechowuje słowo Boże, strzeże przed sfałszowaniem i przekazuje je wszystkim pokoleniom, dla ich zbawienia. Jeśli więc ktoś chce przyjąć prawdziwe słowo Boże, niezniekształcone, powinien wierzyć w to, w co wierzy cała wspólnota Kościoła od początku swojego istnienia, w to co nauczają biskupi złączeni z papieżem. Powtórzmy: złączeni z papieżem! Kto opiera się na takim autorytecie, jakim jest cała wspólnota Kościoła wraz z jej pasterzami trwającymi w jedności z Biskupem Rzymu, ten nie pobłądzi w wierze. Ten „wspólnotowy” autorytet – nawet z punktu widzenia czysto ludzkiego – jest większy niż autorytet jakiegoś pojedynczego teologa albo założyciela jakiejś sekty lub religii. Wzorem dla każdego z nas i dla całego Kościoła, który przechowuje słowo Boże jak największy skarb, jest Maryja. Ona bowiem przyjęła je z wiarą i miłością i więcej jeszcze – żyła według niego.

24. Jezus wyszedł od Ojca i został przez Niego posłany

Modląc się do Ojca, Jezus powiedział do Niego: „Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,7-8) Apostołowie Jezusa uwierzyli, że wyszedł od Boga Ojca i że przez Niego został posłany. Słowa, że „wyszedł od Ojca”, można odnieść do Boskiej Osoby Jezusa Chrystusa. Jako odwieczne Słowo został On ponad czasem zrodzony przez Ojca. Jest Synem Bożym, który od zawsze istnieje jako zrodzony przez Ojca. Wyznajemy to w Credo: „Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Zrodzony a nie stworzony, współistotny Ojcu”. To odwieczne i zrodzone przez Ojca Słowo, Syn Boży, zostało posłane do nas. W łonie Najświętszej Maryi Dziewicy przyjęło ludzką naturę, stając się człowiekiem. Ta ludzka natura Syna Bożego nie istniała przed Zwiastowaniem. Została stworzona wtedy, gdy Maryja wyraziła przed Archaniołem Gabrielem swoją zgodę na wyjątkowe, Boskie Macierzyństwo. W tym momencie pojawił się na świecie Syn Boży, posłany przez Ojca po to, by nas zbawić. Pojawił się, ukryty w dziewiczym łonie Maryi, gdyż został przez Nią przyjęty w imieniu całej ludzkości. Ojciec wiedział, że ta cała ludzkość, która jest Jego własnością i własnością Jego Syna, nie wyrazi zgody na Jego przyjście, dlatego nie pytał wszystkich ludzi o zgodę. Wystarczyło Mu „fiat” Maryi, Jej „niech mi się stanie”. Jak pisze św. Jan, Syn Boży, odwieczne Słowo, przyszło „do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11) Maryja jednak Je przyjęła, dlatego w Jej dziewiczym łonie „stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. (J 1,14) Jakże Jej postawa pełna wiary i miłości kontrastuje ze światem, który odwrócił się od swojego Stwórcy, który przyszedł mu przynieść zbawienie. (Więcej o Jezusie Chrystusie i Jego zbawczym posłannictwie tutaj)

25. Modlitewne wsparcie przez Jezusa swoich uczniów

W swojej modlitwie, przed odejściem z tego świata, Jezus modlił się, mówiąc Ojcu o swoich uczniach, którzy mieli jeszcze pozostać na tym świecie: „Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi”. (J 17,9) Zbawiciel wiedział, że nie będzie łatwa sytuacja Jego wyznawców, którzy nie należą do świata lecz do Boga, a jednak nadal muszą żyć pośród zepsucia i wrogości otoczenia. Dlatego wsparł ich swoją potężną modlitwą. Nie prosił za świat, lecz za wierzących w Niego – za tych, których Ojciec Mu dał, aby żyjąc pośród świata, trwali w łasce, dobru i wierności słowu Bożemu, którym świat gardzi. Dał nam przykł, abyśmy i my umacniali swoimi modlitwami tych, którzy najbardziej tego potrzebują.

26. Wzajemna miłość Ojca i Syna

26. Wzajemna miłość Ojca i Syna W swojej modlitwie do Ojca Jezus powiedział: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą” (J 17,10). Tymi słowami Zbawiciel wyraził nieskończoną Boską wspólnotę miłości, która niczego nie zatrzymuje dla siebie. Podobny duch panował pośród pierwszych chrześcijan, „Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne”. (Dz 4,32) Każdy, kto jest napełniony Duchem Świętym, pochodzącym od Ojca i Syna, chce się dzielić wszystkim, co posiada. Wie, że wszystko otrzymał, dlatego udzielając innym z tego, co posiada, spłaca dług wobec Boga i ludzi.

27. Nie ma „moje i twoje” w Trójcy Świętej

Jezus powiedział w modlitwie do swojego Ojca: „Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą” (J 17,10). Pośród nas ludzi istnieje podział na to, co jest moje i na to, co jest własnością innych. Mówimy: to jest moje, to jest twoje, to jest jego, jej, ich... Nie ma czegoś takiego w Trójcy Przenajświętszej, gdyż wszystkie trzy Boskie Osoby posiadają tę samą Boską naturę w pełni, całkowicie, bez żadnych podziałów. Ta jedyna Boska natura jest naturą Ojca, Syna i Ducha Świętego. Jezus, Syn Boży, na ziemi pozyskiwał wierzących w Niego wyznawców. Im dawał życie wieczne i dlatego – jak powiedział – „w nich został otoczony chwałą”. Nie chciał jednak tej chwały zachować dla siebie. Chciał, aby ta chwała była również chwałą Ojca i Ducha Świętego, który zawsze działa, kiedy działa Ojciec i Syn. Jezus pragnie, aby wszyscy zbawieni przez całą wieczność byli nie tylko Jego chwałą, ale chwałą całej Trójcy Świętej. I tak rzeczywiście będzie.

28. Jedność mająca odniesienie do Boga

W swojej modlitwie arcykapłańskiej Jezus modlił się o jedność Jego uczniów: „Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno”. (J 17,11) Wyznawcy Jezusa mają trwać w jedności z Trójcą Świętą i w jedności między sobą. Ta wspólnota różni się od innych wspólnot, które istnieją na świecie, np. wspólnoty gospodarcze. Jedność, o której mówi Jezus, opiera się nie tylko na wyznawaniu tego samego Boga, lecz przede wszystkim na zjednoczeniu z Nim, czyli z całą Trójcą Świętą. Wspólnota wierzących w Jezusa Chrystusa ma odzwierciedlać jedność Trójcy Przenajświętszej.

29 Mają stanowić jedno dzieci jednego Boga, odkupione przez jedynego Zbawiciela

„Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie. Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno”. (J 17,11) Jezus prosił Ojca, aby zachował w Swoim imieniu tych, których Mu dał. Prosił o to, by stanowili jedno. Objawione Mojżeszowi imię Boga to: JESTEM. „To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia”. (Wj 3,15) To Imię ujawnia całe bogactwo Boga, który JEST pełnią doskonałości, JEST miłością i JEST naszym Ojcem. W Imieniu Jezusa, które znaczy: „Bóg zbawia” Bóg ujawnił, że JEST naszym Zbawicielem, Zbawcą wszystkich ludzi. A więc Bóg JEST Ojcem wszystkich ludzi i JEST Zbawicielem świata. Ten Ojciec i Zbawiciel pragnie naszej jedności. Wyznawcy jedynego prawdziwego Boga mają być zjednoczeniu pod Jego imieniem jak pod sztandarem. Mają uznać, że Bóg jest Ojcem wszystkich ludzi, dlatego wszyscy dla siebie są wzajemnie braćmi i siostrami. Ludzkość jest wielkim „rodzeństwem” dzieci jednego Ojca. Żadna dyskryminacja zatem i podziały nie mają uzasadnienia. Rodzina ma być zjednoczona, nawet jeśli jej członkowie – jak to ma miejsce teraz – są wyznawcami różnych religii. Ale Bóg jest także naszym Zbawicielem. To w szczególny sposób objawiło się w Jezusie, który oddał życie za zbawienie świata. Pod Imieniem Boga, który zbawia, czyli pod imieniem Jezusa, mają trwać w pełnej jedności wszyscy ci, którzy uważają się za Jego uczniów i wyznawców. Rozłamy wśród chrześcijan są niedopuszczalne. Z tego powodu Jezus błagał Ojca przed swoją śmiercią: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno”. (J 17,11)

30. „Syn zatracenia”

W swojej modlitwie arcykapłańskiej Jezus powiedział do Ojca: „Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo.” (J 17,12) Jezus sam zachowywał swoich wyznawców „w imieniu Boga”: Boga Ojca, Boga Zbawiciela, Boga uświęcającego. Troszczył się o to, by nie odeszli od jedynego Boga prawdziwego, którym jest Ojciec, Syn i Duch Święty. Robił wszystko, aby żyli przykazaniami Bożymi, wyjaśnionymi dokładniej przez Jego Ewangelię. Ustrzegł ich. Tylko Judasz, nazwany „synem zatracenia”, dobrowolnie wymknął się spod troskliwej opieki Jezusa. Stał się Jego zdrajcą. Uczynił to całkowicie świadomie i dobrowolnie. Jego zdrada nie była wynikiem jakiegoś emocjonalnego załamania lub uniesienia. Judasz przygotowywał się do niej długo, dlatego mógł się w każdej chwili wycofać ze swoich złych planów. Jednak tego nie zrobił, czyniąc się „synem zatracenia”. (Więcej o Judaszu tutaj)

31. Aby się spełniło Pismo

„Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo.” (J 17,12) Bóg mógłby opisać w najdrobniejszych szczegółach życie każdego człowieka, który się narodził lub mógłby się narodzić na ziemi. Nie znaczy to, że Stwórca zna te czyny dlatego, że je wymusza na człowieku. Bóg nie zmusza ani do dobrego, ani do złego działania. O naszych czynach decydujemy my sami – przez nasze dobrowolne i świadome wybory. Wieczny Bóg jest wszechwiedzący i wie, co zrobi każdy człowiek, jakiego dokona wyboru. Taką wiedzę posiadał od zawsze również o Judaszu. Stworzył go jednak i dał mu szansę zbawienia przez to, że przebywał z Jezusem, Zbawicielem. Chrystus go nie odrzucił, pozwolił mu być jednym z Jego apostołów. Uczynił tak, aby go ratować przed zdeprawowaniem i złą wolą. Judasz jednak nie skorzystał z tego. Bóg o tym wiedział od zawsze, dlatego przez natchnienia Ducha Świętego sprawił, że w Piśmie Świętym znalazły się różne zapowiedzi odnoszące się do Judasza. Uczynił tak ku jego przestrodze i dla ostrzeżenia innych ludzi-Judaszów. Stało się tak również dlatego, żeby ktoś nie pomyślał, że zdrada Judasza zaskoczyła Boga. (Więcej o Judaszu tutaj)

32. Dobroć Jezusa, pragnącego radości dla swoich wyznawców

Jezus modlił się do Ojca: „Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni.” (J 17,13) Ta modlitwa ukazuje wielką życzliwość Jezusa, który prosił nie tylko o tak wielkie sprawy jak jedność swoich uczniów, o wytrwanie w wierze, ale także o pełną radość dla nich. W tym się okazuje Jego dobroć. Nie chce mieć tylko takich współpracowników, którzy w znoju aż do utraty tchu będą dla Niego pracować, lecz takich, którym ich wysiłkowi będzie towarzyszyła pełna radość. Dlatego nie trzeba się bać wezwań Bożych. Jeśli nawet Jezus wymaga od nas wielkiego wysiłku, trudu i ofiary, to obiecuje tę radość, o którą prosił Ojca: o radość, na ziemi, pośród cierpień, udręk i niepokojów i o radość, która po śmierci ogarnie na zawsze zbawionych.

33. Znienawidzenie przez świat ludzi uformowanych przez Bożą Mądrość

„Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata”. (J 17,14) Są to kolejne słowa modlitwy Jezusa skierowanej do Ojca. Chrystus mówi Mu o nienawiści ze strony świata, z jaką spotykają się i będą się spotykać w przyszłości Jego uczniowie. Będą znienawidzeni tak jak On, Syn Boży, który żył na świecie, lecz nigdy nie należał do świata, bo nie miał jego mentalności, jego sposobu myślenia, oceniania, wartościowania, jego sprytu. Miał też inne odniesienie do Ojca niż świat, dla którego Bóg – jeśli nie jest znienawidzony – to pozostaje obojętny lub z trudem tolerowany. Przez to, że uczniowie Jezusa przebywali z Nim, zostali duchowo odłączeni od świata. Przyjmując wiarę w Niego i Jego naukę, przestali myśleć tak jak świat lub przynajmniej stopniowo wyzbywali się jego mentalności. Z tego powodu zostali znienawidzeni przez świat, bo on traktuje z wrogością wszystkich tych, którzy – zamiast jego naukami, pełnym pychy racjonalizmem i pustą erudycją – wykazują się Bożą mądrością, bo opierają się na słowie Bożym.

34. Słowo Boża było i jest skierowane do wszystkich

„Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata”. (J 17,14) Słowo Boże, które przekazał Jezus, jest darem dla całego świata, a nie tylko dla elit. Dlatego Chrystus nie pouczał potajemnie jakichś swoich wybrańców. Nauczał publicznie. Nie wszyscy jednak chcieli przyjąć przekazane przez Niego słowo Ojca. Świat to słowo odrzucił, dlatego pozostał nadal „światem” w znaczeniu zdeprawowanej i trwającej w mrokach niewiedzy ludzkości. Ci, którzy słowo Boże przyjęli w przeszłości lub je przyjmują dzisiaj, są jakby „odbierani” światu i upodabniani do Chrystusa. Ci natomiast, którzy słowo Boże odrzucają, nadal trwają w ciemnościach błędu i zła, stanowiąc cząstkę zdeprawowanego świata. Świat nienawidzi tych, którzy się od niego odłączyli, gdyż mocą Bożą mogą go unicestwić, zamieniając go w królestwo dobra, czyli w królestwo Boże. Uczniowie Chrystusa nie zagrażają żadnemu człowiekowi, lecz mrokom i zdeprawowaniu, które może go zniewalać. Tego świat się boi i nienawidzi tych, którzy do niego nie należą. Walczy z nimi, ośmiesza ich, prześladuje ich, a nawet zabija. Każdy z nas musi się z tym liczyć, że zostanie zaatakowany przez siły zła, jeśli pozostanie wierny Chrystusowi, jeśli zacznie myśleć, mówić i działać tak jak On. Nie musimy się jednak bać, gdyż obrona Jezusa Chrystusa, Boga Ojca i Ducha Świętego jest potężniejsza niż siły zła wszystkie razem wzięte.

35. Być w świecie, aby szerzyć dobro

Jezus polecał Ojcu wszystkich swoich wyznawców, mówiąc: „Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego” (J 17,15) Wyznawcy Chrystusa nie muszą być usunięci ze świata, lecz strzeżeni przed jego narzucającym się złem. Jezus nie prosi Ojca o zabranie ich ze świata, bo słowo Boże ma ciągle docierać do świata i usuwać zło, które zakorzeniło się ludzkich umysłach i sercach. Ponieważ uczniowie Jezusa powinni się zająć głoszeniem słowa Bożego, dlatego mają zostać pośrodku zdeprawowanego świata. Aby jednak to zło ich nie ogarnęło, Jezus modlił się za wszystkich swoich przyszłych wyznawców. Prosił Ojca, aby – trwając pośród świata – nie ulegli złu. Nie tylko nie powinni mu ulegać. Mają dokonać czegoś większego. Powinni pośród tego zła trwać w dobru i zaszczepiać je w sercach innych ludzi. Mają słowem Bożym niszczyć mroki niewiedzy i grzechu, które ogarniają świat.

36. Można nie być „ze świata” pomimo przebywania w świecie

„Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.” (J 17,16) Nie jest ze świata ten, kto przyjął wiarę w Jezusa Chrystusa i przez współpracę z Jego łaską uświęca się. Uświęcona dusza takiego człowieka nie należy już do tego świata, lecz do Boskiej rzeczywistości. Ludzie, którzy przyjęli łaski Chrystusa i współpracują z nimi, nie należą do świata duchowo, chociaż żyją nadal pośród jego ciemności i zepsucia.

37. Tylko Bóg, który jest Prawdą, uświęca

„Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą”. (J 17,17) O tę łaskę uświęcenia prosił Jezus Ojca dla swoich uczniów. Prosił o uświęcenie ich w prawdzie, przy czym zaznaczył, że tą prawdą jest słowo Boże, czyli słowo Ojca, które On nam przyniósł. Uświęcić nas może tylko ta Prawda, którą jest sam Bóg. Nie ma prawdziwego uświęcenia poza Bogiem, który jest Prawdą i Miłością. Warto o tym pamiętać dzisiaj, kiedy istnieje wiele różnych doktryn, filozofii, ideologii, które obiecują człowiekowi osiągnięcie pełnej doskonałości, np. przez oczyszczające diety, regulację oddechu, medytacje, zespalanie się z energiami kosmicznymi itd. „Doskonałość”, proponowana przez te często bardzo modne prądy myślowe, nie ma nic wspólnego ze świętością, którą osiąga się przez jedność z Bogiem, będącym Prawdą i Miłością. Nie ma prawdziwej doskonałości i świętości niż ta, która powstaje dzięki łasce Bożej, trwaniu w prawdzie o Bogu i o samym sobie. Nie ma doskonałości i świętości, jeśli nie kierujemy się w życiu miłością do Boga i do bliźniego. Jeśli ktoś proponuje nam inną doskonałość, to nas oszukuje i karmi nas kłamstwem.

38. Nowe Boże środowisko

„Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą”. (J 17,17) Zbawienie dokonywane przez Jezusa Chrystusa podobne jest do pracy rybaka, który wyławia z zatrutej wody ryby, aby je umieścić w wodzie czystej. Dla ludzi zatrutą wodą jest kłamstwo, fałszywe doktryny, nienawiść, egoizm, wodą czystą natomiast – Bóg, Jego prawda i Miłość. Chrystus jak rybak pragnie nas wydobyć z trującej wody kłamliwych nauk, zła, grzechu, myślenia tylko o sobie i umieścić w Oceanie Prawdy i Dobra, którym On sam jest. Ta nowa „woda” dobra i prawdy ma stać się naszym nowym środowiskiem duchowym, które nie tylko nas nie zatruje, ale umożliwi życie dobre, szlachetne, święte. Boska Miłość i Prawda będzie nas stale obmywać, oczyszczać i uświęcać.

39. Posłani, by naprawiać, leczyć i zbawiać

„Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem.” (J 17,18) Bóg okazał swoje miłosierdzie światu złemu, zagrożonemu potępieniem wiecznym. Jego los nie jest Mu obojętny. Z tego powodu posłał swojego Syna na świat, aby mu przyniósł zbawienie. Jezus chciał, aby po Jego powrocie do Ojca zbawianiem świata zajęli się Jego wyznawcy, Jego uczniowie. Dlatego ich posłał na świat. Uczniom Chrystusa, którzy żyją na świecie ogarniętym złem, nie może być obojętny jego los. Nie mogą poprzestawać na stwierdzaniu z oburzeniem, że ktoś jest zły, przykry dla innych, złośliwy, zarozumiały itp., bo właśnie takim ludziom mają nieść pomoc i zbawienie. Jeśli jednak ci ludzie nie przyjmują słowa Bożego, to potrzebują naszej modlitwy i naszych ofiar.

40. Ofiara Chrystusa dla uświęcenia w prawdzie

„A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. (J 17,19) Jezus poświęcił siebie w ofierze, aby Jego uczniowie byli uświęceni w prawdzie. Tą ofiarą była Jego śmierć krzyżowa, którą Jego przeciwnicy już dla Niego planowali. Już był u nich Judasz, aby wskazać im miejsce pobytu Jezusa. Już gotowali się do wymarszu albo nawet szli, aby Go pojmać. Ale to nie oni dokonali ofiary dla uświęcenia w prawdzie, lecz sam Jezus, który o wszystkim dobrze wiedział, a jednak nie udaremnił im wykonania swojego złośliwego planu. Przeciwnicy kierowali się nienawiścią i zazdrością chcąc zabić Jezusa, On zaś, godząc się na swoją śmierć, kierował się wyłącznie miłością do nas. Wiedział. że jeśli nie poświęci Siebie samego w ofierze, to nikt nie zostanie uświęcony w prawdzie i świat nie wyjdzie z mroków kłamstwa i grzechu.

41. Uświęcenie w prawdzie wymaga modlitwy i ofiar

„A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. (J 17,19) Przeciwieństwo prawdy, czyli fałsz, zakłamanie, oszustwo, zwodzenie, manipulacja, błędy ciągle istnieją w świecie. Pomimo rzekomego „postępu” świat ciągle jest ogarnięty mrokami fałszu, kłamstwa i grzechu. W tym świecie jednak znajduje się potężne Światło, którym jest Jezus Chrystus oraz ci, którzy Go naśladują. Pośrodku zdeprawowanego świata znajduje się Krzyż Jezusa Chrystusa, wysyłający ciągle Boskie światło i Boską miłość. Przez swoją Ofiarę złożoną na krzyżu Jezus umożliwił wydobycie się z ciemności błędu, kłamstwa i zła każdemu, kto w Niego uwierzy i pozwoli Mu działać w swoim życiu. Wyznawcy Chrystusa są powołani do tego, by razem z Nim wydobywać świat z mroków zła, grzechu i nieprawdy. Wypełnianie tego zadania łączy się z trudem, gdyż często napotyka na opór ze strony tych, którzy potrzebują największej pomocy łaski i słowa Bożego. Przełamywanie różnych przeszkód wymaga wysiłku, cierpliwości, a przede wszystkim – modlitwy i ofiary. Jezus dał nam przykład. Przed swoją śmiercią modlił się za swoich uczniów, aby byli uświęceni w prawdzie, a za kilkanaście godzin oddał za nich życie na krzyżu. Można naśladować Jezusa modląc się za tych, którzy nie wykazują zainteresowania Ewangelią. Oprócz modlitwy można składać za nich ofiarę, znosząc ból ciągłego odrzucania, który dotyka głosicieli słowa Bożego, oraz inne przykre sprawy codziennego życia. Te duchowe ofiary złączą się z ofiarą krzyżową Jezusa i z cierpieniami Jego Matki, która z Nim współcierpiała dla zbawienia świata, i przyniosą wiele pożytku ludziom oddalonym od Boga.

42. Przede wszystkim ofierze Jezusa Chrystusa zawdzięczamy swoje uświęcenie

„A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. (J 17,19) Można spotkać ludzi, którzy wyłącznie sobie przypisują wszystko: sukcesy w życiu, w pracy, silną wolę, doskonałość charakteru – a nawet świętość. Tym, którzy uważają, że są doskonali dzięki sobie, Jezus przypomina w swojej modlitwie do Ojca: „A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. (J 17,19) To nie sobie zawdzięczamy „uświęcenie w prawdzie”, lecz przede wszystkim miłości Jezusa, Jego ofierze krzyżowej. Ponieważ On złożył siebie samego w ofierze, możemy stopniowo osiągać „uświęcenie w prawdzie”, czyli świętość prawdziwą, a nie taką, która jest jedynie fałszywym wyobrażaniem sobie swojej doskonałości. „Uświęcenie w prawdzie” jest przede wszystkim dziełem łaski, a dopiero na drugim miejscu – naszych dobrych wysiłków. Tylko ludzie o mentalności faryzeuszów swoją doskonałość uważają wyłącznie za swoje dzieło. Ta sama obłudna mentalność wyolbrzymia to, co jest tylko trochę dobre we własnym życiu, do niezwykłych rozmiarów, a grzechy umniejsza, jak to tylko możliwe.

43. Odradzający się w sercach faryzeizm

Jezus modlił się do Ojca: „A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”. (J 17,19) Każdy pokorny i wierzący człowiek wie i uznaje, że to Jezusowi i Jego ofierze i łasce zawdzięcza prawdziwe dobro, które posiada. Ta prawda była trudna do przyjęcia dla zarozumiałych faryzeuszów, którzy z satysfakcją uważali się za sprawiedliwych dzięki sobie. Ich ulubionym zawołaniem mogłyby być zmienione słowa św. Pawła (Flp 4,13): „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”, na „Wszystko mogę dzięki sobie”. Stronnictwo faryzeuszów przestało istnieć, natomiast faryzejska mentalność trwa nadal w wielu umysłach. Zarozumiały faryzeizm potrafi się odrodzić w każdej ludzkiej duszy. I rzeczywiście często powstaje w formie mentalności przejawiającej się w przekonaniu: „Wszystko zawdzięczam sobie”; „najważniejsze to dobrze wypaść w oczach ludzi”. Człowiek ogarnięty duchem faryzeizmu nie Chrystusowi, lecz sobie przypisuje wszystko. Ofiara Jezusa dla naszego „uświęcenia w prawdzie” jest dla nich pustym dźwiękiem, bo to nie Jemu, lecz wyłącznie sobie przypisują swoje dobre czyny i to, że nie są tak źli jak inni. Nie mają pokory, by przyjąć prawdę, że bez łaski Chrystusa, bez Jego ofiary krzyżowej, czynione przez nich dobro byłoby minimalne i szybko zanikające, grzechy natomiast wzrastałyby w nich nieustannie, stając się coraz cięższymi i coraz bardziej zakorzenionymi w duszy. W końcu zamieniłyby się w wieczne piekło.

44. Modlitwa Jezusa o jedność Jego Kościoła

„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”. (J 17,20-21) Jezus ukazał ścisłe powiązanie ze sobą jedności Jego Kościoła z wiarą świata w Niego, Syna Bożego i Zbawiciela, posłanego przez Ojca. Chrystus swoją modlitwą arcykapłańską ogarnął wszystkich swoich uczniów, którzy będą żyli na ziemi aż do końca świata. Modlił się o jedność Kościoła, dzięki której świat uwierzy w Jego Boskość i w Jego zbawcze dzieło, umożliwiające osiągnięcie wiecznego zbawienia.

45. Jedność Kościoła konieczna, aby świat wierzył

„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”. (J 17,20-21) Dla współczesnych nam ludzi podzielony Kościół Chrystusa jest rzeczywistością, z którą stykali się od dzieciństwa. Z tego powodu przyzwyczaili się do podziału i wielu uważa go za coś „normalnego”. Takie przyzwyczajenie się jest szkodliwe, gdyż dla Jezusa podział Jego Mistycznego Ciała nigdy nie stał się czymś „obojętnym”. Jedność Kościoła jest bowiem konieczna, aby świat uwierzył w Boskie Synostwo Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela wszystkich ludzi. Gdyby kościoły się zjednoczyły, to wzrosłaby wiara świata. Jeśli ktoś przyczynia się do jedności Kościoła, to równocześnie powoduje wzrost wiary u wielu osób. Jeśli natomiast ktoś walczy o to, by jedności nie było, to przyczynia się to tego, by świat nie wierzył w jedynego Zbawiciela.

46. Potrzeba ciągłego jednoczenia Kościoła

„Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”. (J 17,20-21) Spotyka się chrześcijan wrogich zjednoczeniu Kościoła. Ekumenizm, mający na celu pojednanie Kościołów kojarzony się im ze zdradą swojej religii. Tak myśli wielu katolików, prawosławnych i protestantów, ponieważ każda z tych wspólnot chrześcijańskich uważa się za jedyny autentyczny Kościół Chrystusa. Bez względu na osobiste przekonania poszczególnych chrześcijan trzeba powiedzieć, że Kościół założony przez Jezusa jest tam, gdzie On jest obecny, gdzie działa Duch Święty i gdzie są ustanowione przez Niego środki zbawcze, czyli słowo Boże, sakramenty i pasterze, będący następcami Apostołów i św. Piotra. Dążenie do zjednoczenia Kościoła polega na tym, by poszczególne kościoły na nowo odkryły nie tylko Chrystusa, ale także te wszystkie środki zbawcze, które nam zostawił, abyśmy mogli żyć w pełnej jedności z Nim. Do tych środków należy nie tylko słowo Boże zawarte w Piśmie Świętym, ale także wszystkie sakramenty oraz posługa następców Apostołów i św. Piotra. Pełne zjednoczenie nie jest łatwe. Można więc zacząć od uznania w innych kościołach chrześcijańskich różnych wspólnych środków zbawczych, które pochodzą od Chrystusa. Zalicza się do nich przede wszystkim chrzest, który jednoczy wszystkich ochrzczonych z Trójcą Świętą i tworzy z nich Mistyczne Ciało Chrystusa. Drugim ważnym wspólnym elementem jest głoszenie przez wszystkie wspólnoty chrześcijańskie tego, że prawdziwe życie z Bogiem trzeba oprzeć na słowie Bożym. Zjednoczenie Kościoła zaczyna się, gdy w wyznawcach innych kościołów widzimy siostry i braci, którzy tak jak my zostali ochrzczeni, tworzą Mistyczne Ciało Chrystusa i starają się żyć według słowa Bożego. Nie jest to jednak jeszcze pełne zjednoczenie, gdyż chrześcijanie są podzielenie z powodu różnego sposobu rozumienia słowa Bożego. Potrzebna jest więc jeszcze jedność w prawdzie. Ta jest bardzo trudna do osiągnięcia. Prawdziwe zjednoczenie Kościoła bez porzucania prawdy nie jest łatwe. Może go dokonać tylko Bóg, dając swoje potężne światło wyznawcom wszystkich wyznań chrześcijańskich. O to potężne oświecenie Ducha Świętego trzeba nam się modlić, tak jak Jezus przed swoją śmiercią prosił Ojca o wytrwanie w jedności wszystkich Jego wyznawców. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

47. Jeden Bóg w trzech Osobach wzorem jedności Kościoła

Jezus modlił się: „...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,21) Wzorem jedności dla chrześcijan jest Ojciec i Syn – ich Boska Jedność. Są to odrębne Osoby Boskie, które jednak wraz z Duchem Świętym są jednym i jedynym Bogiem. Podobnie Kościół zawsze ma pozostać jedynym Mistycznym Ciałem Chrystusa – utworzonym przez chrzest – chociaż tworzący je członkowie i wspólnoty różnią się od siebie, np. zwyczajami związanymi z liturgią, modlitwami, pieśniami itp. Pełne zjednoczenie Kościoła nie wymaga rezygnacji z tego, co nie narusza jednej prawdy i miłości. Odrzucone musi być tylko to, co nie jest prawdą i to, co nie jest miłością. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

48. Trójca Święta wzorem i przyczyną jedności Kościoła

W swojej modlitwie arcykapłańskiej Jezus wypowiedział słowa: ...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,21) Trójca Święta jest nie tylko wzorem jedności dla Kościoła, ale również jej przyczyną. Dlatego do słów: „aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie a Ja w Tobie”, Jezus dodał jeszcze dodatkowe wyjaśnienie: „aby i oni stanowili w Nas jedno”. Kościół ma być jednością nadprzyrodzoną, która powstaje przez zjednoczenie się z Trójcą Świętą. Tym się różni od różnych wspólnot istniejących w świecie, które jednoczą się przez jakiś wspólny cel, np. ekonomiczny, militarny, rozrywkowy itp. Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, którego jedność wytwarza Duch Święty, jednocząc nas z Ojcem i Synem Bożym, Jezusem Chrystusem. Tę nadprzyrodzoną wspólnotę zapoczątkowuje sakrament chrztu, a do szczytu doprowadza ją Eucharystia. Wszyscy ochrzczeni są wszczepieni w życie Trójcy Świętej i przez to tworzą wspólnotę Kościoła, wspólnotę zakorzenioną w Bogu. Przystępowanie do Komunii św. doskonali tę wspólnotę, gdyż daje możliwość najpełniejszego zjednoczenia się z Chrystusem, a przez to również z całą Trójcą Świętą. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

49. Zjednoczenie Kościoła jest możliwe

Jezus prosił Ojca o jedność tworzącego się Jego Kościoła: „...aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.” (J 17,21) Pomimo tej potężnej arcykapłańskiej modlitwy Jezusa my znamy tylko Jego Kościół podzielony. Od najwcześniejszego dzieciństwa znamy tylko Kościół rozdzielony na trzy główne odłamy: katolików, prawosławnych i protestantów. Czy zatem istnieje szansa zjednoczenia Kościoła? Patrząc od strony ludzkiej, można popaść w pesymizm i myśleć, że zjednoczenie nie jest możliwe, gdyż każda grupach chrześcijan uważa się za jedyny prawdziwy Kościół Chrystusa. Ponadto wielu chrześcijan uważa zjednoczenie Kościoła za grzech zdrady swojej prawdziwej religii. Inaczej problem zjednoczenia Kościoła wygląda od strony Boga, dla którego wszystko jest możliwe. On potrafi odbudować tę jedność Kościoła, o którą prosił Jezus swojego Ojca słowami: „aby i oni stanowili w Nas jedno”. Jezus prosił o jedność, którą się osiąga przez napełnienie Duchem Świętym i zjednoczenie z Nim, Synem Bożym, i z Ojcem. Taką jedność potrafi zbudować tylko Bóg i On ją utworzy. Więcej jeszcze, On na szczęście stale ją tworzy, jednocząc z Sobą ludzkie dusze przez łaskę. Dlatego Jezus przepowiedział swoim uczniom: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz”. (J 10,16) Można sobie zadawać pytanie, jak się to stanie i kiedy to nastąpi. Odpowiedzi nie mamy. Jedno jest pewne, to mianowicie, że każdy z nas może przyśpieszyć zjednoczenie Kościoła, jeśli będzie współdziałał z Bogiem i nie będzie niszczył Jego dzieł w sobie i w innych ludziach. Takimi dziełami są między innymi Boże nawoływania do jedności przez powoływanych przez Niego współczesnych proroków. Nie wolno ich lekceważyć i tępić ich dobrej działalności, gdyż u jej źródeł znajduje się Boskie pragnienie, wyrażone jdenoznacznie przez Jezusa: „Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał”. (J 17,20-21) (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

50. Chwała Syna Bożego przekazana uczniom

W swojej modlitwie Jezus powiedział do Ojca: „I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy”. (J 17,22) Jezus Chrystus, Syn Boży został przez Ojca otoczony chwałą, i sam także otaczał Go chwałą, wypełniając działo, które Mu dał do wykonania (por. J 17,4). Gromadził na ziemi rodzinę dzieci Bożych. To one – jak piękną koroną – miały otoczyć Boga chwałą już tu na ziemi, a potem w niebie. Dla ziemskiego ojca lub matki jest radością i chwałą rodzina, w której wszyscy się kochają, wspierają wzajemnie, pomagają sobie. Radością i chwałą jest dla każdego mieć dobrych braci i dobre siostry. Chwałą dla rodziców i rodzeństwa jest posiadanie rodziny, dobrej, zjednoczonej, w której nie ma nienawiści, zazdrości, pychy, sporów. Bóg Ojciec także chce być otoczony gromadą kochający się wzajemnie Jego dzieci – kochających Go i siebie wzajemnie. Jezus, Syn Boży, także pragnie mieć na ziemi i w niebie braci i siostry, żyjących w zgodzie i jedności. To byłoby Jego chwałą. Taką chwałą chce się podzielić ze swoimi uczniami. Pragnie, by i oni byli otoczeni wspólnotami zjednoczonymi miłością i życzliwością. Takiej chwały pragnie dla nich. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

51. Brak jedności Kościoła nie chwałą, lecz hańbą

„I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy”. (J 17,22) Tym, którzy nie chcą jedności Kościoła, trzeba przypomnieć, że jest ona chwałą Boga oraz chwałą gorliwych wyznawców Jezusa Chrystusa, którzy dla niej pracują. Chwałą Ojca, Syna i Ducha Świętego jest jedność Kościoła podobna do jedności, którą stanowi Ojciec ze swoim Synem. Nie jest chwałą, lecz hańbą dla Kościoła trwanie w rozbiciu, któremu towarzyszy nieraz wzajemna niechęć do siebie i oskarżenia. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

52. Jedność Kościoła potrzebna, aby uwierzyć w Chrystusa i w miłość Boga do nas

Jezus powtarza w swojej modlitwie arcykapłańskiej to, co najbardziej leży Mu na Jego Boskim Sercu: „I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś”. (J 17,22-23) Modlitwa Jezusa świadczy o tym, jak bardzo pragnął jedności wśród swoich uczniów, czyli w Kościele. Nie chciał jednak jedności udawanej, lecz szczerej i głębokiej – takiej, jaka istnieje między Nim i Ojcem. Pełna jedność pomoże światu uwierzyć w Boskość Jezusa i w dokonane przez Niego Odkupienie. Dodaje jeszcze, że jedność Kościoła pomoże światu poznać miłość Boga do nas – to, że Ojciec tak nas miłuje, jak kocha swojego Syna. Ojciec może nas miłować jak swojego Syna, Jezusa Chrystusa, bo jako Kościół tworzymy wszyscy razem jedno Jego Mistyczne Ciało. Może to być nie w pełni dla nas zrozumiałe, że od jedności Kościoła zależy to, czy świat uwierzy w Jezusa Chrystusa i czy pozna miłość Boga do nas. Można tego nie rozumieć, nie wolno jednak wątpić w słowa Jezusa, w których zawiera się prawda, i przechodzić obojętnie nad brakiem jedności Jego Kościoła, czy nawet walczyć z tymi, którzy jej pragną tak jak Jezus. (Więcej o jedności Kościoła tutaj)

53. Chrystus chce naszego zbawienia

Jezusowi nie chodzi tylko o to, by rozdzielać zadania i obowiązki, lecz przede wszystkim o to, by osiągnęli zbawienie wszyscy ci, których dał Mu Ojciec. Dlatego w swojej modlitwie powiedział: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata”. (J 17,24) Zadania i obowiązki Jezus zlecał i nadal zleca, ale one mają związek ze zbawieniem. Ktoś musi się trudzić, aby przynieść drugiemu słowo Boże i doprowadzić do wiary, dlatego Jezus zlecił apostolskie zadania swoim uczniom. Za dobre wypełnienie tego zadania otrzymają nagrodę: będą z Jezusem tam, gdzie On teraz przebywa – w niebie. Tam zobaczą Jego chwałę, którą miał zawsze i chwałę wszystkich zbawionych stworzeń. Zobaczą też własną chwałę, której tak bardzo zawsze pragnął dla nich Jezus. Warto sobie uświadomić, że zbawienia nie chcemy tylko my dla siebie, lecz przede wszystkim pragnie go dla nas Jezus, Syn Boży. Gdyby nasze zbawienie opierało się tylko na naszym pragnieniu, to nie byłoby osiągalne, gdyż przekracza nasze naturalne siły. Jeśli jednak naszego zbawienia pragnie Syn Boży, to możemy je osiągnąć. Maryja, która już teraz jest w niebie z duszą i ciałem, osiągnęła coś, czego się nie spodziewała: jest z Synem w Jego chwale nawet z ciałem, gdyż tego On dla Niej zapragnął. On pragnie dla nas zawsze więcej niż my umiemy samym sobie życzyć i pragnąć dla siebie.

54. Uczniowie Jezusa poznali jedynego Boga prawdziwego

W swojej modlitwie Jezus powiedział: „Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał”. (J 17,25) W świecie istnieje wiele religii, które przedstawiają swoim wyznawcom różnych bogów lub Boga. Często jednak wyobrażenia Boga w różnych religiach są zupełnie nieprawdziwe, np. w mitologii greckiej lub rzymskiej. Czasem, kiedy religie mówią o jakiejś Istocie jedynej, to przedstawiają Boga w sposób częściowo prawdziwy, np. to że jest jeden, wszechmocny, nieskończony itp. Jednak – poza chrześcijaństwem – w tych wyobrażeniach Boga brakuje pełnej prawdy, przede wszystkim tej, że prawdziwy Bóg jest Bogiem jednym, ale w trzech Osobach i że jedna z tych Osób, Syn Boży, stała się prawdziwym człowiekiem, Jezusem, naszym Odkupicielem. Świat, jak mówi Chrystus, nie poznał Ojca sprawiedliwego, który posłał swojego Syna. Tylko uczniowie Jezusa przyjęli tę prawdę o Bogu.

55. Bóg poznawany coraz pełniej

„Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Jezus ukazywał imię Boga prawdziwego, dobrego, bliskiego człowiekowi, ale i sprawiedliwego. Tego Boga można poznać dzięki potężnemu działaniu w nas Ducha Świętego. On bowiem potrafi dać w jednym momencie to, do czego samemu nie można dość lub dochodzi się z wielkim trudem, dzięki wielkiemu wysiłkowi. Przykładem tego drugiego sposobu działania Ducha może być dar języków, którzy otrzymali w dniu Jego zesłania uczniowie Jezusa. W jednym momencie stali się zdolni głosić Ewangelię w językach, których wcześniej zupełnie nie znali. Mogli się ich nauczyć, ale tego nie zrobili, bo wymagałoby motywacji, czasu i wysiłku z ich strony. Duch Święty sam udzielił im zdolności głoszenia Ewangelii w językach, które rozumieli słuchacze. On udziela różnych darów. Uzdalniając naszą ludzką naturę do czegoś, co przekracza jej naturalne siły poznawcze, Duch Święty pomaga nam poznać imię Boga, Jego prawdziwą naturę, Sposób działania Ducha pokazuje, jak bardzo potrzebujemy Jego potężnego światła i działania. On bowiem daje uzdolnienia, których nam brakuje, lub są bardzo małe. I tak np. On potrafi nam przypominać naukę Chrystusa wtedy, kiedy tego najbardziej potrzebujemy i daje nam jej pełne zrozumienie. Wlewa w nasze ułomne ludzkie serca Bożą miłość, dzięki której potrafimy kochać Boga, której imię Jezus nam objawił i nadal będzie objawiał. Ten Duch potrafi także ożywić w nas modlitwę do Boga – którego imię Jezus nam objawił – nawet wtedy, gdy modlenie się bywa trudne, jak o tym pouczył św. Paweł: „Podobnie także Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami. Ten zaś, który przenika serca, zna zamiar Ducha, [wie], że przyczynia się za świętymi zgodnie z wolą Bożą”. (Rz 8,26-27)

56. Duch wlewający w nas miłość Bożą

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Miłość, o której mówi Jezus w swojej modlitwie do Ojca, może być w nas. Jest to miłość, którą Ojciec, pierwsza Osoba Trójcy Świętej, od zawsze miłuje swojego Syna. Może ona pojawić się w nas i ogarnąć nas jak płomień, dzięki potężnemu działaniu Ducha Świętego. On rozlewa miłość Bożą w naszych sercach, jak to wyjaśnia św. Paweł: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany”. (Rz 5,5) Dzięki Duchowi Świętemu może się w nas pojawić ta Boska miłość, którą Ojciec od zawsze miłuje swojego Syna, a Syn – Ojca. Tak więc swoją Boską miłością Trójca Przenajświętsza pragnie się podzielić z nami, małymi stworzeniami, a przez to uczynić nas podobnymi do samego Boga, który jest Miłością.

57. Miłość Boża o naszym ludzkim obliczu

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Miłość Boża, której udziela nam Duch Święty, ma przyjąć w nas rysy naszej osobowości, czyli ma się wyrażać w naszych uczuciach, działaniach, słowach i myślach. Boża miłość jest darem, który – jak każdy inny – ma się w nas rozwijać dzięki współdziałaniu z nim. Złożona w naszym sercu Boża miłość wzrasta w nas wtedy, gdy ją w sposób czynny okazujemy Bogu i ludziom, czyli wtedy gdy mówimy, myślimi i czynimy to, co jest zgodne z wolą Bożą i tym samym przynosi pożytek innym ludziom i nam samym.

58. Nie ustało i nie ustanie objawianie ludzkości imienia Bożego

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Do końca świata Jezus Chrystus będzie wszystkim pokoleniom objawiał imię Boga, aby się „święciło” po całej ziemi, tak jak o to prosimy w modlitwie Ojcze nasz. Będzie objawiał na różne sposoby imię Boga-Miłości – tak jak będzie chciał i tak jak będzie to potrzebne. Będzie je ukazywał światu przez swoich uczniów, czyli przez Kościół. Ujawni je przez Ducha Świętego, którego będzie posyłał, aby dawał wewnętrzne przekonanie, że Bóg jest naszym Abba-Ojcem, i aby formował w nas dziecięcą postawę wobec Niego: postawę zaufania, miłości, szacunku i pobożności. To stale objawiane imię Boga najwyższego powinno być otaczane szacunkiem i miłością. Nigdy nie powinno być wymawiane bez potrzeby, lekceważąco, w złości i w zniecierpliwieniu. (Więcej o właściwym traktowaniu imienia Bożego tutaj)

59. Każdy człowiek ma trwać w miłości

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Ciągle będzie objawiane imię Boga, aby każdy człowiek miał możliwość pokochania Tego, który jest Miłością. Poznanie miłości Trójcy Przenajświętszej pomaga umiłowanie Jej ze wszystkich swoich sił, które mamy w sobie: uczuciem, umysłem, słowami, czynami a także powstrzymywaniem się od tego, co jest złe i nieodpowiednie w danej sytuacji. Jezus ciągle objawia przez swoich uczniów i przez swojego Ducha imię Ojca, bo rodzą się nowi ludzie, którzy powinni poznać i pokochać swojego Stwórcę i prawdziwego Ojca, który jest w niebie. Rodzący się nowi ludzie potrzebują Bożej miłości, tak jak jej potrzebowały wszystkie pokolenia z przeszłości. Potrzebują Bożej miłości, aby ją odczuwać i cieszyć się nią i także po to, aby zstąpiła przez Ducha Świętego w ich serca i ogarnęła je płomieniem, który będzie płonął w zbawionych przez całą wieczność. Na ziemi nasza miłość nie jest doskonała. Chociaż ma pochodzenie Boskie, to jest skarbem przechowywanym w kruchych naczyniach glinianych (por. 2 Kor 4,7), które łatwo pękają, rozpadają się, powodując zniszczenie cennego skarbu. W niebie tak nie będzie. Tam miłość Boża wlana w nasze serca osiągnie pełnię doskonałości i nie ulegnie już nie tylko zniszczeniu, ale nawet – najmniejszemu osłabieniu.

60. Szczególne imię pośród wielu innych imion

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Znamy nazwy różnych rzeczy, szczególnie tych, które nas otaczają; znamy też imiona wielu osób, zwłaszcza przyjaciół, krewnych, bliskich, znajomych. Potrzeba jeszcze, by znane i bliskie było nam i wszystkim ludziom imię Boga, do którego możemy się zawsze zwracać słowami podsuniętymi przez Ducha Świętego: Abba-Ojcze nasz! Do Syna Bożego zawsze możemy się zwracać wymawiając Jego imię, Jezus, które znaczy: Bóg zbawia. To imię powinno być najbliższe nam i stawiane przed wszystkimi imionami drogich nam osób. Aby imię Boga było nam bliskie, Jezus obiecał nam je ciągle objawiać.

61. Aby miłość w nich była „i Ja w nich”

„Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich.” (J 17,25-26) Te słowa, które Jezus wypowiedział w swojej modlitwie arcykapłańskiej, mogły być jednymi z ostatnich, jakie Jego apostołowie usłyszeli od Niego przed Jego śmiercią krzyżową. Za chwilę bowiem mieli udać się do ogrodu oliwnego i tam usnąć. W czasie ich snu miał przyjść Judasz ze sługami wrogów Jezusa i pojmać Go. Zanim to nastąpiło, Jezus wyraził przed Ojcem i przed swoimi uczniami swoje gorące pragnienie, aby miłość, którą Ojciec Go miłuje, była w nich i aby On, Jezus, Syn Boży też był „w nich”. Już nie „z nimi”, jak to było dotąd, ale całkiem realnie chociaż na sposób duchowy – „w nich”. Bóg chce przebywać nie „koło nas”, ale „w nas”, w naszej duszy, w naszym sercu, w naszym umyśle, słowach, czynach, uczuciach...

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań