Powrót do strony głównej

Wykaz haseł


NAUCZANIE PAPIEŻA FRANCISZKA

MORALNOŚĆ

Moralność przepisów, nakazów i zakazów bez dobroci i osobowego kontaktu z Bogiem


W jednej ze swoich homilii papież Franciszek poruszył dość rozpowszechniony wśród chrześcijan sposób postępowania i nauczania. Polega on na skrupulatnym wypełnianiu różnych przepisów, nakazów i zakazów i na uczeniu ludzi stosowania się do nich, na pouczaniu ich, co wolno, a czego nie wolno czynić. Takiej formie życia i pouczania innych ludzi Papież zarzuca przede wszystkim brak zażyłego kontaktu z Bogiem i sprowadzanie ewangelizacji jedynie do pouczeń co wolno, a czego nie wolno czynić.

„Hipokryci kazuistyki”

Papież mówi, że pośród chrześcijan znajdują się tacy, których można nazwać „hipokrytami kazuistyki”. (Hom. 19.06.2013) Ma zapewne na myśli tych, którzy pouczają innych, co wolno w pewnych sytuacjach czynić, a czego nie wolno, jednak sami nie stosują się do wygłaszanych zasad lub obłudnie tylko udają wypełnianie ich, jak faryzeusze z czasów Chrystusa

„Intelektualiści kazuistyki”

Inną grupę chrześcijan papież Franciszek nazwał „intelektualistami kazuistyki” (Hom. 19.06.2013) To ci, którzy wyjaśniają, jak można, a jak nie można postąpić w różnych sytuacjach życiowych, jednak nie mają „inteligencji, by znaleźć i wyjaśnić Boga. Pozostają tylko w kazuistyce, ucząc, co można, a czego nie można”. Tych chrześcijan nazwał „chrześcijanami intelektualistami bez talentu”. (Hom. 19.06.2013) Są oni podobni do faryzeuszów i doktorów z czasów Chrystusa, którzy np. wyjaśniali szczegółowo, co wolno czynić w szabat, a czego w szabat czynić nie wolno, ale w Chrystusie nie potrafili znaleźć prawdziwego Boga i zamiast przyciągać do Niego, starali się ludzi od Niego odciągnąć.

Bezduszni „etycy bez dobroci”

Jeszcze inna grupa chrześcijan podobna jest do tych faryzeuszów i uczonych w Piśmie, którzy mnożyli różne przepisy i bezdusznie ­– a często tylko pozornie - je spełniali, np. przepisy nakazujące dokonywanie obmyć przed posiłkami, dotyczące dawania dziesięciny itp. Do różnych przepisów stosowali się skrupulatnie, zapominali jednak o najważniejszym, o miłości, miłosierdziu, sprawiedliwości, dobroci, pokorze (por. Mt 23,23-24) Te cnoty tylko obłudnie udawali przed ludźmi, przed sobą a nawet przed Bogiem, tak jak to uczynił faryzeusz z przypowieści Chrystusa, który „tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co posiadam. (Łk 18,11-12)

O chrześcijanach podobnych do piętnowanych przez Chrystusa nauczycieli różnych przepisów Papież powiedział, że są „etykami bez dobroci. Nie wiedzą, co to jest dobroć. Są etykami: trzeba zrobić to, to, to... Spełniają przepisy, ale bez dobroci.” (Hom. 19.06.2013)

Niebezpieczeństwo ograniczenia chrześcijańskiego nauczania do podawania różnych przepisów i pouczania, co wolno, a czego nie wolno, bez uczenia zażyłego kontaktu z Bogiem

Można sobie zadać pytanie, czego brak wymienionym przez Papieża grupom chrześcijan. Otóż życie chrześcijańskie to coś więcej, niż skrupulatne spełnianie różnych przepisów: to głęboka, oparta na miłości więź z Bogiem, połączona z pragnieniem wypełnienia Jego woli. Tego właśnie nie było u faryzeuszów i uczonych w Piśmie i nie ma u wielu chrześcijan, którzy starają się poprawnie układać swoje życie.

Niebezpieczeństwo sprowadzenia relacji z bliźnimi do samej tylko chłodnej poprawności

Chrześcijaństwo to coś więcej, niż poprawne, uregulowane różnymi przepisami, odnoszenie się do bliźnich. Duszą moralności chrześcijańskiej jest miłość i ściśle związana z nią dobroć. Z niej wypływa podporządkowanie się słusznym prawom i przepisom, regulującym życie wspólnotowe. Nie jest chrześcijańskim stylem życia chłodna poprawność kontaktów z bliźnimi, bez miłości, życzliwości, serdeczności, dobroci.

Żyć z Bogiem i uczyć innych głębokiej zażyłości z Nim

W rozpowszechnionym sposobie nauczania - nazywanym popularnie „prawieniem morałów” lub moralizatorstwem albo też kazuistyką - brakuje często czegoś bardzo istotnego: uczenia głębokiej zażyłości z Bogiem, pociągania do osobowego kontaktu z Nim, rozbudzania miłości i dobroci. I to właśnie ma na myśli Papież, gdy piętnuje różnych „intelektualistów”, „etyków”, zwolenników mnożenia „przepisów”.

Przy pomocy słusznych zakazów, nakazów, przepisów można nauczyć poprawnego i nawet pożytecznego sposobu postępowania. Ale ewangelizacja to głoszenie czegoś większego: tego że Bóg nas kocha, że Chrystus umiłował nas aż do śmierci, że przez zmartwychwstanie powrócił do życia, że jest z nami i przy nas. Ewangelizacja nie ogranicza się do pouczeń, co wolno, a czego nie wolno, do zapoznawania ludzi z różnymi przepisami. Ewangelizacja to nie samo tylko uczenie poprawnego postępowania, lecz przede wszystkim - głębokiego, dziecięcego kontaktu z Bogiem, naszym Ojcem; to prowadzenie do przyjaźni z Chrystusem, do naśladowania Go; to uczenie współpracy z Duchem Świętym.

Prowadzi do zażyłości z Bogiem ten, kto przedstawia innym Jego dobroć, miłosierdzie, kto rozbudza zaufanie do Boga, pragnienie zbliżenia się do Niego pomimo swojej grzeszności. Tego jednak brak w nauczaniu niektórych duchownych, moralistów, teologów, katechetów, rodziców. Upraszczając nieco sprawę można powiedzieć, że nauczanie niektórych chrześcijańskich nauczycieli przypomina tresurę zwierząt lub „konstruowanie robotów”, zdolnych wszystko wykonywać prawidłowo, jednak bez uczuć, bez ciepła, bez dobroci, bez motywacji wypływającej z miłości. Ci nauczyciele – duchowni, świeccy, wychowawcy, rodzice - pouczają o różnych sprawach, jednak, jak mówi Papież, nie mają „inteligencji, by znaleźć i wyjaśnić Boga” (Hom. 19.06.2013)

Fundamentem dobrego i poprawnego życia powinno być oparte na miłości prawdziwe życie w Bogu i z Bogiem

„Poprawność życia” bez wątpienia jest częścią chrześcijaństwa. Jednak potrzeba czegoś większego: rozmiłowania się w Bogu, zaprzyjaźnienia się z Nim, przylgnięcia do Niego całym swoim sercem, umysłem, uczuciami, żarliwego wypływającego z miłości pragnienia wypełnienia wszystkich Jego pragnień – w tym również przykazań i dobrych przepisów. Taka kolejność zawsze powinna być zachowywana: dlatego że kocham Boga i ludzi, postępuję tak, a nie inaczej. Dlatego, że kocham Boga i ludzi unikam tego, co jest przeciwieństwem miłości, stosuję się do słusznych nakazów i zakazów. Życia z Bogiem i takiej moralności powinni uczyć innych wszyscy chrześcijańscy wychowawcy.


 

(Redakcja artykułu: 1 lipca 2013, ks. Michał Kaszowski)

 



Powrót do strony głównej

Wykaz haseł