Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

ODNOWA KOŚCIOŁA I SWOJEGO SERCA

Stawać się „nowym winem”, które potrzebuje „nowych bukłaków”


Pouczenie Jezusa o „nowych bukłakach” dla „nowego wina”

Papież Franciszek oparł swoje nauczanie o potrzebie odnowy życia chrześcijańskiego i struktur Kościoła (Hom. 6.07.2013) na następującym pouczeniu Jezusa: „Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania, gdyż łata obrywa ubranie, i gorsze robi się przedarcie. Nie wlewa się też młodego wina do starych bukłaków. W przeciwnym razie bukłaki pękają, wino wycieka, a bukłaki się psują. Raczej młode wino wlewa się do nowych bukłaków, a tak jedno i drugie się zachowuje.” (Mt 9,16-17)

Jak podkreślił papież Franciszek, Kościół potrzebuje odnowy całościowej, która przede wszystkim dotyczy życia jego członków. Jednak ta duchowa odnowa ma przejść z ludzi również na struktury kościelne. Ta „nowość wychodzi „poza osoby”, poza nas. (Hom. 6.07.2013)

Tylko „nowe wino” potrzebuje „nowych bukłaków”. „Stare wino” ich nie potrzebuje

Struktury kościelne powinny być dostosowane do nowości życia, do jego świętości, jak bukłaki do takiego wina, jakie się w nie wlewa. Gdy wino jest stare, wystarczą bukłaki stare. Jeśli jednak wino jest nowe, to i bukłaki muszą być nowe, aby nie pękły i nie spowodowały zniszczenia wina. W pouczeniu Jezusa o winie i bukłakach zawiera się wezwanie do tego, by stale zmieniać na lepsze swoje życie, aby - dzięki Niemu i Duchowi Świętemu - stało się „nowym winem”.

Ktoś, kto stale poddaje się działaniu Jezusa i Ducha Świętego, będzie pragnął właściwych reform Kościoła. Kto natomiast nie pragnie swojego uświęcenia pochodzącego od Boga, ten może domagać się od Kościoła reform niewiele znaczących lub wręcz złych. Można posłużyć się różnymi przykładami, aby lepiej zrozumieć taki sposób podchodzenia do różnych przemian w Kościele. I tak nie będzie zwalczał banków ktoś, kto ich potrzebuje. Nie będą walczyć o ich usunięcie ludzie, których działalność gospodarcza w dzisiejszym stylu wręcz ich wymaga. Natomiast emerytka, która całą swoją emeryturę wydaje na żywność, mieszkanie, lekarstwa i wnuków, powie: „Po co mi banki? Nie są mi potrzebne, można je zlikwidować. Pieniądze niech mi przynosi listonosz”. Oszuści nie będą reformować praw posiadających różne luki, dzięki którym mogą bezkarnie żyć nieuczciwie. Tylko ludzie uczciwi walczyliby z prawem, które mówiłoby: Wolno się utrzymywać z kradzieży. Złodzieje natomiast popieraliby takie prawo, domagaliby się wprowadzenia go, gdyby istniała choćby nikła szansa na jego ogłoszenie.

Tylko gorliwi uczniowie Jezusa pragną autentycznej reformy Kościoła

Obłudny człowiek ma belkę w swoim oku, która nie pozwala mu widzieć dobrze siebie i innych. To zaślepienie pomniejsza własną belkę, a powiększa źdźbło w oku brata (por. Mt 7,4-5). Tą największą belką jest pycha. Czyni ona nas ślepymi na to, co jak żmija gnieździ się w naszym umyśle, sercu, myślach uczuciach. Ta sama pycha rozbudza w nas potrzebę jakby karmienia się „podłością innych”, choćby to, co nas u innych razi, było mniejszym złem niż nasze grzechy. Zakorzeniona w nas pycha, obłuda, letniość, brak gorliwości zaślepia również w taki sposób, że źle rozumiemy konieczność zmian w Kościele.

Człowiek nie widzi potrzeby zmienienia w Kościele tego, co jemu osobiście nie przeszkadza lub wręcz odpowiada, np. jego letniości, braku gorliwości. I tak nie odczuwa potrzeby otwarcia kościołów ten, kto nie ma pragnienia codziennego adorowania Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Takiemu człowiekowi nie przeszkadzają zamknięte świątynie ani kościoły-muzea sztuki i historii. Ci natomiast, którzy chcieliby codziennie adorować Jezusa, odczuwają tę niedogodność i chcieliby zmienić istniejącą sytuację. Człowiek, który pragnie świętości, chce przede wszystkim takich struktur i form działalności Kościoła, które pomogą mu się uświęcić, ułatwią mu kontakt z Chrystusem, ze słowem Bożym. Będzie pragnął takich „struktur”, by mógł się w każdej chwili gdzieś wyspowiadać i codziennie przyjąć Komunię św.

Komu natomiast na swoim uświęceniu się nie zależy, ten będzie domagał się np. reformy kurii rzymskiej, banku watykańskiego i zniesienia celibatu. Żadna bowiem z tych reform nie będzie od niego wymagać żadnego wysiłku, żadnej przemiany siebie. Dlatego bardziej będzie się jej domagał niż tego, by mieć codziennie łatwy dostęp do konfesjonału, aby otrzymać Boże przebaczenie w sakramencie pokuty.

Słowa Jezusa o winie i bukłakach są wezwaniem, by siebie, swój kontakt z Bogiem i ludźmi stale przemieniać w „nowe wino”. Jeśli będę to czynił, to zobaczę, jaki bukłak reform będzie najbardziej odpowiedni dla mnie i dla innych ludzi.


 

(Redakcja artykułu: 12 września 2013, ks. Michał Kaszowski)

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł