Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań


ROZWAŻANIE EWANGELII WEDŁUG ŚW. ŁUKASZA

ROZDZIAŁ 16


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19


Sprytny zarządca

Powiedział też do uczniów: Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono, że trwoni jego majątek.1 Przywołał go do siebie i rzekł mu: Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą.2 Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę.3 Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu.4 Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: Ile jesteś winien mojemu panu?5 Ten odpowiedział: Sto beczek oliwy. On mu rzekł: Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt.6 Następnie pytał drugiego: A ty ile jesteś winien? Ten odrzekł: Sto korcy pszenicy. Mówi mu: Weź swoje zobowiązanie i napisz osiemdziesiąt.7 Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.8 Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków.9 (Łk 16,1-9)

1. Uczciwe i nieuczciwe zabezpieczanie swojej przyszłości. Chrystus nie pochwala nieuczciwości, lecz dobrą troskę o swój los. Niektórzy ludzie zabezpieczają swoją przyszłość ziemską i wieczną w sposób uczciwy i tych przypowieść pochwala. Inni natomiast – jak rządca z przypowieści Jezusa – zabezpieczają tylko swoją ziemską przyszłość i w dodatku czynią to nieuczciwie, cudzym kosztem. Chcą posiadać jak najwięcej dóbr materialnych, dlatego krzywdzą innych, trwonią cudzy majątek i przywłaszczają go sobie. O takich ludziach niemal codziennie słyszy się w społecznych środkach przekazu. Uczciwie zabezpiecza się ten, kto dąży do dobrego celu i posługuje się dobrymi środkami. źle działa natomiast ten, kto dąży do złego celu lub – jak nieuczciwy zarządca z przypowieści – do celu dobrego, jednak stosuje środki złe.

 

2. Troska o przyszłość wieczną. Chrystus – po przedstawieniu w swojej przypowieści rządcy, który nieuczciwie zabezpieczał swoją ziemską i materialną przyszłość – dorzuca stwierdzenie: „Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości.” (Łk 16,8) „Synowie tego świata” to ludzie, którzy wierzą tylko w życie na tym świecie i zabezpieczają wyłącznie swoją przyszłość ziemską. Często gromadzą bogactwa w sposób nieuczciwy, tak jak opisany w przypowieści rządca. W dążeniu do dóbr ziemskich odznaczają się wielką gorliwością, aby zyskać jak najwięcej środków materialnych. „Synowie światłości” to ci, którzy wierzą, że po tym życiu istniej życie wieczne. Często jednak – chociaż wiedzą, że do wieczności trzeba się stale przygotowywać przez kontakt z Bogiem i czynienie dobra – nie czynią tego gorliwie. Nie są więc tak roztropni i gorliwi w dążeniu do celu wiecznego jak wielu ludzi niewierzących, którzy z wielkim uporem i wytrwałością zdobywają to, w co wierzą – bogactwa materialne. Nieraz u „synów światłości” nie widać też zbytniej troski o zbawienie wieczne nawet osób najbliższych: współmałżonka, dzieci, krewnych, przyjaciół.

 

3. Nieuczciwość nie zapewnia trwałego dobrobytu. Przypowieść Jezusa nie tylko nie pochwala nieuczciwości, ale pokazuje, że jest ona bardzo zawodna. Nieuczciwy zarządca tylko przez jakiś czas mógł korzystać z majątku swojego pana. Szybko został oskarżony przed zatrudniającym go bogatym człowiekiem o trwonienie jego majątku. Został przywołany przez swego bogatego pracodawcę i ze wstydem musiał się tłumaczyć z tego, co zrobił. Stracił swoją pracę, źródło lekkiego zarobku (por. Łk 16,1-2). Stracił posadę, która zapewniała mu poważanie wśród ludzi. Przewidując swoją trudną sytuację po utracie pracy u bogatego człowieka, próbuje w nieuczciwy sposób pozyskać przyjaciół, którzy będą go wspierać w przyszłości. Czy przez swoje sprytne zabiegi faktycznie zabezpieczył sobie dostatnie życie aż do końca swoich ziemskich dni? Przypowieść o tym nie mówi, jednak życie uczy, że zdobyta nieuczciwie pomoc i życzliwość ludzka nie trwa długo. Pozyskani w podstępny sposób „przyjaciele” szybko stają się wrogami. Tak więc – wbrew temu, co sądzą niektórzy – przypowieść Jezusa nie tylko nie pochwala nieuczciwego życia, lecz przed nim ostrzega.

 

4. Nie cudzym, lecz swoim się dzielić. Nieuczciwy rządca chciał uchodzić w oczach dłużników swojego bogatego pracodawcy za dobroczyńcę. Dlatego obdarowywał ich, jednak nie swoim, lecz cudzym mieniem. Nie tak postępuje człowiek szlachetny. Daje z tego, co zdobył uczciwie – z tego, co sam zapracował. Tak powinien postępować uczeń Chrystusa. Zdarza się jednak, że ktoś nieuczciwie doszedł do majątku, tak jak rządca, o którym mówi przypowieść Jezusa. Wtedy powinien zwrócić osobie poszkodowanej to, czego ją pozbawił. Gdyby to nie było możliwe, powinien rozdać nieuczciwie zdobyte dobra ludziom biednym. Tak postępując, przełamie swój egoizm i wzrośnie w miłości, a przez to ułatwi sobie osiągnięcie zbawienia.

 

5. Nawet negatywne przykłady mogą nauczyć dobra. Nie tylko szlachetne osoby takie jak miłosierny Samarytanin są bohaterami przypowieści Jezusa (por. Łk 10,30-37). Zbawiciel przedstawia także ludzi postępujących źle – takich, których czynów nie można naśladować, np. chciwego człowieka, który chciał pobudować sobie wielkie spichlerze, aby zapewnić sobie długie i wygodne życie, a musiał w nocy umrzeć i zostawić wszystko (por. Łk 12,16-21). Do negatywnych bohaterów przypowieści Jezusa zalicza się także nieuczciwy rządca. Żaden szlachetny człowiek nie powinien naśladować tego oszusta. Jednak nawet z tego negatywnego przykładu można wyciągnąć jakieś dobro dla siebie. Tak stanie się, gdy ktoś zacznie dążyć do świętości i zbawienia wiecznego z taką gorliwością i stałością, z jaką nieuczciwy rządca dążył do zapewnienia sobie wygodnego życia, bez pracy wymagającej wysiłku. To wielka mądrość uczyć się dobra nawet wtedy, gdy widzimy zło, którego nie można naśladować. Takiej mądrości należy uczyć przede wszystkim dzieci, które ciągle stykają się z niemoralnością, złem, przemocą w życiu, telewizji, internecie. Należy pomóc przez rozmowę tym młodym istotom, które widzą wokół siebie niemoralność i przemoc. Przez omówienie zła, z którym dzieci się zetknęły, należy je nauczyć oceniania go w świetle Bożej prawdy, patrzenia na nie tak, jak je Bóg widzi. Trzeba je zachęcać do tego, by żadnych złych czynów nie naśladowały i czyniły przeciwne do nich dobro, np. gdy stykają się z przemocą – uczyć bronienia pokrzywdzonych. Również swoją modlitwą powinniśmy wspierać dzieci i młodzież, aby zło nie odciągnęło ich od dobra. Można swoje dzieci oddać pod szczególną opiekę Jezusowi i Matce Najświętszej, a znajdą skuteczną pomoc.

 

6. Deprawowanie bliźnich lub pobudzanie ich do dobra. Przebiegły rządca nie tylko sam postępował nieuczciwie, ale ponadto dłużników bogatego człowieka skłaniał do nieuczciwości. Namawiał ich do fałszerstw, do zaniżania wysokości zaciągniętego długu (por. Łk 15,5-7). Takie działanie nie może być naśladowane przez uczniów Chrystusa. Dobrym postępowaniem jest natomiast wciąganie innych ludzi w dobro, które czynimy innym, włączanie ich w akcje dobroczynne, udzielanie pomocy słabym, bezbronnym, zrozpaczonym. Jeśli zdeprawowaliśmy jakiegoś człowieka, to powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby doprowadzić go do uczciwości i szlachetnego życia. Możemy mu pomagać w tym swoją modlitwą za niego. W naszych czasach, z powodu istnienia środków społecznego przekazu, możliwe jest deprawowanie masowe lub także masowe pomaganie w doskonaleniu życia ludzi, np. przez ukazywanie różnych dobrych pomysłów szlachetnych ludzi, różnych sposobów indywidualnego lub zbiorowego pomagania nieszczęśliwym braciom i siostrom.

 

7. Potrzeba roztropnej czujności i modlitwy. Zarządca zaskoczył dłużników swojego pracodawcy. Z pewnością spodziewali się, że przywołał ich po to, by nakazać im szybkie spłacenie długu. Na pewno takie przekonanie umocniło się w nich, gdy postawił każdemu z nich pytanie: „Ile jesteś winien mojemu panu?”. Mogli oczekiwać gróźb, krzyków, straszenia. Zamiast tego słyszą pozornie dobrą propozycję, by sfałszowali zapisy dłużne. Temu, który był winien sto beczek oliwy mówi: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Temu, który był winien sto korcy pszenicy, mówi: „Weź swoje zobowiązanie i napisz osiemdziesiąt” (Łk 16,6-7). Rządca stał się podstępnym kusicielem, gdyż namawiał dłużników swego pana do nieuczciwych działań. Pokusa mogła być bardzo skuteczna, bo przyszła niespodziewanie ze strony kogoś, kto miał stać na straży sprawiedliwości. Również w naszym życiu mogą się zdarzyć sytuacje, w których niespodziewanie jesteśmy kuszeni do złego. Złe propozycje mogą pochodzić od osób o wielkim autorytecie, którym ufamy, które pozornie pilnują sprawiedliwości jak rządca z przypowieści Jezusa. Powinniśmy być bardzo uważni i ostrożni, aby niespodziewane pokusy nie doprowadziły nas do grzechu, który jest świadomą i dobrowolną odpowiedzią na nie. Trzeba nam też prosić Boga o dobre rozeznanie, co jest dobrem a co złem; co pochodzi od Niego, a co od złego ducha. Powinniśmy również modlić się o to, by Bóg nas stale umacniał swoją łaską. O to prosimy naszego Ojca w niebie, gdy wypowiadamy słowa: „Nie wódź nas na pokuszenie, ale nas zbaw ode złego” (Więcej na temat tej prośby zawartej w modlitwie "Ojcze nasz" tutaj)

 

8. Potrzebujemy przyjacielskiej pomocy, by osiągnąć zbawienie. Jezus mówi: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (Łk 16,9). Przebiegły rządca nieuczciwymi metodami próbował znaleźć przyjaciół, którzy będą go utrzymywać i wspierać w przyszłości, gdy straci pracę u swojego bogatego pracodawcy. Jezus, ukazując nam postępowanie tego nieuczciwego i przebiegłego człowieka, chce nas nauczyć pozyskiwania sobie przyjaciół, którzy na pewno pomogą nam osiągnąć nieporównanie większe szczęście niż ziemskie, wynikające z posiadania bogactwa. Tym szczęściem jest niebo, trwanie w wiecznej wspólnocie z Bogiem i zbawionymi istotami. Przyjaciółmi pomagającymi nam osiągnąć to szczęście będą wszyscy ludzie, których na różne sposoby wspieraliśmy za życia na ziemi – nie tylko materialnie, ale i duchowo. Największym Przyjacielem będzie jednak Jezus, który weźmie nas do nieba dlatego, że daliśmy Mu jeść i pić, gdy był głodny i spragniony; przyjęliśmy Go, gdy był przybyszem; przyodzialiśmy Go, gdy był nagi; odwiedziliśmy Go, gdy był chory; przyszliśmy do Niego, gdy był opuszczony i w więzieniu (por. Mt 25,34-36).

 

9. Niegodziwa mamona. Niegodziwa mamona to szukanie zysku materialnego za wszelką cenę. Takie dążenie może zawładnąć człowiekiem i stać się bożkiem, który nim despotycznie rządzi. Można zostać zniewolonym, jakby opętanym przez pragnienie ciągłego wzbogacania się. Do takiego zniewolenia duchowego doszedł nieuczciwy rządca z przypowieści Jezusa. Pragnął zysku, jednak tylko łatwego, bez trudu uczciwej pracy takiej jak kopanie (por. Łk 16,3). Niestety, wielu go naśladuje i w dążeniu do zysku materialnego zapomina o Bogu, a biednych ludzi nie dostrzega. Ludzie tacy bogacą się materialnie, a duchowo – rujnują się.

 

10. Mądre kierowanie sprawami tego świata. Rządca wiedział, że zostanie usunięty z zarządu  (por. Łk 16,2-4), nie wyciągnął jednak z tej wiedzy dobrego wniosku. Jak był nieuczciwy, tak dalej chciał żyć nieuczciwie. Do niego są podobni ludzie, którzy jak on wiedzą, że w chwili śmierci zostaną pozbawieni zarządu sprawami tego świata. Wiedzą, że któregoś dnia wszystko porzucą, dlatego postanawiają żyć egoistycznie i „używać tego świata”. Mądrzejszym wnioskiem byłoby postanowienie kierowanie sprawami tego świata zgodnie z wolą Boga, do którego należy ziemia i wszystko, co na niej się znajduje. Bóg oczekuje, aby każdy z nas dobrze zarządzał tym, co mu powierzono, dla Jego Boskiej chwały i dla dobra wszystkich ludzi. Nikt z nas nie jest absolutnym właścicielem tego, co posiada, lecz zarządcą, bo – jak mówi psalmista – „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. Albowiem On go na morzach osadził i utwierdził ponad rzekami” (Ps 24,1-2).

 

11. Podążanie do domu Ojca niebieskiego. Przebiegły i nieuczciwy rządca miał plan dotyczący przyszłości. Chciał, żeby ludzie go przyjęli „do swoich domów”, gdy będzie „usunięty z zarządu” (Łk 16,4). Aby osiągnąć ten cel, pomyślał o odpowiednich środkach. Postanowił pozyskać sobie dłużników swojego pana przez zaniżenie wielkości ich długów. Ponieważ postępował nieuczciwie, nie mógł liczyć na pomoc Boga. Zdał się wyłącznie na ludzi. Inaczej niż ten nieuczciwy rządca powinien postępować człowiek wierzący w Boga prawdziwego. Powinien pragnąć być przyjętym nie do ludzkich domów, lecz w domu Ojca niebieskiego – tam, gdzie Chrystus przez swoją mękę, śmierć, zmartwychwstanie i wniebowstąpienie, przygotował nam mieszkanie. Jezus pouczył nas, że dzięki Jego pomocy możemy dojść do naszego wiecznego i nadprzyrodzonego celu. Powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. Gdyby tak nie było, to bym wam powiedział. Idę przecież przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem” (J 14,2-3). Aby wejść do domu Ojca na zawsze, nie wystarczy pomoc ludzka. Trzeba szukać pomocy Jezusa Chrystusa, bo tylko dzięki Jego łasce można dotrzeć do przygotowanej nam przez Niego wiecznej szczęśliwości. To On sam chce przyjść do każdego z nas w chwili naszej śmierci, aby nas zabrać do siebie, abyśmy byli z Nim tam, gdzie On jest: u Ojca.

 

12. Przemijalność i wieczność. Jezus przypomina dwie prawdy: przemijalność rzeczy ziemskich i trwałość tego, co Bóg przygotował dla człowieka w wieczności. Mówi: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (Łk 16,9). Niektórzy ludzie wolą nie myśleć o tym, że któregoś dnia wszystko co ziemskie naprawdę dla nich się skończy. Odsuwają tę myśl od siebie. O wiecznych przybytkach nie myślą, bo w nie nie wierzą. Powinniśmy wypraszać dla tych ludzi i dla siebie pochodzący od Ducha Świętego dar mądrości, który z całą wyrazistością ukazuje to, co przemija, i to co trwa wiecznie.

 

13. Potrzeba głębokiej wiary w zróżnicowany los po śmierci. Przebiegły rządca, o którym mówi Jezus, żył tak, jakby po śmierci nie było nic, jakby śmierć całkowicie unicestwiała człowieka. Dlatego całą swoją uwagę skoncentrował na życiu ziemskim, na dobrobycie materialnym. Nie interesowało go gromadzenie bogactw duchowych, takich jak miłość, dobroć, miłosierdzie, hojność. Podobnie jak on żyje wielu ludzi. Z powodu braku wiary w życie wieczne postępują źle jak ten nieuczciwy człowiek – egoistycznie. Budują swoje szczęście kosztem innych. Dla przemiany serc ludzkich i dla powstania lepszego świata ważna jest wiara w Boga i w dalsze wieczne istnienie po śmierci w niebie lub w piekle, albo w przejściowym czyśćcu. Wiara w to, że nasz sposób postępowania ma wpływ na nasz los wieczny, uczy życia, w którym nie ma udawania szlachetności i świętości; pomaga unikać grzechów. Abyśmy umieli skutecznie reformować nasze życie, Jezus poucza nas: „Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy wszystko się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków” (Łk 16,9). O głęboką wiarę w życie wieczne dla siebie i dla całego świata trzeba się gorliwie modlić. Bez tej wiary zreformowanie ludzkości nie jest możliwe. (Więcej o niebie tutaj, o piekle – tu, o czyśćcu –  tutaj i tu)

 

14. Służba lub nadużywanie władzy. W swojej przypowieści Jezus mówi, że nieuczciwy rządca przywołał „do siebie każdego z dłużników swego pana”,  każdego wypytywał o wielkość długu i każdego namawiał do wykonania fałszywego zapisu dłużnego (por. Łk 18,5-7). Miał władzę nad nimi, dlatego mógł ich przywoływać do siebie i wydawać im polecenia, dotyczące długu zaciągniętego u bogatego człowieka. Zepsuty rządca nadużywał swojej władzy. Był ustanowiony na swoim urzędzie po to, by strzec dóbr swojego pana. Miał też być litościwy w uczciwy sposób nad dłużnikami. Mógł im np. zaproponować spłatę długu na dogodne raty w ciągu długiego okresu czasu, jednak nie zrobił tego. Ponieważ był chciwym człowiekiem, dlatego okradał swego pana, a w przyszłości zamierzał wykorzystywać także jego dłużników do tego, by go utrzymywali. O żadnej uczciwej pracy nie myślał. Na każdym stanowisku człowiek może się uszlachetniać przez dobre wykonywanie powierzonych mu zadań; może się jednak także deprawować i namawiać innych ludzi do nieuczciwości. Ma wolną wolę, może się więc kierować albo egoizmem, albo uczciwością.

 

15. Mówił to co złe, bo serce miał złe. Gdy rządca przywołał do siebie dłużników swojego pana, zadawał im pytania dotyczące wysokości długu, a potem polecał im zmienić zapis dłużny i podać mniejszą wielkość tego, co byli winni bogatemu człowiekowi. Mówienie rządcy nie było jednak natchnione przez Boga, który kocha i zawsze nakazuje okazywać miłość. W słowach rządcy nie było Bożej mądrości. Krył się za nimi egoizm, bo to on napełniał serce tego nieuczciwego człowieka. To nie dobroć, miłość, uczciwość, lecz przebiegłość, ludzki spryt, udawana życzliwość, przywiązanie do wygód i inne wady były „obfitością” jego serca. I z tej złej „obfitości serca” mówiły jego usta. Kiedy coś mówimy, to zawsze spełnia się to, co powiedział Jezus: „Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta” (Łk 6,45). Zanim coś powiemy, dobrze jest pomyśleć, po co to powiemy, jakie dobro wyniknie z naszych słów. Jeśli mówimy nie po to, by powstało jakieś dobro, to najprawdopodobniej nic dobrego naszymi słowami nie uczynimy.

 

16. Obowiązki wypływające ze sprawiedliwości i miłości. Dłużnikom swego pana nieuczciwy rządca nakazał zmienić swoje zobowiązania. Przywołał ich do siebie i każdemu polecił: „Weź swoje zobowiązanie i napisz...” (por. Łk 16,5-7). Każdy z nas ma różne zobowiązania wobec innych, a inni mają je wobec nas. Są to zobowiązania podyktowane sprawiedliwością i miłością do rodziny, bliskich, przyjaciół, klientów, narodu, całego świata. Mamy też obowiązki wobec Boga – obowiązki wypływające z miłości i wdzięczności. Uczciwe i dobre życie polega na tym, by się dobrze wywiązywać ze swoich obowiązków i różnych dobrowolnych zobowiązań. Nie wolno ich zmieniać, tak jak to nakazywał nieuczciwy rządca dłużnikom swojego pana.

 

17. Pouczenie skierowane do uczniów. Przypowieść o nieuczciwym rządcy Jezus opowiedział swoim uczniom (por. Łk 16,1). Ponieważ wiedział, że są ludźmi słabymi, dlatego ostrzegł ich przed nieuczciwością, podobną do nieuczciwości rządcy, i równocześnie zachęcił ich do naśladowania jego zapobiegliwości, jednak nie w ziemskich sprawach, lecz w dziedzinie duchowej, w trosce o swoje zbawienie. Tego uczy Jezus swoich uczniów przez wieki, bo zagrożenia są podobne. To, co grodziło uczniom z czasów Jego ziemskiego życia, grozi także nam: aktywność w sprawach materialnych i bierność w trosce o świętość i zbawienie.

 

Wnioski płynące z przypowieści o nieuczciwym zarządcy

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie.10 Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?11 Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?12 Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.13

Słuchali tego wszystkiego chciwi na grosz faryzeusze i podrwiwali sobie z Niego.14 Powiedział więc do nich: To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca. To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.15 (Łk 16,10-15)

1. Wierność i uczciwość w najdrobniejszych sprawach. Po przypowieści o nieuczciwym rządcy Ewangelista przedstawia nam kilka pouczeń Jezusa. Jedno z nich mówi, że każdy człowiek sprawdza się, gdy wykonuje swoje obowiązki. Jedne z nich są bez większego znaczenia, a inne – wielkiej wagi. Jednak ten, kto „w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie” (Łk 16,10). Człowiek, który dobrze wykonuje wszystkie drobne zadania życiowe, sumiennie wykona także zadania wielkie. W drobnych sprawach bowiem nauczył się uczciwości, pilności i wierności. Ważne jest więc, by w życiu wszystko wykonywać dobrze, uczciwie i sumiennie. Tego trzeba też uczyć innych, zwłaszcza dzieci. Przez dobre wykonywanie swoich drobnych dziecięcych obowiązków nauczą się dobrego podejścia do swoich przyszłych zadań życiowych – także tych, które będą się wiązać z ich przyszłym życiem małżeńskim i rodzinnym. Uczciwe spełnianie najdrobniejszych obowiązków uwrażliwia sumienie, dobrze je formuje.

 

2. Zarządzanie "niegodziwą mamoną" lub zniewolenie przez nią. Rządca z przypowieści Jezusa (Łk 16,1-9) niby zarządzał majątkiem bogatego człowieka, a w rzeczywistości nie był on rządcą, lecz – niewolnikiem. Był niewolnikiem, którego panem i rządcą były dobra materialne. One rządziły nim bardziej niż bogaty człowiek, który zatrudnił go jako swojego rządcę, gdyż pracodawca pozostawił mu dużo swobody działania. Rządca stał się dobrowolnie niewolnikiem bogactwa, bo pozwolił się zniewolić przez chciwość i pragnienie łatwego i przyjemnego życia. Z powodu tych wad majątek bogatego pana stał się dla niego „niegodziwą mamoną”, czyli jakby nikczemnym, bezwzględnym tyranem, który rządzi, nie znosząc najmniejszego sprzeciwu. Każdy może się dostać pod brutalne panowanie pieniądza, złota, rosnącego konta w banku, cennych dzieł sztuki; nad każdym może zapanować ten „niegodziwiec”, ta „niegodziwa mamona”. Ponieważ to zagrożenie jest realne w każdej epoce, dlatego Jezus często przed nim ostrzega w swoim nauczaniu.

 

3. Sprawdzian wierności i uczenie się jej. „Jeśli więc w zarządzie niegodziwą mamoną nie okazaliście się wierni, prawdziwe dobro kto wam powierzy?” (Łk 16,11)  Rządca bogatego człowieka nie okazał się wierny w zarządzie jego majątkiem, czyli „niegodziwą mamoną”. Z tego powodu pan nie tylko nie powierzył mu żadnego nowego zadania, lecz zwolnił go. Jak mógł mu powierzyć nowe zadanie, skoro widział, że nie jest uczciwym człowiekiem, na którego można bez obaw liczyć? Całe nasze ziemskie życie jest sprawdzianem naszej wierności Bogu i ludziom. Na szczęście, jest również czasem uczenia się tej wierności. Nawet jeśli przez jakiś okres życia nie byliśmy wierni powierzonym nam przez Boga zadaniom, to możemy – po radykalnej zmianie naszego życia – okazać Mu prawdziwą wierność we wszystkim. Jeśli taka zmiana nastąpi, to On nie będzie nam przypominał naszej niewiernej przeszłości.

 

4. Cudze dobra i dobra posiadane na własność. „Jeśli w zarządzie cudzym dobrem nie okazaliście się wierni, kto wam da wasze?” (Łk 16,12) Aby zrozumieć treść tego pytania postawionego przez Jezusa, można sobie wyobrazić bogatego człowieka, który zastanawia się, komu podarować lub przekazać w spadku posiadany majątek. Nie ma swoich dzieci, więc zastanawia się, kto mógłby otrzymać na własność jego wielkie dobra, kto by ich nie zmarnował. Zanim przekaże jakiemuś człowiekowi swoje dobra na własność, obserwuje go, np. patrzy, jak wykonuje powierzone mu zadania i prace, czy jest uczciwy, czy nie trwoni jak rządca z przypowieści Jezusa powierzonych mu dóbr. Jeśli zauważy, że ktoś źle pracuje dla kogoś, nie jest wierny „w zarządzie cudzym dobrem”, to będzie się wahał, czy przekazać mu na własność swoje dobra. Okres życia na ziemi jest sprawdzianem, czy w wieczności będziemy umieli dobrze wypełnić te zadania, które Bóg nam zleci, tak jak aniołom powierza  okazywanie różnych form pomocy innym stworzeniom. Tylko ci, którzy na ziemi wypełniają z miłością zadania powierzone przez Boga, z podobną miłością wykonają inne zadania, które im zleci w wieczności.

 

5. Wybór swojego pana. „Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi” (Łk 16,13). Zasada ta sprawdza się w wielu dziedzinach życia, między innymi w życiu politycznym. Trudno należeć równocześnie do dwóch opozycyjnych partii. Jest raczej tak, jak mówi Chrystus, czyli członkowie jakiejś jednej partii opowiadają się za jej ideologią, propagują ją, idą za nią jak za swoim panem, któremu służą, którego miłują i z którym trzymają. To, co głoszą partie przeciwne, nie odpowiada im, czyli są dla nich panem, któremu nie służą, którego nienawidzą i którym gardzą. Coś podobnego ujawnia się w sferze religijnej. Można stać się sługą Boga prawdziwego, albo sługą Mamony, czyli bogactwa postawionego na miejscu Boga. Nie da się gorliwie służyć Bogu i bożkowi bogactwa. Wcześniej czy później ujawni się, że tylko jednemu służymy szczerze, tylko jednego miłujemy i tylko z jednym trzymamy. Drugiemu natomiast nie służymy, nienawidzimy go i gardzimy nim. Każdy z nas dokonuje wyboru swojego pana. Nawet biedny człowiek wybiera między Bogiem a Mamoną. Jeśli wybierze Boga, to wypełnia Jego wolę i przykazania. Jeśli wybierze Mamonę, to w jego sercu pojawi się marzenie o bogactwie, którego nie posiada, i zazdroszczenie tym, którzy mają wiele dóbr materialnych. W tym wypadku służba Mamonie nie jest tak widoczna jak u ludzi bogatych, jednak może owładnąć całym życiem myśli, planów, pragnień i uczuć.

 

6. Pan i jego hierarchia wartości. „Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). Każdy z nas wybiera sobie jakiegoś pana swojego życia i jemu służy. Wybierając pana, równocześnie przyjmujemy jego hierarchię wartości. Jeśli za pana obieramy Boga, jeśli Chrystusa czynimy swoim Królem, to przejmujemy Jego ocenę wszystkiego. Według tej oceny czymś największym i najważniejszym w życiu staje się miłość do Boga i do drugiego człowieka. Za coś obrzydliwego będzie natomiast uważany każdy grzech, bo on miłość osłabia lub niszczy całkowicie. Jeśli za pana wybieramy Mamonę, to ona będzie nam podsuwała swoją hierarchię wartości i ocenę wszystkiego. W tej hierarchii wartości najwyżej będzie stało to, co służy zaspokojeniu różnych egoistycznych pragnień, dążeń i ambicji, najniżej natomiast – bezinteresowna służba. Jeśli człowiek nie zdeprawował się zupełnie, to jeszcze – przynajmniej teoretycznie – będzie uważał bezinteresowność za coś szlachetnego. Jeśli postęp zdeprawowania bardzo się pogłębi, to bezinteresowność będzie uważana za głupotę, a egoizm i nieczułość – za zaradność, roztropność, prawdziwą wolność, mądry sposób życia itp.

 

7. Zamaskowani słudzy Mamony. „Żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie” (Łk 16,13). Dwom panom autentycznie służyć nie można. Można natomiast udawać gorliwą służbę. Odnosi się to przede wszystkim do sług Mamony. To wstyd przyznawać się do służenia bożkowi pieniądza, sławy, ziemskiej potęgi, dlatego wielu ukrywa tę służbę. Słudzy Mamony często nakładają na siebie maskę sług Bożych, maskę religijności, maskę chrześcijaństwa. Postępują jak faryzeusze z czasów Jezusa, którzy dla zmylenia ludzi nakładali maskę pobożności. Była to jednak tylko maska, bo po Bożemu nie żyli, bo Bożemu nie myśleli, po Bożemu nie mówili. Można się do nich upodobnić, gdy za nazwą chrześcijanina nie kryje się Boże patrzenie na wszystko, Boże ocenianie wszystkiego, myślenie tak, jak Bóg myśli, i mówienie zgodne z Bożą nauką.

 

8. Próby uczynienia siebie panem. To nie mamona, bogactwo ani inny bożek ma być panem człowieka, lecz Bóg. Kiedy jednak ktoś odrzuca panowanie Boga, zawsze staje się sługą innego bożka i szatana i próbuje nieuczciwymi metodami panować nad innymi. Kiedy człowiek odrzuca królowanie Boga nad sobą, kiedy gardzi Jego prawem miłości, wówczas samego siebie ustanawia panem nad swoimi bliźnimi. Chce ich uczynić swoimi sługami, którzy będą mu pomagać zrealizować swoje egoistyczne plany. Ulubionym sposobem czynienia ludzi swoimi niewolnikami jest posługiwanie się półprawdami. Część prawdy się przekazuje, a część – przemilcza. Do tego dodaje się jeszcze przesadne straszenie lub nadmierne uspokajanie i w ten sposób pozyskuje się otumanionych i zmanipulowanych ludzi na swoje usługi.

 

9. Niebezpieczne podrwiwanie sobie z dobra i prawdy. Pouczeń Jezusa słuchali faryzeusze, którzy – jak zauważa św. Łukasz  – byli „chciwi na grosz” (Łk 16,14). Inaczej mówiąc, ludzie ci byli sługami mamony. Fakt, że podrwiwali sobie z Jesusa i z Jego pouczeń, świadczy o ich zdecydowanym pragnieniu dalszego służenia temu niebezpiecznemu bożkowi: bogactwu. Gdyby chcieli się zmienić i odejść od swojej chciwości, to rozważaliby w skupieniu słowa prawdy, które słyszeli. Aby usprawiedliwić przed sobą i swoimi towarzyszami swój żałosny wybór, posługiwali się drwiną. Przez kpinę chcieli osłabić autorytet Jezusa, którego innymi sposobami nie potrafili umniejszyć. Zamiast przyjąć prawdę i pójść za dobrem, drwili z jednego i drugiego. Postępowali w taki sposób, bo ich serca były obwarowane jak grubym murem niechęcią do szlachetności, prawości i do tego, co naprawdę dobre.

 

10. Drwina i szyderstwo zamiast wdzięczności i miłości. Kiedy Jezus uczył, jak żyć, żeby się zbawić, faryzeusze „podrwiwali sobie z Niego”. (Łk 16,14). Jednak z drwiną spotykały się nie tylko Jego zbawcze słowa, lecz również zbawcze czyny. Wyszydzona została nawet Jego zbawcza męka i ofiara krzyżowa. Szydzili z Jezusa żołnierze namiestnika Piłata, którzy „zabrali Jezusa z sobą do pretorium i zgromadzili koło Niego całą kohortę. Rozebrali Go z szat i narzucili na Niego płaszcz szkarłatny. Uplótłszy wieniec z ciernia włożyli Mu na głowę, a do prawej ręki dali Mu trzcinę. Potem przyklękali przed Nim i szydzili z Niego, mówiąc: Witaj, królu żydowski! Przy tym pluli na Niego, brali trzcinę i bili Go po głowie. A gdy Go wyszydzili, zdjęli z Niego płaszcz, włożyli na Niego własne Jego szaty i odprowadzili Go na ukrzyżowanie.” (Mt 27-31). Drwiny trwały nadal, gdy Jezus został przybity do krzyża. Szydzili z ukrzyżowanego Jezusa głównie ludzie należący do elit duchowych: arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi (por. Mt 27,41). Tylko Boska i nieskończona miłość potrafiła znieść lawinę drwin, kpin i szyderstw, z którymi nie tylko w przeszłości się spotykała. Drwienie sobie z Boga trwa nadal.

 

11. Sprawiedliwość prawdziwa i udawana. Poznanie Boga jest pełniejsze niż poznanie ludzkie. My bowiem poznajemy drugiego człowieka od zewnątrz, Bóg natomiast z całą jasnością rozpoznaje jego wnętrze. Serca ludzkiego bezpośrednio nie potrafimy poznać. To, co się w nim kryje, raczej odgadujemy, niż poznajemy. Domyślamy się tylko, jakie jest ludzkie wnętrze, gdy patrzymy na postępowanie człowieka, na jego mówienie, sposób życia, taktowanie innych itp. Ponieważ wnętrza ludzkiego nie poznajemy bezpośrednio, dlatego łatwo nas oszukać przez udawanie. I tak robili między innymi faryzeusze: udawali przed ludźmi sprawiedliwych. Chrystus wiedział o tym, dlatego zdemaskował ich oszustwo. Powiedział do nich: „To wy właśnie wobec ludzi udajecie sprawiedliwych, ale Bóg zna wasze serca” (Łk 16,15). Słowami tymi przypomniał im i nam, że jeśli ktoś chce być naprawdę sprawiedliwy, to powinien odnosić swoje życie nie do ludzi, których można łatwo zmylić, ale do Boga, przed którym nie da się udawać.

 

12. Wielkie w oczach ludzi, lecz obrzydliwe w oczach Boga. „To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” (Łk 16,15). Wypowiadając te słowa, Jezus zwraca uwagę na fakt, że Bóg może coś oceniać zupełnie inaczej niż ludzie. Nie musi tak być, ale często, niestety, tak jest. Jeśli człowiek jest napełniony Duchem Świętym, to widzi i ocenia wszystko tak jak Bóg.  Wtedy Boża i ludzka ocena tego, co wielkie i tego co obrzydliwe, jest taka sama. Jeśli natomiast nie Duch Święty kieruje człowiekiem, lecz jego wady i nałogi, to Boża ocena tego, co wielkie i tego co obrzydliwe, bardzo się różni od jego oceny. Dla człowieka zniewolonego przez grzechy główne wielkim i pociągającym może się wydawać sposób życia, który w oczach Bożych jest obrzydliwością. I tak np. może kogoś pociągać życie bogacza, który egoistycznie oddaje się rozrywkom i rozwiązłości, podróżuje, ucztuje, bawi się. Ktoś może taki styl życia uważać za „pełnię życia”, za „realizowanie siebie i swoich marzeń” – czyli za coś wielkiego, do czego warto dążyć. Jednak w oczach Bożych takie życie jest obrzydliwością, bo jest pustką bez miłości i rujnowaniem siebie. (Więcej o grzechach głównych tutaj)

 

13. Wielkie we własnych oczach. Słowa Jezusa: „To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” (Łk 16,15), można odnieść do oceniania samego siebie. Tylko Bóg wie, jacy jesteśmy naprawdę. Nasze ocenianie samego siebie zbliża się do prawdy, jeśli oświeca nas Duch Święty i Jego światłu się poddajemy. Jeśli tego światła nie przyjmujemy, to widzimy nie siebie, lecz nasze wyobrażenie samego siebie i to wyobrażenie oceniamy. Jeśli pycha gasi w nas światło Ducha Świętego, to wielkie wydaje się nam w nas to, co „obrzydliwością jest w oczach Bożych”. Niektórzy ludzie publicznie przechwalają się nawet swoimi grzechami, które nigdy nie uchodzą za coś dobrego i wielkiego w oczach Bożych.

 

14. „Obrzydliwość” narzucana jako coś wielkiego. Najgorszy towar można sprzedać dzięki atrakcyjnej reklamie i przyciągającemu opakowaniu. Wiedzą o tym nie tylko sprzedawcy, ale także różni „handlarze” wątpliwej wartości ideologiami, ludzie pragnący manipulować innymi. Swój ideologiczny „towar”, który jest „obrzydliwością w oczach Bożych” (Łk 16,15), „pakują” – w zależności od potrzeb – w piękne opakowanie, takie jak „postępowość”, „wolność”, „wspólne wartości”, „dobro pacjenta”, „dobro nienarodzonego dziecka” itp. Usiłują pod maskującą osłoną „wielkiego” przekazać lub wręcz narzucić innym to, „co jest obrzydliwością w oczach Bożych” – czyli coś, co nie ma nic wspólnego z postępem, wolnością, wartościami i dobrem człowieka. Taką metodą posługuje się również szatan, który najbardziej obrzydliwe rzeczy przedstawia jako dobre, wielkie i piękne.

 

15. Małe i głupie może być wielkie i mądre. „To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” (Łk 16,15). Bywa również odwrotnie, czyli to co jest wielkie w oczach Bożych, uchodzi między ludźmi pozbawionymi światła Ducha Świętego za małe i głupie. Wielu odrzuca ze swojego życia – jako coś małego – pokorę, całkowite poddanie się Bogu we wszystkim, służenie aż do cierpienia i krzyża. „Nauka bowiem krzyża głupstwem jest dla tych, co idą na zatracenie, mocą Bożą zaś dla nas, którzy dostępujemy zbawienia” (1 Kor 1,18). W oczach ludzi, którzy nie przyjmują światła Ducha Świętego, nauka krzyża to cierpiętnictwo, łudzenie samego siebie. Krzyż w oczach niewierzącego jest bramą śmierci, dla wierzącego natomiast – bramą życia, zmartwychwstania. Dla ludzi pozbawionych światła Ducha Świętego ludzie starzy i chorzy są jedynie obciążeniem dla otoczenia i społeczeństwa, natomiast dla tych, którzy na wszystko patrzą oczyma Bożymi, są oni istotami, pomagającymi wielu – przez swoje cierpienia i słabości – uniknąć wiecznego piekła. Ludzie pozbawieni Ducha Bożego chcą ich poddać eutanazji, ci natomiast, którzy patrzą na wszystko po Bożemu, pragną z wdzięcznością, troskliwością i miłością opiekować się nimi. Podobnie jest z podejściem do dzieci chorych, obciążonych różnymi wadami dziedzicznymi. Jedni chcą je zabić przed narodzeniem lub nawet po narodzeniu. Uważają takie rozwiązanie za jedynie mądre. Ci natomiast, którzy patrzą na te dzieci po Bożemu, chcą je utrzymać przy życiu, otoczyć miłością, bo widzą w nich skarb nadający sens ich życiu. (Więcej o sensie cierpienia tutaj)

 

16. Lekceważenie wielkich i nadzwyczajnych dzieł Bożych. Niektórzy ludzie wierzący i praktykujący uważają za zbędne niezwykłe dzieła Boże, do których zaliczają się cuda, nadzwyczajne charyzmaty i objawienia. Wydają się im zbędnym „głupstwem”, tak jak „nauka krzyża” za „głupstwo” uchodzi w oczach ludzi pozbawionych Ducha Świętego (por 1 Kor 16,15). Takie podchodzenie do wielkich dzieł Bożych wyraża zuchwałą pychę. Objawia lekceważenie w odniesieniu do Boga, Jego miłości i mądrości, która podsuwa Mu sposoby działania. Kiedy Bóg coś czyni, to zawsze działa z miłości i zawsze kieruje się mądrością. Żadne dzieło Boże nie jest zbędne, nieprzemyślane. Człowiek, który odrzuca nadzwyczajne dzieła Boże, jest opanowany przez pychę i racjonalizm. Tym bożkom służy. W swoim zaślepieniu i zarozumialstwie ośmiela się doradzać Bogu, co i jak ma robić, a czego czynić nie powinien. Człowiek wierzący i pełen pokory z wdzięcznością i uwielbieniem przyjmuje każdą łaskę pochodzącą od Boga, także taką, która posiada cechy nadzwyczajności. Kiedy Bóg mówi i coś czyni, mam z uwielbieniem pochylić się przed mądrością i dobrocią Boga i nie mówić Mu zarozumiale: „Mnie nie potrzeba łask, które są przydatne tylko dla prostaków”. Takie mówienie lub myślenie jest obraźliwe i nie wyraża pełnego zdania się na kierowanie nami przez Boga, który najlepiej wie, jakimi rodzajami łask ma nas prowadzić do zbawienia. Zamiast lekceważyć wielkie dzieła Boga, lepiej z Psalmistą pokornie powiedzieć: „o Boże, któż jest równy Tobie?” (Ps 71,19)

Dobra Nowina o królestwie Bożym

Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego.16 Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa.17 (Łk 16,16-17)

1. Prawo i Prorocy. „Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy” (Łk 16,16). Do czasów Jana Chrzciciela obowiązywała zasada postępowania, określana jako „Prawo i Prorocy”. Sam Jezus wyjaśnił istotną treść tego podstawowego obowiązku. Powiedział: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7,12). Chociaż Jezus zaczął głosić Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, to jednak nadal obowiązuje istotna treść „Prawa i Proroków”, czyli – postępować wobec bliźnich, myśleć o nich i mówić o nich tak, jak byśmy chcieli, by oni wobec nas postępowali, o nas myśleli i mówili.

 

2. Wdzieranie się gwałtem do królestwa Bożego. Jezus mówi: „Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym, i każdy gwałtem wdziera się do niego” (Łk 16,16). To „wdzieranie się gwałtem” można rozumieć w ten sposób, że aby wejść do królestwa Bożego trzeba bezwzględnie, bezkompromisowo, niemal brutalnie odrzucić swój egoizm. Trzeba to zrobić „gwałtownie”, bo inaczej tego wroga królestwa Bożego, którym jest skoncentrowanie się na sobie, nie można się pozbyć. Należeć do królestwa Bożego znaczy wypełniać z miłości do Boga Jego wolę, On bowiem jest Panem i Królem tego królestwa. Dla egoisty jednak panem i królem jest własne „ja”. Tego „króla” trzeba gwałtem, czyli siłą i przemocą, postawić na drugim miejscu, za Chrystusem, aby wyłącznie Jego uczynić swoim Panem i Królem. Tak postąpiła Maryja. Swoje „ja” odsunęła na dalszy plan, a w centrum życia postawiła Boga i Jego świętą wolę. W pełni poddała się Jego królowaniu, Jego panowaniu miłości.

 

3. Nieprzemijalność Prawa. „Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa” (Łk 16,17). Jezus wyjaśnił, na czym polega istota „Prawa i Proroków”. Powiedział: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7,12). Ta zasada postępowania – nazywana też „złotą zasadą” –  nie może nigdy ulec zmianie, ponieważ jest fundamentem sprawiedliwości i miłości – dwóch fundamentalnych praw Bożych. Nie można kochać prawdziwie, gdy depcze się „złotą zasadę. Nie możemy też być sprawiedliwi, jeśli się do niej nie stosujemy. Od Prawa, które stroi na straży sprawiedliwości i miłości, nie może odpaść ani „jedna kreska” (por. Łk 16,17). Nikogo jednak nie obowiązują dzisiaj starotestamentalne przepisy, które były związane z czymś przemijającym np. ze świątynią jerozolimską. Nie obowiązują więc zasady regulujące sprawowanie kultu świątynnego lub zobowiązujące do pielgrzymowania do tego miejsca, ponieważ dzisiaj już go nie ma.

 

4. Zmienne i niezmienne. Boże prawa moralne są niezmienne. To wyraził Jezus, mówiąc: „Lecz łatwiej niebo i ziemia przeminą, niż żeby jedna kreska miała odpaść z Prawa.” (Łk 16,17) Jednak Bóg ustanowił swoje niezmienne prawo moralne w świecie podlegającym zmianom. Z tego powodu – chociaż istota tego prawa jest niezmienna – to jednak pewne szczegółowe dostosowanie go do zachodzących zmian nieraz podlega różnym przemianom. Niektóre obowiązujące dawniej przepisy mogą utracić swoją aktualność. I tak np. niezmiennym prawem Bożym jest to, by dzień święty był poświęcony Bogu i by łączył się z wypoczynkiem; czyli oddawanie czci Bogu powinno być połączone z wypoczywaniem.  Istota tego nakazu była aktualna dla Żydów w odniesieniu do szabatu i jest nadal aktualna dla chrześcijan w odniesieniu do niedzieli. Ma to być dzień święty przez poświęcenie go Bogu i wypoczywanie. I to właśnie pozostaje niezmienne w przykazaniu nakazującym święcenie dnia świętego. Jednak konkretne i szczegółowe przepisy np. dotyczące spoczynku szabatowego nie muszą być stosowane przez chrześcijan, chociaż sam obowiązek wypoczynku pozostaje zawsze aktualny.

 

5. Potęga łaski Chrystusa. „Aż do Jana sięgało Prawo i Prorocy; odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym” (Łk 16,16). Do czasów Jana Chrzciciela Bóg udzielał zbawczej pomocy przez „Prawo i Proroków”. Tymi dwoma sposobami ukazywał ludziom sprawiedliwy sposób postępowania. „Prawo i Prorocy” nie dawali jednak koniecznej do zbawienia łaski, nie leczyli słabości człowieka. Sytuację zmienił radykalnie dopiero Syn Boży, który stał się człowiekiem. Dzięki Jego śmierci krzyżowej do Bożych pouczeń dołączyła się jeszcze potężna zbawcza łaska, którą wysłużył dla nas, umierając na krzyżu. Dzięki tej łasce, dzięki pomocy Ducha Świętego można dojść do czegoś więcej, niż do tego, co nakazywało „Prawo i Prorocy”, czyli do miłowania bliźniego jak siebie samego (por. Mt 7,12). Dzięki zbawczej łasce można „przyoblec się w Chrystusa” (por. Rz 13,14) i miłować Boga tak, jak On miłuje swojego Ojca. Dzięki łasce Chrystusa można miłować bliźnich tak, jak On nas miłuje (por. J 13,34). Wszystko to można osiągnąć, trzeba tylko zbliżyć się prze wiarę do Jezusa, trwać z Nim w głębokiej przyjaźni i rozwijać przez czyny miłości wszystkie łaski, które On nam daje.

 

6. Dzięki Chrystusowi można wejść do królestwa Bożego. „Odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym” (Łk 16,16). Ewangelią, czyli Dobrą Nowiną o królestwie Bożym jest to, że pośród nas stanął prawdziwy Bóg. Dzięki tej obecności każdy, kto uzna w sobie Jego Boskie królowanie, będzie należał do królestwa Bożego na ziemi i w wieczności. Maryja ukazała nam, jak się uznaje królowanie Boga w swoim życiu. Trzeba niezachwianie wierzyć w Niego, ufać Mu i chcieć całkowicie zdać się na Jego kierownictwo. Trzeba pragnąć wypełniać nie swoją, lecz Jego wolę. Trzeba tak jak Ona postawić Jezusa w centrum swojego życia. Tak postępując, znajdziemy się w królestwie Boga. Wszystkie inne próby wejścia do niego są złudne.

 

7. Trwające przez wieki głoszenie Dobrej Nowiny o królestwie Bożym. „Odtąd głosi się Dobrą Nowinę o królestwie Bożym” (Łk 16,16). Chociaż to królestwo w Jezusie zbliżyło się do nas, to jednak nie nastała jeszcze jego pełnia. Dopóki nie nastanie pełnia królestwa Bożego, będzie się o nim przez wieki głosić Dobrą Nowinę. Będzie się również ciągle o nie prosić słowami Modlitwy Pańskiej:  „Ojcze nasz... przyjdź królestwo Twoje. Bądź wola Twoja”. (Więcej o modlitwie "Ojcze nasz" tutaj i tutaj)

 

Nierozerwalność małżeństwa

Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo.18 (Łk 16,18)

1. Obowiązek stałej i wiernej miłości. Bóg, który nas stworzył, jest wierny wobec nas w swojej miłości. Ponieważ zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga, który kocha nas niezmienną miłością, dlatego i nasza miłość powinna być stała, czyli wierna. Odnosi się to do miłości do Boga i do miłości względem ludzi. W szczególny sposób wierność obowiązuje wobec tej osoby, która stała się małżonkiem lub małżonką. Jezus poucza, że życie na sposób małżeński z osobą już związaną więzami małżeńskimi jest cudzołóstwem. Nowy związek bowiem narusza te więzy, które nie powinny być zrywane, lecz stale odnawiane, odbudowywane i pogłębiane. To odnawianie możliwe jest tylko z pomocą Boga, który kocha miłością absolutnie wierną, dlatego nikogo nie porzuca. Tą swoją stałą miłością potrafi On umocnić tę osobę, której miłość do współmałżonka słabnie lub zanika. Dlatego zwłaszcza w okresie różnych kryzysów małżeńskich konieczna jest gorliwa modlitwa.

 

2. Dzieci potrzebują wiernej miłości swoich rodziców. Małym i dorosłym dzieciom jest potrzebna miłość zespalająca rodziców. Rozpad małżeństwa i to, co go poprzedza, zawsze jest dla dzieci dramatem. Do tego rozpadu prowadzi zanik miłości, egoizm, zdrady małżeńskie, czyli grzechy cudzołóstwa. Dzieci potrzebują stałego oparcia w najbliższych sobie osobach, czyli w ojcu i w matce, dlatego ich związek miłości powinien być stały. Wierna miłość rodziców tworzy dobry klimat, którego potrzebują nie tylko małe dzieci. Wzoru miłości, która „nie szuka swego” i „wszystko znosi” (1 Kor 13,5.7), potrzebują także dzieci dorosłe, które już założyły swoje rodziny. Przykład takiej miłości, dostrzeganej w swoich rodzicach, umacnia je, zwłaszcza w chwilach przeżywania różnych swoich problemów małżeńskich. Pomocą w budowaniu miłości małżeńskiej i rodzinnej może być częste robienie sobie rachunku sumienia w oparciu o słowa św. Pawła: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje...” (1 Kor 13,4-8). Przykład takiej miłości znajdujemy przede wszystkim w Jezusie Chrystusie i w Jego najświętszej i najczystszej Matce, Maryi.

 

Egoistyczny bogacz i ubogi cierpiący Łazarz

Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił.19 U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz.20 Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody.21 Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany.22 Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie.23 I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu.24 Lecz Abraham odrzekł: Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz.25 A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać.26 Tamten rzekł: Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca!27 Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki.28 Lecz Abraham odparł: Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!29 Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą.30 Odpowiedział mu Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą.31 (Łk 16,19-31)

1. Powszechne zagrożenie niewrażliwością na cierpienie. Przypowieść o egoiście, bogaczu, i cierpiącym ubogim Łazarzu (Łk 16,19-31) można odnieść zarówno do pojedynczych ludzi jak i do społeczeństw. Egoistycznym bowiem i niewrażliwym na cudze cierpienie bogaczem może stać się pojedynczy człowiek a także rodzina, partia lub inna grupa społeczna. Całe narody mogą się zachowywać jak bogacz, pozbawiony współczucia i obojętny na cudzą biedę, choroby i inne ludzkie cierpienia.

 

2. „Biedny” bogacz. Na ziemi każdy człowiek potrzebuje ubrania, schronienia, wyżywienia oraz jakiejś rozrywki, by wytchnąć po pracy i odprężyć się. Potrzebował tego bogaty człowiek i biedny żebrak, Łazarz. Bogacz miał wszystkiego w nadmiarze. Posiadał dużą ilość bogactw. Nie ubierał się skromnie, lecz wystawnie – „w purpurę i bisior”. Nie mieszkał w zwyczajnym mieszkaniu, lecz – w pałacu. Jedzenia było u niego tak dużo, że znaczna jego część pozostawała po obfitych ucztach. Zabawy i rozrywki wypełniały każdy jego dzień (por. Łk 16,19-20). To, co bogacz posiadał, przysłoniło mu oczy, umysł i serce na nędzny los biedaka, który leżał u bramy jego pałacu. Obfitujący w dobra materialne bogacz nie posiadał prawdziwego bogactwa, którym jest pełna współczucia miłość i miłosierdzie. Należał do tych duchowych „biedaków”, których jest wielu. Należał do nich, chociaż stać go było na wszystko, żył w luksusach i jak oni „dzień w dzień świetnie się bawił” (Łk 16,19). Do bogacza z przypowieści Jezusa i do jemu podobnych bogatych ludzi można odnieść słowa z Księgi Apokalipsy: „Ty bowiem mówisz: Jestem bogaty, i wzbogaciłem się, i niczego mi nie potrzeba, a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi” (Ap 3,17). Do tych „biednych” bogaczy odnosi się również rada Jezusa Chrystusa: „Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość, i balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział. Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę. Bądź więc gorliwy i nawróć się!” (Ap 3,18-19)

 

3. Łazarz zdany wyłącznie na Bożą pomoc. Przypowieść Jezusa nie podaje imienia bogatego i pozbawionego współczucia człowieka, mówi natomiast, jak nazywał się żebrak, który leżał u bramy jego pałacu. Jego imię, Łazarz, oznacza: „Bóg pomaga”. Łazarz był więc tym, któremu Bóg pomagał. Ta Boża pomoc okazała się jednak w pełni dopiero po jego śmierci, kiedy doznał pociechy „na łonie Abrahama” (Łk 16,25). Imię, Łazarz, poucza, że nie ma ludzi zapomnianych przez Boga. Przed Nim najbiedniejszy żebrak ma swoje imię i godność. Wbrew pozorom Bóg o nim nie zapomina i nie pozbawia go swojej pomocy. Nigdy nie jest przez Ojca niebieskiego tak opuszczony, jak przez ludzi.

 

4. Anonimowy bogacz. Łazarz – jak to przypomina znaczenie jego imienia – był człowiekiem, któremu Bóg pomaga. Imienia bogatego człowieka przypowieść Jezusa nie wymienia. Był to po prostu „pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił” (Łk 16,19). Ta charakterystyka pasuje do bardzo wielu ludzi: bogaty, dbający o swój wygląd i ubiór, żyjący w luksusach, nadmiernie oddający się rozrywkom. Te charakterystyczne cechy jakby zastępują imię człowieka, opisują jego egoistyczną osobowość.

 

5. Umarł żebrak i bogacz. Swoim dobrobytem bogaty człowiek nie zapewnił sobie wiecznego życia na ziemi ani wiecznego szczęścia. Jego dni, spędzane na zabawach, dobiegły kresu. Nie trwało też wiecznie codzienne cierpienie Łazarza. Również jego ziemskie życie, pełne trosk, skończyło się. Jednak świadome istnienie bogacza i żebraka nie zakończyło się z chwilą śmierci. Nadal istnieli jako osoby świadome, zdolne do poznania i odczuwające, jednak ich przeżycia po śmierci były odmienne. Jeden doznawał pociechy po swoich ziemskich udrękach, drugi natomiast poznał to, czego nie zaznał na ziemi: straszne cierpienie. Ani jeden ani drugi nie zapadł się – jak się mówi – w „wieczny sen”. Śmierć bowiem nie wprowadza w istnienie nieświadome,  podobne do snu lub stanu pod narkozą. Każdy człowiek po śmierci dobrze wie, co się z nim dzieje. Przypowieść Jezusa jednoznacznie poucza nas, że los po śmierci jest zróżnicowany i przeżywany świadomie. Pokój, szczęście lub cierpienie na drugim świecie zależy od naszego sposobu życia na ziemi. (Więcej na temat zróżnicowanego losu po śmierci tutaj, tutaj i tutaj. W formie drukowanej tutaj)

 

6. Zróżnicowanie losu zaraz po śmierci. Gdy umarł bogacz, „został pogrzebany” (Łk 16,22). Zapewne jego pogrzeb, jako człowieka bogatego, był bardzo okazały. Jednak jego istnienie nie zakończyło się w grobie, lecz w „Otchłani”, gdzie żył nadal, pogrążony w straszliwych mękach (Łk 16,23). Pogrzeb ubogiego Łazarza musiał być tak skromny, że przypowieść Jezusa nawet go nie wspomina. Powiedziane jest natomiast, że po śmierci „aniołowie zanieśli Łazarza na łono Abrahama” (Łk 16,22). Określenie „łono Abrahama” oznacza, że Łazarz został po śmierci zaniesiony przez aniołów tam, gdzie znajdował się Abraham. Był więc ze sprawiedliwymi. Bogacz natomiast znalazł się „Otchłani” i tam bardzo cierpiał. Przypowieść Jezusa wyjaśnia, że zaraz po śmierci los zmarłych jest zróżnicowany. Chociaż ich ciała są w grobach, to albo jak Łazarz „doznają pociechy” wraz z innymi sprawiedliwymi, takimi jak Abraham, albo cierpią jak bogacz, który znalazł się w „Otchłani" (por. Łk 16,22-25).

 

7. Po śmierci inaczej niż na ziemi. Przypowieść Jezusa pokazuje, że sytuacja bogacza i żebraka Łazarza po śmierci uległa radykalnej zmianie. Za życia Łazarz leżał u bramy pałacu bogatego człowieka, cierpiący, głodny, chory, bez wsparcia. Szukał pomocy, lecz jej nie znalazł. „Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza” (Łk 16,21), nie znalazł jednak tego wsparcia. Żaden człowiek nie dał mu też lekarstwa na jego chore ciało; tylko „psy przychodziły i lizały jego wrzody” (Łk 16,21). Po śmierci dla Łazarza skończyły się cierpienia, natomiast dla bogacza rozpoczęły się one – dotkliwe jak płomienie ognia. Po śmierci to bogacz zamienia się jakby w cierpiącego żebraka, który bezskutecznie szuka pomocy u Abrahama i Łazarza. „Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu” (Łk 16,23-24). Okazało się jednak, że nikt nie potrafi mu udzielić pomocy w jego cierpieniu.

 

8. Nikt nie potrafił pomóc cierpiącemu bogaczowi. Ani Abraham, ani Łazarz nie potrafili udzielić pomocy bogaczowi, pogrążonemu w mękach. Nie udzielili mu jej nie dlatego, że nie chcieli, ale dlatego że było to niemożliwe. Męki niegdyś bogatego człowieka były bowiem spowodowane jego egoizmem. Można powiedzieć, że był on pogrążony w otchłani swojego egoizmu, który uformował w sobie za życia ziemskiego. Swojego grzechu nie pozbył się przez skruchę, nawrócenie się, zmianę swojego życia, dlatego wszedł z nim w nową rzeczywistość po śmierci. Tam nie mógł sobie już zapewnić luksusu życia, rozrywek, przyjemności, jak to było na ziemi dzięki posiadanym bogactwom materialnym. Grzeszny egoizm bogacza zamienił się w palące płomienie, z których nie umiał się wydobyć. W tych płomieniach nikt z zewnątrz nie potrafił mu udzielić pomocy – ani Abraham, ani Łazarz – bo źródło cierpienia znajdowało się w nim samym.

 

9. Bogacz mógł uniknąć tragicznego losu po śmierci. Bogaty człowiek nie skazał się na wielkie cierpienie po śmierci z powodu posiadanego bogactwa, lecz dlatego, że posługiwał się nim w sposób egoistyczny. Mógł się dzielić z innymi tym, co posiadał, a uniknąłby swojego tragicznego losu poza granicami śmierci. Podobnie żebrak Łazarz nie osiągnął pokoju wiecznego za to, że był ubogi, lecz z tego powodu, że w swojej nędzy doszedł do duchowej doskonałości. Przypowieść Jezusa wyraźnie opisuje grzech bogatego człowieka, nie przedstawia jednak stanu duszy żebrzącego Łazarza. Grzechem bogacza był egoizm i niewrażliwość na ludzkie cierpienie. Przez swoją nieczułość był okrutny wobec głodnego i chorego żebraka. W jego sercu nie było nawet odrobiny miłosierdzia i litości. Żebrzący Łazarz wykorzystał swój los, by wzrosnąć duchowo, chociaż nie miał prawie żadnych możliwości działania. Mógł osiągnąć duchową doskonałość, przyjmując z pokorą i poddaniem się Bogu swój biedny los; mógł się cały czas modlić, nawet za nieczułego bogacza. W jego zachowaniu nie było przejawów chciwości, buntu, agresji. Nie chciał bogactw, luksusowego pokoju w pałacu bogacza; pragnął jedynie nasycić się odpadkami z jego stołu (por. Łk 16,20). Pokorne poddanie się Bogu i brak nienawiści doprowadził go do tego, że po śmierci osiągnął pokój tam, gdzie przebywał Abraham. Przypowieść Jezusa zawiera pouczenie, że każdy może osiągnąć wieczny pokój po śmierci, jeśli będzie żył szlachetnie w warunkach, w jakich mu przyjdzie żyć na ziemi. Można dojść do zbawienia jako człowiek bogaty i jako żebrak, ale można też się potępić na wieki, będąc bogaczem lub żebrakiem. Wszystko zależy od tego, jak człowiek uformuje swojego ducha: czy stanie się egoistą czy też człowiekiem pokornym, szlachetnym i pełnym miłości.

 

10. Wielka przepaść między złymi i dobrymi. Cierpiącemu w płomieniach bogaczowi, który błaga o pomoc, Abraham wyjaśnia, że jest to niemożliwe. Mówi mu: „A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać” (Łk 16,26). Z tego powodu cierpiący nie może sam sobie pomóc, wydostając się z miejsca cierpienia, ani nie może liczyć na pomoc z zewnątrz. Musi więc poddać się sprawiedliwemu wyrokowi, o którym mówi bogaczowi Abraham: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (Łk 16,25). Mamy tu pouczenie, że człowiek może wpłynąć na swój wieczny los tylko za życia na ziemi; po śmierci nie jest to już możliwe. Po drugiej stronie czeka go tylko nagroda lub kara.

 

11. Uparte i zatwardziałe trwanie w grzechu. Niektórzy ludzie chcieliby, żeby Bóg dokonał jakiegoś niezwykłego, spektakularnego znaku-cudu dla nawrócenia grzeszników. Przez to wymaganie stają się podobni do cierpiącego za swoje grzechy i brak nawrócenia bogacza, który błagał Abrahama o posłanie Łazarza do swoich grzesznych braci. Wołał do niego: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki” (Łk 16, 27-28). Abraham uznał za bezskuteczną taką nadzwyczajną formę nakłaniania do nawrócenia bogatych ludzi, którzy są przywiązani do swojego wygodnego i egoistycznego sposobu życia. Dlatego o braciach pogrążonego w mękach bogacza powiedział: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają! Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16,29-31). W ten sposób Abraham pouczył, że nawrócenie zelży od wolnej woli człowieka. Jeśli ktoś nie chce się nawrócić, to nie można wymusić szczerej poprawy życia przez żaden środek – nawet tak niezwykły, jak upomnienie przez ukazującego się zmarłego człowieka.

 

12. Żyć według Prawa i Proroków, aby uniknąć potępienia. „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają!” (Łk 16,29) – powiedział Abraham do pogrążonego w mękach bogacza, który chciał, żeby Łazarz przyszedł do jego braci i skłonił ich do nawrócenia. Tymi słowami Abraham wyjaśnił mu, że jego bracia dobrze wiedzą, co mają czynić. Zasady życia, dzięki którym można uniknąć potępienia i cierpienia po śmierci, są zawarte w prawie Mojżesza i w pouczeniach Proroków. Ale nawet ci ludzie, którzy nie znają Prawa i Proroków, wiedzą, jak postępować, bo istotne normy moralne mają zapisane w swoich sercach. Jezus wyjaśnił, że postępować według zaleceń Prawa i Proroków znaczy czynić innym to, co chcielibyśmy, aby inni nam czynili. Powiedział: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie! Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” (Mt 7,12). Tak więc, aby uniknąć po śmierci bolesnego losu bogacza, trzeba czynić innym dobro, którego sami oczekujemy wobec siebie. Tą zasadą z pewnością nie kierował się bogaty człowiek za życia, bo na pewno nie chciałby, żeby ktoś go potraktował z taką nieczułością i okrucieństwem, jak on odniósł się do żebrzącego głodnego i chorego Łazarza. Każdy człowiek może wypełnić istotne nakazy Prawa i Proroków, jeśli będzie czynił innym dobro, którego chce dla siebie. Można np. modlić się za ludzi, którzy nas skrzywdzili, prosząc Boga o udzielenie im tego, co sami chcielibyśmy od Niego otrzymać.

 

13. Bogacz otrzymał dobra, na których mu zależało. Abraham wyjaśnia cierpiącemu męki bogaczowi: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (Łk 16,25). Bogacz otrzymał „swoje dobra”, czyli te, które dla niego miały wartość: bogactwo, rozrywki, uczty, wygodę. Dóbr duchowych nie pragnął. Nie chciał świętości, której fundamentem jest miłość do Boga i do ludzi. Nie chciał też dla siebie tego wielkiego dobra duchowego, którym jest uczynienie swojego serca miłosiernym. Dokonał takiego wyboru, jakiego chciał, i otrzymał to, na czym mu zależało – przede wszystkim bogactwo. Po śmierci chciał jeszcze tego, by nie cierpieć. Tego daru nie mógł jednak otrzymać, bo zrezygnował z niego za życia, zarażając swoją duszę egoizmem. Egoizm zawsze prowadzi do cierpienia po śmierci, natomiast jego przeciwieństwo: miłość, dobroć, miłosierdzie – do szczęścia wiecznego. Inaczej być nie może. Taki porządek trzeba zaakceptować i nie marzyć o szczęściu wiecznym, gdy zatruwa się swoją duszę grzesznym egoizmem, obojętnością na innych, brakiem miłosierdzia.

 

14. „Na łonie Abrahama”. Jedni ludzie są na ziemi znani, inni mniej, a jeszcze innych nie zna prawie nikt. Do tych pierwszych zaliczał się Abraham, a do grupy tych ostatnich – ludzie podobni do żebrzącego Łazarza z przypowieści Jezusa. Abraham był ojcem narodu izraelskiego, który od niego pochodził. W tym narodzie urodził się Mesjasz i Zbawiciel świata, Jezus Chrystus. Abraham jest również duchowym ojcem wszystkich wierzących (por. Rz 4,9-13). Znają go wyznawcy judaizmu oraz wszyscy ci, których wiara opiera się na Biblii. Większa część ludności nie jest jednak tak znana jak on. Znaczna część ludzi zalicza się do osób, których imion historycy nie wymieniają. Są podobni do Łazarza z przypowieści Jezusa. Jednak Zbawiciel poucza nas, że na drugim świecie nieznane – lecz święte osoby – osiągną to samo, co ludzie sprawiedliwi, znani innym tak jak Abraham. Przypowieść Jezusa mówi, że po śmierci znalazły się razem i blisko sibie osoby, które na ziemi bardzo się różniły oddziaływaniem na historię narodu wybranego. Stwierdzenie, że biednego Łazarza aniołowie zanieśli „na łono Abrahama” (Łk 16,22), wyraża obrazowo prawdę, że ktoś tak nieznany jak Łazarz może po śmierci znaleźć się tam, gdzie przebywa dobrze znany sprawiedliwy Abraham. Nieznany ludziom święty jest przy nim i dorównuje mu godnością. Każdy człowiek żyjący na ziemi – nawet tak biedny, chory i nieznany jak Łazarz – może dorównać świętością Abrahamowi i znaleźć się tam gdzie on, przy nim.

 

15. Wieczność zbawienia i potępienia. Abraham wyjaśnia cierpiącemu bogaczowi, że Łazarz nie może mu pomóc. Tę niemożliwość wyjaśnia przeszkodą nie do pokonania, którą jest coś w rodzaju przepaści. Mówi mu: „A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. (Łk 16,26) „Przepaść” nie do przebycia ukazuje symbolicznie wieczność zbawienia i potępienia. Ani zbawiony, ani potępiony nie może przedostać się przez tę „przepaść”, to znaczy, że żaden zbawiony nigdy się nie potępi, a potępiony nigdy się nie zbawi. (Więcej na temat wiecznego losu po śmierci tutaj, tutaj i tutaj. W formie drukowanej tutaj)

 

16. Zwracanie się nie do Łazarza, lecz do Abrahama. Bogacz z przypowieści Jezusa, pogrążony w mękach, pragnie pomocy Łazarza, jednak nie prosi o nią jego samego, lecz Abrahama. „I zawołał: Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu.” (Łk 16,24) Również o pomoc dla swoich braci prosi nie Łazarza, który ma jej udzielić, lecz Abrahama. „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki” (Łk 16,27-28). Przypowieść Jezusa pokazuje, że potępiony bogacz nie ma w sobie Bożej mądrości, bo ją odrzucił już na ziemi, i dlatego widzi i ocenia wszystko niewłaściwie. Zwraca się więc do Abrahama, bo jest przekonany, że pomocy trzeba szukać tylko u wielkich i znaczących – takich, z jakimi codziennie ucztował i bawił się za życia na ziemi. Tylko z takimi ludźmi należy trzymać. Może rozmawia tylko z Abrahamem dlatego, że liczy na jego niewiedzę, dotyczącą jego egoistycznego sposobu życia i okrutnego traktowania biednego i chorego Łazarza. Może liczy na to, że Abraham, jako ktoś „znaczący”, potraktuje Łazarza jako swojego sługę lub niewolnika, który będzie musiał wykonać polecenie pana. Przewidywania bogacza nie spełniły się. Przekonuje się, że Abraham – choć widzi jego cierpienie i mu współczuje, i zwraca się do niego bez nienawiści mówiąc do niego „synu” – uznaje za słuszne to, co jest po śmierci: „Wspomnij, synu, że za życia otrzymałeś swoje dobra, a Łazarz przeciwnie, niedolę; teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (Łk 16,25).

 

17. Odizolowanie cierpiącego bogacza. Bogacz z przypowieści Jezusa jest przedstawiony w taki sposób, jakby na miejscu jego męki obok niego nie było nikogo. Cierpi w osamotnieniu. Może to być symboliczne przedstawienie stanu, do jakiego doprowadził siebie przez swoje egoistyczne życie. Egoizm bowiem jest skoncentrowaniem się na sobie, jest zamknięciem się w sobie; jest odizolowaniem się od innych z powodu braku miłości. W takim stanie znalazł się bogacz po śmierci: sam ze swoim cierpieniem, w pustce i izolacji duchowej, bez więzów miłości. Żadna istota potępiona tej pustki nie potrafi zapełnić, bo nie ma w niej miłości, bo płonie w niej tylko nienawiść do innych.

 

18. Psy przychodzące do Łazarza. W przypowieści Jezusa zostały wymienione psy, które przychodziły i lizały wrzody żebrzącego Łazarza (por. Łk 16,21). Może należały one do bogacza i żywiły się odpadkami z jego stołu, którymi pragnął się nasycić głodny i chory żebrak, lecz ich nie otrzymywał. Jeśli rzeczywiście były to psy bogacza, to lepiej traktowano je niż biednego człowieka, żebrzącego u bramy pałacu. Niektórzy bowiem ludzie wyżej stawiają zwierzęta niż człowieka – zwłaszcza ubogiego, potrzebującego ich pomocy. Zwierzęta są dla nich jakby miłą zabawką, a ubogi człowiek zmusza ich do wysiłku dzielenia się, którego nie lubią. Są nawet tacy ludzie, którzy w swojej obłudnej moralności odmawiają nienarodzonym dzieciom prawa do życia, a troszczą się i walczą o prawa zwierząt. Takiej „moralności” Bóg nie popiera.

 

19. Zmarli mogą pomagać ludziom żyjącym na ziemi. Przypowieść Jezusa o bogaczu i Łazarzu zawiera pouczenie, że zmarli mogą pomagać żyjącym na ziemi. Wiedział o tym pogrążony w mękach bogacz, dlatego zwrócił się do Abrahama, żeby posłał Łazarza do jego bogatych i egoistycznych jak on braci. Powiedział mu: „Proszę cię więc, ojcze, poślij go do domu mojego ojca! Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki” (Łk 16, 27-28). Abraham nie odpowiedział, że to niemożliwe, bo zmarli w żaden sposób nie potrafią pomagać żyjącym na ziemi. Zakwestionował jedynie sensowność takiego działania, o jakie prosił bogacz, bo wiedział, że nie przyniesie ono dobrego skutku. Przeciwnie, jeszcze bardzie obciąży sumienia jego bogatych i grzesznych braci i uczyni ich zasługującymi na większą karę piekielną. Jeśli odrzucą tak wyjątkową pomoc w nawróceniu, jaką byłoby ukazanie się im zmarłego Łazarza, to ich cierpienie po śmierci stanie się większe. Dlatego Łazarz nie spełnił prośby bogacza i wyjaśnił mu, że jeśli ktoś się uprze w swoim braku nawrócenia, to nie da mu się pomóc nawet tak niezwykłym sposobem, jak upomnienie przez zmarłego człowieka. Powiedział: „Mają Mojżesza i Proroków, niechże ich słuchają! Nie, ojcze Abrahamie – odrzekł tamten – lecz gdyby kto z umarłych poszedł do nich, to się nawrócą. Odpowiedział mu: Jeśli Mojżesza i Proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, nie uwierzą” (Łk 16, 29-31).

 

20. Wieczne „teraz” po śmierci. Abraham powiedział cierpiącemu męki bogaczowi o Łazarzu, który leżał za życia u bram jego pałacu w oczekiwaniu na odpadki z jego suto zastawionego stołu: „teraz on tu doznaje pociechy, a ty męki cierpisz” (Łk 16,25). Znaczy to, że Łazarz w przeszłości ziemskiego życia zetknął się tylko z cierpieniem. W dużej mierze wynikało ono z egoizmu bogaczy, którzy nie chcieli się dzielić z ubogimi otrzymanymi dobrami. Jednak Łazarza Bóg nie opuścił i dał mu pociechę – pociechę ogromną, bo wieczną. Udzielił mu jej w wiecznym „teraz”, które dla każdego człowieka rozpoczyna się w momencie śmierci. Syn Boży po to przyszedł na świat, aby każdemu, kto Go przyjmie z wiarą i miłością jak Maryja, dać podobną wieczną pociechę w domu Jego Ojca. (Rozważenia o wieczności oraz o problemie czasu po śmierci można znaleźć w książkach: Śmierć i wieczne istnienie oraz Niebo, piekło, czyściec i to, co nastąpi na końcu. Synteza eschatologii)

 

21. Pragnienie nasycenia się odpadkami. Łazarz pragnął „nasycić się odpadkami ze stołu bogacza” (Łk 16,21), jednak ich nie otrzymywał. Tych odpadków było zapewne tyle, by w pełni nasycić jego głód. Również dzisiaj wyrzuca się i niszczy dużą ilość żywności, którą można by rozdać ubogim i zmniejszyć ich głód. Nie robi się jednak tego z powodu braku współczującej miłości.

 

22. Zło zaczynające się w ojcowskim domu. Pogrążony w mękach bogacz prosi Abrahama, by posłał Łazarza do domu jego ojca, i wyjaśnia: „Mam bowiem pięciu braci: niech ich przestrzeże, żeby i oni nie przyszli na to miejsce męki” (Łk 16,28). Chce, aby Łazarz przyszedł do jego rodzinnego domu, gdyż to tam jego bracia uczą się nieprawości, złego życia, obojętności na innych. Może nawet sam ojciec dawał swoim synom zły przykład egoistycznego życia lub źle ich wychowywał, bo nie upominał ich i pobłażliwie patrzył na ich grzeszny sposób postępowania. Rodzina nie powinna być szkołą zepsucia, lecz – dobra. Za przykładem rodziców dzieci powinny uczyć się miłości, która – jak wyjaśnia św. Paweł „cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą. Miłość nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma” (1 Kor 13,4-7). Przykład takiej miłości daje nam sam Bóg, który dla naszego zbawienia stał się człowiekiem. Przyszedł do nas w ubóstwie i za nas oddał życie na krzyżu.. Tak jak Bóg rodzice powinni uczyć swoje dzieci miłości, bo ona prowadzi nie do piekła, lecz do nieba. Miłości mogą uczyć swoim przykładem i pouczeniami. (Więcej o wychowywaniu dzieci tutaj)

 

23. „Poślij go!” Bogacz wobec Abrahama zachowuje się w sposób, do jakiego był przyzwyczajony na ziemi, gdzie miał służących, którzy natychmiast wykonywali wszystkie jego rozkazy. Przywykły do rządzenia, wydaje polecenia również jemu. Określa dokładnie, w jaki sposób powinien działać. Robi to grzecznie, ale zdecydowanie. Według jego prośby Abraham ma się zachować wobec Łazarza jak pan wobec sługi. Tego, który dla niego nic nie znaczył na ziemi – gdyż był żebrzącym chorym biedakiem – ma posłać, aby mu przyniósł ulgę w cierpieniach. Potem określa dokładnie sposób, w jaki ma pomóc jego braciom. Również jak służącym ma się posłużyć Łazarzem. Ma go posłać do domu jego ojca, do jego braci, aby ich upomniał. Innych sposobów działania, jak tylko posyłanie Łazarza, bogacz nie widzi. Tymczasem zbawieni i dusze cierpiące w czyśćcu mogą bardzo skutecznie pomagać ludziom żyjącym na ziemi bez przychodzenia do nich. Wiele potrafią dla nich uczynić swoimi modlitwami. Mogą działać także na inne sposoby, które Bóg im zleci, bez przychodzenia i ukazywania się im. Pomoc zmarłych jest bardzo wielka i można o nią prosić. Nie musimy jednak wyznaczać im dokładnie sposobu, w jaki mają działać, jak to czynił bogacz. (O świętych obcowaniu tutaj)

 

24. „Daleko” od dobra. Cierpiący męki bogacz dobrego Abrahama i Łazarza ujrzał „z daleka” (por. Łk 18,23). Znaczy to, że był on oddalony od wszystkich istot dobrych. Wszystko co dobre znajdowało się od niego daleko. Przez swoje życie oddalił się zwłaszcza od dobrego Boga i od tego dobra, które mogło znaleźć się w nim samym i uchronić go od cierpienia po śmierci. Blisko potępionych – a nawet w nich samych – jest tylko zło. Otoczeni są także samymi istotami złymi, które nienawidzą się wzajemnie i ciągle sobie tę nienawiść okazują.

 

25. Brak miłosierdzia i nawrócenia przyczyną cierpienia bogacza. Przedstawione w przypowieści Jezusa zachowanie bogacza po śmierci ukazuje, że jego nastawienie do innych nie zmieniło się po odejściu z tego świata. Umarł bez nawrócenia. Na ziemi otaczał się tylko ludźmi, którzy mieli mu zapewnić codzienną rozrywkę – ludźmi, z którymi każdego dnia mógł „świetnie się bawić” (por. Łk 16,19), takich natomiast jak cierpiący żebrak Łazarz wolał nie dostrzegać. Biedacy bowiem nie umilali mu życia. Po śmierci nadal jest skoncentrowany na samym sobie, a ponieważ cierpi, Abraham i Łazarz mają mu pomóc. W pogrążonym w ogniu męczarni bogaczu nie widać skruchy z powodu swojego egoistycznego życia. Nie zwraca się do Łazarza ze słowem szczerych przeprosin, chociaż zadał mu wiele udręk na ziemi. Nie czuje się winnym wobec niego, nie chce mu w żaden sposób wynagrodzić za cierpienie, na jakie skazywał go każdego dnia. Nie widać w nim żalu za grzechy braku miłosierdzia, za egoizm, za okrucieństwo wobec słabych i biednych. Z Łazarzem nie rozmawia, jakby – podobnie jak na ziemi – nadal był dla niego „nikim”, żebrakiem bez godności i znaczenia, kimś kto powinien mu służyć. Wypracowana na ziemi mentalność egoisty pozostała w bogaczu po śmierci i zamieniła się w jedną z form palącego go płomienia.

 

26. Brak żalu za grzechy. U cierpiącego męki bogacza nie widać najmniejszych nawet oznak żalu za popełnione na ziemi grzechy. Kiedy Abraham usiłuje mu wyjaśnić, że słusznie cierpi z powodu swojego złego życia (por. Łk 16,25), nie podejmuje tego tematu. Nie mówi: „To prawda, bardzo grzeszyłem, słusznie cierpię teraz, ale może ktoś mógłby mi pomóc”. Widząc skrzywdzonego przez siebie Łazarza, nie mówi jak nawrócony syn marnotrawny: „Zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie” (por. Łk 15,18). W swojej pysze i zatwardziałości serca nie potrafi szczerze uznać swojego grzechu i prosić o przebaczenie Boga i skrzywdzone przez siebie ofiary. To głównie dlatego cierpi i nikt nie potrafi mu pomóc.

 

27. Wieczne cierpienie w piekielnych płomieniach. Potępieni chcieliby, żeby ktoś ich uwolnił od ich piekielnych udręk, tak jak bogacz z przypowieści Jezusa pragnął tego i wołał do Abrahama: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu” (Łk 16,24). Uwolnienia od strasznych udręk pragną, jednak nie chcą usunąć z siebie tego, co te męki wywołuje. Ich piekło zakończyłoby się, gdyby szczerze wyzbyli się pychy, egoizmu, nienawiści do Boga, do ludzi i do innych stworzeń. Tego jednak uczynić nie chcą. Żaden potępiony nie chce z istoty nienawidzącej Boga stać się Jego wiernym, kochającym i pokornym jak Maryja sługą. Takie pragnienie nigdy się nie pojawi w potępionych, bo tego zdecydowanie nie chcą. Trudno sobie nawet wyobrazić nienawidzącego Boga i Jego stworzenia szatana, który z miłości do Stwórcy chciałby Mu służyć! Upadli aniołowie znali Boga, a jednak zamiast miłości i służenia Mu wybrali dobrowolnie bunt i nienawiść do Niego. Tak samo jest z każdym innym potępionym, dlatego jego cierpienie będzie trwać wiecznie i nikt mu nigdy nie przyniesie ulgi w jego płomieniach, tak jak nie znalazł jej w palącym ogniu bogacz z przypowieści Jezusa. Żaden potępiony nie znajdzie ulgi w swoich cierpieniach, chociaż bardzo jej pragnie.

 

28. Los wieczny ustalony w chwili śmierci. Uzupełnieniem do przypowieści o bogaczu i Łazarzu jest opis sądu Bożego, którego nikt nie uniknie. Z powodu okrucieństwa i braku miłosierdzia bogacz znalazł już się po śmierci – a więc jeszcze przed sądem ostatecznym – pośród tych, którzy usłyszeli surowy wyrok Boskiego Sędziego: „Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”. (Mt 25,41-46) Sąd dokonujący się w chwili śmierci nazywa się sądem szczegółowym. Ten sąd decyduje o ostatecznym losie każdego umierającego; rozstrzyga on, po której stronie „ogromnej przepaści” nie do przebycia – jaka istnieje między sprawiedliwymi i grzesznikami (por. Łk 16,26) – znajdzie się na zawsze najpierw dusza człowieka, a po zmartwychwstaniu – także ciało człowieka. (Więcej o sądzie szczegółowym i ostatecznym tutaj)

 

29. Cierpienie w płomieniach. Potępienie ukazane jest w Piśmie Świętym jako przebywanie w ogniu. Tak przedstawia swoje cierpienie bogacz, wołający do Abrahama: „Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu”. (Łk 6,24) Podobnie karę potępienia przedstawia Chrystus, kiedy mówi o powszechnym sądzie: „Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25,41) Niewiele pożytku przynoszą rozważania, jaki ogień jest w piekle. Chrystus mówi o ogniu piekielnym – i to w dodatku wiecznym – bo trudno sobie wyobrazić większe cierpienie niż palenie się przez wieczność, bez unicestwienia się i bez żadnej ulgi. Mówi prawdę, aby nikt nie wyobrażał sobie „wesołego piekła”, jak to nieraz czynią niektórzy. Zbawiciel przedstawia wielkie cierpienie potępionych, aby pobudzić do szukania ratunku przed tak wielką karą w Jego miłosierdziu i w naśladowaniu tego miłosierdzia. Miłosierni bowiem dostąpią miłosierdzia, natomiast sąd bez miłosierdzia czeka tych, którzy miłosierdzia nie okazywali (por. Jk 2,13). „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

 

30. Przepaść „między nami a wami”. Abraham wyjaśnia cierpiącemu bogaczowi, że ani on, ani Łazarz, ani nikt inny nie może do niego przyjść. Mówi mu: „A prócz tego między nami a wami zionie ogromna przepaść, tak że nikt, choćby chciał, stąd do was przejść nie może ani stamtąd do nas się przedostać”. (Łk 16,26) Tylko potępionych oddziela od zbawionych „przepaść”, o której mówi Abraham: przepaść nie do przebycia. Nie ma żadnej „przepaści” między zbawionymi, którzy – jak Abraham i Łazarz – tworzą prawdziwą wspólnotę. Nie ma też „przepaści” między zbawionymi a ludźmi, którzy żyją jeszcze na ziemi. Jedni drugim potrafią pomagać. Mieszkańcy ziemi swoimi modlitwami, ofiarami i dobrymi czynami mogą pomagać duszom w czyśćcu, a one – im. Tylko potępieni odgrodzili się od każdego dobra „przepaścią” nienawiści, przepaścią znienawidzenia wszystkich i wszystkiego – przede wszystkim Boga. Nie potrafią się przedostać przez tę „przepaść”, czyli wyjść ze swojego stanu potępienia, bo nie chcą zacząć kochać pokorną i pełną życzliwości miłością. Nikt też nie umie pomóc potępionym, bo ich nienawiść udaremnia każdą Boską i ludzką pomoc. Żadna forma pomocy, np. modlitewnej, nie może do nich dotrzeć – jak z powodu ogromnej przepaści – bo zostanie udaremniona przez ich nienawiść,  której nie chcą w sobie pokonać.

 

 

Autor komentarza: ks. Michał Kaszowski


 



Powrót do strony głównej

Tytuły rozważań