Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

POWOŁANIE

Sprzeciwianie się swojemu powołaniu naraża nas na wiele cierpień


W homilii, wygłoszonej w Domu św. Marty 7 października 2013 roku, papież Franciszek mówił między innymi o częstym uciekaniu - jak prorok Jonasz - od Boga i od zadań, które On nam wyznacza. Do tych bardzo głębokich i życiowych rozważań Papieża można dorzucić jeszcze jedno pouczenie, zawarte w historii Jonasza pragnącego uciec od Pana - to mianowicie, że ucieczka od wyznaczonych przez Boga zadań nie wiąże się z życiem łatwiejszym, lecz trudniejszym. Oto kilka myśli na ten temat.

Prorok Jonasz sprzeciwił się powołaniu do okazywania miłosierdzia grzesznikom

Zachowanie proroka Jonasza - które skomentował papież Franciszek w swojej homilii (7.10.2013) - pokazuje nam jeden z częstych sposobów ludzkiego zachowania się wobec Boga i zadań, które On nam zleca: ucieczkę od nich. I tak Bóg wezwał proroka Jonasza do tego, by pomógł nawrócić się grzesznym mieszkańcom Niniwy. Jonasz jednak nie chciał tego uczynić. Dlaczego? Najpierw nie powiedział Bogu, dlaczego nie chce pomagać grzesznikom z Niniwy. Potem dopiero to wyjaśnił, gdy Bóg już się zlitował nad pokutującymi grzesznymi mieszkańcami miasta i nie zesłał na nich zguby. „Zobaczył Bóg czyny ich, że odwrócili się od swojego złego postępowania. I ulitował się Bóg nad niedolą, którą postanowił na nich sprowadzić, i nie zesłał jej. Nie podobało się to Jonaszowi i oburzył się. Modlił się przeto do Pana i mówił: Proszę, Panie, czy nie to właśnie miałem na myśli, będąc jeszcze w moim kraju? Dlatego postanowiłem uciec do Tarszisz, bo wiem, żeś Ty jest Bóg łagodny i miłosierny, cierpliwy i pełen łaskawości, litujący się nad niedolą.” (Jon 3,10-4,2)

Okazało się, że prorok nie chciał iść do Niniwy, bo życzył kary miastu i jego mieszkańcom. Chociaż Jonasz był prorokiem, to jednak nie miał w sobie miłosierdzia, litości i nie chciał iść – mówiąc językiem papieża Franciszka – na te „peryferie”, którymi byli mieszkańcy Niniwy. Nie chciał dla nich nic zrobić, nie chciał ich upomnieć, dlatego ostro sprzeciwił się Bogu. Wsiadł na statek i poprosił, by go zawieziono „daleko od Pana”, do odległego portu Tarszisz. (Jon 1,1-4)

Ucieczka od powołania do okazywania miłosierdzia sprowadziła na Jonasza wiele cierpień

Brak miłosierdzia i litości skłonił proroka do uciekania od Boga. Czy to go uszczęśliwiło? Nie. Jonasz chciał sobie ułożyć życie „po swojemu”, bez zajmowania się grzesznikami, pouczania ich, prowadzenia ich do nawrócenia. Aby uniknąć tego trudu wybrał drogę inną, która wydawała mu się łatwiejsza i przyjemniejsza: podróż statkiem. Wybrał długą i nużącą podróż, zamiast głosić słowo Boże w Niniwie. Z powodu swojego wyboru musiał przeżyć grozę burzy, strach przed śmiercią na morzu, upokorzenie się przed marynarzami, przed którymi przyznał się do tego, że jest powodem przeżywanych przez wszystkich nieszczęść. (Jon 1,4-2,11)

W tej historii zawiera się ważne dla nas pouczenie, że sprzeciwienie się swojemu powołaniu naraża nas na wiele cierpień, których - jak Jonasz - uniknęlibyśmy, gdybyśmy bez ociągania się poszli za głosem Bożego wezwania. Można to odnieść do powołania kapłańskiego, zakonnego i do różnych zadań, które Bóg nam codziennie zleca w ramach naszego powołania. Sprzeciwianie się im naraża nas na wiele cierpień, których uniknęlibyśmy, gdybyśmy się podjęli trudu i krzyża związanego z naszym powołaniem. Ten krzyż byłby z pewnością mniej dotkliwy i wiązałoby się z nim wiele radości.


 

(Redakcja artykułu: 9 października 2013, ks. Michał Kaszowski)

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł