Rozważanie Ewangelii według św. Łukasza


Tytuły rozważań


ROZDZIAŁ 23


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24


Jezus przed Piłatem

Teraz całe ich zgromadzenie powstało; i poprowadzili Go przed Piłata.1 Tam zaczęli oskarżać Go: Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że2 odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla. Piłat zapytał Go: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja3 Nim jestem. Piłat więc oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku.4 Lecz oni nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd.5 Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem.6 A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie.7 (Łk 23,1-7)

1. Jezus przed władzą rzymską

Przeciwnicy Jezusa „poprowadzili Go przed Piłata” (Łk 23,1). Nie zawahali się tego uczynić. Sami nie mogli wydać wyroku skazującego Go na śmierć, więc poszli do przedstawiciela okupanta rzymskiego, Piłata, aby on wydał na Niego wyrok. Sytuacja była w pewnym sensie wygodna dla Żydów, bo mogli się pozbyć Jezusa, zrzucając winę na Rzym. Boga jednak nie da się oszukać żadnymi pozorami. On widzi nie tylko czyny ale i ukryte w sercach intencje, zamiary, plany, nastawienia i uczucia.

2. Kłamstwo na usługach nienawiści

Kiedy zdeprawowany człowiek chce uczynić coś złego, często musi się posłużyć kłamstwem. Nienawiść i kłamstwo idą w parze ze sobą. Ta zasada sprawdziła się, gdy Żydzi zaprowadzili Jezusa przed Piłata. Nie mogli Go tam oskarżać o to, że uważał się za Syna Bożego, gdyż w mitologii rzymskiej jest mowa o wielu bogach i dla przyjmujących te wierzenia osób niczym szokującym nie byłaby prawda o tym, że Jezus jest „synem bożym”. Takie przekonanie o sobie nie byłoby dla władz rzymskich powodem do wydania wyroku skazującego. Dlatego Żydzi posłużyli się kłamstwem. Oskarżyli Jezusa przed Piłatem, mówiąc: „Stwierdziliśmy, że ten człowiek podburza nasz naród, że odwodzi od płacenia podatków Cezarowi i że siebie podaje za Mesjasza – Króla”. (Łk 23,2-3) Podali fałszywe oskarżenia, które mogły zaniepokoić rzymskiego okupanta: „podburza naród”, „odwodzi od płacenia podatków Cezarowi”, „podaje się za Króla”. Bezczelnie powiedzieli, że to wszystko „stwierdzili” (Łk 23,2), a więc Piłat powinien im całkowicie zaufać jako osobom uczciwym, podającym zweryfikowane fakty.

3. Jezus prawdziwym Królem

Piłat postanowił sprawdzić, czy rzeczywiście Jezus uważa się za króla, tak jak Go o to oskarżali Żydzi. Postawił Mu więc pytanie: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja Nim jestem” (Łk 23,3). Dokładniejszy przebieg rozmowy o królewskości Jezusa podaje św. Jan, który tak ją przedstawił: „Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział: Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie? Piłat odparł: Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił? Odpowiedział Jezus: Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd. Piłat zatem powiedział do Niego: A więc jesteś królem? (Odpowiedział Jezus:) Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu. Rzekł do Niego Piłat: Cóż to jest prawda? To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów i rzekł do nich: Ja nie znajduję w Nim żadnej winy.” (J 18,33-38) Jezus potwierdził, że jest Królem, jednak Jego królestwo nie jest z tego świata. Tu, na ziemi, przez nadchodzące wieki będzie się ono dopiero rozwijać jako królestwo prawdy, miłości i dobra. Początkiem i budowniczym tego Królestwa będzie Kościół. (Więcej o Bożym królestwie na ziemi tutaj)

4. Piłat uznaje niewinność Jezusa

Piłat nie znalazł w Jezusie żadnej winy i wyznał to przed ludźmi. Oświadczył „arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku”. (Łk 23,4) Zgodnie z prawdą nie znalazł w Nim nie tylko winy zasługującej na śmierć, ale – jak powiedział – „żadnej winy”. Dziwić więc może to, co się stało niebawem: ten sam Piłat wydał wyrok śmierci na Jezusa. Tak się stało, bo nie poszedł za głosem swojego sumienia i uległ wrogom Chrystusa. (Więcej o sumieniu tutaj)

5. Kłamstwo pomieszane z prawdą na usługach zła

Gdy Żydzi usłyszeli stwierdzenie Piłata: „Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku”, „nastawali i mówili: Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd”. (Łk 23,4-5) Prawdą było, że Jezus szerzył swoją naukę w Judei i Galilei – jak powiedzieli – jednak do tej prawdy dodali kłamstwo – to mianowicie, że „podburza lud”. Musieli się posłużyć kłamstwem, bo opierając się na prawdzie nie doprowadziliby do śmierci Chrystusa. Swoim stwierdzeniem niewinności Jezusa Piłat nie zmienił złośliwej postawy Jego oskarżycieli. Nie zmienił jej, bo tego nie chcieli. Serca zaślepione przez nienawiść i zazdrość odrzucały każdą próbę uniewinnienia Jezusa.

6. Agresywność i kłamstwo przeciwko Niewinnemu

Oskarżyciele Jezusa byli bardzo agresywni. Kiedy więc Piłat „oświadczył arcykapłanom i tłumom: Nie znajduję żadnej winy w tym człowieku”, „nastawali i mówili: Podburza lud” (Łk 23,3-4). Przed ich agresywnością, złością i kłamstwem ustępowały nawet instytucje i osoby, które miały stać na straży prawa i praworządności.

7. Wybór dobra lub zła zawsze dokonuje się w życiu człowieka

Jezus stał się poważnym „problemem” dla Piłata. Nie znajdował on bowiem w Nim żadnej winy zasługującej na karę, jednak Żydzi domagali się skazania Go. Skorzystał zatem z możliwości pozbycia się swojego „problemu”. Usłyszał oskarżenie: „Podburza lud, szerząc swą naukę po całej Judei, od Galilei, gdzie rozpoczął, aż dotąd. Gdy Piłat to usłyszał, zapytał, czy człowiek ten jest Galilejczykiem. A gdy się upewnił, że jest spod władzy Heroda, odesłał Go do Heroda, który w tych dniach również przebywał w Jerozolimie”. (Łk 23,5-7) Piłat ucieszył się z faktu, że Jezus jest Galilejczykiem i że Herod, którego władzy podlegał, znajduje się w Jerozolimie. Odesłał więc Go do niego. Piłatowi wydawało się, że uniknął podjęcia trudnej dla siebie decyzji. Jak się jednak wkrótce okazało, tak się nie stało. Każdy bowiem, wcześniej czy później, musi się jasno opowiedzieć za dobrem lub złem, za sprawiedliwością lub za niesprawiedliwością, za prawdą lub kłamstwem. Próby uchylania się od decyzji nie mogą trwać wiecznie. Każdy z nas otrzymał ziemskie życie, aby podjąć taką decyzję i opowiedzieć na zawsze za Bogiem i dobrem lub za złem i jego ojcem. (Więcej o wolnej woli i podejmowanych decyzjach tutaj)

8. Jezus Synem Bożym i Królem

Przed swoją śmiercią Jezus wyznał jednoznacznie dwie ważne prawdy o sobie – tę, że jest wszechmocnym Synem Bożym i że jest prawdziwym Królem. O swoim prawdziwym synostwie Bożym powiedział Radzie żydowskiej, a o swojej władzy królewskiej – Piłatowi. Przed Radą powiedział: „Lecz odtąd Syn Człowieczy siedzieć będzie po prawej stronie Wszechmocy Bożej. Zawołali wszyscy: Więc Ty jesteś Synem Bożym? Odpowiedział im: Tak. Jestem Nim.” (Łk 22,69-70) A gdy Piłat zapytał: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim? Jezus odpowiedział mu: Tak, Ja Nim jestem” (Łk 23,3). Jezus jest równym Ojcu wszechmocnym Synem Bożym i równocześnie Królem duchowym, pragnącym zawładnąć każdym sercem, które Mu się odda bez zastrzeżeń. Chce w nie wejść jako Bóg i Król, aby utworzyć tam swoje królestwo dobra. To swoje królestwo pragnie utworzyć również w moim sercu, aby były Mu poddane wszystkie moje myśli, pragnienia, decyzje, uczucia, słowa i czyny. Chce, aby stały się sługami całkowicie posłusznymi Jego i naszej miłości i ją bez przerwy wyrażały. (Więcej o królestwie Bożym i o królowaniu Chrystusa tutaj)

9. Królestwo Jezusa otwarte dla każdego

Jezus zawsze odpowiadał na ważne pytania. Dlatego również Piłatowi udzielił odpowiedzi na jego pytanie: „Czy Ty jesteś Królem żydowskim?” Odpowiedział Mu: „Tak, Ja Nim jestem”. (Łk 23,3) Nie zataił przed Piłatem prawdy, że jest Królem, chciał bowiem, by każdy człowiek o tym wiedział i przyjął Go do swojego serca jako Pana i Króla. Nie jest Królem tylko „żydowskim”, lecz Królem wszystkich i wszystkiego. Mógł się więc stać Królem dla Piłata. Również on był zaproszony do przyjęcia Królestwa, które „nie z tego świata” Jezus przyniósł na ten świat (por. J 18,33-38). Czy tak się stało kiedykolwiek w późniejszym życiu Piłata? To wielka tajemnica, o której nic nie wiemy. Przez swoją śmierć na krzyżu Jezus otworzył swoje Królestwo przed każdym – także przed Piłatem i przed wszystkimi swoimi prześladowcami – jednak nie każdy chce do niego wejść. Bóg pozostawił każdemu swobodę decyzji. Każdy może przyjąć Jezusa, uformować swoje życie według pragnień Jego Serca i wejść na zawsze do Jego Królestwa. Każdy też może – swoim sposobem życia – tym Królestwem wzgardzić i nigdy nie wejść do niego. (Więcej o królestwie Bożym i o królowaniu Chrystusa tutaj)

Jezus odesłany do Heroda

Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego.8 Zasypał Go też wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział.9 Arcykapłani zaś i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali.10 Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata.11 W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w12 nieprzyjaźni. (Łk 23,8-12)

1. Oczekiwania Heroda

Ponieważ Piłat nie znalazł żadnej winy w Jezusie, dlatego miał Go wypuścić. Tego jednak nie zrobił, aby nie narazić się przeciwnikom Jezusa. Zamiast nakazać uwolnienie Go, odesłał Go do Heroda (por. Łk 23,4-5). „Na widok Jezusa Herod bardzo się ucieszył. Od dawna bowiem chciał Go ujrzeć, ponieważ słyszał o Nim i spodziewał się, że zobaczy jaki znak, zdziałany przez Niego”. (Łk 23,8) To nie sam Jezus interesował Heroda, lecz czynione przez Niego cuda. Chciał zobaczyć coś niezwykłego, dlatego ucieszył się na widok Jezusa. Zawiódł się jednak, bo nie szukał Jezusa jako Proroka i Zbawiciela. Nie szukał u Niego zbawczej pomocy.

2. Różna pytania stawiane przez ludzi

Herod zasypał Jezusa „wieloma pytaniami, lecz Jezus nic mu nie odpowiedział”. (Łk 23,9) Nie odpowiedział, bo z całą pewnością Herod nie pytał o coś ważnego dla niego lub dla innych ludzi. Musiały to być pytania nieistotne, bez znaczenia, płynące z pustej ciekawości. Gdyby takie nie były, Herod uzyskałby odpowiedź. Jezus przecież odpowiedział przed Radą na pytanie dotyczące Jego Synostwa Bożego (por. Łk 22,70), a przed Piłatem – na pytanie o Jego królewskość (por. Łk 23,3). Na te ważne pytania odpowiedział, na nieważne, postawione przez Heroda, odpowiedzi nie udzielił. I tak jest z nami. Każdy człowiek – jeśli tylko nie zamyka swojego serca – znajduje w ciągu swojego życia odpowiedzi na pytania mające znaczenie dla jego zbawienia. O to troszczy się sam Bóg. Na pytania, które nie mają związku ze zbawieniem, człowiek nie musi mieć odpowiedzi. Nie znajdzie ich w Bożym Objawieniu ani w Biblii, ani u Ojców Kościoła, ani w nauczaniu Kościoła, ani u poważnych teologów. (Więcej o Bożym Objawieniu tutaj)

3. Prawdziwa mądrość

Herod „zasypał Jezusa wieloma pytaniami” (por. Łk 23,9), jednak żadne z nich nie wyrażało pragnienia zdobycia prawdziwej mądrości. Dlatego Jezus nie odpowiedział mu na żadne z nich. Gdyby nawet zaspokoił ciekawość Heroda – odpowiadając na jego pytania – nie przekazałby mu Bożej mądrości. Jezus jest Mądrością i przyszedł na świat, by jej nas nauczyć. Nauczyłby jej również Heroda, gdyby się na nią otwarł i słuchał Go, kiedy głosił Ewangelię przez trzy lata. Tamta głoszona przez Jezusa Ewangelia chyba go nie interesowała. Zadający mnóstwo pytań Herod jest obrazem wielkiej rzeszy ludzi, którzy szukają jakiejś wiedzy, różnych informacji, lecz na prawdziwej, Bożej mądrości im nie zależy. Łatwo się znaleźć w tej grupie ludzi, przykrywając niechęć do Bożej prawdy pogonią za wiedzą i tak zwanym „wyższym” wykształceniem lub jakąś wiedzą tajemną. Nieraz przez różne zarozumiałe „elity intelektualne” mądrość Boża pogardliwie uważana jest za coś dla „prostaków” (por. 1 Kor 2,12-14).

4. Pogarda zamiast czci

Herod, jak każdy człowiek sprawujący władzę, miał się kierować sprawiedliwością. Nie było jednak jej widać w spotkaniu z Jezusem. Herod czekał na jakiś znak dokonany przez Niego, zadawał Mu mnóstwo pytań, a gdy poczuł się zawiedziony, przyłączył się do Jego wrogów i wzgardził Nim. Nie oddał czci Jezusowi, lecz bez powodu Go wyśmiał. „Wówczas wzgardził Nim Herod wraz ze swoją strażą; na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata”. (Łk 23,11) Wielu naśladuje Heroda, wyśmiewając się ze świętości. Wyśmiewają się z Boga i żartują sobie z Jego świętych darów, z Krzyża, na którym dokonało się nasze Odkupienie.

5. Wspólnota dobra lub zła

W czynieniu dobra lub zła zwykle człowiek nie jest sam. Przyłączają się do niego inni. Tak było również z prześladowaniem Jezusa. Nie jeden człowiek występował przeciw Niemu, lecz grupa: faryzeusze, uczeni w Piśmie, Arcykapłani. Również u Heroda, w grupie, arcykapłani „i uczeni w Piśmie stali i gwałtownie Go oskarżali”. (Łk 23,10) Także Herod nie sam wzgardził Jezusem, lecz „wraz ze swoją strażą”. (Łk 23,10) Aby jeszcze bardziej poszerzyć grupę wyśmiewających się z Niego, Herod „na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata”. (Łk 23,11). Zło czynione przez człowieka jest jak kamień rzucony w wodę, który wywołuje coraz liczniejsze fale. Na szczęście podobnie jest z dobrem. Ono również pociąga coraz to nowych ludzi i tak się pomnaża.

6. Osobisty udział w lawinie zła

Wszystko, co dotknęło pojmanego Jezusa, było dla Niego bolesne: uwięzienie, bicie, poniżające słowa, przesłuchania... Jakby tego było jeszcze za mało, Herod do tych upokorzeń dorzucił jeszcze swoje. Nakazał ubrać Jezusa w takie szaty, które zrobiły z Niego pośmiewisko: „na pośmiewisko kazał ubrać Go w lśniący płaszcz i odesłał do Piłata”. (Łk 23,11) Każdy, w swój osobisty sposób, próbował dokuczyć Jezusowi. I tak jest do dzisiaj. Ciągle istnieje na świecie ogrom zła, bluźnierstw i innych form lekceważenia naszego Pana, Stwórcy, Zbawiciela, Odkupiciela. Do tej światowej lawiny grzechu, pogardy i zła każdy z nas codziennie – jak Herod – dorzuca jakiś „lśniący płaszcz”, jakiś swój „osobisty” kamień. Nie wolno więc siebie usprawiedliwiać, gdyż każdy z nas, w różnym stopniu, uczestniczy w wielkim, powszechnym, o światowym zasięgu lekceważeniu Boga. (Więcej o złu grzechu tutaj)

7. Dzięki Jezusowi stali się przyjaciółmi

Herod wzgardził Jezusem i odesłał Go do Piłata (por. Łk 23,11). Św. Łukasz Ewangelista podaje, że wydarzenia związane z Jezusem zbliżyły do siebie dwóch nieprzyjaciół: Heroda i Piłata. „W tym dniu Herod i Piłat stali się przyjaciółmi. Przedtem bowiem żyli z sobą w nieprzyjaźni” (Łk 23,12). To wydarzenie ma charakter symboliczny. Pokazuje, że kontakt z Jezusem zbliża do siebie ludzi. Gdyby ludzkość przyjęła z wiarą i miłością Jezusa, to znikłaby wrogość i ludzie staliby się dla siebie przyjaciółmi. Niestety, wielu nie chce mieć z Nim nic wspólnego. Następstwem tego jest wrogość i skłócenie narodów.

Jezus skazany na ubiczowanie

Piłat więc kazał zwołać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud13 i rzekł do nich: Przywiedliście mi tego człowieka pod zarzutem, że podburza lud. Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie.14 Ani też Herod – bo odesłał Go do nas; a oto nie popełnił On nic godnego śmierci.15 Każę Go więc wychłostać i uwolnię.16

1. Okrutna kara wymierzona Niewinnemu

Kiedy Jezus powrócił od Heroda i ponownie stanął przed Piłatem, ten usiłował przekonać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud, że oskarżany przez nich człowiek jest niewinny. Piłatowi brakło jednak odwagi, by faktycznie uwolnić Jezusa. Chociaż uznał Go na niewinnego, kazał Go ubiczować (por. Łk 23,16). Już samo to biczowanie było tak okrutne, że mogło doprowadzić Go do śmierci. Na tak straszną karę został skazany, chociaż skazujący Go Piłat uznał Go za człowieka bez winy.

2. Kompromis ze złem niszczy sprawiedliwość

Piłat bronił Jezusa przed oskarżeniami, jednak nie miał w sobie tyle zdecydowania i sił, by przeciwstawić się licznym oskarżycielom. Usiłował przekonać arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz lud, że ani on ani Herod nie znaleźli w Nim nic zasługującego na wyrok śmierci (por. Łk 23,13-15), jednak nie poszedł zdecydowanie i konsekwentnie za głosem swojego sumienia. Zbytnio ulegał tym, którzy z powodu zazdrości chcieli się pozbyć Jezusa i zachować swoją pozycję jedynych przywódców duchowych. Poddanie się ich presji przesądzało o wyniku całej sprawy. Szukanie sprawiedliwości w tej sytuacji musiało przegrać z nienawiścią, zazdrością i zawziętością. Kompromisy z szatanem i ludźmi, którzy się poddali złu, nie są niczym dobrym. Sprawiedliwość wymaga jednoznacznego opowiedzenia się po jej stronie – po stronie dobra. Kompromisy ze złem powodują, że przestaje być sprawiedliwością. I tak się stało w przypadku Piłata. Dobrze rozpoznawał sprawę Jezusa, jednak przestał kierować się sprawiedliwością. (Więcej o sprawiedliwości tutaj)

3. Szukanie winy w Jezusie

Ponieważ Żydzi oskarżali Jezusa, dlatego Piłat usiłował sprawdzić zasadność ich oskarżeń. Nie znalazł w Nim niczego złego, dlatego powiedział do arcykapłanów, członków Wysokiej Rady oraz do ludu: „Otóż ja przesłuchałem Go wobec was i nie znalazłem w Nim żadnej winy w sprawach, o które Go oskarżacie”. (Łk 23,14) Charakterystyczne jest to, że wszyscy oskarżyciele i Piłat musieli w Jezusie „szukać” winy. Szukali jej, bo nikomu nie rzucała się w oczy. Nie mogła nikogo razić, gdyż w Jezusie jej nie było. Nie popełnił nigdy żadnego grzechu, nigdy nie uczynił nic złego. A jednak szukano w Nim winy. Taki jest człowiek skażony przez grzech: sam w nim tkwi, ale szuka go w innych osobach. Znajduje przyjemność odnajdując grzechy, wady, słabości innych ludzi. Grzeszny człowiek lubi szukać grzechu w innych ludziach; lubi oskarżać, potępiać i źle mówić o bliźnich. (Więcej o obmowach i oszczerstwach tutaj oraz tutaj)

Skazanie Jezusa na śmierć

(A był obowiązany uwalniać im jednego na święta).17 Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!18 Był on wtrącony do więzienia za jakiś rozruch powstały w mieście i za zabójstwo.19 Piłat, chcąc uwolnić Jezusa, ponownie przemówił do nich.20 Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!21 Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic22 zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i23 wzmagały się ich krzyki. Piłat więc zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione.24 Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.25

1. Jezus lub Barabasz

Piłat był przekonany o niewinności Jezusa, dlatego chciał Go uwolnić. Nie miał jednak na tyle odwagi, by to zrobić wbrew rozwścieczonym Żydom. Chciał więc ich przekonać o braku winy w Jezusie. To mu się nie udało, bo przeciwnikom Jezusa nie chodziło o to, jaki On naprawdę jest – winny lub niewinny – lecz o to, by się Go pozbyć raz na zawsze przez skazanie Go na śmierć. Piłat spróbował jeszcze jednego sposobu, by uwolnić Jezusa. Ze względu na wielkie święto żydowskie był zobowiązany uwolnić jednego więźnia. Mógł nim być Jezus lub Barabasz, skazany za rozruchy i zabójstwo. Niby w tym wypadku wybór był prosty i oczywisty: należy uwolnić niewinnego, a skazać winnego. Jednak nie taką logiką kierowali się ludzie zaślepieni przez nienawiść i zazdrość. Ci, którzy trwali w grzechu, opowiedzieli się za uwolnieniem zbrodniarza. „Zawołali więc wszyscy razem: Strać Tego, a uwolnij nam Barabasza!” (Lk 23,18)

2. Niewinny – skazany, a winny – ułaskawiony

Wrogość zupełnie opanowała serca i umysły oskarżycieli Jezusa. Domagali się uwolnienia zabójcy, Barabasza, i śmierci Jezusa, chociaż tak jak Piłat wiedzieli, że jest niewinny. Nic nie znaczyły dla nich wciąż powtarzane słowa Piłata, dotyczące wysuwanych przeciw Niemu zarzutów. Nie słuchali i bez przerwy domagali się ukrzyżowania Jezusa. Piłat, chcąc Go uwolnić „ponownie przemówił do nich. Lecz oni wołali: Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go! Zapytał ich po raz trzeci: Cóż On złego uczynił? Nie znalazłem w Nim nic zasługującego na śmierć. Każę Go więc wychłostać i uwolnię. Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki”. (Łk 23,20-24). W przeciwieństwie do Żydów Piłat chciał uwolnić Jezusa, był jednak człowiekiem słabym. W końcu uległ groźbom, krzykom, wrzaskom złośliwych ludzi. Wydał niesprawiedliwy wyrok. „Zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.” (Łk23,24-25) (Więcej o niesprawiedliwości i sprawiedliwości tutaj )

3. „Logika” nienawiści

Niewinny Jezus został skazany na śmierć, a zabójca i wichrzyciel, Barabasz, wyszedł na wolność. Tego domagali się arcykapłani, członkowie Wysokiej Rady, uczeni w Piśmie, faryzeusze i podburzony przez nich lud. Wszyscy zjednoczyli się w pragnieniu zła i Piłat im uległ. Zadziwia, jak można z taką zawziętością występować przeciwko dobru i równocześnie bronić zła. Niestety, taka jest „logika” nienawiści. Ogarnięty złością nią człowiek traci obiektywną ocenę wszystkiego, a ściślej mówiąc, nie działa zgodnie z nią. Nie da się bowiem całkowicie utracić prawdziwej oceny dobra i zła, bo przeszkadza temu sumienie – nawet najbardziej zdeprawowane i stłumione, takie jakie mieli wrogowie Jezusa. Aby zrealizować swój zły plan, zawzięty człowiek przeciwstawia się swemu sumieniu, słuchając głosu nienawiści, okrucieństwa, pożądliwości, żądzy zemsty. Słucha też głosu szatana. Ulega zaślepieniu, jednak to zaślepienie można porównać do ślepoty spowodowanej przed świadome i dobrowolne wydłubanie sobie oczu. Proces Jezusa nie był jedynym przykładem takiego duchowego zaślepienia przez nienawiść, pychę i zazdrość. Coś podobnego dzieje się ciągle. Zdeprawowani przez pożądliwości ludzie tłumią swoje sumienie, nazywają dobro złem, a zło – dobrem i robią wszystko, aby rzeczywiście w taki sposób oceniać, wbrew zdeptanemu w sobie sumieniu. Więcej jeszcze, usiłują innych zarazić swoim zaślepieniem, tak jak to uczyniły żydowskie elity duchowne z tłumem. I on bowiem, poddał się ich ślepocie i wołał: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!” (Łk 23,21; por. Mk 15,11-15) (Więcej o sumieniu tutaj )

4. Bezkarny Barabasz

Zły czyn popełniony przez Barabasza był oczywisty: rozruchy i zabójstwo (por. Łk 23,19), a jednak opętani przez zło ludzie domagali się uwolnienia go, tak jakby nic złego nie uczynił. Równocześnie domagali się skazania na śmierć niewinnego Jezusa. I dzisiaj często dzieje się podobnie: skazuje się na śmierć niewinne nienarodzone dzieci, a usprawiedliwia się i uniewinnia tych, którzy są za to bezpośrednio lub pośrednio odpowiedzialni, wydając prawa zezwalające pod byle jakim pretekstem zabijać bezbronne dzieci. Wielu obojętnych na los zabijanych dzieci walczy w obronie zwierząt tłumacząc, że one same nie potrafią się obronić. A nienarodzone dzieci potrafią to czynić?

5. Miłość i nienawiść

Wrogie okrzyki oraz pełne miłości i szacunku milczenie Jezusa – tak można by w skrócie przedstawić proces zmierzający do skazania Go na śmierć. Jezus, Bóg, Stwórca, nasz Zbawiciel, w milczeniu przyjmuje wszystkie przejawy nienawiści i tchórzostwa, które Go otaczają. Z pewnością Jego milczenie nie było pustką wewnętrzną, lecz stałą modlitwą i pełnym miłości gorącym pragnieniem zbawienia także tych, którzy wykrzykiwali swoją wrogość: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj Go!” (Łk 23,21) W czasie znoszenia w milczeniu zniewag w sercu Jezusa coraz bardziej rozpalał się ogień Jego zbawczej miłości. Pełnym blaskiem zapłonął on w Jego ofierze krzyżowej.

6. Zniewolony Piłat

Istnieją dwie rozpowszechnione formy zniewoleń, mające ogromny wpływ na postępowanie ludzi. Pierwsza z nich to służalcza i niewolnicza uległość swoim zwierzchnikom, a druga – podwładnym, opinii publicznej, tłumom. W procesie Jezusa Piłat wykazał się tym drugim zniewoleniem wewnętrznym. Chociaż był przekonany o niewinności Jezusa, to jednak skazał Go na śmierć, bo tego domagali się ludzie, którzy nie mieli nad nim żadnej władzy, czyli arcykapłani, członkowie Wysokiej Rady, tłumy. Nie byli zwierzchnikami Piłata, jednak chcieli śmierci Jezusa i dlatego „nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki” (Łk 23,23). Piłat uległ ich presji, postąpił jak niewolnik mający nad sobą „zbiorowego” pana: „zawyrokował, żeby ich żądanie zostało spełnione. Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę”. (Łk 23,24-25)

(Więcej o wolności i różnych formach zniewolenia tutaj )

7. Różne głosy, różne wymagania i żądania

Wobec nalegań, wrzasków i domagania się ukrzyżowania Jezusa Piłat ustąpił; „zawyrokował, żeby ich żądanie ostało spełnione”. (Łk 23,24) Okrzyki osób wrogo nastawionych do Jezusa nie były jedynymi, które docierały do Piłata. Słyszał także głos swojego sumienia, przez który mówił do niego Bóg. Pan przemówił do niego również przez głos żony, która przesłała mu list z ostrzeżeniem: „Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu”. (Mt 27,19) Piłat posłuchał tych, których nie powinien był słuchać, bo wiedział, że Jezusa wydali „przez zawiść”. (Mt 27,18) Nie poszedł za głosami rozsądku i dobra. Poddał się głosowi, a raczej „wrzaskowi”, domagającemu się niesprawiedliwie śmierci Niewinnego i Sprawiedliwego. (Więcej o sumieniu wzywającemu do czynienia dobra tutaj )

8. Święty i sprawiedliwy Jezus zdany na wolę okrutnych grzeszników

Ulegając naciskom oskarżycieli Jezusa, Piłat uwolnił Barabasza. „Uwolnił im tego, którego się domagali, a który za rozruch i zabójstwo był wtrącony do więzienia; Jezusa zaś zdał na ich wolę.” (Łk23,24-25) Odtąd uwolniony Barabasz mógł postępować tak, jak chciał, natomiast Jezus był „zdany na wolę” ludzi okrutnych, oprawców. Zbawiciel przyjął w spokoju tę niesprawiedliwość, bo wiedział, że zniesienie jej w duchu poddania się Ojcu przyczyni się do naszego zbawienia. (Więcej o cierpieniu i o jego cierpliwym znoszeniu tutaj )

9. „Dialog” i kompromisy ze złem

Piłat popełnił błąd w przeprowadzaniu procesu sądowego. Miał wysłuchać strony i podjąć decyzję. Tego jednak nie zrobił. Usiłował prowadzić „dialog” z ludźmi opętanymi przez zło i żądzę krwi. Szedł też na różne ustępstwa np. przez to, że kazał bez powodu ubiczować Jezusa. Powinien był wiedzieć, że takie postępowanie nie prowadzi do niczego dobrego. Nie tylko nie przekonał do swych racji rozwścieczonych Żydów, ale im uległ. Postąpił tak samo niesprawiedliwie jak oni, bo zamiast przeciwstawić się zdecydowanie złu, szedł na ustępstwa i usiłował prowadzić swoisty „dialog”, skazany z góry na niepowodzenie. Złu należy się zdecydowanie przeciwstawiać. Jeśli ktoś tego nie uczyni, to osłabnie w czasie zawierania z nim kompromisów i ostatecznie mu się podda tak, jak to uczynił Piłat.

10. Niesprawiedliwość Piłata i Żydów

Chociaż Piłat upadł, bo niesprawiedliwie skazał Jezusa na śmierć, to jednak bronił Go i usiłował wykazać Jego niewinność. Podobnie wstawiała się za Nim jego żona (por. Mt 27,19). To pewien paradoks: przedstawiciel rzymskiego okupanta próbował bronić Jezusa, natomiast Jego rodacy występowali przeciw Niemu. Upadli, chociaż należeli do narodu wybranego przez Boga i otrzymali więcej łask Bożych niż poganie. Dlatego ich upadek był wielki. (Więcej o czynnikach wpływających na stopień winy i ciężar grzechu tutaj )

11. Wrogość wobec Zbawiciela wszystkich ludzi

Żydzi domagali się ukrzyżowania Jezusa i Piłat spełnił ich żądanie. To, co się stało, pokazuje tragiczną sytuację ludzkości po grzechu pierwszych rodziców. Bez pomocy łaski nikt nie potrafi uwierzyć, że Jezus jest prawdziwym Synem Bożym. Ci natomiast, którzy ofiarowaną im łaskę odrzucają, stają się podobni do Żydów, którzy potraktowali Zbawiciela jak wroga i przestępcę zasługującego na śmierć. Gdy człowiek pogrążony w swoich grzechach poddaje się łasce i żałuje za nie, zaczyna szukać w Jezusie swojego Wybawiciela. Jeśli jednak ktoś nie chce się odwrócić od swoich grzechów, to coraz bardziej odwraca się od Jezusa. Chce Go usunąć ze swojego życia i duchowo przyłącza się do tych, którzy przed Piłatem krzyczeli: „Ukrzyżuj Go!” Więcej jeszcze, sami krzyżują Go w swoich duszach, sercach, umysłach i uczuciach. Krzyżują „w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” (Hbr 6,6). (Więcej o Jezusie-Zbawicielu tutaj)

12. Wrzeszcząca nienawiść i cicha potężna miłość

„Lecz oni nalegali z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano; i wzmagały się ich krzyki”. (Łk 23,23) Gdy ktoś nie ma sensownych argumentów, by kogoś oskarżyć, to często posługuje się kłamstwem i krzykiem. Tak było również wtedy, gdy usiłowano skazać Jezusa na śmierć. Nie było żadnych racjonalnych powodów, by Go ukrzyżować, więc zaczęto krzyczeć, „z wielkim wrzaskiem, domagając się, aby Go ukrzyżowano” (Łk 23,23). Zło jest krzykliwe na różne sposoby, bo stanowi przeciwieństwo dobra i miłości, która działa spokojnie i skutecznie. Tak cicha lecz potężna była miłość Jezusa. To nie wrzaski oskarżycieli Chrystusa, lecz Jego cicha miłość ciągle zmienia świat na lepsze, bo ustawicznie jest rozlewana przez Ducha Świętego w ludzkich sercach (por. Rz 5,5). Jest Jego owocem. (Więcej o miłości jako owocu Ducha Świętego tutaj)

13. Okrucieństwo wobec Miłości i Miłosierdzia

Żydzi nie innej kary domagali się dla Jezusa, lecz – ukrzyżowania (por. Łk 23,23). Miłosierdzie i miłość Boga ratującego ludzkość od potępienia spotkała się z okrucieństwem ludzi, którzy nie domagali się „jakiejś” kary, lecz – najwyższej, wyjątkowo bolesnej. Do niej – również bez powodu – Piłat dodał jeszcze bolesne ubiczowanie (por. Łk, 23,23), a żołnierze namiestnika – kpiny i dotkliwe ukoronowanie cierniem (Mt 27,27-31). I tak – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni – Miłość Boża zetknęła się nie tylko z brakiem wzajemności, lecz z okrucieństwem.

Droga na Kalwarię

Gdy Go wyprowadzili, zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem.26 A szło za Nim mnóstwo ludu, także kobiet, które zawodziły i płakały nad Nim.27 Lecz Jezus zwrócił się do nich i rzekł: Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną;28 płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi! Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły.29 Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!30 Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?31 Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.32

1. Zwycięstwo Bożej miłości na gruzach ludzkiej sprawiedliwości

Nikt nie obronił Jezusa, nawet Piłat, który miał władzę, by to uczynić. Niesprawiedliwość zatriumfowała nad sprawiedliwością. Nic jednak nie pokonało i nie zmniejszyło miłości Jezusa, którą kierował do każdego swojego prześladowcy i nadal zwraca w stronę każdego z nas. W klęsce ludzkiej sprawiedliwości dokonywało się największe zwycięstwo: triumf Boskiej miłości, która płonęła i coraz bardziej się rozpalała w Najświętszym Sercu Jezusa. Z tą miłością Jezus wkroczył na drogę, która w oczach świata wyglądała jak Jego największa klęska. Wszedł na nią z krzyżem na barkach.

2. Szymon z Cyreny zmuszony do niesienia krzyża

Na drodze na Kalwarię ci, którzy prowadzili Jezusa "zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem". (Łk 23,26) Kiedyś Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Mt 16,24). Jezusowi nie chodziło jednak o takie niesienie krzyża, do jakiego zmuszono Szymona z Cyreny. On bowiem nie wziął krzyża z własnej woli, lecz włożono mu go na jego ramiona. Żaden z prowadzących Jezusa też tego nie zrobił, chociaż mógł to uczynić. To, do czego był zmuszony Szymon z Cyreny, było ulgą fizyczną dla Jezusa, jednak większą radość by Mu sprawił, gdyby przyjął narzucony mu obowiązek z życzliwym i głębokim pragnieniem udzielenia Mu pomocy. Czy Szymon faktycznie miał takie nastawienie, tego nie wiemy. Ewangelia nie odsłania tajemnicy jego serca. (Więcej o różnych intencjach naszego działania tutaj)

3. Krzyż narzucony i krzyż przyjęty dobrowolnie

Szymon z Cyreny nie wziął krzyża Jezusa dobrowolnie, lecz został do tego zmuszony, gdy wracał z pola (por. Łk 23,26). Pomimo przymusu pozostał jednak wolny w swoim wnętrzu jak każdy człowiek i mógł dobrowolnie uformować w sobie pewne nastawienie do tego, co zostało mu narzucone. Mógł np. podtrzmywać w sobie złość z tego powodu, że niesie krzyż za jakimś zbrodniarzem, że został do tego zmuszony przez rzymskich żołnierzy. Mógł jednak ukształtować w sobie inne, lepsze nastawienie, czyli radość, że przez swój przykry i narzucony obowiązek niesie ulgę drugiemu człowiekowi. Gdyby wierzył w Jezusa, mógłby doznawać jeszcze większej radości, wiedząc, że pomaga Komuś niewinnemu i wyjątkowemu. Jakie nastawienie faktycznie uformował w sobie? Nie wiadomo. Wewnętrzne uczucia i postawy są tajemnicą znaną tylko Bogu. Każdy z nas ma swoje codzienne obowiązki. Niektóre są dobrowolnie wybrane, a inne – narzucone przez okoliczności życia. Wileką korzyść duchową odnieślibyśmy, gdybyśmy do wszystkich obowiązków podchodzili z właściwie uformowanym w sobie nastawieniem, np. z głębokim pragnieniem udzielania komuś jak największej pomocy. Każdy trud życia można też dobrowolnie ofiarować Jezusowi i stanie się on zbawiennym dla nas i świata niesieniem krzyża wraz z Nim. Trudy swojego życia można dołączać do zbawczej ofiary Jezusa Chrystusa, która uobecnia się podczas każdej Mszy św. (Więcej o ofiarowaniu Bogu swoich cierpień i trudów życia tutaj)

4. Czyn Szymona z Cyreny ujawniony przed pokoleniami

Ewangelista nie mówi, kto wydał polecenie, by zmusić Szymona z Cyreny do niesienia krzyża Jezusowego. W Ewangelii znajdujemy jedynie ogólną informację, że „zatrzymali niejakiego Szymona z Cyreny, który wracał z pola, i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem”. (Łk 23,26) Chociaż nie wiemy, z jakim nastawieniem Szymon go niósł, to jednak przeszedł do historii jako jeden z nielicznych, którzy pomogli Jezusowi w czasie dla Niego tak trudnym. Również to zostało ujawnione przed przyszłymi pokoleniami, że ktoś z prowadzących Jezusa na śmierć wydał polecenie, by ulżyć Mu w niesieniu krzyża. Mamy tu pouczenie, że każdy czyn wykonany dla Jezusa Chrystusa nie ulegnie zapomnieniu, nawet jeśli nie jest w pełni doskonały tak jak wymuszone niesienie krzyża przez Szymona z Cyreny lub rozkaz zmuszający go do tego czynu. Każde dobro i jego owoce zostaną ujawnione na Sądzie Ostatecznym. (Więcej o Sądzie Ostatecznym tutaj)

5. Trwający przez wieki płacz kobiet

Wśród tłumu, który szedł za Jezusem, znajdowały się również współczujące Mu i płaczące nad Nim kobiety. Jezus zauważył je i zwrócił się do nich ze słowami: „Córki jerozolimskie, nie płaczcie nade Mną; płaczcie raczej nad sobą i nad waszymi dziećmi!” (Łk 23,28-29) Jezus pouczył je, że będzie wielu cierpiących, którzy będą potrzebowali ich współczucia. I tak było po zburzeniu Jerozolimy w 70 roku. I nie tylko wtedy. Ciągle widzimy niekończące się wędrówki matek z dziećmi z powodu różnych konfliktów, prześladowań, wojen. Cierpią, jak to zapowiedział Jezus, bo świat wzgardził Nim i Jego prawem miłości. On i to prawo ciągle jest odrzucane, wzgardzane, krzyżowane. Dlatego w jego miejsce pojawia się porządek oparty na nienawiści i związane z nią cierpienie. Gdyby świat szczerze wrócił do Boga, wróciłby również do przykazania miłości. Ustałyby wojny, prześladowania. Nastałby pokój. Skończyłyby się marsze głodnych i wymęczonych matek z dziećmi. Jeśli ktoś chce, aby tak się stało, niech sam codziennie zbliża się coraz bardziej do Boga i niech się modli o nawrócenie chrześcijan i niechrześcijan, aby wszyscy zjednoczyli się w miłości do Trójosobowego Boga i we wspólnym uwielbianiu Go.

6. Żywe i martwe dusze

Zapowiadając płaczącym nad Nim niewiastom przyszłe, dotkliwe dla Żydów wydarzenia, Jezus porównał siebie do zielonego drzewa, a grzesznych ludzi do drzewa suchego. Powiedział: „Bo jeśli z zielonym drzewem to czynią, cóż się stanie z suchym?” (Łk 23,31) Suchym drzewem stają się ci, którzy świadomie i dobrowolnie odrzucają Jezusa, naszego Zbawiciela. Odrzucając Go, rezygnują z udzielanego przez Niego życia i stają się martwi duchowo. O takich ludziach, podobnych do suchych drzew, Jan Chrzciciel powiedział: „Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone” (Łk 3,9). Każdy człowiek może w sobie nosić duszę ożywioną życiem Bożym, lub duszę martwą, czyli pozbawioną tego życia dawanego przez Jezusa Chrystusa. (Więcej o śmierci duchowej tutaj)

7. Zapowiedziane przez Jezusa cierpienia matek

W czasie wojen, zamieszek, klęsk żywiołowych i innych nieszczęść w szczególny sposób cierpią matki, gdyż truno im wtedy zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo, żywność, dach nad głową, spokój. Cierpią, gdyż nie mogą udzielić swoim dzieciom tego, co chciałyby im dać. W takich trudnych sytuacjach łatwiej jest kobietom, które nie mają dzieci. Dlatego, zapowiadając płaczącym nad Nim kobietom nadchodzące bolesne dni, Jezus powiedział: „Oto bowiem przyjdą dni, kiedy mówić będą: Szczęśliwe niepłodne łona, które nie rodziły, i piersi, które nie karmiły”. (Łk 23,29) Wiele takich zapowiedzianych przez Jezusa dni ciągle przychodzi, zmuszając matki do opuszczania swoich domów, aby uchronić siebie i swoje dzieci od śmierci. Te bolesne dni ciągle nadchodzą, bo ciągle jest odrzucany Jezus i Jego prawo, zakazujące zadawania cierpienia i domagające się uszczęśliwiania innych. Nie da się zbudować sprawiedliwego i dobrego świata bez przyjęcia Boga i Jego prawa miłości. (Więcej o przykazaniu miłości, którego nigdy nie wolno przekraczać, tutaj)

8. Dzień Pański

Jezus zapowiedział płaczącym niewiastom bardzo bolesne wydarzenia, które będą następstwem tego, że On, Syn Boży, prawdziwy Zbawiciel, został odrzucony. To odrzucenie ciągle się powtarza w dziejach ludzkich. Na różne sposoby usiłuje się wyeliminować Boga prawdziwego z życia ludzkiego, społecznego, politycznego. Tam nie ma dla Niego miejsca, jak nie było go dla Jezusa za czasów Jego ziemskiego życia. Został skazany na śmierć i wyznaczono mu „boczną” drogę na Golgotę – drogę, która nie znajdowała się w centrum życia. Usuwanie Boga i zastępowanie Go bożkami (a tak się zawsze dzieje, gdy ktoś próbuje Go wyeliminować ze swojego życia) nie może pozostać bez konsekwencji. Bez Boga człowiek staje się gorszy od zwierząt i bardziej od nich okrutny. Takie postępowanie musi się spotkać z karą. Jezus zapowiedział ją płaczącym niewiastom. Użył słów, które w Piśmie Świętym odnoszą się do wielkiego Dnia Pańskiego, dnia Bożej sprawiedliwości i gniewu. Powiedział: „Wtedy zaczną wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas!” (Łk 23,30) Ten wielki Dzień gniewu Pańskiego Księga Apokalipsy przedstawia w bardzo groźnych słowach: „I ujrzałem: gdy otworzył pieczęć szóstą, stało się wielkie trzęsienie ziemi i słońce stało się czarne jak włosienny wór, a cały księżyc stał się jak krew. I gwiazdy spadły z nieba na ziemię, podobnie jak drzewo figowe wstrząsane silnym wiatrem zrzuca na ziemię swe niedojrzałe owoce. Niebo zostało usunięte jak księga, którą się zwija, a każda góra i wyspa z miejsc swych poruszone. A królowie ziemscy, wielmoże i wodzowie, bogacze i możni, i każdy niewolnik, i wolny ukryli się do jaskiń i górskich skał. I mówią do gór i do skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Zasiadającego na tronie i przed gniewem Baranka, bo nadszedł Wielki Dzień Jego gniewu, a któż zdoła się ostać?” (Ap 6,12-17) Ten Dzień ciągle wisi nad światem, który bez przerwy usuwa Jezusa Chrystusa z centrum swojego życia i odsuwa go na boczną drogę, podobną do tej, która prowadziła na Kalwarię.

9. Niewinny Jezus zrównany ze złoczyńcami

„Przyprowadzono też dwóch innych – złoczyńców, aby ich z Nim stracić.” (Łk 23,32) Ten fakt przedstawia obraz działania zdeprawowanych ludzi: na równi stawiają niewinnego Syna Bożego z przestępcami. Ten sam rodzaj śmierci im przygotowali. I taki ciągle jest świat: groźnych przestępców odsuwa od siebie, wtrąca do wiezień, skazuje na śmierć w obawie o siebie, o swoje bezpieczeństwo. Jednak podobny, a nawet gorszy los gotuje często chrześcijanom, których w mniejszym lub większym stopniu prześladuje, a żadne władze ich nie bronią. Wielu pragnie zaniku chrześcijaństwa jako religii: ma ono iść swoją drogą krzyżową, na swoją Kalwarię, aby tam umarło i przestało być dla świata światłem i solą. Ale nie tylko „inni ludzie” są tacy. Często sami, obmawiając, swoim bezlitosnym językiem uderzamy w takim samym stopniu w ludzi dobrych i zdeprawowanych.

Ukrzyżowanie Jezusa

Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.33 Lecz Jezus mówił: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy.34 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym.35 Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet,36 mówiąc: Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie.37 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król38 żydowski. (Łk 23,33-38)

1. Ukrzyżowanie Jezusa i złoczyńców

„Gdy przyszli na miejsce, zwane Czaszką, ukrzyżowali tam Jego i złoczyńców, jednego po prawej, drugiego po lewej Jego stronie.” (Łk 23,33) Złoczyńcy umierali za swoje winy, natomiast Jezus, ukrzyżowany między nimi – za nasze grzechy i grzechy całego świata, a więc i za grzechy tych, którzy byli ukrzyżowani po Jego lewej i prawej stronie.

2. Łaska ofiarowana złoczyńcom

Za zrządzeniem Bożej Opatrzności tak się stało, że obok Jezusa ukrzyżowano również dwóch przestępców. Dla nich była to wielka łaska, z której mogli skorzystać. Mogli umierać obok Zbawiciela świata. Jeden i drugi złoczyńca mógł w ostatniej chwili swojego życia otrzymać zbawczą łaskę Jezusa. Jak o tym mówi Ewangelia, tylko jeden z nich skorzystał z ofiarowanego im daru i nawrócił się. Drugi ten dar zlekceważył (por. Łk 23,39-43).

3. Modlitwa Jezusa za prześladowców

Cierpiąc z powodu bolesnego ukrzyżowania, zadanych mu wcześniej ran i odczuwając ogrom zniewag, które ciągle na Niego spadały, Jezus modlił się do Boga Ojca: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łk 23,34) Modlitwa Jezusa wyrażała zwycięstwo Jego miłości nad nienawiścią otaczających Go osób. Ta nienawiść chciałaby stłumić miłość Zbawiciela, On jednak się nie poddał tej presji. Nie odpowiedział na nienawiść nienawiścią, lecz miłosierdziem. Nikogo nie oskarżał przed Ojcem, nie żądał dla nikogo kary, lecz podawał Bogu powody do usprawiedliwienia tych, którzy zadawali Mu nieznośne cierpienia. Tłumaczył ich złe postępowanie niewiedzą. Faktycznie, oprawcy nie wiedzieli, że zabijają prawdziwego Boga, a szydzący z Niego – że drwią sobie z Boga. Tego mogli nie wiedzieć. Jednak nikt nie mógł się tłumaczyć niewiedzą co do swojego okrucieństwa. Ci, którzy doprowadzili do skazania Jezusa na śmierć też nie mogli się wytłumaczyć niewiedzą w odniesieniu do swojej stronniczości, zawziętości i niesprawiedliwości. Ich czyny oskarżały ich, a Jezus prosił o miłosierdzie Boże dla nich.

4. Podzielenie się szatami Jezusa

„Potem rozdzielili między siebie Jego szaty, rzucając losy”. (Łk 23,34) Ewangelista Łukasz nie mówi dokładnie o tym, kim byli ci, którzy mogli zabrać pozostałe po Jezusie szaty, że byli to żołnierze (por. J 19,23-24). Całą naszą uwagę skupia jedynie na fakcie, że zabrali oni szaty Jezusa, czyli rzeczy materialne. Jednak ważniejsze byłoby zabrać w swoich sercach słowa Jezusa, Jego naukę i przykład. Do żołnierzy zatrzymujących dla siebie szaty Jezusa są trochę podobni ci chrześcijanie, którzy bardziej się interesują powstałymi w ciągu wieków zwyczajami związanymi ze świętami chrześcijańskimi niż samym Chrystusem. Wielu można spotkać takich, dla których potrawy podawane na wigilię są ważniejsze niż Jezus i Jego narodzenie, a pięknie przyozdobione pisanki i święcone w Wielką Sobotę potrawy – od zmartwychwstałego i wiecznie żyjącego Pana.

5. Niemi świadkowie ukrzyżowania

„A lud stał i patrzył”. (Łk 23,35) Tak św. Łukasz przedstawia zgromadzony przed krzyżem Jezusa tłum. Tak się często zachowują ludzie, gdy są świadkami wypadków lub różnych okrutnych scen: stoją, bezradni, i patrzą. Bóg jednak widzi inaczej niż my takie milczące tłumy. On – za podobną zewnętrzną postawą – dostrzega różne nastawienia serc. Widzi w nich współczucie lub okrucieństwo; słyszy modlitwy lub zauważa ich brak. Wszechwiedzący nie skupia się tylko na zewnętrznych postawach ludzkich i tym różni się od nas, my bowiem lubimy oceniać ludzi na podstawie ich zewnętrznych zachowań.

6. Miłość i miłosierdzie spotykające się z drwiną

Żołnierze dzielili między sobą szaty Jezusa, lud stał i patrzył, natomiast członkowie Wysokiej Rady nie przestawali ujawniać swojej nienawiści. Drwili z Jezusa i mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. (Łk 23,35) Wyśmiewali się z Jego miłości i miłosierdzia, które powstrzymywało Go od ujawnienia swojej Boskiej mocy, zstąpienia z krzyża i wymierzenia im zasłużonej kary. Jezus tego nie zrobił, dlatego spotkał się z drwinami. Nie uczynił tego, aby dać im szansę nawrócenia się w późniejszym czasie. Może niektórzy z nich skorzystali z tej łaski i nawrócili się później, gdy zrozumieli swoją złośliwość wobec Syna Bożego.

7. Wyśmiewanie się z Jezusa, Mesjasza, Wybrańca Bożego i Króla

Św. Łukasz mówi, że drwiny członków Wysokiej Rady żydowskiej podjęli również niektórzy żołnierze. „Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”. (Łk 23,37) Może do wyśmiewania się z Jezusa skłoniło żołnierzy lekceważące zachowanie się członków Wysokiej Rady oraz umieszczony na krzyżu napis, „w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski” (Łk 23,37-38). Zło przyciąga zło; zły przykład pobudza do złego działania. Żydzi wyśmiewali się z Jezusa Mesjasza i Wybrańca Bożego, natomiast żołnierze rzymscy – z Króla żydowskiego. Jedni i drudzy kpili sobie z tego, co było i nadal jest nienaruszalną prawdą o Jezusie. On faktycznie jest Wybrańcem Bożym, Mesjaszem i Królem żydowskim. Więcej jeszcze: jest Królem wszystkich stworzeń; jest prawdziwym Synem Bożym, absolutnie równym i współistotnym Ojcu. Z tego powodu przed Nim z głęboką czcią powinno się ugiąć każde kolano. Tego jednak nie uczynili ludzie, którzy kpili sobie z ukrzyżowanego Zbawiciela świata.

8. Cierpki ocet zamiast gorącej miłości

Żołnierze – jak pisze św. Łukasz – „podchodzili do Jezusa i podawali Mu ocet” (Łk 23,36) Można w tym geście doszukać się symbolu relacji człowiek-Bóg. Za nieskończoną i hojną miłość – jaką okazał Bóg człowiekowi, dając mu życie, ziemię, smaczne i różnorodne pożywienie oraz inne dobre rzeczy – otrzymuje od niego cierpki, kwaśny i drażniący ocet. Nic innego nie wymyślono dla spragnionych Boskich ust. Podobnie było przez wieki i tak samo jest obecnie. Wszystko mamy od Boga, Jezus karmi nas nawet swoim Ciałem i Krwią w Eucharystii, a w zamian – zamiast szczerej wzajemnej miłości – często otrzymuje kwaśny ocet zapomnienia, chłodu, lekceważenia, a nawet różnych pretensji i oskarżeń. Brak nawet fundamentalnej wdzięczności. (Więcej o wdzięczności tutaj)

9. Prawdziwy Wybraniec Boży

. Członkowie Wysokiej Rady wyśmiewali się z Jezusa, nazywając Go: „Wybrańcem Bożym” (Łk 23,35). Drwili z Niego, bo wydawało im się pewne, że nie taki los, jak los Jezusa, spotyka tych, których Bóg naprawdę wybrał. W swoich mylnych wyobrażeniach uważali, że Wybraniec Boży nie może być sponiewierany przez ludzi, zdany na ich wolę. Nie może być tak słaby, by każdy w dowolny sposób mógł Go znieważyć. W swojej pysze nie potrafili zrozumieć prawdy, że prawdziwy Wybraniec Boży góruje nad innymi swoją pokorą i miłością. To nie pasowało do ich wizji wielkości i prawdziwego wypełniania Bożego posłannictwa. Nie mogli tego zrozumieć, gdyż dalecy byli od pokory i miłości. Woleli uśmiercać innych niż poświęcać siebie dla Boga i ludzi – nawet przez niewielkie ofiary miłości. Nie rozumieli ogromu pełnej miłości ofiary Jezusa. Dzisiaj również prawdziwi „Wybrańcy Boży” niewiele znaczą w oczach świata, a zauważani są i uwielbiani ci, których sposób życia nie posiada wielkiej lub żadnej wartości w oczach Bożych. Św. Paweł wyjaśnia, że taki błędny sposób oceniania powstaje, gdy człowiek nie wznosi się ponad swoje zmysły i nie poddaje się Duchowi Świętemu. Pisze: „Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego, co jest z Bożego Ducha. Głupstwem mu się to wydaje i nie może tego poznać, bo tylko duchem można to rozsądzić (1 Kor 2,14). „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” (1 Kor 1,18).

10. Wyśmiana ofiarna miłość

Wyśmiewano się z Jezusa z tego powodu, że – jak się wydawało – nie potrafi się wybawić. Członkowie „Wysokiej Rady drwiąco mówili: Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. (Łk 23,35) Mówili tak, bo wyobrażali sobie Mesjasza i Wybrańca Bożego jako kogoś, kto chce i potrafi w każdej sytuacji wybawić przede wszystkim siebie. Nie rozumieli, że Jezus potrafił, lecz nie chciał wybawić siebie, wyrywając swoją Boską mocą gwoździe z drzewa krzyża i ze swoich rąk i nóg; lecząc swoje rany tak, jak uzdrawiał rany trędowatych. Nie rozumieli potęgi Jego miłosierdzia, nie pojmowali logiki ofiarnej miłości, która troszczy się nie o swoje wybawienie, lecz o ocalenie innych, w tym wypadku – całej ludzkości. Człowiek, który sam nie kocha, nie potrafi zrozumieć prawdziwej miłości i ofiar, do których jest ona zdolna.

11. Jezus kuszony na krzyżu

Złośliwość ludzka wszystko wykorzystała, by wyśmiać Jezusa: i to, że był Mesjaszem, Wybrańcem Bożym, i to, że był królem, a nawet to, że „innych wybawiał”. Faktycznie, Jezus wybawił wielu cierpiących od ich chorób, a zmarłych – ze szponów śmierci. Nawet to wielkie dobro dokonane przez Zbawiciela wykorzystali przeciwko Niemu złośliwi ludzie stojący pod krzyżem. Kpiąco wołali: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi” (Łk 23,35); „wybaw sam siebie”. (Łk 23,37) Ludzie ci kusili Jezusa, tak jak to uczynił wcześniej szatan na pustyni, gdzie Jezus modlił się i pościł przez czterdzieści dni. Tam zły duch namawiał Go, by zajął się sobą, by przestał pościć i cudownie nakarmił siebie kamieniami przemienionymi w chleb; by szukał swojej sławy i ziemskiej potęgi (por. Łk 4,1-35). Tu, pod krzyżem, zaślepieni przez zło ludzie kusili Zbawiciela, aby przez cudowne zstąpienie z krzyża zrezygnował z ofiary dla zbawienia świata i zrobił coś dla siebie. Przez swoje słowa stali się narzędziami szatana, który – jak czytamy w Ewangelii – po kuszeniu Jezusa na pustyni odstąpił od Niego – nie na zawsze, lecz tylko na jakiś czas, „aż do czasu” (Łk 4,13).

12. Napis nad głową ukrzyżowanego Jezusa

Na krzyżu, nad głową Jezusa, była umieszczona tabliczka z wypisaną „winą”, z powodu której został ukrzyżowany. Z nakazu Piłata został umieszczony nad Jezusem „napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: To jest Król żydowski” (Łk 23,38). Tak sformułowane „przestępstwo” Jezusa i powód Jego ukrzyżowania budził sprzeciw tych, którzy doprowadzili do Jego śmierci, bo praktycznie oznaczał, że na krzyżu wisi i umiera ktoś niewinny, po prostu „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski” (J 19,19). Dlatego arcykapłani zwrócili się do Piłata z pretensjami. Powiedzieli: „Nie pisz: Król Żydowski, ale że On powiedział: Jestem Królem Żydowskim. Odparł Piłat: Com napisał, napisałem” (J 19,21-22). Piłat nie zmienił napisu, bo wiedział, że Jezus umiera niewinnie i dlatego nie da się podać prawdziwego, zasługującego na śmierć „przestępstwa”, którego się dopuścił. Napis podający przyczynę śmierci Jezusa powinien brzmieć: „Jezus Chrystus, Syn Boży, ofiara miłości za grzechy wszystkich ludzi”.

13. Napis w wielu językach

Dlaczego Piłat nakazał umieścić zaskakujący wrogów Jezusa napis nad Jego głową: „To jest Król żydowski” (Łk 23,38)”? Może chciał dokuczyć tym, którzy z zazdrości i z nienawiści doprowadzili do śmierci niewinnego człowieka. Piłat uległ ich presji, groźbom, krzykom i skazał Jezusa na śmierć. Jednak nie ugiął się wobec ich żądań i nie zmienił napisu nad głową Jezusa. Nie kazał napisać, tak jak mu sugerowano: „On powiedział: Jestem Królem Żydowski” (por. J 19,21-22). Ponadto pozostawił napis zredagowany w kilku językach: „w języku greckim, łacińskim i hebrajskim”, który stwierdzał, że na krzyżu umiera Król. (Łk 23,38) Nie tylko ci, którzy umieli czytać po hebrajsku, mogli się o tym dowiedzieć, ale także ci, którzy potrafili czytać tylko po grecku lub po łacinie. Nie zdając sobie z tego sprawy, Piłat ogłosił dużej części świata prawdę o królewskiej godności Jezusa. To pokazuje, jak Bóg potrafi wszystkim się posłużyć dla jakiegoś dobra.

14. "Wielki" upadek członków "Wysokiej Rady"

Spośród tłumu i osób znajdujących się blisko ukrzyżowanego Jezusa swoim zachowaniem wyróżniali się negatywnie członkowie Wysokiej Rady. Choć nosili zaszczytne miano członków Rady „Wysokiej”, to swoimi słowami i czynami pokazywani swoją niskość, małość, podłość. To oni bowiem wyśmiewali się z Jezusa. Drwiąco mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym” (Łk 23,35). Swoim przykładem pobudzali do drwin żołnierzy (por. Łk 23,37) i jednego z ukrzyżowanych łotrów, utrudniając mu nawrócenie się (Łk 23,39). Jesus znosił to wszystko cierpliwie i z miłością, dzięki której nie zstąpił z krzyża i otworzył nam niebo.

Dwóch ukrzyżowanych złoczyńców

Jeden ze złoczyńców, których [tam] powieszono, urągał Mu: Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.39 Lecz drugi, karcąc go, rzekł: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?40 My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił.41 I dodał: Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa.42 Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.43 (Łk 23,39-43)

1. Drwina zamiast prośby o zbawienie

Jeden ze złoczyńców, którego powieszono na krzyżu obok Jezusa, podjął słyszane od członków Wysokiej Rady i niektórych żołnierzy drwiny i sam również zaczął się wyśmiewać ze Zbawiciela. Urągał Mu: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. (Łk 23,39) Tymi słowami chciał udowodnić Jezusowi, że jest nikim innym jak tylko słabym człowiekiem, który nic nie potrafi zrobić ani dla siebie, ani dla innych. Tak jak oni stoi przed nieuchronną śmiercią. Szukał u Jezusa wybawienia od ciężkiego losu ziemskiego, lecz tego nie znalazł. Gdyby poprosił o zbawienie w Jego królestwie, w królestwie Bożym, tak jak to uczynił drugi łotr, otrzymałby tę łaskę (por. Łk 23,40-43). Jezus bowiem właśnie po to nie zstąpił z krzyża i dokonał ofiary miłości, aby każdy, nawet największy grzesznik, otrzymał zbawienie, jeśli tylko zwróci się z wiarą i skruchą do Niego.

2. Prawdziwe wybawienie

„Wybaw więc siebie i nas” (Łk 23,39) – mówił drwiąco do Jezusa jeden z łotrów. W tym wyśmiewaniu się z pozornej słabości Jezusa zawierała się jednak prośba o „wybawienie”. Od Jezusa mógł rzeczywiście otrzymać prawdziwe „wybawienie”, jednak inne niż to, o które prosił. Jezus mógł go wybawić od grzechów i od wiecznego potępienia. Łotr nie miał jednak wiary i swoją prośbę wypowiadał drwiąco. Aby dostąpić wybawienia, które Jezus chciał mu dać, potrzebna była postawa łotra nawróconego, który uwierzył w Niego i odwrócił się od popełnianych przez siebie w przeszłości niesprawiedliwości. Gdyby to zatwardziały łotr rzeczywiście uczynił, z pewnością otrzymałby od Jezusa taką samą obietnicę, jaką otrzymał jego nawrócony towarzysz: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”. (Łk 23,43)

3. Miłość wielka aż po krzyż

Wszyscy, którzy wyśmiewali się z ukrzyżowanego Jezusa – a więc członkowie Wysokiej Rady, niektórzy żołnierze i jeden z łotrów – posiadali mentalność uformowaną przez mądrość tego świata. Wyobrażali sobie, że ktoś wielki to ten, kto potrafi i chce skutecznie zatroszczyć się o siebie. Takim mocarzem zatroskanym o siebie, według członków Wysokiej Rady, powinien być Mesjasz i „Wybraniec Boży”; według żołnierzy – „król żydowski” (por. 23,35-37) i według jednego z łotrów – prawdziwy Mesjasz (por. Łk 22,39). Ci ludzie odrzucali Jezusa, bo nie odpowiadał ich wyobrażeniom o prawdziwej wielkości. Inną mentalność wytwarza w człowieku Duch Święty. On uczy swoim światłem, że wielki jest ten, kto służy innym. Taką mądrość posiadał ukrzyżowany z miłości do nas Jezus. Był prawdziwie wielki, ale nie w bronieniu i ocalaniu samego siebie, lecz – w miłości i służbie aż po krzyż.

4. Wpływ wolnej woli na ludzkie zachowania

Dwóch złoczyńców znalazło się w takich samych warunkach: na krzyżu obok konającego Zbawiciela. Ich zachowania były jednak odmienne. Jeden urągał Jezusowi, a drugi surowo upominał współskazańca. Karcił go słowami: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz?” (Łk 23,40) Zachowanie łotrów było odmienne, ponieważ różne było ich odniesienie do Jezusa. Upominający łotr wierzył w Niego, natomiast drugi, szydzący z Niego, wiary nie posiadał. Jeden był skruszony, uznawał swoją winę, drugi – nie. Przykład dwóch łotrów pokazuje, że zachowanie ludzkie zależy przede wszystkim od dobrowolnie podjętej decyzji. Za te swoje decyzje każdy odpowie przed Bogiem na sądzie szczegółowym i ostatecznym. (Więcej o sądzie szczegółowym i ostatecznym tutaj)

5. Brak Bożej bojaźni u nienawróconego łotra

Nawrócony złoczyńca upominał swojego towarzysza, który się nie nawrócił i wyśmiewał się z Jezusa. To, co czynił ten nienawrócony łotr, też można nazwać swoistym „upomnieniem”, skierowanym do Zbawiciela. Łotr wytykał Mu brak jakiegokolwiek dobrego działania dla siebie i dla innych; jakby „upominał” Jezusa za to, że nic nie robi dla nich. Takie słowa miał śmiałość wypowiadać człowiek, który sam żył egoistycznie kosztem bliźnich, który ich krzywdził na różne sposoby. Nawrócony łotr słusznie wyrzucał mu, że „nawet Boga się nie boi” (por. Łk 23,40). Faktycznie, trzeba nie mieć Bożej bojaźni, żeby Synowi Bożemu i Odkupicielowi świata zarzucać słabość, bezczynność, brak zainteresowania się ludźmi i dobrego działania dla nich. Złorzeczący Jezusowi łotr z pewnością nie zdawał sobie w pełni sprawy z zuchwałości swoich słów, gdyż nie wierzył w Boskość Jezusa. Natomiast nawrócony złoczyńca, zarzucający drugiemu łotrowi brak lęku przed Bogiem, być może nie zdawał sobie w pełni sprawy, jak głęboką prawdę wypowiada o Jezusie, Synu Bożym, piętnując złe zachowanie swojego towarzysza i wytykając mu brak Bożej bojaźni. W jego słowach zawierała się głęboka, przekraczająca go prawda o Boskości Jezusa, której może w pełni nie rozumiał, ale przeczuwał ją dzięki temu, że nie odepchnął od siebie łaski wiary.

6. Głębia nawrócenia łotra

Nawrócony łotr upominał swojego towarzysza mówiąc mu, że się nie boi nawet Boga i nie potrafi odróżnić sprawiedliwości od niesprawiedliwości. Powinien uznać, że ich, w przeciwieństwie do Jezusa, dotknęła kara sprawiedliwa. Powiedział mu: my odbieramy „słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”.(Łk 23, 41) Słowa te ukazują głębię nawrócenia złoczyńcy. Sam wielokrotnie naruszał sprawiedliwość, krzywdząc niewinnych ludzi. Uznał jednak, że za to teraz słusznie należy mu się kara. Nie był zapatrzony tylko w siebie i dlatego – jako jeden z nielicznych – dostrzegł cierpienie niesprawiedliwie skrzywdzonego Jezusa. Jakże przez to różnił się od drwiących z Niego członków Wysokiej Rady! Przed śmiercią całym sercem odwrócił się od niesprawiedliwości i opowiedział się za sprawiedliwością, która nie dopuszcza krzywdzenia i karania niewinnych ludzi. (Więcej o nawróceniu tutaj)

7. Dialog nawróconego łotra z Jezusem

Nawrócony łotr najpierw upominał złoczyńcę, który drwił sobie z Jezusa. Powiedział mu: „Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? My przecież – sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. (Łk 23,40-41) Po tych słowach zwrócił się z zaskakującą prośbą do Jezusa: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa”. (Łk 23, 42) Chociaż w przeciwieństwie do drugiego łotra wierzył w Jezusa, to nie prosił Go o cudowne zdjęcie z krzyża i o ocalenie życia. Mógł Go o to poprosić, bo wierzył w Niego. Nie zrobił jednak tego. W poczuciu winy nie miał nawet odwagi poprosić Jezusa wprost o zbawienie po śmierci. Wypowiedział tylko pokorne słowa, w których prosił Jezusa o to, by o nim nie zapomniał w swoim królestwie. „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 42). Wiedział, że z powodu popełnionych grzechów nie zasługuje na nie, dlatego nie prosił o umieszczenie go w nim. Pokora i nawrócenie łotra spotkało się z natychmiastową reakcją Jezusa. Dodał umierającemu łotrowi otuchy, dając niezwykłą obietnicę. Wypowiedział słowa, których ukrzyżowany przestępca nie mógł się spodziewać nawet w najśmielszych marzeniach. Z ust Syna Bożego usłyszał słowa: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju” (Łk 23,43).

8. Obietnica wejścia do raju

Nawrócony łotr nie miał śmiałości, żeby prosić Jezusa o zabranie go do swojego królestwa. Poprosił jedynie o to, by Jezus „wspomniał o nim”, gdy przyjdzie do swojego królestwa (por. Łk 23,43). Wtedy usłyszał od Jezusa obietnicę: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju”. (Łk 23,43) Jezus nazwał „rajem” otchłań – nazywaną po polsku „piekłami” – do której po śmierci miała zstąpić Jego dusza i dusza nawróconego łotra. Po swojej śmierci Jezus nie wstąpił jeszcze w chwale do Ojca, lecz „zstąpił do piekieł” (Skład Apostolski). Zstąpił tam, gdzie czekali na przyniesione przez Niego zbawienie sprawiedliwi, którzy żyli przed Jego przyjściem na świat. Do ich grona miała się dołączyć dusza nawróconego łotra, którą dotknęła łaska Jezusa Odkupiciela. Nawet gdyby jego dusza musiała się jeszcze oczyszczać ze skutków popełnionych przez niego grzechów, to już był w „raju” Jezusa, czyli tam, gdzie On króluje – w „raju”, z którego nikt nie idzie do piekła, lecz do domu Ojca, do nieba. (Więcej o zstąpieniu Jezusa do piekieł tutaj)

9. Za jakie grzechy muszę tak cierpieć?

Można się nieraz spotkać z ludźmi, którzy w chwili cierpienia mówią: „Za jakie grzechy muszę to cierpieć!” Mówią tak, jakby byli bezgrzeszni, jakby nic w ich życiu nie zasługiwało na żadną karę. Podobny do tych ludzi był nienawrócony złoczyńca. Uważał, że zasługuje na uwolnienie od cierpienia, dlatego w pretensjonalnym tonie zwrócił się do Jezusa, domagając się wybawienia od ponoszonej kary: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.” (Łk 23,39) Te drwiące słowa nie brzmiały jak pokorna prośba, lecz jak rozkaz: „Wybaw więc...!” W przeciwieństwie do niego łotr nawrócony nie przypominał ludzi, mówiących: „Za jakie grzechy muszę to cierpieć”. On bowiem uważał, że cierpienie w postaci śmierci na krzyżu spadło słusznie i sprawiedliwie na niego i towarzysza. Nie miał więc pretensji do Boga i do tych, którzy go skazali na śmierć. Na tego nawróconego złoczyńcę powinni popatrzeć ludzie, którzy mają pretensje do Boga z powodu swojego losu. Od niego powinni się uczyć, gdyż są podobni do łotra, który się nie nawrócił. Powinni też pamiętać, że obietnicę zbawienia otrzymał ten złoczyńca, który uważał się za odpowiedzialnego za popełnione przez siebie grzechy, a nie ten, który uważał, że cierpi niesłusznie. (Więcej o cierpieniu i różnych postawach ludzi cierpiących tutaj)

10. Różne ocenianie Jezusa

W czasie publicznej działalności Jezusa, wielu Go oceniało. Lud, który się zachwycał Jego nauczaniem i cudami, i faryzeusze, saduceusze, uczeni w Piśmie, arcykapłani, których oceny były zwykle bardzo negatywne. Oceny tych grup często wynikały z porównywania Jezusa z sobą. Ci, którzy uważali się za grzeszników, za ludzi słabych, podziwiali Jezusa za Jego dobroć, prawość, świętość i nadzwyczajną moc. Ci natomiast, którzy siebie uważali za sprawiedliwych i wyjątkowych ludzi, pogardzali Jezusem i ciągle Go oskarżali o różne formy zła i błędy w nauczaniu. Swoją ocenę Jezusa wyraził publiczne także nawrócony łotr. I on porównał Go z sobą, człowiekiem, który dopuścił się wielu wykroczeń przeciw sprawiedliwości. Wynik jego oceny i porównania z sobą był jednoznaczny: w przeciwieństwie do nich, złoczyńców, Jezus jest niewinny i cierpi niesłusznie. Swoją ocenę wyraził głośno, mówiąc: „My przecież (cierpimy) sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił”. (Łk 23,41) I my często oceniamy innych ludzi i porównujemy ich z sobą. Jakie są te nasze oceny? (Więcej o osądzaniu i posądzaniu bliźnich tutaj)

11. Absolutna prawdziwość Jezusowej obietnicy

Jeden z łotrów urągał Jezusowi, nie wykazując żadnego żalu z powodu swoich grzechów, drugi natomiast uznał swoje złe uczynki, co wyraził w stwierdzeniu, że on i jego towarzysz słusznie cierpi, umierając na krzyżu (por. Łk 23,41). Dzięki temu, że uwierzył w Jezusa i zwrócił się do Niego przed śmiercią, otrzymał od Niego obietnicę zbawienia, potwierdzoną mocnym zapewnieniem prawdziwości wypowiadanych słów: „Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23,43) To „zaprawdę” świadczyło o tym, że Jezus bardzo świadomie wypowiedział swoją obietnicę, że nie majaczył z powodu skrajnego wyczerpania. Tymi słowami dał obietnicę zbawienia wszystkim ludziom, którzy z żalem, skruchą i miłością zwrócą się do Niego nawet w ostatniej chwili swojego życia. Wiara w tę prawdę powinna nas skłaniać do modlitwy za wszystkich umierających grzeszników. A ponieważ do tego grona sami też należymy, dlatego powinniśmy się modlić o dar skruchy w godzinie naszej śmierci i o łaskę umierania w Chrystusie. (Więcej o nawróceniu się w godzinie śmierci tutaj)

12. Złoczyńcy nie zostali wybawieni przez Jezusa od śmierci krzyżowej

Przybity do krzyża Jezus Chrystus posiadał Boską moc, mógł więc wybawić i siebie i złoczyńców. Siebie nie wybawił, gdyż chciał dokonać dzieła Odkupienia i dać nam wieczne zbawienie. Ale mógł w cudowny sposób uwolnić z krzyża złoczyńców, tak jak się tego domagał nienawrócony łotr: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas.” (Łk 23,39) Jezus mógłby spowodować ich cudowne i spektakularne zstąpienie z krzyża, aby pokazać drwiącym z Niego członkom Wysokiej Rady swoją potęgę i aby ich przestraszyć. Nic takiego się nie stało. Jezus nie dokonał takiego cudu. Mógł się obawiać, że uwolnieni złoczyńcy powrócą do swojego dawnego złego życia i dlatego ani jeden z nich się nie zbawi. Jezus wiedział, że ich okrutny rodzaj śmierci był jedyną szansą na zbawienie, dlatego ich jej nie pozbawił. W różny sposób umierają ludzie, jednak czas i rodzaj śmierci dopuszcza Bóg. Dopuszcza taki moment i taką formę śmierci, która jest najlepsza dla wieczności człowieka. Dlatego, chociaż nie znamy godziny naszej śmierci ani jej rodzaju, powinniśmy zawsze mówić do Boga tak jak Jezus w Ogrójcu: „Nie moja, lecz twoja wola niech się stanie” (por. Łk 22,42). (Więcej o postawie wobec własnej śmierci tutaj)

13. Nic złego nie uczynili

Nawrócony łotr słusznie ocenił całe życie, postępowanie i słowa Jezusa, mówiąc, że „On nic złego nie uczynił. (Łk 23,41). Te same słowa można by odnieść jeszcze tylko do Najświętszej Matki Jezusa, która też nigdy nic złego nie uczyniła. Nawet cierpienie tych dwóch zespolonych ze sobą Serc było dalszym ciągiem czynienia dobra. Jezus, Syn Maryi, swoją miłością ujawniającą się w cierpieniu dokonywał dzieła Odkupienia świata. W tym dziele uczestniczyła Jego stojąca pod krzyżem Matka, dołączając do Jego miłości – miłość swoją, a do Jego cierpień – udręki swoje.

14. Za Jezusem ukrzyżowanym lub przeciw Niemu

Mrok ogarnął całą ziemię, gdy na krzyżu wisiał Jezus ze swoim poranionym, porozdzieranym i zbolałym ciałem. Jeden z ukrzyżowanych łotrów przyłączył się do Niego duchowo, stanął po stronie Jezusa, uznając swoją winię i Jego niewinność. Drugi złoczyńca tego nie zrobił. Nie stanął po Jego stronie, a nawet urągał mu podobnie jak członkowie Wysokiej Rady. Jeden i drugi łotr dokonał dobrowolnego wyboru. I my codziennie stajemy przed podobnymi decyzjami. Możemy swoimi czynami opowiedzieć się za Jezusem i Jego Ewangelią lub przeciw Niemu i Jego nakazom. Możemy się do Niego przyznać lub dołączyć do tych, którzy odrzucają Go i bluźnią Mu. Na szczęście, możemy też skruchą i zwróceniem się do Jezusa o przebaczenie wymazać każdy swój zły wybór i rozpocząć nowe życie, w którym całkowicie opowiadamy się za Nim.

Śmierć Jezusa

Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej.44 Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.45 Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha46 mojego. Po tych słowach wyzionął ducha. (Łk 23,44-47)

1. Trzygodzinne mroki ogarniające ziemię

Jak przedstawia Ewangelia, w chwili zbliżającej się śmierci Jezusa nastały ciemności. „Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek.” (Łk 23,44-45) Jakby cała przyroda wraz ze słońcem chciała powiedzieć, że świat pogrążył się w ciemnościach, bo człowiek odrzucił Światłość Prawdziwą, która zstąpiła z nieba – Jezusa Zbawiciela. Świat ukrzyżował Światłość, usiłował ją zgasić na zawsze. Trzygodzinne ciemności pouczyły, że ta prawdziwa Światłość, Jezus Chrystus, zgasła jednak tylko na trzy dni, po których miała zajaśnieć ponownie w zmartwychwstałym ciele Jezusa. Nieskończona Boska miłość Jezusa Chrystusa nie pozwoliła Mu opuścić świat na zawsze, aby wiecznymi ciemnościami ukarać go za to, na co zasłużył, krzyżując Boską Światłość. Miłość nakazała Światłości powrócić na świat po trzech dniach, aby dalej oświecać tych, którzy Jej na to pozwolą; aby ciągle wybawiać całe pokolenia z ciemności.

2. Prorocze trzy godziny ciemności

Do krzyża została przybita Światłość „prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi” (J 1,9). Tę Światłość jednak – jak wszystko co od Boga pochodzi – świat chciał zgasić, aby nikomu więcej nie świeciła na ziemi. Gdyby na zawsze miała zgasnąć dla ludzi Światłość prawdziwa i wszystkie Jej dzieła – jak tego chciał świat, a jeszcze bardziej szatan – los ludzi na zawsze stałby się tragiczny. Każdy człowiek zostałby ogarnięty mrokami zła, grzechu i zakłamania. Ciemności zła i wszelkiego rodzaju zbrodni coraz bardziej ogarniałyby ziemię, unicestwiając stopniowo istniejące jeszcze gdzieniegdzie iskierki światła i dobra. Ludzkość coraz bardziej pogrążałaby się w piekielnych ciemnościach, aby potem ostatecznie połączyć się na zawsze z piekłem szatana i powiększyć je. Tego chciał szatan, tego chcieli – może nawet nie zdając sobie z tego w pełni sprawy – także ci, którzy doprowadzili do śmierci Jezusa, Boskiej Światłości. Jednak ta Światłość nie miała zgasnąć na zawsze, co zapowiedziały ciemności nie wieczne lecz trzygodzinne, trwające według ówczesnego czasu od godziny szóstej do godziny dziewiątej (por. Łk 23,44). Po trzech godzinach mroki zaczynały ustępować. Potem miały jeszcze minąć mroczne trzy dni, które oddzielały świat od poranka wzejścia na nowo Światłości, od poranka Zmartwychwstania.

3. Mrok ogarnął całą ziemię.

Ewangelista mówi, że śmierci Jezusa towarzyszyły ciemności, które ogarnęły całą ziemię: „i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło...” (Łk 23,44-45) Kiedy umierał Chrystus, prawdziwa Światłość, cała ziemia pogrążyła się w ciemnościach. Można to odnieść do wszystkich czasów i pokoleń: gdy krzyżuje się Jezusa, wtedy pojawia się ciemność – ciemność groźna, bo duchowa. Świat musi się pogrążyć w mrokach duchowych gdy usuwa Boga i wszystkie światła, które On ustawił na ziemi, aby były odblaskiem Jego Światłości. I tak się ciągle dzieje. Gdy gdzieś stawia się Boga na drugim planie, pojawiają się różne dziwne recepty na życie. Gdy odrzuca się Boży porządek moralny, wtedy propaguje się sposoby postępowania i teorie, które pięknymi słowami uczą niemoralności, lekceważenia życia ludzkiego, człowieka, wspólnoty rodzinnej, a przede wszystkim – Boga. Światło Chrystusowej nauki pomaga w dojściu do wiecznego zbawienia, natomiast nauki, które powstają po odrzuceniu Jezusa, „pomagają” człowiekowi bez przerażenia podążać drogą wiodącą do wiecznego piekła. Zawsze gaśnie światło prawdy tam, gdzie skazuje się na śmierć Jezusa i Jego Ewangelię. Zawsze mroki ogarniają tam drogę zbawienia, a droga potępienia staje się nadzwyczaj wyrazista.

4. Rozdarte zasłony

W czasie konania Jezusa „Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek”. (Łk 23,45) W świątyni jerozolimskiej rozdarła się zasłona, która oddzielała Najświętsze miejsce od ludu. Wydarzenie to zawiera w sobie głęboką symbolikę. W Najświętszym miejscu świątyni jerozolimskiej można widzieć symbol nieba i zbawienia, które od grzechu pierwszych rodziców stało się niedostępne dla ludzi – jakby oddzielone zasłoną nie do przebycia. Grzechy – jak zasłona lub gruby mur – uniemożliwiały duszom umierających ludzi wstępowanie do nieba. Dzięki śmierci Jezusa na krzyżu ta przeszkoda została usunięta. Przez dzieło Odkupienia niebo otwarło się przed nami. To zbawcze wydarzenie, tak ważne dla wszystkich ludzi, zostało ukazane przez rozdarcie się przez środek zasłony w przybytku świątyni. Między niebem a nami pojawiła się nowa zasłona, przez którą musi przejść każdy zbawiony. Jest nią Jezus Chrystus, jak o tym mówi List do Hebrajczyków: „Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje”. (Hbr 10,19-20) Ta „Nowa Zasłona” – Jezus, zawisła na krzyżu. Na nim została rozdarta bardziej niż zasłona świątyni jerozolimskiej. Jeśli ktoś zbliży się do tej żywej „Zasłony”, zostanie przez nią pochwycony i wprowadzony do miejsca Najświętszego, którym jest niebo, dom Ojca niebieskiego.

5. Rozdarte Ciało i Serce Jezusa

W świątyni jerozolimskiej rozdarła się przez środek zasłona przybytku (por. Łk 23,45), natomiast na krzyżu zawisło pokaleczone i porozdzierane ciało Jezusa – nowa żywa „Zasłona”, przez którą możemy wejść do Miejsca Świętego, czyli do nieba (por. Hbr 10,19-20). Zasłona świątyni rozdarła się tylko przez środek, natomiast ciało Jezusa całe zostało porozdzierane, tak że zamieniło się w jedną wielką bolesną ranę. Zanim zawisło na krzyżu, zostało rozdarte przez okrutne biczowanie, a głowa Jezusa – przez ostre kolce korony cierniowej. Do tego dołączyły się bolesne rany, spowodowane przez niesienie krzyża i upadki na drodze krzyżowej. Potem ręce i nogi, skóra i mięśnie Zbawiciela zostały rozdarte przez gwoździe. Do tych ran trzeba dołączyć jeszcze jedną, stale odnawianą: wielką ranę Serca Jezusa, ciągle rozdzieraną i rozszarpywaną przez obojętność lub wrogość wobec Niego. Tak, „Zasłona” ciała Jezusa została zupełnie porozdzierana, abyśmy my i wszystkie pokolenia mieli dostęp do miejsca Najświętszego w niebie (por. Hbr 10,19-20). Tę wielką tajemnicę naszego zbawienia ukazała symbolicznie rozdarta zasłona świątyni jerozolimskiej.

6. Wchodzenie do nieba przez zasłonę ciała Jezusa

W czasie śmierci Jezusa rozdarła się zasłona w świątyni jerozolimskiej, otwierając dostęp do miejsca Najświętszego. Rozdarte przez rany zostało też ubiczowane i ukrzyżowane ciało Jezusa, aby przez zmartwychwstanie stać się żywą nową „Zasłoną”, przez którą możemy wejść do Miejsca Najświętszego, którym jest Bóg i niebo. Jezus, przez swoją śmierć i zmartwychwstanie zapoczątkował nam „drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje” (Hbr 10,19-20). Przechodzą do nieba przez zasłonę ciała Jezusa ci, którzy przez łaskę stali się Jego Mistycznym Ciałem; ci, którzy żyją i umierają w Nim; ci, którzy jak Najświętsza Maryja Panna swoje serce upodobnili do Jego Serca, swoje myślenie – do Jego myślenia; ci, którzy naśladują Jego słowa i czyny. (Więcej o naśladowaniu Chrystusa i Maryi tutaj)

7. Pełne ofiarowanie siebie Ojcu niebieskiemu

Bezpośrednio przed śmiercią „Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha”. (Łk 23,46-47) Całe swoje ziemskie życie Jezus oddał Ojcu, bo spełniał wyłącznie Jego wolę. Przyjął z uległością i miłością czas i rodzaj śmierci, modląc się w Ogrójcu tymi słowami: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!” (Łk 22,42) W ostatnich swoich słowach na krzyżu wyraził ponownie swoją całkowitą przynależność do Ojca: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” (Łk 23,46). Swoim przykładem Jezus zachęca nas, byśmy ofiarowali siebie Bogu, tak jak On całkowicie oddał siebie, swoje życie i śmierć Ojcu. Do takiego pełnego ofiarowania się Bogu zachęcają nas słowa pieśni religijnej: „Tobie ja żyję, Tobie umieram, Jezu, Twój jestem w życiu i przy śmierci”. Warto je wyśpiewywać w swoim sercu, wypowiadać wargami, a przede wszystkim – nimi żyć. (Więcej o pełnym ofiarowaniu siebie Bogu w ofierze duchowej tutaj)

8. Modlitwa ofiarowania siebie Bogu

„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego" (Łk 23,46) – z takimi słowami przed śmiercią Jezus zwrócił się do Ojca niebieskiego. Te pełne miłości i zaufania słowa mogą nam pomóc ofiarować Bogu nie tylko chwilę naszej śmierci, lecz także całe nasze życia, każdy dzień, każdy moment. Można za Jezusa, w każdej chwili dnia, powtarzać Jego słowa, dostosowując je do konkretnej sytuacji: Ojcze, w Twoje ręce powierzam moje myśli, słowa, czyny, uczucia, tę pracę, którą teraz wykonuję... spotkanie, na które się udaję... czas, który teraz poświęcam na rozmowę z Tobą... chwile odpoczynku... W Twoje ręce oddaję moją rodzinę, dzieci, znajomych, przyjaciół... W Twoje dobre ręce oddaję także godzinę mojej śmierci i tych, którzy teraz umierają... Okaż im i mnie swoje miłosierdzie... (Więcej o pełnym ofiarowaniu siebie Bogu w ofierze duchowej tutaj)

9. Wolność do ostatniej chwili życia

Od chwili ujęcia Jezusa pozbawiono wolności, tak jak się jej pozbawia wszystkich więźniów. Było to jednak ograniczenie wolności zewnętrzne, bo Jezus, jako Syn Boży, cały czas posiadał w sobie tak wielką moc, że mógłby odrzucić wszystkie więzy, jakimi skrępowano Jego ręce i nogi. Posiadał w sobie moc, by zstąpić z krzyża i uleczyć wszystkie zadane Mu rany. W każdej chwili mógł też poprosić Ojca o posłanie mu oddziałów anielskich, aby walczyły w Jego obronie (por. Mt 26,53). Dla naszego zbawienia jednak nie uczynił tego i poddał się dobrowolnie wszystkim formom zniewolenia, podobnego do tego, jakiemu zostali poddani wbrew swojej woli ukrzyżowani wraz z Nim złoczyńcy. Zachowanie tych trzech skazańców, Jezusa i dwóch łotrów, pokazuje, że w żadnej sytuacji człowiek nie traci wolności całkowicie. Przygwożdżony do krzyża Jezus potrafił dobrowolnie oddać swojego ducha Bogu. Przed śmiercią „zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego”. (Łk 23,46) Nikt nie zmuszał Jezusa do tego aktu pełnego ofiarowania siebie Ojcu. Uczynił to dobrowolnie. Również złoczyńcy, chociaż byli pozbawieni wolności zewnętrznej, mogli podejmować decyzje wewnętrzne, bardzo ważne dla ich wieczności. Jeden nawrócony łotr dobrowolnie ofiarował siebie Jezusowi, zdając się na Jego wolę, co wyraził słowami: „Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 42). Mówiąc to, ofiarował siebie Zbawicielowi, aby zrobił z nim, co chce, w swoim królestwie. Drugi łotr również podjął dobrowolną decyzję, jednak nie ofiarował Jezusowi swojego ducha, lecz drwiąco wyraził jedynie pragnienie uwolnienia od śmierci krzyżowej. Powiedział: „Czy Ty nie jesteś Mesjaszem? Wybaw więc siebie i nas”. (Łk 23,39) (Więcej o wolnej woli człowieka i jego wolności tutaj)

Nawrócenia po śmierci Jezusa

Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy.47 Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi.48 Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu.49

1. Nawrócony setnik

Zaraz po śmierci Jezusa zaczęły się ujawniać owoce dokonanego przez Niego dzieła Odkupienia. Św. Łukasz podaje, jak rzymski setnik zareagował na Jego śmierć: „Na widok tego, co się działo, setnik oddał chwałę Bogu i mówił: Istotnie, człowiek ten był sprawiedliwy”. (Łk 23,47) Ten dowódca grupy rzymskich żołnierzy został wymieniony przez Ewangelistę jako pierwszy, który po śmierci Zbawiciela uznał Jego sprawiedliwość i oddał chwałę Bogu. Nie był to członek Wysokiej Rady ani inny współrodak Jezusa, lecz przywódca rzymski. Uznał Jezusa za sprawiedliwego i miał odwagę o tym mówić innym. Wymagało to od niego nie tylko wiary, ale i pokory, bo dając świadectwo o sprawiedliwości Jezusa pośrednio uznał, że uczestniczył w egzekucji kogoś, kto na to nie zasługiwał.

2. Nawrócone tłumy

„Wszystkie też tłumy, które zbiegły się na to widowisko, gdy zobaczyły, co się działo, wracały bijąc się w piersi”. (Łk 23,48) Śmierć Jezusa ujawniła swoje zbawcze działanie na tłumach, które wcześniej – jak zaznacza Ewangelista Łukasz – potraktowały ukrzyżowanie Jezusa jako „widowisko”, na które się zbiegły (por. Łk 23,48). Dzięki łasce i nawróceniu przestały one traktować bolesną śmierć Zbawiciela jako widowisko i „wracały bijąc się w piersi” (por. Łk 23,48). Wszystkie te nawrócenia były proroczą zapowiedzią tego, co będzie się działo przez wieki dzięki łasce, którą Jezus wysłużył na krzyżu. Widok krzyża – połączony z działaniem łaski w sercach – będzie pobudzał do nawrócenia, które otworzy przed człowiekiem niebo. Szatan nie chce tych nawróceń i dlatego – upokorzony przez zwycięską śmierć Jezusa – walczy przez wieki z Nim i z Jego krzyżem. Doprowadza do usuwania go z różnych miejsc, aby przestał pobudzać do skruchy i dziękowania Zbawicielowi za Jego bolesne dzieło Odkupienia. Kiedy słyszymy o znieważaniu krzyża Chrystusowego lub o usuwani go, powinniśmy w jakiś sposób wynagrodzić Temu, który na nim umarł dla naszego zbawienia. Każdy sposób wynagradzania – nawet jedno westchnienie wypływające z miłości – jest miły Jezusowi, bo szczera miłość do Niego należy na tym świecie do rzadkości. (Więcej o nawróceniu tutaj)

3. Oddalenie i zbliżanie się do Jezusa

O znajomych Jezusa św. Łukasz mówi, że stali z daleka: „Wszyscy Jego znajomi stali z daleka; a również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu”. (Łk 23,49) Wiele z tych wymienionych osób z konieczności stało daleko od Jezusa, gdyż nie mogli się zbliżyć do miejsca pod Jego krzyżem. Pomimo tego fizycznego oddalenia ich serca były blisko Niego, pełne współczucia i miłości. Byli jednak też inni – tacy, którzy nawet podchodzili do krzyża, jednak nie zbliżali się do Jezusa duchowo. O nich mówi św. Mateusz: „Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża.” (Mt 27,39-40) I tak jedni byli przestrzennie oddaleni od krzyża, jednak trwali w duchowej jedności z Jezusem. Byli też i tacy, którzy znajdowali się w pobliżu krzyża, jednak przez swoje bluźnierstwa, przekleństwa i drwiny nie byli z duchowo zjednoczeni z Jezusem. Każdy z nas może naśladować jedną lub drugą grupę osób. Możemy się zbliżyć do Jezusa. Trzeba tylko wierzyć w Niego i kochać Go. Największe zbliżenie się do Niego umożliwia nam Komunia św. Można też od Jezusa oddalać się duchowo. Następuje to wtedy, gdy osłabiamy swoją miłość i wiarę, gdy nasza wola lgnie bardziej do zła niż do dobra, bardziej do kłamstwa niż do prawdy. (Więcej o zjednoczeniu z Bogiem tutaj)

4. Niewiasty towarzyszące Jezusowi od Galilei

Pośród osób znajdujących się w jakiejś odległości od Jezusa konającego na krzyżu, były niewiasty, „które Mu towarzyszyły od Galilei”. One „przypatrywały się temu”, co się dzieje (por. Łk 23,49), z sercami pełnymi bólu i współczucia. Niestety, oprócz św. Jana, w tłumie otaczającym krzyż nie było apostołów – tych, którzy znajdowali się przy działającym publicznie Jezusie więcej, niż wspomniane niewiasty towarzyszące Mu od Galilei. One z bólem serca patrzyły na umierającego Jezusa, a najbliższym Jego uczniom brakło podobnej odwagi.

5. Tajemnice serc ludzkich

Św. Łukasz pisze, że lud, który znajdował się w pewnej odległości od ukrzyżowanego Jezusa, „stał i patrzył” (Łk 23,35); „również niewiasty, które Mu towarzyszyły od Galilei, przypatrywały się temu”. (Łk 23,49) Za tym patrzeniem kryły się różne nastawienia serc, różne postawy i zachowania: modlitwy lub ich brak; życzliwość, wdzięczność, miłość i współcierpienie albo chłodna obojętność lub okrutna nienawiść. Ile jest serc ludzkich, tyle jest różnych nastawień do Boga i do Jego Syna Jednorodzonego, Jezusa Chrystusa. Również we mnie jest jedyne i niepowtarzalne nastawienie do Niego. Jakie?

6. Prześladowani i zabijani na oczach świata chrześcijanie

Niewiasty, które towarzyszyły od Galilei Jezusowi, przypatrywały się z daleka wszystkiemu, co się działo (por. Łk 23,49). Nie potrafiły nic więcej zrobić dla Niego, jak tylko współczuć Mu z miłością i modlić się za Niego. Z pewnością to czyniły w swoich zbolałych sercach. Dzisiaj Jezus jest prześladowany i zabijany w swoich uczniach i świat na to spogląda. Jakaś część patrzy na to z bólem i modlitwą, przeciwstawia się temu, próbuje ocalić Chrystusa prześladowanego w członkach Kościoła, Jego Mistycznego Ciała. Jednak ogromna część świata nic nie robi, aby zahamować krwawe prześladowania. Wielu nie chce tego widzieć, nie chce na to popatrzyć nawet z daleka, aby nie odczuwać wyrzutów sumienia z powodu swojej bierności, braku modlitwy i troski o rozszerzenie w świecie prawdziwej wolności religijnej. Są również i tacy, którzy skrycie popierają wszystkie krwawe prześladowania religijne i przyczyniają się do ich powstania tam, gdzie się jeszcze nie pojawiły. Nie można być bez winy biernym obserwatorem niesprawiedliwych prześladowań. Każdy bowiem potrafi wyjść ze swojej bierności – przynajmniej przez modlitwę i różne ofiary składane Bogu ze swoich cierpień. Wielu – ze względu na posiadaną władzę – posiada jeszcze inne środki. Jeśli ci ludzie nie posługują się nimi dla bronienia niewinnych, nie wytłumaczą się przed Bogiem ze swojej winy. Nie tylko za prześladowanych chrześcijan powinniśmy się modlić, ale również za wszystkich ich prześladowców, bo każdy z nich może się nawrócić jak Szaweł pod Damaszkiem. Nasze modlitwy są w stanie wyprosić dla nich światło podobne do tego, które doprowadziło go do innego patrzenia na uczniów Chrystusa i do zaprzestania prześladowania ich (por. Dz 9,1-8). (Więcej o Kościele, w których Chrystus jest prześladowany tutaj)

Zdjęcie Jezusa z krzyża i pogrzebanie Jego ciała

Był tam człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef, członek Wysokiej Rady.50 Nie przystał on na ich uchwałę i postępowanie. Był z miasta żydowskiego, Arymatei, i oczekiwał królestwa Bożego.51 On to udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.52 Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany.53 Był to dzień Przygotowania i szabat się rozjaśniał.54 Były przy tym niewiasty, które z Nim przyszły z Galilei. Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa.55 Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu.56 (Łk 23,50-56)

1. Szlachetny czyn sprawiedliwego Józefa z Arymatei

Maryja, matka Jezusa, nie miała grobu, w którym mogłaby pochować Syna. Sam Jezus również nie zatroszczył się za życia o zabezpieczenie sobie jakiegoś grobu. Wszystko złożył w ręce Boskiej Opatrzności. Jej wykonawcą stał się Józef z Arymatei, członek Wysokiej Rady. Wewnętrzna prawość skłoniła go do dobrego działania. Ten sprawiedliwy i odważny człowiek, po śmierci Jezusa, „udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa”. (Łk 23,52) Uczynił to przede wszystkim z miłości do Niego oraz z szacunku dla szabatu (por. J 19,31). Swoim postępowaniem pokazał, że dobro wewnętrzne pobudza do dobrych czynów i działań zewnętrznych, takich jak udostępnienie Jezusowi posiadanego grobu, a wcześniej jeszcze – sprzeciwianie się niesprawiedliwym postanowieniom Wysokiej Rady, której był członkiem (por. Łk 23,50-51).

2. „Dobry i sprawiedliwy” Józef

„Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg” – powiedział kiedyś Jezus młodemu człowiekowi, który zwrócił się do Niego ze słowami: „Nauczycielu dobry...” (Łk 18,18-19). Mimo to św. Łukasz Ewangelista nazwał Józefa z Arymatei nie tylko „sprawiedliwym” – jak wiele innych szlachetnych postaci wymienionych w Piśmie Świętym – lecz „dobrym i sprawiedliwym”. To wyjątkowe określenie, odnoszące się do jednego z członków Wysokiej Rady, znalazło się w Piśmie Świętym jako nagroda za jego szlachetne i odważne postępowanie względem Zbawiciela. Józef bowiem nie przystał na uchwałę i postępowanie Wysokiej Rady, która postanowiła doprowadzić Jezusa do śmierci. Kiedy zaś – wbrew jego woli – Zbawiciel został skazany, ukrzyżowany i umarł, „udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa. Zdjął je z krzyża, owinął w płótno i złożył w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany”. (Łk 23,50-53)

3. Nikt nie musi być złym człowiekiem

Józef z Arymatei był członkiem Wysokiej Rady, która niechlubnie zapisała się w historii z powodu procesu Jezusa. W postępowaniu członków tej Rady ujawniała się bowiem pycha, przebiegłość, a przede wszystkim – nienawiść i pogarda wobec Jezusa. Nie przebierano w środkach, by skazać na śmierć Niewinnego. Jednak w tej grupie zdeprawowanych osób znalazł się „człowiek dobry i sprawiedliwy, imieniem Józef”, który nie przystał na ich haniebną uchwałę i podłe postępowanie (por. Łk 23,50). Miał odwagę to uczynić, chociaż zwykle trudno przychodzi sprzeciwiać się woli osób wpływowych i posiadających władzę. Józef potrafił to uczynić. Dlaczego? Dlatego że wierzył w Jezusa „i oczekiwał królestwa Bożego”. (Łk 23,51) Wiara połączona z nadzieją i miłością do Jezusa dawała mu moc przeciwstawiania się zmasowanemu złu i niesprawiedliwości, za którą stały najwyższe żydowskie autorytety. Wiara i miłość do Jezusa umacniały nie tylko Józefa z Arymatei, lecz również wielkie rzesze złożone z tych, którzy na przestrzeni wieków byli prześladowani, znieważani i skazywani na śmierć z powodu tak wielkiego dobra, jakim jest miłość do Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego.

4. Człowiek oczekujący prawdziwego królestwa Bożego

Józef z miasta żydowskiego, Arymatei, „oczekiwał królestwa Bożego”. (Łk 23,51) Czekał na królestwo Boże, które głosił Jezus. Powstania mesjańskiego królestwa spodziewali się z pewnością także pozostali członkowie Wysokiej Rady. Według nich jednak jego twórcą nie mógł być Jezus. Dlatego też odrzucili i Jego, i tworzone przez Niego królestwo. Odrzucili prawdziwe królestwo Boże, jego Twórcę i jego Króla, Jezusa Chrystusa, bo opierali się na swoich wypływających z pychy wyobrażeniach, na swojej fantazji. Józef z Arymatei prawdziwego królestwa Bożego nie odrzucił, gdyż przyjął z wiarą Jezusa i Jego nauczanie. Powyższe przykłady pokazują, jak ważne jest oparcie się w życiu na Jezusie i Jego Ewangelii. Jeśli ktoś to czyni, nie doznaje zawodu. Ci natomiast, którzy bazują na mrzonkach – utworzonych przez siebie lub przez innych ludzi – błądzą w życiu tak jak członkowie Wysokiej Rady i popełniają wiele błędów. (Więcej o Królestwie Bożym tutaj)

5. Czekanie na koniec szabatu

Ze względu na zbliżający się szabat konieczne było przyśpieszenie pochowania zdjętego z krzyża ciała Jezusa. Zostało ono złożone „w grobie, wykutym w skale, w którym nikt jeszcze nie był pochowany”. (Łk 23,53) Ciało Jezusa zostało owinięte w płótna, jednak nie zostało namaszczone. Musiało to sprawić dodatkowy wielki ból niewiastom, które przyszły za Jezusem z Galilei. Dlatego po złożeniu Jego ciała w grobie i po powrocie do miejsc tymczasowego zamieszkania „przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu”. (Łk 23,56) Dla tych niewiast, podobnie jak dla Maryi, zaczął się bolesny czas – czas, w którym nie było już Jezusa między nimi. Napełnione boleścią niewiasty, które towarzyszyły Jezusowi od Galilei, czekały na to, by skończył się szabat i by mogły jeszcze coś zrobić dla Jezusa – namaścić wonnościami Jego ciało.

6. Bolesny dla Matki Jezusa szabat

Śmierć Jezusa była szczególnie bolesna dla Maryi. Zwłaszcza matki potrafią sobie w pewnym stopniu wyobrazić to, co przeżywała Matka Jezusa w chwili Jego śmierci i po Jego zgodnie. W piątek musiała patrzeć na boleści konającego na krzyżu Syna, a w nocy, gdy „szabat się rozjaśniał” (Łk 23,54), z pewnością nie spała z powodu przeżywanych udręk i wspomnień. Szabat stał się dla Niej pierwszym dniem bez żyjącego na tym świecie Jezusa, Jej Syna. Pozostała sama ze swoimi wspomnieniami tragicznych wydarzeń. Tylko Bóg zna dobrze Jej cierpienia, które stały się zbawczym przedłużeniem boleści Jezusa. Ona, mówiąc słowami św. Pawła – zwłaszcza w szabat po śmierci Syna – dopełniała w swoim ciele udręk, których brakło Chrystusowi „dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół” (Kol 1,24). Maryja wciąż była zbolałą Matką Odkupiciela, prawdziwą Współodkupicielką, cierpiącą dla naszego wiecznego dobra. Jakże zaślepieni są ci, którzy nie potrafią tego dostrzec i docenić! Potrzebują naszych modlitw o światło Ducha Świętego, o przyjęcie go i o wzrost miłości. (Więcej o Maryi tutaj)

7. Gorąca i roztropna miłość do Pana

Niewiasty, które przyszły z Galilei z Jezusem, chciały Mu okazać szacunek, cześć i miłość przez namaszczenie Jego martwego ciała. Przygotowywały się do tego bardzo starannie. „Obejrzały grób i w jaki sposób zostało złożone ciało Jezusa. Po powrocie przygotowały wonności i olejki; lecz zgodnie z przykazaniem zachowały spoczynek szabatu. (Łk 23,55-56) Nie naruszyły szabatu, chociaż przeszkadzał im spełnić jak najszybciej gorące pragnienie swoich serc. Nie chciały, aby ktoś znieważał Jezusa po śmierci z tego powodu, że nie nauczył swoich uczniów i uczennic zachowywania szabatu. Przygotowały więc wonności i olejki i czekały, aby bez naruszania prawa zrobić coś bezinteresownie dla Pana.

(Omówienie prawd wiary dla małych dzieci można znaleźć tutaj)

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski



Tytuły rozważań