Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

O PAPIEŻU FRANCISZKU

Czy u papieża Franciszka rzeczywiście nie ma „wielkiej teologii”?


To co mądre może wydawać się głupstwem

Niektórzy ubolewają, że Papież nie ma takiego stylu nauczania jak inni, których uważają za „wielkich teologów”. Nieraz odnosi się wrażenie, że nie są w stanie uznać jego myśli za wystarczająco „naukowe” i „mądre teologicznie”, ponieważ budzi w nich zaskoczenie fakt, że rozumieją to, co Papież do nich mówi

Gdyby zapytać krytykujących Papieża, czy według nich teologia św. Pawła była „wielką teologią”, chyba odpowiedzieliby: „oczywiście!”. A jednak nie wszyscy byli tego zdania. Dla niektórych treści głoszone przez niego były niedorzeczną gadaniną, głupstwem, zgorszeniem. Mówi o tym Pismo Święte. I tak nauczanie o zmartwychwstaniu ciał wydało się „mądrym” Grekom niedorzeczną nauką „jakiegoś” Pawła z Tarsu. „Gdy usłyszeli o zmartwychwstaniu, jedni się wyśmiewali, a inni powiedzieli: Posłuchamy cię o tym innym razem.” (Dz 17,32)

Taką niedorzeczną naukę niektórzy dostrzegali również w tym, co mówił on o zbawieniu przez krzyż. Odpowiadając na krytykę tych ludzi św. Paweł napisał: „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia. Napisane jest bowiem: Wytracę mądrość mędrców, a przebiegłość przebiegłych zniweczę. Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.” (1 Kor 1,18-25)

Nauka o krzyżu „głupstwem i zgorszeniem” wydawała się i nadal wydaje się tylko tym, którzy nie „dorastają” do niej, bo nie pozwalają Duchowi Świętemu działać w sobie. Nie dopuszczają do siebie Jego światłości, dlatego w swoim ciasnym sercu i karłowatym umyśle mówią źle o dziełach nieskończonej Boskiej Mądrości. Uważają ją za głupstwo, w przeciwieństwie do mających pozory wielkiej mądrości różnych ludzkich wywodów, nauk i przypuszczeń. Mądre wydają się im tylko zawiłe filozofie, niezrozumiałe traktaty teologiczne, ale nauka o krzyżu i proste wskazania, jakie pozostawił nam Syn Boży – już nie. Podejście przez niektórych ludzi do nauczania św. Pawła wskazuje, że można być ślepym na naprawdę „wielką teologię” i dlatego jej nie dostrzegać.

Czym jest „wielka teologia”?

Ale cóż jest tą „wielką teologią”, jakiej szukają krytykujący papieża Franciszka? Dla niektórych to elaboraty pełne niezrozumiałych słów. Dla innych to opracowania naszpikowane cytatami, wypowiedziami różnych „wybitnych teologów”. Dla niektórych „wielką teologią” jest po prostu wszystko to, czego – słuchając lub czytając – nie rozumieją, a więc duża część książek teologicznych, a nawet wykładów i kazań – czasem odczytywanych z kartek. Ponieważ nie znajdują czegoś takiego u papieża Franciszka – który na dodatek potrafi mówić bez kartki – zarzucają mu, że nie ma u niego przemyślanej i głębokiej teologii.

Potrzeba dobrej znajomości czyichś poglądów, aby je dobrze ocenić

„Znawców”, oceniających uzdolnienia teologiczne różnych papieży, można by zapytać: ile ich encyklik przeczytali, że ośmielają się publicznie wygłaszać swoje sądy na temat ich teologii. Obawiam się, że większość tych „znawców” nie przeczytała ani jednej. Mimo to się wypowiadają. No cóż, pycha daje taką odwagę, bo czyni człowieka we własnych oczach ekspertem od wszystkiego.

Istnieją różne style i formy wyrażania prawd objawionych

O tym, że sposób wyrażania prawd Bożych, teologicznych, może być bardzo różny świadczą cztery ewangelie i inne księgi Pisma Świętego. Nie trzeba wielkiej spostrzegawczości, by zauważyć, jak różni się język i sposób wyrażania się św. Jana Apostoła od stylu św. Mateusza, Marka i Łukasza. Gdyby ktoś na podstawie tych różnic powiedział, że jedne z tych ksiąg są głębokie, a drugie pozbawione głębi, to zaatakowałby Ducha Świętego, który jest pierwszym autorem zarówno księgi napisanej przez św. Jana jak i ewangelii synoptycznych.

Niektóre osoby wypowiadające się na temat teologii zawartej w homiliach papieża Franciszka i nauczaniu jego poprzedników – zwłaszcza Benedykta XV i bł. Jana Pawła II – przypominają ludzi usiłujących wykazać, że np. kolor czerwony w przeciwieństwie do niebieskiego jest bardziej przydatny i dlatego jest prawdziwym kolorem, lepszym od niego. Chyba każdy zauważyłby bezsensowność takich wywodów. To, że dwa kolory różnią się od siebie, nie decyduje o tym, że któryś z nich jest bardziej prawdziwy, lepszy czy też bardziej przydatny. To, że jednym ludziom ten czy tamten kolor bardziej się podoba, jest sprawą ich subiektywnych upodobań. To samo można by powiedzieć o sposobie wyrażania prawd teologicznych przez papieża Franciszka. Ma on swój własny styl wyrażania prawd Bożych, różniący się od stylu Benedykta XVI i formy przekazu używanej przez bł. Jana Pawła II.

Zarzucanie komuś braku „wielkiej teologii” może ukrywać niechęć do zmiany swojego życia

Może się zdarzyć, że ktoś zarzuca papieżowi Franciszkowi prostactwo teologiczne i porównuje go z innymi papieżami i teologami po to, by usprawiedliwić niechęć do przemiany swojego życia. Ludzie zastygli w krytykowaniu nie chcą przyjąć nauczania tego Papieża ani – w oparciu o nie – przeanalizować swojego życia. Przez to sprawiają, że spełniają się również na nich słowa Jezusa: „...zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie”. (Mt 11,25-27).

Potrzeba więc modlitwy o pokorę dla różnych krytykantów, aby pycha nie zgasiła w nich resztek Bożej prawdy, którą może jeszcze posiadają.

Świętość to nie wiedza teologiczna, lecz sposób życia

Ci, którzy szukają jakiejś „wielkiej teologii” powinni zrozumieć, że nie ma w chrześcijaństwie jakiejś wiedzy tajemnej, która automatycznie czyniłaby człowieka dobrym, świętym, szlachetnym. Osiąga się świętość nie przez zdobywanie wielkiej wiedzy teologicznej, lecz przez codzienne podejmowanie dobrowolnej decyzji, by czynić dobro zgodnie z wolą Boga, aby jako Jego dzieci spełnić Jego pragnienie: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (Kpł 11,45, Wj 22,30, 1 P 1,16).

Tego właśnie chce nauczyć Papież Franciszek. Uczy życia w przyjaźni z Chrystusem, przebywania z Nim, odkrywania Go bez przerwy blisko siebie, współdziałania z Nim w ewangelizowaniu świata, niesieniu pomocy najbiedniejszym, wykorzeniania z własnego serca wad i przyzwyczajeń, które czynią życie chrześcijanina życiem obłudnym, a świadectwo pozbawiają wiarygodności. Rozbudza wyrzuty sumienia z powodu tego, że obok nas znajdują się ludzie żyjący w nędzy, a my nie robimy nic, by przynieść im ulgę w ciężkim losie.

Pan Jezus ubolewał nad faryzeuszami, uczonymi w Piśmie, którzy szczycili się swoją wiedzą teologiczną, biblijną, jednak nie potrafili przełożyć jej na praktykę ani dostrzec mądrości i pokory Bożej wiedzy, z jaką On przyszedł na świat, pragnąc go uczynić bliższym Bogu, bo bardziej świętym.

Trzeba wszędzie dostrzegać działanie Bożej Opatrzności

Ci, którzy krytykują papieża Franciszka za nieobecność „wielkiej teologii” w jego nauczaniu, powinni pomyśleć, że tak naprawdę to krytykują jedno z wielkich dzieł Ducha Świętego. To On bowiem chce przez tego Papieża działać w naszych czasach. Opatrzność Boża dała nam takiego, a nie innego Papieża. Bóg go przewidział na ten czas w historii świata i Kościoła. To Pan chciał, by Jego prawda była przekazywana w sposób tak prosty, aby zrozumieli ją zarówno wielcy naukowcy jak i dzieci. O tym, że lud Boży odczuwa głód prawdy świadczą tłumy przychodzące słuchać papieża Franciszka. Widocznie zrozumiałe słowo Boże bardziej pomaga im żyć po Bożemu, niż niezrozumiałe wielkie traktaty teologiczne. I dlatego Opatrzność przewidziała na nasze czasy właśnie tego Papieża.


 

(Redakcja artykułu: 30 stycznia 2014, ks. Michał Kaszowski)



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł