Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

RADOŚĆ

Radość darem Bożym


Ponieważ człowiek tęskni za radością, dlatego wiele wysiłku wkłada w to, by ją osiągnąć. Niestety, trwałego szczęścia na ziemi zwykle nie osiąga, bo swoje radości buduje na kruchym fundamencie bogactwa, zdobywania wymarzonych ziemskich celów, sławy, kariery itp. Nie osiąga prawdziwej radości, bo ta jest darem pochodzącym od Boga. To w Nim trzeba jej szukać, o czym przypomniał papież Franciszek.

Radość nie wynika z samych zewnętrznych okoliczności, lecz tworzy ją dar Boży w sercu człowieka

Papież wyjaśnił, że głęboka Boża radość nie jest wesołością wypływającą z pomyślnych okoliczności zewnętrznych, lecz darem Bożym, wypełniającym wnętrze człowieka. (Hom. 10.05.2013)

Dowodzi tego zachowanie się uczniów Jezusa po Jego wniebowstąpieniu. Po ludzku patrząc na to wydarzenie, trzeba by powiedzieć, że uczniowie powinni pogrążyć się w smutku. Utracili bowiem widzialny kontakt z umiłowanym Jezusem, który wstąpił do nieba. A jednak nie popadli w depresję, nie ogarnął ich smutek. Przeciwnie, „z wielką radością wrócili do Jerozolimy” (Łk 24,52). Napełniała ich radość dzięki darowi otrzymanemu od Jezusa. Tym darem nie była jakaś „nostalgia”, ale autentyczna radość. (Hom. 10.05.2013) Cieszyło ich to, że Jezus jest z Ojcem i z nimi, bo obiecał: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata”. (Mt 28,20)

Boża radość przychodzi od wewnątrz jako dar Pana, owoc Ducha Świętego

Radość jest darem Pana, którego nikt nie może nam odebrać. „Wypełnia nas od wewnątrz. To jakby namaszczenie Duchem Świętym. Tę radość znajdujemy w pewności, że Jezus jest z nami i z Ojcem”. (Hom. 10.05.2013)

Radość wierzącego to coś więcej niż wesołość

Oprócz Bożej radości istniej też wesołość, która – choć dobra – może się przekształcić w niemądre traktowanie wszystkiego jak zabawę i uczynić niewrażliwym na ludzkie cierpienia. „Chrześcijanin jest człowiekiem radości. Tego uczy nas Jezus, tego naucza nas Kościół, zwłaszcza w tym okresie (wielkanocnym). Czym jest ta radość? Czy to jest wesołość? Nie, to nie to samo. Wesołość jest dobra, dobrze jest się weselić. (Hom. 10.05.2013)

„Ale radość jest czymś więcej, jest czymś innym. Jest czymś, co nie wypływa z pomyślnych okoliczności zewnętrznych danej chwili: jest czymś głębszym. Jest ona darem. (Hom. 10.05.2013) O ten dar należy prosić Pana.

„Wesołość, gdybyśmy chcieli nią żyć w każdej chwili, w końcu zamienia się w lekkość, powierzchowność, a także prowadzi nas do jakiegoś stanu braku mądrości chrześcijańskiej, czyni nas po trosze głupimi, naiwnymi. Wszystko jest zabawą... (Hom. 10.05.2013)

Ponadto wesołość czy „wesołkowatość” może spowodować, że ciągle weselący się człowiek przestanie być wrażliwym na ludzkie cierpienia. Nie będzie ich chciał dostrzegać, bo pozbawiają go upragnionej wesołości. Odizoluje się wewnętrznie lub nawet także zewnętrznie od cierpiących ludzi, bo ich widok nie pozwala mu trwać w swojej wesołości.

Radość cnotą ludzi wielkich,

Papież zauważa, że radość jest „cnotą ludzi wielkich”, takich, „którzy nie dają się wplątać w małe sprawy wspólnot, Kościoła” (Hom. 10.05.2013) czyli w różne intrygi, knowania, zatargi. Ci „wielcy ludzie” wznoszą się ponad różne „małości ludzkie”, „patrzą w stronę horyzontu” (Hom. 10.05.2013) Tym horyzontem są wielkie sprawy, takie jak: zbawienie, Bóg, wielkość Jego łaski, bliskość Jezusa, potęga Ducha Świętego. Kierując wzrok ku temu rozległemu „horyzontowi”, trwają w radości, nie pozwalając jej w sobie stłumić przez to co wokół nich małoduszne, małostkowe, nie pochodzące od Boga.

Radość prowadzi do wielkoduszności

Radość „jest darem, który prowadzi nas do cnoty wielkoduszności. Chrześcijanin jest wielkoduszny, nie może być małoduszny: jest wielkoduszny. A wielkoduszność jest cnotą oddechu, jest cnotą podążania zawsze naprzód, ale z duchem napełnionym Duchem Świętym” (Hom. 10.05.2013)

Nie można zatrzymywać daru radości dla siebie

„Radosny jest mężczyzna, który jest pewny, radosna jest kobieta, która jest pewna” - jak św. Paweł - że Jezus jest z nami. Czy tę pewność „możemy zamknąć w butelce”, aby zawsze mieć ją przy sobie? Nie, bo jeśli chcemy mieć tę radość tylko dla siebie, to w końcu się psuje i nasze serce staje się trochę przygnębione, a nasza twarz już nie wyraża tej wielkiej radości, ale nostalgię, ów smutek, który nie jest zdrowy. Niekiedy ci smutni chrześcijanie mają twarze jak po zjedzeniu papryki w occie, a nie człowieka radosnego, prowadzącego piękne życie. (Hom. 10.05.2013)

„Radość to cnota człowieka w drodze.” Radości nie można zatrzymywać: musi iść dalej, ponieważ „jest ona cnotą pielgrzymującą. Jest darem, który wędruje, który idzie drogą życia, idzie z Jezusem: głoszenie, zwiastowanie Jezusa, radość, wydłuża drogę i poszerza drogę”. (Hom. 10.05.2013)

„Św. Augustyn mówił: 'Śpiewaj i idź!'. To jest radość chrześcijanina: chrześcijanin śpiewa z radością i idzie, i niesie tę radość. Chociaż ta radość niekiedy jest trochę przesłonięta przez krzyż, to śpiewa i idzie. Potrafi wielbić Boga jak apostołowie, którzy wrócili z góry po wniebowstąpieniu Jezusa”. (Hom. 10.05.2013)


 

(Redakcja artykułu: 26 czerwca 2013, ks. Michał Kaszowski)

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł