Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

WIELKODUSZNOŚĆ

Czym jest wielkoduszność?


Bardzo często w nauczaniu papieża Franciszka pojawia się słowo „wielkoduszność”, „wielkodusznie”. I tak np. mówi on, że „wolność to odwaga podejmowania wielkodusznie decyzji ostatecznych” (Różaniec 4.05.2013), że „wielkoduszność jest cnotą oddechu, jest cnotą podążania zawsze naprzód - ale pełni Ducha Świętego”. (Hom. 10.05.2013) Wypowiedzi papieskie staną się jaśniejsze, jeśli przyswoimy sobie właściwe znaczenie teologicznego określenia: „wielkoduszność”. Papież przypomina często o tej cnocie, bo bez niej życie chrześcijańskie staje się jakby uśpione, jakby w letargu.

Wielkoduszność to dążenie do czegoś wielkiego w oparciu o łaskę

Wielkoduszność jest cnotą, doskonałością, która - podobnie jak odwaga - uzdalnia nas do czynienia czegoś wielkiego, dochodzenia do czegoś tak wzniosłego, że przekracza to nasze ludzkie siły np. dążenie do zbawienia wiecznego, którego nikt w oparciu o swoje naturalne uzdolnienia osiągnąć nie może; do poznawania Boga, który jest nieskończony w swojej doskonałości; do ewangelizowania, chociaż nie potrafimy swoimi siłami doprowadzić człowieka do wiary i do zjednoczenia z Chrystusem, bo do tego niezbędna jest łaska. Potrzeba nam wielkoduszności, by szukać doskonałości większej niż ludzka, bo na wzór doskonałości Ojca, który jest w niebie (Mt 5,48).

Wielkoduszność rodzi się z wiary w pomoc wszechmocnego trójosobowego Boga

Na działania wielkoduszne - czyli przekraczające naturalne uzdolnienia - może się rozsądnie zdecydować tylko ten, kto wierzy w pomoc Jezusa, w boską potęgę Ducha Świętego, w pomoc Ojca, który przyciąga nas do Chrystusa. Dewizą życia człowieka wielkodusznego jest zawołanie św. Pawła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. (Flp 4,13)

Wady przeciwne wielkoduszności

Każda cnota leży między dwoma skrajnościami, które są wadami, np. cnota wiary znajduje się między szkodliwą łatwowiernością - wierzeniem każdemu, cokolwiek głosi - a niewiarą, czyli zaprzeczaniem słowu naprawdę pochodzącemu od Boga.

To samo dotyczy cnoty wielkoduszności. Jej jakby „nadmiarem” jest nierozumna zuchwała zarozumiałość, a „niedomiarem” – brak dążenia do tego, co wielkie lub małoduszne realizowanie tylko jakiegoś minimum, zajmowanie się tylko bardzo małymi sprawami.

I tak np. kiedy papież Franciszek mówi o tym, że ewangelizacja powinna być wielkoduszna, to chce powiedzieć, że – chociaż w wielu wypadkach jest to bardzo trudne - powinniśmy głosić słowo Boże wierząc, że Duch Święty pomoże nam, da mądrość, podsunie odpowiednie słowa; że napełni On swoim światłem także tych, którym przekazujemy słowo Boże. Małoduszny w ewangelizowaniu jest ten, kto nikomu nie przekazuje słowa Bożego, bo nie wierzy w pomoc Ducha Świętego i dlatego twierdzi, że nikt się nie nawróci. Takie płynące z niewiary usprawiedliwienie ma na swoją bezczynność. Nawet nie modli się o czyjeś nawrócenie, bo nie wierzy w potęgę Bożej łaski.

Nie byłoby wielkodusznością lecz grzesznym zarozumialstwem głoszenie zamiast słowa Bożego jakichś swoich nauk w przekonaniu, że dzięki nim bardziej niż dzięki słowu Bożemu można kogoś zbawić. Również zarozumiałe byłoby myślenie, że posiadam jakąś wyjątkową „metodę” przekazywania słowa Bożego, której nikt się nie oprze.

Zarozumiałe i zuchwałe działanie wypływa z mylnego przekonania, że sam bez pomocy łaski wszystko potrafię uczynić. Natomiast wielkoduszna działalność wypływa z ufnej i pokornej wiary w to, że wszystko potrafię, ale tylko z pomocą Wszechmogącego, który jak dobry ojciec umacnia mnie, swoje stworzenie, swoje słabe dziecko.

Powiększanie wielkoduszności

Jak każdą cnotę tak i wielkoduszność można i trzeba powiększać. Doskonałość ta wzrasta wraz z naszą pokorą i wiarą w obecność i moc Chrystusa zmartwychwstałego. Dlatego papież Franciszek tak często przypomina o Jezusie żyjącym, zmartwychwstałym, ciągle nam towarzyszącym. Nie jestem sam. Jest przy mnie zmartwychwstały Pan. On żyje, nie opuszcza mnie. Działa też we mnie i poza mną wszechmocny Duch Święty. Chociaż ja sam niewiele lub nawet nic nie potrafię, to „my” możemy dużo, wszystko. Trzeba tylko pamiętać o tych naszych potężnych Towarzyszach.

 


 

(Redakcja artykułu: 24 lipca 2013, ks. Michał Kaszowski)

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł